Sposób na oszukańcze kręcenie liczników kilometrów.


  • Użytkownik archiwalny

    Sposób jest dość prosty.
    We wszystkich dokumentach związanych z samochodem, takich jak:

    • dowód rejestracyjny,
    • umowy kupna sprzedaży,
    • dokumenty sporządzane w wydziale komunikacji
    • itp,
      dodatkowo wpisywany byłby przebieg samochodu.
      Przebieg byłby wpisywany też do dowodu rejestracyjnego podczas każdego badania technicznego. Dodatkowo przebieg ewidencjonowany byłby na stacji diagnostycznej w książce ewidencji.
      Oczywiście dotyczyło by to wszystkich pojazdów czy to sprowadzonych z zagranicy czy nowych. Może być też tak, że licznik byłby cofnięty za granica przed sprowadzeniem, na to niestety nie mielibyśmy wpływu, ale po pierwszym przeglądzie w Polsce już przebieg byłby wpisywany.
      Należy mieć też na uwadze to, że wpisywany przebieg musiałby być brany na daną chwilę sporządzania jakiegoś dokumentu tzn idąc do jakiegoś urzędu spisujemy stan licznika z danej chwili.

  • Użytkownik archiwalny

    Byłby to chyba dość dobry pomysł. Tym bardziej, że nie byłoby z tym większego kłopotu. To tylko dodatkowa rubryczka w jakiejś ewidencji lub dopisanych kilka cyfr w jakimś dokumencie, a handlarze mieliby wówczas cięższy orzech do zgryzienia, bo w jakimś stopniu ukróciłoby to ten cholerny i cwaniacki proceder.
    Niejeden z Was pewnie przekonał się na własnej skórze, ze został oszukany przez kogoś kto sprzedał mu samochód z cofniętym licznikiem. Cwaniactwo trzeba tępić, a ten sposób wydaje mi się, że jest dość trafny.


  • Użytkownik archiwalny

    Jeżeli dałoby się wprowadzić taki przepis to też wydaje mi sie, że mocno ograniczyłoby to cofanie liczników. Dziwię się, ze nic z tym się nie robi, a przecież jest to najnormalniejsze w świecie oszustwo. Przecież prawie każdy samochód ma coś cofnięte przez komisowych ściemniających cwaniaczków.
    Problemem może być naprawa licznika, bo wówczas stanowiło by to w pewnym sensie jakąś furtkę, ale na to też trzeba by mieć potem jakiś papier i to najlepiej z takiej instytucji jak wydział komunikacji lub stacja diagnostyczna potwierdzający naprawę lub wymianę licznika. Ale i tak wcześniejsze wpisy w dowodzie rejestracyjnym mówiłyby wszystko.
    Pomysł interesujący. Można by go nawet wprowadzić w całej Europie. JESTEM ZA!!!


  • Użytkownik archiwalny

    Problemem może być naprawa licznika,

    Przy naprawie licznika należało by ustawić przebieg z poprzedniego metodą którą się je cofa <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Przy naprawie licznika należało by ustawić przebieg z
    poprzedniego metodą którą się je cofa

    I na zachodzie przy wymianie zegarów tak własnie się robi. <img src="/images/graemlins/skromny.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Zgadzam, sie ale to jest problem zastepczy, bo jelsi ktos kupuje samochod kierujac sie przelotem nawet oryginalnym to <img src="/images/graemlins/screwy.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Zgadzam, sie ale to jest problem zastepczy, bo jelsi
    ktos kupuje samochod kierujac sie przelotem nawet
    oryginalnym to

    Ale przebieg ma znaczenie przy wyborze. Bo zadbanie to jedno. A przy pewnych przebiegach trzeba robić pewne rzeczy przy aucie. A jak przebieg jest zaniżony to nie liczysz tego jako bliskiego wydatku. Co może skutkować nieprzyjemnymi efektami.


