@bpx33 No, ciekawe, jak to będzie. Moim zdaniem, z dużymi marżami tak prędko nie ustąpią. Odbiją sobie wcześniejsze miesiące i jeszcze dodatkowo zarobią... naszym kosztem, nie ma co ukrywać.

leo
Posty
-
Ceny paliw... -
Utrata napięcia na przewodach z alternatora do akumulatoraByłem w garażu i sprawdziłem: jednak nie, w PMie z 1993 r. nie ma jednego bezpiecznika 50 A. Za to są... uwaga: dwa bycze, kostkowe bezpieczniki 60 A (żółty) i 40 A (zielony). :-)
Nie miałem przy sobie telefonu, więc nie ma fotki. Ale opiszę: do klemy "+" jest dołączony oczywiście gruby kabel idący w dół do rozrusznika oraz drugi, solidny przewód o długości kilku cm. Leci on do czarnej obudowy plastikowej, przymocowanej do ściany grodziowej przy silniku wycieraczek. W obudowie siedzą 2 bezpieczniki kostkowe. Po zdjęciu pokrywy tej obudowy widać oba bezpieczniki oraz odsłania się mocowanie przewodu lecącego do klemy - a jest on pod pokrywką zakończony oczkiem i solidnie przykręcony do pinów bezpiecznikowych nakrętką M10.
W Internecie same bezpieczniki znalazłem tutaj: KLIK@cezar Moim zdaniem, od biedy mogłoby to być, ale nie wygląda zbyt dobrze i pewnie byłby problem z samym bezpiecznikiem, gdyby się zjarał. Nie podoba mi się.
Ja raczej poszedłbym w tym kierunku:- dwa gniazda bezpiecznikowe typu MIDIVAL po 10 zł/szt. ( https://www.e-connectors.pl/Gniazdo_bezpiecznika_MIDIVAL_e-connectors ), które przymocowałbym na blaszce przykręconej gdzieś na ścianie grodziowej, jak najbliżej klemy "+" ;
- bezpiecznik MIDIVAL 60 A za 5 zł ( https://www.e-connectors.pl/Bezpiecznik_MIDIVAL_60A_e-connectors )
- bezpiecznik MIDIVAL 40 A za 5 zł ( https://www.e-connectors.pl/Bezpiecznik_MIDIVAL_40A_e-connectors )
I tak za 30 zł i chwilę roboty jest gotowe dobre zabezpieczenie. Solidne, trwałe, z dobrymi stykami (skręcane nakrętkami!) z możliwą wymianą tanich bezpieczników paskowych.
Patrząc na rozwiązanie w PMie z 1993 r. i późniejsze, w modelach "polskich", dochodzę do wniosku, że głównym problemem są nie te kolorowe kabelki/bezpieczniki, lecz grzejąca się kostka połączeniowa. Moim zdaniem kłopoty wynikają z kiepskiego styku w niej.
Za jakiś czas sprawdzę, jak sprawa się ma u mnie. I chyba zrobię tak: nie będę pozbywał się kabelków/bezpieczników, lecz wytnę samą kostkę. Przerobię styki na metalowe oczka i skręcę je śrubkami. Do tego jakaś plastikowa obudowa i już.
Nie zapomnę też o wyczyszczeniu styku przy klemie i alternatorze. Po oczyszczeniu i skręceniu warto styki pokryć z wierzchu wazeliną techniczną (nie same powierzchnie przewodzące prąd, lecz śrubki czy nakrętki i resztę styku po skręceniu). -
Skaner diagnostyczny OBD marki MEEC@likaon Nie, dopiero dziś go podpiąłem. ;-)
@Jaco Nie wiem, czy będzie wyświetlał błędy i je kasował (niby taka opcja jest), bo wykazał dziś, że żadnych błędów nie ma - ani stałych, ani oczekujących, ani żadnych zamrożonych ramek.
No i pewnie błędów nie ma. Miałem zapalający się i gasnący żółty check, ale po wymianie sondy lambda i jednego wtryskiwacza od LPG (bo ponoć trochę "lał"), gazownik skasował błędy i od paru tysięcy km spokój. Szkoda, że gaziarz nie dopatrzył się tego lejącego wtryskiwacza wcześniej - on pewnie był przyczyną tego zapalania się checka.
