korozja niszczy wszechświat (i nie tylko)


  • Admin

    Alle aferaaa...
    Podobnych aut na co dzień kilka spotykam.

    http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci...ach,1994921,324


  • Użytkownik archiwalny

    Wszystko dąży do równowagi, trudno mieć pretensję do żelaza, że chce wrócić to trwałej formy


  • Użytkownik archiwalny

    Co tu się dziwic skoro teraz wszystko chińskie to i chińska stal. Jak by dawniej robili z akich blach ja dzisiejsze mercedesy to raczej mało by było zabytkowych samochodów. A przecież podobno teraz mamy takie technologie, że głupa korozja nie powinna zjadac samochodu po 2 latach czy krócej.


  • Admin

    Co tu się dziwic
    skoro teraz wszystko chińskie to i chińska stal. Jak by dawniej robili z akich blach
    ja dzisiejsze mercedesy to raczej mało by było zabytkowych samochodów. A przecież
    podobno teraz mamy takie technologie, że głupa korozja nie powinna zjadac samochodu
    po 2 latach czy krócej.

    Etam... Chińska stal, jeśli już, to od niedawna. A mercedesy też miały problem z korozją, zdaje się, że zawsze... Twierdzisz, że te najnowsze już nie?

    Technologie... owszem, są, ale "odpowiednio" stosowane... tak, żeby się to producentowi opłacało.
    Ale wracając do linku - to rzeczywiście zgroza jeździć czymś takim i nic z tym nie robić. Diagnosta idiota, że DR podbił.


  • Użytkownik archiwalny

    Ale wracając do
    linku - to rzeczywiście zgroza jeździć czymś takim i nic z tym nie robić. Diagnosta
    idiota, że DR podbił.

    To są znajomości


  • Użytkownik archiwalny

    Etam... Chińska
    stal, jeśli już, to od niedawna. A mercedesy też miały problem z korozją, zdaje się,
    że zawsze... Twierdzisz, że te najnowsze już nie?

    Zdaje się, że nie. Jeden warunek auto musi być albo bezwypadkowe albo porządnie zrobione a nie naładowane mokrych gazet ze szpachlą...dzisiejsze mercedesy mają dopiero problemy z korozją, jakiś czas temu była nagłośniona sprawa Sprinterów, które użytkuje min. policja. Po roku (albo jak ktoś miał szczęście nawet podczas odbierania auta z salonu) auta już były pognite, w tych policyjnych woda lała się do środka podczas mycia etc.

    Technologie...
    owszem, są, ale "odpowiednio" stosowane... tak, żeby się to producentowi opłacało.

    Są one stosowane na tyle odpowiednio aby wytrzymało to okres gwarancji, jaki producent daje na blachę (10 lat?). Z resztą tak jak napisałem, moim zdaniem jak auto jest bezwypadkowe, regularnie myte i dbane to wszystko będzie jak należy, przykładem może być mój golf, w podłodze ani jednej dziury, na nadkolach jakieś wykwity wychodziły (wtedy auto miało 16 lat więc sądzę, że jak najbardziej miały prawo), zrobione 3 lata temu do dzisiaj spokój(też zrobione porządnie), ostatnio go spotkałem i nowy właściciel aż chwalił, że jest w szoku

    Ale wracając do
    linku - to rzeczywiście zgroza jeździć czymś takim i nic z tym nie robić. Diagnosta
    idiota, że DR podbił.

    Pewnie nawet auta nie widział, a jeśli zrobił to widząc auto to kretyn do kwadratu


  • Admin

    Pewnie nawet auta
    nie widział, a jeśli zrobił to widząc auto to kretyn do kwadratu

    A przecież są proste, sprawdzone, polskie metody na naprawę problemu (uwaga - słownictwo nieparlamentarne, co zrobić... ):


  • Użytkownik archiwalny

    Prosty temat. Czy producentowi opłaca się, by jego autem każdy jeździł bezproblemowo 50 lat? Nie Technologie technologiami, ale zysk ze sprzedaży nowych aut jest priorytetem. W każdym cywilizowanym kraju kupuje się nowy samochód, jeździ nim 10 do 15 lat, a potem idzie się do salonu i kupuje nowy. Dlaczego stare golfy jeżdżą do dzisiaj i mają się dobrze? Konkretny ocynk? Pewnie dałoby się to zrobić i dobrze teraz, jedno jest pewne- producentowi raczej się to nie opłaci Szkoda, że swifty nie były produkowane w wersji aluminiowej

    Inna sprawa, że kombinowanie z podbiciem dowodu też są absurdem. Jestem ostatnio u wulkanizatora. Przyjechał Pan, który miał z przodu zimówki wyjeżdżone do drutów, poprosił o przełożenie ich na tył. Z tyłu miał "lepsze", więc zażyczył je na przód. Wulkanizator powiedział, że może mu co najwyżej sprzedać coś używanego. I z takim gościem trzeba jeździć po ulicy, przecież on nie ma absolutnie żadnego hamowania, no chyba, że na śniegu mu drut lepiej przykleji



  • Technologie technologiami, ale zysk ze sprzedaży nowych aut jest priorytetem. W
    każdym cywilizowanym kraju kupuje się nowy samochód, jeździ nim 10 do 15 lat, a
    potem idzie się do salonu i kupuje nowy.

    Tu nie chodzi o zysk ze sprzedaży (bo z tego co wiem to marże są obecnie minimalne), tylko o serwisowanie, które często przekracza o 200-300% ceny w normalnych warsztatach.


  • Użytkownik archiwalny

    Tu nie chodzi o
    zysk ze sprzedaży (bo z tego co wiem to marże są obecnie minimalne), tylko o
    serwisowanie, które często przekracza o 200-300% ceny w normalnych warsztatach.

