Naszła mnie ochota!


  • Użytkownik archiwalny

    I to jaka ! przeszukując ogłoszenia na olx napotkałem forda fieste mk3 ,i jakoś mi sie tak zrobiło dziwnie ,wspomniałem sobie moją niebieską fiestkę którą wszędzie jeździłem i codziennie coś dłubałem .Fiestka z ogłoszenia jest po prostu wymarzona bo w wersji Xr2i z silnikiem 1.6 ,oczywiście poobijana i podgnita ale wogóle mi to nie przeskadza ,i teraz bardzo mocno sie zastanawiam nad kupnem ,


  • Admin

    Chyba bogaty z domu jesteś albo ostatnio w totka wygrałeś.

    Rozumiem: sentyment, rozumiem: ochota. A teraz realnie - oczywiście policzyłeś sobie zarejestrowanie i doprowadzenie drugiego auta do używalności oraz jego utrzymanie? Pomijam koszty paliwa. Ale... samo ubezpieczenie, gołe OC: vectra + fiesta z niemałym silnikiem = ile to będzie?

    Ja mam dwa auta, będąc ich jedynym kierowcą. I napiszę Ci szczerze: gdyby przy dusterze 1,6 nie stało bezawaryjne tico 0,8 (z OC 180 zł rocznie), tylko coś większego - na pewno jednego bym się pozbył ze względu na kasę.


  • Użytkownik archiwalny

    oczywiście policzyłeś sobie
    zarejestrowanie i doprowadzenie drugiego auta do używalności oraz jego utrzymanie?

    To wlasnie jest chore,musisz zarejestrowac i koniec. Gdyby zmienili prawo,
    napewno przybylo by ladnie utrzymanych youngtimerow na polskich drogach.


  • Użytkownik archiwalny

    Nostalgia nostalgią ale chyba to niezbyt mądre kupować zardzewiałego forda by wpakować w niego kupę kasy w remont. Jak masz kesę to lepiej kup coś w dobrym stanie skoro masz chęć na wózek stojący dla kolekcji w garażu. Samo OC wychodzi ponad 320 za 1.6


  • Użytkownik archiwalny

    oc za suzuki płaciłem prawie 900 zł za 1.6, przy kasie nigdy nie byłem , zarabiam trochę ponad najniższą krajową, a jeszcze mam skuter i vectre , łatwo nie jest ,ale nie potrafie sobie odmówić czasem nowej zabawki ,a na zimę coś sie przyda na dojazdy do pracy i nocne wypady na parking albo poligon, fiestka ma moc i to mnie przekonuje , miałem ten silnik w escorcie i poza wciąganiem oleju przez uszczelniacze zaworów to nic sie nie działo , a tu jeszcze z lpg sie trafiła sztuka
    Może mi przejdzie jak przyjdzie opłacić mieszkanie ...

    A co do zakupu nowszego auta , niestety nie lubie nowszych aut powiedzmy po 2000 roku , wystarczy że w firmie widze różne perełki za grube pieniądze , jeżdżę wieloma nowymi autami i żadne mnie nie przekonuje do zakupu za swoją cenę , kia ceed dwu letnia np dla mnie jest warta może 3 tysie , więcej bym nie dał za to auto , albo mondeo 3 , taki sam szajs,auto musi być przyjazne dla właściciela i dawać mu frajdę z każdego przebytego kilometra ,nie wiem czy ktoś rozumie mój punkt widzenia , ciężko to przelać na klawiaturę . Może bym inaczej myslał o nowych samochodach gdym ich na codzień nie widział ...

    Dla mnie takie auto jest warte każdych pieniędzy klik
    klik
    klik


  • Admin

    Ja rozumiem. Bo kiedyś auto to był luksus, prestiż, potem lokata kapitału, potem parę innych spraw... i były to maszyny produkowane z myślą o użytkowaniu jak najdłużej.
    A teraz? To po prostu zwyczajna codzienność, takie... buty.



  • Ja sądzę, że w starych autach chodzi też o to, że dają taką prawdziwą, a nie sztuczną przyjemność z jazdy, jeśli wiecie o co mi chodzi. W nowych autach jesteśmy tak odseparowani od świata, że kierowanie wydaje się kolejną automatyczną czynnością...


  • Użytkownik archiwalny

    Ja sądzę, że w
    starych autach chodzi też o to, że dają taką prawdziwą, a nie sztuczną przyjemność z
    jazdy, jeśli wiecie o co mi chodzi.

    Myślę, że można to spokojnie określić mianem duszy, kiedyś auta miały duszę i to czyni je takimi a nie innymi

    W nowych autach jesteśmy tak odseparowani od
    świata, że kierowanie wydaje się kolejną automatyczną czynnością...