  • Użytkownik archiwalny

    Zgadzam, sie ale to jest problem zastepczy, bo jelsi ktos kupuje samochod kierujac sie
    przelotem nawet oryginalnym to

    No tak, ale różni są ludzie i ktoś po prostu chciałby wiedzieć na czym stoi kupując samochód lub może chce mieć samochód z dużym przebiegiem, bo to, że samochód ma duzy przebieg wcale nie znaczy, że może być już zajechany.


  • Użytkownik archiwalny

    I na zachodzie przy wymianie zegarów tak własnie się robi.

    Ciekawe jak tam, na zachodzie, jest rozwiązany ten problem? A może po prostu ludzie są tam bardziej uczciwi?


  • Użytkownik archiwalny

    A ja myslę że to głupi pomysł dlatego że silnik jest częścią wymienną samochodu.
    Pozatym przebieg przecież nie jest aż taki ważny jak się niektórym wydaje.

    Auto po 40 tys km. może być zajechane na amen a takie po 200 tys. trzyma się czasami całkiem nieźle.


  • Użytkownik archiwalny

    A ja myslę że to głupi pomysł dlatego że silnik jest częścią wymienną samochodu.

    Auto to nie jest sam silnik. <img src="/images/graemlins/032.gif" alt="" />

    Pozatym przebieg przecież nie jest aż taki ważny jak się niektórym wydaje.

    No w dobie powszechnego procederu cofania licznika to potwierdzam, że tylko naiwni kupują auto kierując się tylko stanem licznika <img src="/images/graemlins/skromny.gif" alt="" />

    Auto po 40 tys km. może być zajechane na amen a takie po 200 tys. trzyma się czasami całkiem
    nieźle.

    Prawda <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />
    I wiele czynników na to wpływa, za dużo by gadać.



  • A ja myslę że to głupi pomysł dlatego że silnik jest częścią wymienną samochodu.

    No to proszę, kto ze zlosnikiowców w "normalnym" samochodzie wymieniał silnik <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />

    Pozatym przebieg przecież nie jest aż taki ważny jak się niektórym wydaje.
    Auto po 40 tys km. może być zajechane na amen a takie po 200 tys. trzyma się czasami całkiem nieźle.

    ... a może ja chcę mieć akurat auto z przebiegiem 40kkm i jestem w stanie za niego zapłacić więcej niż za idealnego z przebiegiem 200kkm <img src="/images/graemlins/cfaniaczek.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    No to proszę, kto ze zlosnikiowców w "normalnym"
    samochodzie wymieniał silnik

    ja - w galancie, w swifcie malo brakowalo do wymiany bo pekl blok. Jak kupie justy tez bede zmienial.


  • Użytkownik archiwalny

    Sposób jest dość prosty.
    We wszystkich dokumentach związanych z samochodem, takich jak:

    • dowód rejestracyjny,
    • umowy kupna sprzedaży,
    • dokumenty sporządzane w wydziale komunikacji
    • itp,

    A nie prosciej nadac licznikowi samochodowemu taki sam status jak wagom sklepowym? Wtedy cofniecie licznika bedzie przestepstwem, ktorego udowodnienie powoduje wiezienie dla przestepcy?

    Mysle, ze 'Henia-z-poczty' to nie powstrzyma, ale w komisie nikt nie bedzie ryzykowal kratek i utraty licencji dla niewielkiej w sumie kwoty pieniedzy.