Ogólnie jestem zawiedziony, bo oczekiwałem trochę więcej informacji. Ale może tak ma być, to przecież nie jest profesjonalny sprzęt.
Trochę śmiesznie, bo niby język ustawiłem na PL, ale niektóre komunikaty są po ANG. No i nie potrafię odczytać wszystkich danych - niektórych łatwo się domyślić, ale resztę skrótów muszę poszukać w sieci.
Zrobiłem fotki, jakie dane pokazuje po uruchomieniu silnika:
Tu jeszcze opcja podglądu "monitorów gotowości":
Przy okazji jeszcze ciekawostka z innej beczki: kiedyś zamontowałem w liczniku UKP (uniwersalny komputer pokładowy), który m. in. mierzy, przelicza i zapamiętuje najlepsze przyspieszenia. Tak duster fruwa na gazie: :-D
-
Świąteczne życzeniaNo i się doczekaliśmy... :-)
Zdrowych, spokojnych Świąt Bożonarodzeniowych, a także wszystkiego najlepszego w nadchodzącym Nowym Roku (bardzo dwójkowym)!
Oby Wasz karp nie walił mułem.
Niechaj Mikołaj Waldek przyniesie Wam mnóstwo prezentów.
Benzyny po 5 zł Wam życzę.
I oby trąba Waszego słonia nigdy nie trafiła w kaktusy! :-) -
Utrata napięcia na przewodach z alternatora do akumulatora@barteu napisał w Utrata napięcia na przewodach z alternatora do akumulatora:
@leo mógłbyś wyjaśnić, co masz na myśli mówiąc, że przy kostce są bezpieczniki? w innych wątkach wspominałeś coś, co zrozumiałem w ten sposób: kostka sama w sobie pełni rolę bezpiecznika, a robiąc obejście i pozbywając się jej, pozbywamy się zabezpieczenia. Czy dobrze to zrozumiałem? Idąc tym tokiem, przecież taka kostka jak się zacznie smażyć to też może spowodować pożar. Dodając obejście grubym przewodem nie powinno to być większym zagrożeniem, niż jest obecnie, czy dobrze rozumuję?
Zacznę od tego, że w ciągu kilku lat producent stosował różne zabezpieczenia główne.
Na początek cytat z książki Trzeciaka:
W instalacji elektrycznej samochodu zastosowano dwa bezpieczniki główne (zielony i czerwony), które znajdują się po lewej stronie komory silnika, w wiązce przewodów przechodzących w pobliżu silnika wycieraczki. Bezpiecznik o prądzie znamionowym 60 A chroni m. in. obwód rozruchu, ładowania, zapłonu, wycieraczki, wentylator chłodnicy i ogrzewanie szyby tylnej. Drugi bezpiecznik o prądzie znamionowym 40 A chroni m. in. obwód świateł i sygnał dźwiękowy.
W starszych wersjach samochodu może występować jeden bezpiecznik główny o prądzie znamionowym 50 A.Dalej: katalog części opisuje tę wiązkę:
oczko przy akumulatorze + dwa kolorowe przewody + kostka połączeniowa
jako "Zespół złącza niskotopliwego".
Ja rozumiem to tak, że te dwa kolorowe kabelki, same w sobie, w rzeczywistości są bezpiecznikami. Czyli to nie są takie zwykłe kabelki, tylko takie, które w razie potrzeby mają się stopić i zadziałać jak bezpiecznik - wyłączyć jeden z dwóch obwodów.
A kostka jest tylko kostką do połączenia. Ważna jest nie tylko czystość styków w niej, ale pewny, ciasny styk odpowiednich konektorów.Dalej: jeśli dobrze pamiętam, w PMie z 1993 r. zamiast kolorowych kabelków jest rzeczywiście jeden duży, czarny, kostkowy bezpiecznik 50 A. Sprawdzę będąc w garażu. Czyli Trzeciak miał rację.