    Samo odseparowanie od świata na zasadzie, że wsiadasz, zamykasz drzwi i jest cisza i jesteś odcięty od zgiełku ulicznego też akurat jest fajne



  • Myślę, że można to
    spokojnie określić mianem duszy, kiedyś auta miały duszę i to czyni je takimi a nie
    innymi
    Samo odseparowanie
    od świata na zasadzie, że wsiadasz, zamykasz drzwi i jest cisza i jesteś odcięty od
    zgiełku ulicznego też akurat jest fajne

    Ja bym powiedział inaczej, mając Peugeota 205 też zamykałem drzwi i przenosiłem się w inny wymiar. Ale był to wymiar prostych jak konstrukcja cepa aut, kiedy nic nie było sterowane elektroniką, słychać było każdą pracującą część czy odkręcającą się śrubkę...

    Obecnie do Polo czy Octavii siadam, włączam radio i jadę, od tak, uczucie jakbym np. smarował masłem chleb co rano



  • Samo odseparowanie
    od świata na zasadzie, że wsiadasz, zamykasz drzwi i jest cisza i jesteś odcięty od
    zgiełku ulicznego też akurat jest fajne

    Nie dla mnie. Ja lubię słyszeć jak pracuje silnik, jak warczy wydech... Nawet w takim głupim Swifcie 1.0 fajnie jest otworzyć w tunelu okna, zredukować do 2 czy 3 i dać po garach.
    A w nowych autach to muszą Ci puszczać sztuczny dźwięk silnika i wydechu z głośników, bo są tak wyciszone, że może bez tłumików by było je słychać.


  • Użytkownik archiwalny

    No właśnie auto ma mieć dusze !
    a teraz auta służą do przemieszczania się i zarabiania kasy na serwisie dla producenta .


  • Użytkownik archiwalny

    Nie dla mnie. Ja
    lubię słyszeć jak pracuje silnik, jak warczy wydech... Nawet w takim głupim Swifcie
    1.0 fajnie jest otworzyć w tunelu okna, zredukować do 2 czy 3 i dać po garach.
    A w nowych autach
    to muszą Ci puszczać sztuczny dźwięk silnika i wydechu z głośników, bo są tak
    wyciszone, że może bez tłumików by było je słychać.

    Dlatego mam w Volvo wyciętego kata - ma bardziej rasowy dźwięk i jest głośniejsze


  • Admin

    Dlatego ma w Volvo
    wyciętego kata - ma bardziej rasowy dźwięk i jest głośniejsze

    Zawsze możesz jeszcze wziąć młotek i wybić dziurę w tłumiku...
    W moim tico jest teraz akurat "przelotowy" tłumik, bo zardzewiał chyba cały środek. Wysypałem kilka ładnych garści pozostałości i... założyłem go jeszcze, bo z wierzchu jest cały. Autko stało się troszkę głośniejsze, i ma charakterystyczny klang po depnięciu gazem - ale żadnej tragedii nie ma. Za to zawsze jakaś odmiana...



  • Zawsze możesz
    jeszcze wziąć młotek i wybić dziurę w tłumiku...

    To ja od siebie polecam urwanie wydechu tuż za kolektorem. Wtedy dopiero zaczyna warczeć! I wiem co piszę, bo wracałem tak 3 lata temu z Mazur.



  • Jak masz chęć to kupuj tą Fiestę - pobawisz się pół roku i potem na żyletki

    Przypomnisz sobie stare czasy. a życie jest za krótkie na wyrzeczenia

    Za pół roku OC opłacisz i tyle. Albo w mBanku można płacić co miesiąc.

    Pokaż fotki tej Fiesty albo link do ogłoszenia. Trochę martwi to LPG, bo Fordy gazu nie lubią

    A ten Senator z ogłoszenia i XM piękne


  • Użytkownik archiwalny

    klik

    Cytat:

    Samochód posiada opinię rzeczoznawcy jako pojazd unikatowy o charakterze kolekcjonerskim, zwalniający z konieczności posiadania ciągłości UBEZPIECZENIA OC!

    fiu fiu zacwierkal elemelek

    a UFG zapukał i przypiiiiiiiiiiiiiiiiiii kare za brak OC (do 4 dni < 400pln
    do 7 dni < 700pln
    powyzej 3600pln )


  • Moderator

    To ja od siebie
    polecam urwanie wydechu tuż za kolektorem. Wtedy dopiero zaczyna warczeć!
    I wiem co piszę, bo wracałem tak 3 lata temu z Mazur.

    wracałem tak z gdańska tico i trochę latałem po mieście, każdy się oglądał z myślą co to za potfór

    wstępnie interesowałem się rejestracją na żółte blachy i stwierdzam że absolutnie nie warto tego robić (no chyba że mowa o prawdziwej kolekcji co najmniej kilku aut)



  • Gdyby tak było z senatorem jak napisano, to auto byłoby na żółtych blachach i nie miałoby lpg


  • Użytkownik archiwalny

    Gdyby tak było z
    senatorem jak napisano, to auto byłoby na żółtych blachach

    wiem

    i nie miałoby lpg

    może mieć -

    zeby dostac żółte blachy ma miec zgodnie 75% pojazdu z całości



  • Gdzieś czytałem że lpg w zabytkowym aucie mieć nie wolno


Log in to reply