    O kupno nowego też chodzi, pomimo niskiej marży jest to jednak zarobek, który dodatkowo daje miejsca pracy całkiem sporej grupie osób, a produkowanie aut w taki a nie inny sposób napędza koniunkturę Z resztą wiadomo, że taka sytuacja nie ma miejsca tylko w przypadku motoryzacji - kiedyś wszystko czy to auto czy sprzęt elektroniczny, czy gospodarstwa domowego było robione tak porządnie, że gro z tych rzeczy działa do dzisiaj i jest o wiele bardziej cenione pomimo swojego wieku i faktu, że są używane niż dzisiejsze nówki ze sklepu. Podobnie rzecz miała się z samochodami, kiedyś samochód był dobrem luksusowym, i był robiony porządnie od projektu na wykonaniu kończąc.


  • Moderator

    O kupno nowego też
    chodzi, pomimo niskiej marży jest to jednak zarobek, który dodatkowo daje miejsca
    pracy całkiem sporej grupie osób, a produkowanie aut w taki a nie inny sposób
    napędza koniunkturę Z resztą wiadomo, że taka sytuacja nie ma miejsca tylko w
    przypadku motoryzacji - kiedyś wszystko czy to auto czy sprzęt elektroniczny, czy
    gospodarstwa domowego było robione tak porządnie, że gro z tych rzeczy działa do
    dzisiaj i jest o wiele bardziej cenione pomimo swojego wieku i faktu, że są używane
    niż dzisiejsze nówki ze sklepu. Podobnie rzecz miała się z samochodami, kiedyś
    samochód był dobrem luksusowym, i był robiony porządnie od projektu na wykonaniu
    kończąc.

    Kupując auto różne rzeczy są ważne - wygląd, spalanie, bajery. Jednak po jakimś czasie okazuje się, że najważniejsza jest niezawodność, bo jak notorycznie spóźniasz się do pracy, utkniesz gdzieś na drugim końcu Polski albo regularnie zostawiasz u mechanika połowę pensji to reszta zalet samochodu nie ma znaczenia.
    Ciekawy artykuł na ten temat.
    http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,13...l#BoxSlotII3img


  • Użytkownik archiwalny

    Tylko weź to przetłumacz kobiecie
    honda po którą jadę w sobotę jest nieco poobijana i narzeczonej już sie nie podoba ,a możliwe że będzie jeździła bezawaryjnie



  • Tylko weź to
    przetłumacz kobiecie
    honda po którą jadę
    w sobotę jest nieco poobijana i narzeczonej już sie nie podoba ,a możliwe że będzie
    jeździła bezawaryjnie

    Cóż, "baby" tak już mają

    Moja żonka też jak widzi samochód z jakimkolwiek uszczerbkiem na karoserii lub wnętrzu to mówi, że to jest stary złom. Co ciekawe nie przeszkadza jej np. matowy lakier...
    A jak w aucie na liczniku widnieje przebieg 120tyś km to nawet nie podchodzi (nie zależnie ile by ten samochód nie miał lat ) bo na pewno jest zjeżdżony i zaraz się rozpadnie.

    Dlatego zakupami pojazdów w moim domu zajmuję się ja, bo inaczej do tej pory byśmy rowerem jeździli


  • Użytkownik archiwalny

    Akurat korozja nie jest największym problemem starych samochodów - spawanie czy szpachlowanie jest raczej tanią i trwałą naprawą, przynajmniej w porównaniu do napraw elektroniki czy silników w nowoczesnych samochodach.



  • Elektronika i owszem ale silnik? IMO jest dokładnie taki sam jak 10, 20 lat temu. Ma kadłub, wał korbowy, korbowody, tłoki, głowicę z zaworami i coś innego? Sterowanie tak, zmieniło się ale część mechaniczna silnika nie. (IMO)


  • Użytkownik archiwalny

    Akurat korozja nie
    jest największym problemem starych samochodów - spawanie czy szpachlowanie jest
    raczej tanią i trwałą naprawą...

    Nie zgodziłbym się, zazwyczaj tam gdzie jest szpachla po 2 latach jest i ruda


  • Użytkownik archiwalny

    Elektronika i
    owszem ale silnik? IMO jest dokładnie taki sam jak 10, 20 lat temu. Ma kadłub, wał
    korbowy, korbowody, tłoki, głowicę z zaworami i coś innego? Sterowanie tak, zmieniło
    się ale część mechaniczna silnika nie. (IMO)

    Układy zasilania są inne i to już wystarczy. Inna sprawa, że elementy które wymieniłeś są zdecydowanie mniej trwałe, niż 20 lat temu, a i naprawa droższa bo trzeba rozbierać pół samochodu żeby wymienić jakąś pierdołę, np. rozrząd.



  • Nie zgodziłbym się,
    zazwyczaj tam gdzie jest szpachla po 2 latach jest i ruda

    To tak w temacie szpachli, Nissan Micra stojący przed moją pracą



  • Układy zasilania są
    inne i to już wystarczy.

    To jest sterowanie silnika

    Inna sprawa, że elementy które wymieniłeś są zdecydowanie
    mniej trwałe, niż 20 lat temu,

    Ale są takie same. Tłoki nie są kwadratowe, wał korbowy jest podparty na łożyskach i co by tu jeszcze

    a i naprawa droższa bo trzeba rozbierać pół samochodu
    żeby wymienić jakąś pierdołę, np. rozrząd.

    I wracamy do początku. Może i więcej pracy przy dojściu do części ale silnik to silnik.

    Dobra. Już się nie wtrącam



  • Nie zgodziłbym się,
    zazwyczaj tam gdzie jest szpachla po 2 latach jest i ruda

    Dobre i 2 lata


Log in to reply