Parę dni temu kupiłem sobie ładowarkę samochodową 2xUSB z woltomierzem.
Dzisiaj rano przed wyjazdem do pracy podłączyłem ładowarkę do gniazdka zapalniczki i co jakiś czas patrzyłem na wskazania woltomierza. Jak silnik był rozgrzany to wskazania na woltomierzu wynosiły ok. 13V (włączone światła mijania + nawiew) co trochę dało mi do myślenia.
Przyjechałem do domu i pierwsze co zrobiłem to zmierzyłem napięcie multimetrem bezpośrednio na aku - było takie same jak na wskazaniach woltomierza ładowarki.
Od razu mi się przypomniało jak miesiąc temu diagnosta na przeglądzie mówił, że trochę słabo mi świecą światła mijania...
Trochę zmartwiony zbyt słabym ładowaniem stwierdziłem, że rozkręcę klemy i poczyszczę wszystkie połączenia przy aku.
Tak też zrobiłem, zrzuciłem klemę masową poczyściłem wszystkie połączenia i to samo zacząłem robić z klemą dodatnią.
Gdy tylko poruszałem klemą dodatnią to znalazłem na 99% winowajcę. Rozleciał - ułamał się (zaraz za miejscem lutowania kabla z konektorem) konektor oczkowy z mojego by-passu łączący biegun dodatni alternatora z akumulatora.
Dałem nowy konektor oczkowy, poskręcałem i napięcie z włączonymi światłami i dmuchawą wynosiło 14,5V na zimnym silniku. Jutro kolejna obserwacja wskazań ładowarki ale myślę, że będzie już dobrze.
Trochę z głupot kupiłem ładowarkę a odkryłem, że napięcie ładowania było bardzo słabe. Oszczędziłem tym samym nowy (7 miesięczny )akumulator
Mowa o takim gadżecie:
