Opony wielosezonowe - opinie?



  • Prosiłbym Was o opinie w temacie opon wielosezonowych.

    Być może takie używacie? Chciałbym się dowiedzieć jak sprawdzają się w lato/zimie.

    Zastanawiam się nad zakupem takich do VW Polo, które praktycznie cały czas jeździ po Warszawie (w zimie jak wiadomo główne arterie miasta są cały czas przejezdne, co najwyżej mokre z rozjeżdżonym i zasolonym śniegiem), nie przekraczam nim nigdy 110km/h a zwykle są to prędkości 70-80km/h.

    Warto zainteresować się takim ogumieniem? Czy szkoda pieniędzy?



  • U mnie w Matizie siedzą Kumho Solus Vier i na razie są jak najbardziej ok. Na suchym i mokrym trzymają dobrze. Na śniegu ich jeszcze nie sprawdziłem. Auto też służy do jazdy po mieście i wydaje mi się, że warto było zainwestować w te opony.

    A tutaj daję Ci jeszcze link do tych opon



  • Osobiście uważam, że jeśli chcesz takich opon używać tylko w mieście to pomysł bardzo dobry! Tak jak sam napisałeś żadnych "trudnych" warunków w mieście raczej nie spotkasz, więc powinny spokojnie dawać radę.


  • Admin

    Rzeczywiście, jeśli tylko miasto - to czemu nie... Ale pamiętaj, że wielosezonówki to kompromis, więc szczególnych osiągnięć czy właściwości nie spodziewaj się ani latem, ani zimą.
    No i trzeba jeszcze z rozmysłem wybrać firmę i model. Np. ludzie narzekali na Navigatory z Dębicy, że po dwóch latach robią się śliskie na każdej nawierzchni... i nie polecali.


  • Użytkownik archiwalny

    Sam używałem w tico navigatorów bo miałem je nowe a szkoda było ich się pozbyć bo nowe kupiłem. To co zimą przeżyłem to raczej nigdy ich bym nie kupił. Po prostu lepiej drogi się trzymały 10 lenie frigo z malutkim bieżnikiem. Są uniwersalnie ale latem ścierały się szybko i szybciej je wymieniłem u gumiarza na nowe frigo.
    Jedynie co wiem w testach raz w Motorze chwalono wielosezonówki chyba wredstein ale pewie są drogie.
    Jeśli masz garaż to można kupić zimówki na felgach jakieś używki. A jak nie masz miejsca to chyba zostają jakieś uniwersalne.



  • Warto zainteresować się takim ogumieniem? Czy szkoda pieniędzy?

    Do użytku w mieście w przypadku ośki jest to dobre rozwiązanie. Może być tak, że w drugim, czy trzecim sezonie nie wyjedziesz łatwo z zaspy, ale może być tak też na zimówkach.

    Ja od początku eksploatacji Hyundaia mam na nim tylko opony wielosezonowe (od ubiegłej zimy Vredestein Quatrac SUV) - w połączeniu z AWD i LSD jest to chyba najlepsze rozwiązanie. Nie jeździłem w warunkach totalnie ekstremalnych, ale przejechanie przez zaspy, w których ciężko otworzyć drzwi, wjeżdżanie na znaczne, zaśnieżone pochyłości itp. nie robi żadnego wrażenia na tych oponach. Ruszanie na wyślizganej nawierzchni nie różni się wiele od ruszana na suchym - przy zdecydowanym wciśnięciu gazu czuć leciutkie "kołysanie" auta na boki - gdy zaczyna działać LSD. Zakręty i hamowanie - fizyki się nie oszuka - na śniegu i lodzie i tak trzeba jeździć tak, jak na śniegu i lodzie - tu zachowanie nie różni się od zachowania na zimówkach. Latem praktycznie każda opona jest dobra - wielosezonówki nie są zbyt miękkie, mają sztywniejszą konstrukcję od zimówek, do tego szerokie rowki do odprowadzania wody (minimalizacja ryzyka wystąpienia aquaplaningu).

    Podsumowując - po dojechaniu kompletu zimówek, na przyszły sezon w Matizie też zamontuję wielosezonówki



  • Trochę odświeżę temat . Przyszedł pierwszy śnieg i lód, więc mogę napisać pierwsze wrażenia z jazdy w takich warunkach na Kumho Solus Vier.

    Na błocie pośniegowym i na śniegu ciągną jak głupie. Nie ma problemu ze startem ani z hamowaniem. Wiadomo, brak ABS'u, więc musiałem hamować pulsacyjnie, ale nie było problemów z nagłym zrywaniem przyczepności. Można było bez obaw mocniej depnąć na hamulec. Na zakrętach jeździ się pewnie, nic nie ślizga (oczywiście trzeba dostosować prędkość do warunków - jak w każdych oponach - bo to jednak nie jest suchy asfalt) .
    Na lodzie wiadomo, ślizga, ale to jak każda opona. Mimo to, nie ma problemu z ruszaniem, nawet pod górkę. Wystarczy wrzucić dwójkę i ruszać delikatnie. Hamować trzeba ostrożnie, bo dość łatwo zrywa przyczepność. Ale trzeba zapamiętać, że to było na lodzie, praktycznie na każdych oponach trzeba tak robić.

    Podsumowując, jestem z tych opon bardzo zadowolony. Póki co, nie robiły żadnych niespodzianek, jeździ się pewnie. Zobaczymy jak będzie po dłuższym okresie użytkowania. Ale na dzień dzisiejszy mogę polecić te opony, zwłaszcza do miasta.



  • można kupić zimówki na felgach jakieś używki.

    uzywane zimowki

    nie polecam wogole takich rozwiazan przy obecnych cenach opon 13 i 14 calowki mozna kupic za tak male pieniadze ze pomysl nie wiem skad
    uzywane buty tez mozna kupowac i bedzie taniej



  • Ja testowalem inne rozwiazanie w jednym samochodzie

    jesli nie jestes zwolennikiem palenia gumy to kup komplet zimowych opon i jezdzij zima lato , na 4 lata wystarcza

    na gumiarzu (8 wymian ) zostaje ci na komplet nowych opon

    dla zwolennikow ostrej jazdy to rozwiazanie nie sprawdzi sie
    jednak jak jezdzisz rozsadnie to wg mnie lepsze rozwiazanie niz opony wielosezonowe
    a zimowki tak czy inaczej powinno wymienic sie po max 5 latach


  • Użytkownik archiwalny

    Ja testowalem inne
    rozwiazanie w jednym samochodzie
    jesli nie jestes
    zwolennikiem palenia gumy to kup komplet zimowych opon i jezdzij zima lato , na 4
    lata wystarcza
    na gumiarzu (8
    wymian ) zostaje ci na komplet nowych opon
    dla zwolennikow
    ostrej jazdy to rozwiazanie nie sprawdzi sie
    jednak jak jezdzisz
    rozsadnie to wg mnie lepsze rozwiazanie niz opony wielosezonowe
    a zimowki tak czy
    inaczej powinno wymienic sie po max 5 latach

    To nie wiem jak jeździłeś i jakie dystanse pokonywałeś, ja przez cały rok robiąc wtedy jeszcze ok 20-25 tys. km. przejeździłem jedno lato na zimówkach. To co się na nich działo zimą to była jedna wielka masakra. Zero jakiejkolwiek pewności i przewidywalności w prowadzeniu auta.



  • debica frigo 12 calowe w tico niecale 10 000 km rocznie

    kupione nowe po 4 latach samochod poszedl z nimi , z tego co wiem nastepny wlasciciel nie zmienil jeszcze opon czyli teraz maja 6 lat

    moze duzo zalezy od stylu jazdy

    u mniie 4 sezony bez problemu oponki wytrzymaly


  • Użytkownik archiwalny

    debica frigo 12
    calowe w tico niecale 10 000 km rocznie
    kupione nowe po 4
    latach samochod poszedl z nimi , z tego co wiem nastepny wlasciciel nie zmienil
    jeszcze opon czyli teraz maja 6 lat
    moze duzo zalezy od
    stylu jazdy
    u mniie 4 sezony
    bez problemu oponki wytrzymaly

    Myślę, że dużo zależy od przebiegu, masa auta też raczej ma wpływ na zużycie opon. Nie tyrałem jakoś tych opon wszak nie było czym (Golf 1.4 wściekłe 60 KM )


  • Admin

    Ja testowalem inne rozwiazanie w jednym samochodzie
    jesli nie jestes
    zwolennikiem palenia gumy to kup komplet zimowych opon i jezdzij zima lato , na 4
    lata wystarcza na gumiarzu (8 wymian ) zostaje ci na komplet nowych opon
    dla zwolennikow ostrej jazdy to rozwiazanie nie sprawdzi sie
    jednak jak jezdzisz
    rozsadnie to wg mnie lepsze rozwiazanie niz opony wielosezonowe

    Teoretycznie - OK, ale zdecydowanie odradzam. Z prostej przyczyny: wysoka temperatura (powyżej 7 st. wystarczy) + trochę wody po deszczu na asfalcie... i są duże problemy z przyczepnością większości zimówek (jeśli nie wszystkich). Ślizgają się przy nieco ostrzejszym hamowaniu, ślizgają się przy zdecydowanym starcie.
    Frigo również (wiem, bo użytkuję tę markę opon od 2000 r. - na zimę są super, ale wiosna i lato przy deszczowej pogodzie - strach depnąć po hamulcach; lata na Frigo sobie nie wyobrażam).