Konkluzja:
A) omijając kolorowe kabelki i robiąc obejście obcym kablem (od akumulatora do alternatora) pozbawiasz się zabezpieczenia obwodu ładowania. A to nie jest dobrze, bo FABRYCZNIE jedynym obwodem bez zabezpieczenia jest połączenie akumulator - rozrusznik.
B) robiąc mostek rozrusznik - alternator, robisz to samo, co w punkcie A.Jak pisałem wcześniej: osobiście traktowałbym obcy kabel jako prowizorkę. W krótkim czasie postarałbym się przywrócić "fabrykę" do stanu pierwotnego. A jeśli nie - to pomyślałbym o zmontowaniu nowej wiązki, ale tak, żeby wsadzić w nią dwa duże bezpieczniki kostkowe 60 i 40 A - jak najbliżej klemy dodatniej.
-
Tadeusz TabenckiZnacie historię tego człowieka i jego "kolekcji"?
Jeśli nie, podrzucam ciekawy filmik Janka Garbacza:
KLIK na YTTu krótszy film dla ludzi o mocnych nerwach... mnie osobiście serce boli, gdy na to patrzę. Jeden z wątków końca historii człowieka, który zatracił się w swojej pasji: KLIK
I na dobicie: KLIKOgólnie jest sporo materiałów, nawet specjalny kanał poświęcony tej sprawie. Ogólnie... bardzo smutna sprawa.
-
Blackout - czy jesteśmy gotowi@tom83ek napisał w Blackout - czy jesteśmy gotowi:
Ostatnio obiło mi się gdzieś o uszy, że zaczęły znikać agregaty prądotwórcze ze sklepów.
No i dobrze słyszałeś.
Jeszcze miesiąc temu w Liroyu widziałem mnóstwo agregatów - do wyboru, do koloru, różne marki, różne moce i możliwości, różne ceny. Parę dni po Twoim poście znów byłem w sklepie - poszły wszystkie agregaty, został na półce jeden, najdroższy... Myślę sobie - pewnie będzie dostawa niedługo, Ale byłem dziś i... nie ma żadnego. Ludzie wykupili dosłownie wszystkie.
Ja po przemyśleniach zaopatrzyłem się w lampę naftową i piecyk naftowy do ogrzewania. Nieźle trafiłem, akurat był ostatni i obniżyli cenę, żeby się pozbyć. Dobry jest o tyle, że można go używać w zamkniętym pomieszczeniu; lejąc dobrą naftę ponoć nie ma żadnych zapachów. Z promiennika gazowego zrezygnowałem ze względu na to, że nie lubię smrodu z ogrzewania butlą gazową, do tego jest to straszny generator wilgoci. Poza tym zakup dużej butli gazowej i trzymanie jej przez nie wiadomo jaki czas wydaje mi się ryzykownym przedsięwzięciem. A naftę można kupić i trzymać latami, nic się nie stanie.
Tymczasem mam zamiar używać tego piecyka w garażu zimową porą.
Jeszcze tylko trzeba kupić naftę odpowiedniej jakości... -
Utrata napięcia na przewodach z alternatora do akumulatora@Sharky napisał w Utrata napięcia na przewodach z alternatora do akumulatora:
To ja napiszę coś, za co mogę być skarcony :)
Na podstawie doświadczenia z wielu posiadanych samochodów - najważniejsze, aby bez względu na obroty silnika napięcie ładowania akumulatora (mierzone na jego biegunach) mieściło się w granicach 13.8-14.8V.Najważniejsza jest praktyka. :-)
I chyba masz rację - nie ma się co bawić w aptekę. Takie napięcie na pewno wystarczy do utrzymania akumulatora w dobrej kondycji.Warto więc sprawdzić wszystkie punkty masowe, jak również złącza, na których powstają spadki napięć.
Tak jest - dobra masa to podstawa.
-
[MANUAL] Najtańszy i najłatwiejszy sposób na rdzę?@bpx33 To jedyne, co można zrobić. Ewentualnie pociągnąłbym jeszcze jakąś pastą / woskiem do karoserii, to spowolni powtórną korozję.