  • Teoretycznie - OK,

    W Radomiu na dojazdach do pracy ten system sie sprawdził tym bardziej , ze jak wyjeżdzałem do pracy i wracałem to wiekszość śmiertelnikow juz spała . Na szczescie ten chory okres życia mam juz za sobą.



  • Z prostej przyczyny: wysoka temperatura (powyżej 7 st.
    wystarczy) + trochę wody po deszczu na asfalcie... i są duże problemy z
    przyczepnością większości zimówek (jeśli nie wszystkich). Ślizgają się przy nieco
    ostrzejszym hamowaniu, ślizgają się przy zdecydowanym starcie.

    Potwierdzam!
    Obecnej "zimy" już tyle razy wpadłem w poślizg na mokrej nawierzchni, że przez ostatnie pięć zim razem wziętych nie miałem tyle poślizgów. A opony nie byle jakie, bo Michelin! Także na lato tylko i wyłącznie letnie!!! Kto jeździ na zimówkach jest dla mnie kamikaze...



  • Potwierdzam!
    Obecnej "zimy" już
    tyle razy wpadłem w poślizg na mokrej nawierzchni, że przez ostatnie pięć zim razem
    wziętych nie miałem tyle poślizgów. A opony nie byle jakie, bo Michelin!
    Także na lato tylko i wyłącznie letnie!!! Kto jeździ na zimówkach jest dla mnie
    kamikaze...

    Kazdy ma prawo do swojej opini
    Nie obraz sie ale wg mnie cos jest nie tak z twja technika jazdy .
    Nie jestem sobie w stanie przypomniec zadnego poslizgu w ostatnich 10 latach pozatymi , ktore sam wywołałem .
    MOŻE TRZEBA SIE DOSZKOLIC
    Pozdrawiam



  • Nie obraz sie ale
    wg mnie cos jest nie tak z twja technika jazdy .

    No tak! Przez 5 lat jeździłem dobrze, a teraz się "popsułem".

    Nie jestem sobie w
    stanie przypomniec zadnego poslizgu w ostatnich 10 latach pozatymi , ktore sam
    wywołałem .

    No a o jakich poślizgach niby pisałem?! Oczywiście, że o takich w które wpadałem po naciśnięciu hamulca...



  • No tak! Przez 5 lat
    jeździłem dobrze, a teraz się "popsułem".

    Nie wiem mozliwe

    No a o jakich
    poślizgach niby pisałem?! Oczywiście, że o takich w które wpadałem po
    naciśnięciu hamulca...

    Nacisniecie hamulca nie wywoluje posluzgu .
    Potrzebne sa jeszcze inne czynniki .
    Hehe


  • Użytkownik archiwalny

    Posluzgu może i nie wywołuje, poślizg jak najbardziej Wystarczy niesprawny korektor siły hamowania lub jego brak, w zależności od konstrukcji samochodu i przez mocniejsze klepnięcie po hamulcu może postawić bokiem Co prawda jest to łatwe do wyprowadzenia, ale zawsze.

    U siebie w Baleno mam na przodzie Goodyear'y UG8, na tyle jeszcze bardziej agresywne UG Extreme. Na mokrej nawierzchni idąc szybciej długim łukiem, wystarczy że puszczam gaz na chwilę i mogę przejechać cały zakręt bokiem jak RWD Za to na śniegu/lodzie to się odwraca, dopiero mocno inicjując poślizg wahadełkiem i modulowaniem gazem udaje się wywołać nadsterowność, także skład mieszanki i rzeźba bieżnika mają ogromne znaczenie, bo są zimówki do naszego klimatu i zimówki do klimatu typowo zimowego.



  • Tak samo jak w zimę na letnich oponach, można jeżdzić na zimówkach w lato. I tu i tu ryzykujemy. Ja na zimówkach w pazdzierniku jak było ciepło i mokro parę razy bym przydzwonił. Więc osobiście odradzam - opcja tylko dla spokojnych kierowców. A co do wielosezonowych to niedawno jezdziłem autem z takimi i trochę bardziej się ślizgał. Biorąc pod uwagę tegoroczną łagodną zimę wielosezonówki powinny wystarczyć. Szkoda, że Dębica nie produkuje już D-124


Log in to reply