Przyszło mi na myśl jeszcze inne rozwiązanie (tak miały wartburgi od modelu 85 i wyżej): czarne, plastikowe nakładki na śruby. Nie przejmujesz się wyglądem metalu, bo potem i tak nasuwasz na śrubę taką zaślepkę / nakładkę. Trzeba byłoby się rozejrzeć po sklepach. Te nakładki NRD-owskie miały ładny kształt sześciokąta z płaskim dnem. W Brico Depot (Castorama) kupowałem podobne nakładki, tyle, że z dnem półokrągłym. Mieli różne rozmiary - od ósemek do siedemnastek bodajże. -
Blackout - czy jesteśmy gotowi@tom83ek Rozglądałem się w puławskim Brico-Depot (tańsza odmiana Castoramy) i Leroy-Merlin. W BD był tylko model Kasai 2,4 kW za 518 zł, w LM trzy - ten sam model za 499 zł (swoją drogą dziwne, bo BD reklamuje się jako najtańszy sklep, kiedyś nawet pisali, że jeśli gdzieś indziej kupisz coś taniej, to oddadzą różnicę w cenie - czyżby coś się zmieniło? :-) ); poza tym w LM był drugi model Kasai 3,6 kW (znaczy większy) i jakiś Zibro.
Owszem, Zibro jest producentem wielu piecyków naftowych, niestety, ich ceny są dużo wyższe od "chińszczyzny" Kasai (a swoją drogą... nie spojrzałem na kraj producenta Zibro - kto wie, może też ChRL...). Faktem jest, że Zibro kosztują dużo więcej. Ja zaś, biorąc pod uwagę stopień skomplikowania konstrukcji (jak pan na filmie stwierdził) - "jak konstrukcja cepa", zdecydowałem się od razu na produkt chiński. Miałem wziąć mniejszy model, bo nieco tańszy i na garaż oraz awaryjnie w mieszkaniu by wystarczył, ale okazało się, że w sklepie jest akurat ostatni model większego i zrobiono promocję - wystawili z ceną o stówę niższą, więc za 467 zł (zamiast 569) wziąłem większy, zamiast mniejszego za 499 zł. Poza tym ten większy jest brązowy (nie biały), więc pasuje mi kolorem w garażu. :-D
Niestety, te tańsze i prostsze modele knotowe Kasai właśnie się kończą, wchodzą teraz jakieś laserowe za wyższe ceny, więc chyba warto się pospieszyć.
KLIK do LMNiestety, jeszcze go nie odpalałem, bo specjalnej nafty bezzapachowej "Kasai" lub "Toyotomi" nie było akurat w Puławach, zaś nie chcę lać jakiejś zwykłej, żeby nie śmierdziało później.
@smisnykolo - dzięki za filmik, ciekawy. Większość omawianych kwestii już znałem z łażenia po internetach, ale chętnie popatrzyłem na inne rozwiązania w innym modelu chińczyka (za nieco wyższą cenę).
I tak porównując: pewnym "minusem" dla mojego jest to, że nie ma opcji grzania garnków, bo górna pokrywa jest chłodna - po to, żeby się nie poparzyć. Jednak dla innych może to być zaletą, jeśli ktoś tego nie potrzebuje lub ma np. w domu dzieci. Ja do gotowania mam gaz w butlach turystycznych 2 kG.
W moim nie ma specjalnego wyjmowanego pojemnika na naftę, jest tylko jeden zasobnik, zintegrowany z komorą spalania. Uważam to za "plus" - nalewanie z kanistra za pomocą specjalnej pompki trwa pewnie nieco dłużej, za to eliminuje się ryzyko rozlania paliwa oraz utraty szczelności pojemnik-zasobnik.
Zapalanie: nie wiem, jak w tym modelu z filmu, ale w moim też wkłada się baterie i odpala prądem (jak na filmie), jednak można także zapalać zwykłymi zapałkami, jeśli np. baterie się "skończą". I tym jestem zainteresowany, bo do mojego wchodzą 4 baterie R14 (dość drogie), a z dostępnością baterii w czasie ewentualnego "blackoutu" będzie nieciekawie.
Jeszcze dwie sprawy: faktycznie, w internetach ludzie pisali (instrukcja potwierdza), że przejściowy zapach nafty może być wyczuwalny tylko przy odpalaniu i gaszeniu piecyka. Oczywiście w przypadku używania bezzapachowej nafty do piecyków, a nie takiej, jaka pod rękę wpadnie. Film to potwierdza. Zaś to, że pan nie mógł przez godzinę uruchomić sprzętu, świadczy tylko o tym, że nie doczytał instrukcji; otóż nowy knot, po wlaniu paliwa, musi pół godziny "naciągnąć" naftę - tak samo, jak w zwykłej lampie naftowej. Czyli trzeba było odczekać, a nie próbować uruchamiać przy suchym jeszcze knocie.Przy okazji wziąłem zwykłą lampę naftową za 24 zł ( KLIK-takie są ) wraz z zapasowymi knotami, bo moja stara lampka jest dość mała.
Teraz rozejrzę się za zapasowym knotem i zapasem nafty bezzapachowej, która ostatnio podrożała. Z moich wyliczeń wynika, że w przypadku mojego piecyka intensywne grzanie nie powinno przekroczyć 2,50-3 zł za godzinę (film potwierdza), więc nie jest źle.
-
Ciekawe aukcje, ogłoszenia związane z Tico5 lat temu Jaco znalazł, w Mikołowie, za 50 zł:
@Jaco napisał w Ciekawe aukcje, ogłoszenia związane z Tico:
Znalazłem ofertę sprzedaży pompy wspomagania do Tico
http://allegro.pl/daewoo-tico-pompa-wspomagania-kierownicy-i5585794206.htmlPo czterech latach :-) cena spadła o 10% i jednak nie sprzedali:
@leo napisał w Ciekawe aukcje, ogłoszenia związane z Tico:
Jakby kto poczebował... Brać śmiało, bez krępacji.
TANIO! :-)
Cyt.: "Jakość A @@ Daewoo". :-))
DAEWOO TICO POMPA WSPOMAGANIA KIEROWNICY
Co za czuby, ech... :-/A dziś znów do sprzedaży, tym razem w Grudziądzu...
https://allegro.pl/oferta/daewoo-tico-pompa-wspomagania-kierownicy-800-cm3-7435027863Chłolera, co za ludzie. Tanio jak barszcz, prawie darmo dajom - czemu nie kupujo???
-
OjejKomuś się oberwało... ;-) W ósmej minucie.
KLIK na YT -
Blackout - czy jesteśmy gotowi@pacior Na pewno nie jest to zła inwestycja, jeśli od czasu do czasu się przyda - w garażu, warsztacie, na działce...
A ja dziś, mając dzień wolny, pojechałem do Radomia po naftę. Chciałem kupić celem porównania trochę nafty firmy Toyotomi oraz innej, Kasai. W najbliższym puławskim LM nie mają żadnej, w Lublinie musiałbym jedną kupić w jednym miejscu i pojechać do innego sklepu po drugą - a w Radomiu mieli obie w jednym punkcie.
Od razu napiszę: jeśli ktoś planuje podobne zakupy, niech się pospieszy i weźmie większą ilość. Zaczyna się problem też z tym paliwem. W Puławach nie wiedzą, kiedy będzie dostawa... Po drugie, nafta jest zaczęła mocno drożeć. I trzecia sprawa - zdziwiłem się mocno, bo to nie jest zwykły zakup, że jedziesz do sklepu, zdejmujesz z półki, idziesz do kasy i masz. Na półce wcale nafty nie ma. Trzeba się zgłosić do pracownika, który pobiera kupę danych - włącznie z adresem zamieszkania, peselem i numerem dowodu. Wprowadza to w system i drukuje 5 kartek, z których 4 to jednobrzmiące oświadczenia, które klient musi podpisać. A są to oświadczenia podatkowe, że paliwo zostanie przeznaczone do celów opałowych (zwolnienie z akcyzy). Potem leci się z tym na magazyn, gdzie dopiero wydają i można zapłacić... Tak więc lepiej od razu wziąć więcej, jeśli finanse pozwalają.Jeszcze co do samych firm: wyszukiwarka w internetach mówi, że obie powyższe firmy pochodzą z Japonii. Czyżbym więc nabył piecyk japoński, nie chiński (jak na wstępie podejrzewałem, biorąc pod uwagę różnice w cenach)? Muszę go dokładnie obejrzeć.
-
a na jutubie akurat...@Gooral - dziś Z. Łomnik o Saabie. Innym, niż Twój, ale... :-)
https://www.youtube.com/watch?v=BGgTNZyAFJs -
Kolejne dojenie kierowców?A taki sobie artykulik:
KLIK na Interię
Jeżeli policja faktycznie będzie sypała mandatami na lewo i prawo w takich sytuacjach (zakładam, że pieszego NIE MA na przejściu), to ja się poddaję. Co jeszcze miłościwie nam rządzący wymyślą?
I to wszystko bez jakiejkolwiek kampanii informacyjnej - aby jak najmocniej złupić nieświadomych. -
Blackout - czy jesteśmy gotowiWe wtorek zalałem 2 l nafty do piecyka i zostawiłem, żeby knot naciągnął. Włożyłem baterie. Wczoraj uruchomiłem na próbę - odpalił jak Tico (tzn. "od pierwszego strzała" :-) ). Przez 1,5 godziny minimalnego grzania temperatura w garażu 20 m kw. (wyziębionym i dość przewiewnym) podniosła się z 8 do 12 stopni. Piecyk działa, grzeje. Rzeczywiście, lekki zapach nafty był przy odpaleniu, a potem po zgaszeniu; w trakcie pracy urządzenia nic nie czułem.
Sądzę, że do ewentualnego ogrzewania mieszkania najlepiej byłoby uruchamiać i gasić piecyk np. na balkonie, wtedy byłby zachowany maksymalny komfort co do jakości powietrza wewnątrz domu.
Kupiłem jeszcze na wszelki wypadek czujnik CO. Nie mam jeszcze doświadczenia w użytkowaniu takiego piecyka, więc strzeżonego... -
Elektryczna pompa paliwa - raz jeszczeleo a co z pompką fabryczną? Wymontowałeś ją? Jeśli tak to czym zaślepić otwór.
Tak, wymontowałem fabryczną i w to samo miejsce dałem elektryczną, bo:
- odpadł problem z dopasowywaniem wężyków (wymiana pompki to "plug@play"),
- jest to chyba bezpieczne miejsce dla pompki paliwa (skoro konstruktor tam ją umieścił),
- jest blisko do elektrozaworu benzynowego (który przybył wraz z instalką LPG), z którego pociągnąłem zasilanie do pompki.
Nie ma jakiegokolwiek sensu pozostawianie starej pompki, nawet z odciętym języczkiem... Mechaniczną (krótko używaną) pozostawiłem na zapas, w razie czego... choć sądzę, że po ponownym zastosowaniu nie będzie miała szczególnie długiej trwałości. Kontakt z benzyną i potem pozostawienie suchej pompki na półce chyba odciśnie piętno na trwałości membran (ale to tylko moje gdybanie).
W to samo miejsce ładnie wchodzi elektryczna:
Zaślepki nie szuka się (jak sugeruje Przedborzak), lecz dorabia we własnym zakresie. Ja wziąłem kawałeczek zwykłego, grubego płaskownika (miał kilka mm grubości - ale wystarczą te 2-3 mm) i dociąłem z niego zaślepkę na kształt kołnierza pompy mechanicznej. A potem wywierciłem w odpowiednich miejscach dwa otwory na śruby. Żeby było ładnie, bo płaskownik był zardzewiały, wypolerowałem go "na lustro" i przykręciłem, dając fabryczną uszczelkę spod pompy mechanicznej. A przedtem wykonałem jeszcze z cieńszej blachy obejmę-uchwyt (w kształcie litery Omega) na elektryczną pompkę i wykorzystałem śruby trzymające zaślepkę do zamocowania również tej obejmy. (Zdjęcie prześwietlone, ale ideę widać.)
Jak pisałem, zasilanie pompki (+ i -, krótkimi kablami) wziąłem z elektrozaworu benzynowego, gdzie pojawia się napięcie po przestawieniu w kabinie zasilania silnika na benzynę. Gdy silnik pracuje na gazie, nie ma napięcia na elektrozaworze (który wtedy zamyka dopływ benzyny do gaźnika) i pompka również nie pracuje. Aha - elektrozawór mam zamontowany na drodze pompka - gaźnik, dzięki czemu podczas jazdy na LPG pompka jest nadal "mokra" (zostaje w niej benzyna). W ten sposób, jeśli zostawię wieczorem auto w garażu po jeździe na gazie, rano wystarczy przestawić przełącznik na benzynę, włączyć zapłon i po 3 sekundach komora gaźnikowa jest już napełniona benzyną - wystarczy 2 razy depnąć na pedał gazu (jak zwykle) i silnik odpala po pół obrotu.
-
Akcja "Twoje światła - nasze bezpieczeństwo"@BPX33 napisał w Akcja "Twoje światła - nasze bezpieczeństwo":
Nie mówię, że co pół roku i nigdzie nie napisałem, że od dziur.
Może nie mówisz, ale piszesz: co sezon - czyli przed sezonem letnim i przed sezonem zimowym. Jak nic, wychodzi dwa razy w roku.
A z tymi dziurami to bzdura. Po gwałtownym spotkaniu koła z dziurą w jezdni i wystąpieniu usterki, samo TYLKO wyważanie nie naprawi koła. Bo co się może stać po wjechaniu w dziurę?Uważam, że ogólnie trzeba kontrolować ich stan. Czasami wystarczy niewłaściwa wymiana żarówki (bądź sama żarówka) i całość trzeba ustawić na nowo...
Znów guzik-prawda. Tak, jak @likaon pisze - jeśli nieprawidłowo włoży się żarówkę, jest problem - lecz wtedy nie ustawia się świateł, lecz poprawia osadzenie żarówki. No chyba, że cuda się dzieją z jakąś żarówką totalnie skopaną, jakąś byle chińszczyzną za parę złotych - wtedy lepiej kupić dobrą żarówkę zamiast jeździć na ustawianie świateł po każdej wymianie...
Poza tym jaką masz gwarancję, że podczas badania technicznego sprawdzają ustawienie świateł jak nawet nie możesz takiego badania oglądać tak jak jest w moim przypadku (i na pewno nie tylko moim)?
A taką mam gwarancję, że... jestem obecny podczas przeglądu? :-) Bo jeżdżę na takie stacje, gdzie nikt mnie nie wygania ze ścieżki diagnostycznej i obserwuję, co się dzieje z samochodem - wiem, czy i co i jak się sprawdza za te 100 czy 160 zł oraz od razu mam informację zwrotną, jak sprawdzane elementy się zachowują. Więc jeśli widzę, że na końcu długiego kanału podjeżdża gość z wielką soczewką na żółtym wózku do każdego reflektora i zagląda przez wziernik, to mam pewność, że sprawdza ustawienie świateł. :-P
-
Tico na żółtych blachach. Kolejny Skarb Narodu :-)@Szarik napisał w Tico na żółtych blachach. Kolejny Skarb Narodu :-):
@leo I można wykupić OC na czas określony. Auto stoi np. przez zimę w garażu? To nie płacimy. Zaczyna się sezon, to wykupujemy.
Otóż to! Nie tylko możliwość czasowego ubezpieczania, ale też zdaje się, że kwoty ubezpieczenia OC są niższe od tych zwykłych.
Z przeglądami oczywiście masz rację - nie chodzi o to, żeby w ogóle ich zaprzestać, ale robić: w "swoim" wolnym czasie, pod kątem własnych potrzeb i zapłacić za to, co było sprawdzane (np. pojadę na szarpaki i zapłacę 20 zł, a nie stówę za to, że diagnosta sprawdził tabliczkę znamionową, stan licznika i czy światła świecą).Co do wypłaty odszkodowania - napisałeś wszystko na ten temat. :-)