    Moje 3gr <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />



  • A nie prosciej nadac licznikowi samochodowemu taki sam status jak wagom sklepowym? Wtedy
    cofniecie licznika bedzie przestepstwem, ktorego udowodnienie powoduje wiezienie dla
    przestepcy?
    Mysle, ze 'Henia-z-poczty' to nie powstrzyma, ale w komisie nikt nie bedzie ryzykowal kratek i
    utraty licencji dla niewielkiej w sumie kwoty pieniedzy.
    Moje 3gr

    ciekawy pomysla ale nie do wykonania , trzeba by taki licznik potraktowac jako dokladne urzadzenie pomiarowe , wiaze sie to z legalizowaniem co pewien okres czasu tego urzadzenia , co skolei wiaze sie z kosztami



  • Sposób jest dość prosty.
    We wszystkich dokumentach związanych z samochodem, takich jak:

    • dowód rejestracyjny,
    • umowy kupna sprzedaży,
    • dokumenty sporządzane w wydziale komunikacji
    • itp,
      dodatkowo wpisywany byłby przebieg samochodu.
      Przebieg byłby wpisywany też do dowodu rejestracyjnego podczas każdego badania technicznego.
      Dodatkowo przebieg ewidencjonowany byłby na stacji diagnostycznej w książce ewidencji.
      Oczywiście dotyczyło by to wszystkich pojazdów czy to sprowadzonych z zagranicy czy nowych. Może
      być też tak, że licznik byłby cofnięty za granica przed sprowadzeniem, na to niestety nie
      mielibyśmy wpływu, ale po pierwszym przeglądzie w Polsce już przebieg byłby wpisywany.
      Należy mieć też na uwadze to, że wpisywany przebieg musiałby być brany na daną chwilę
      sporządzania jakiegoś dokumentu tzn idąc do jakiegoś urzędu spisujemy stan licznika z danej
      chwili.

    ciekawe ale niewykonalne , za kazdym razem potrzebny bylby podpis kogos uprawnionego do odczytania takiego stanu licznika .....
    K A S A panie K A S A <img src="/images/graemlins/biglaugh_.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    ja - w galancie, w swifcie malo brakowalo do wymiany bo pekl blok. Jak kupie justy tez bede
    zmienial.

    A co będzie 4wd justy gti <img src="/images/graemlins/jezor.gif" alt="" /> ?


  • Użytkownik archiwalny

    Gwoli ścisłości to za cofnięcie licznika do sprzedaży grozi do 2 lat więzienia. W ubiegłym tygodniu w "Turbo Kamera" o tym mówili


  • Użytkownik archiwalny

    Sposób jest dość prosty.
    We wszystkich dokumentach związanych z samochodem, takich jak:

    • dowód rejestracyjny,
    • umowy kupna sprzedaży,
    • dokumenty sporządzane w wydziale komunikacji
    • itp,
      dodatkowo wpisywany byłby przebieg samochodu.
      Przebieg byłby wpisywany też do dowodu rejestracyjnego podczas każdego badania technicznego.
      Dodatkowo przebieg ewidencjonowany byłby na stacji diagnostycznej w książce ewidencji.
      Oczywiście dotyczyło by to wszystkich pojazdów czy to sprowadzonych z zagranicy czy nowych. Może
      być też tak, że licznik byłby cofnięty za granica przed sprowadzeniem, na to niestety nie
      mielibyśmy wpływu, ale po pierwszym przeglądzie w Polsce już przebieg byłby wpisywany.
      Należy mieć też na uwadze to, że wpisywany przebieg musiałby być brany na daną chwilę
      sporządzania jakiegoś dokumentu tzn idąc do jakiegoś urzędu spisujemy stan licznika z danej
      chwili.

    Pomysł jest jak najbardziej trafiony, a widząc tutaj jakie jest poparcie dla niego, może należałoby się tym na poważnie zainteresować?
    Spróbować nie zawadzi, a nic to przecież nie kosztuje... Obywatelski projekt ustawy, a z zebraniem odpowiedniej ilości podpisów sądzę, że nie byłoby kłopotów widząc jak bardzo ludzie w Polsce się tego boją.

    W Belgii nie spotkałem się z tym problemem. Po prostu wynika to z mentalności ludzkiej - pan Henio, czy Czesio z Telekomunikacji, sprzedając swojego Poloneza, aż się ślini licząc, że dzięki cofnięciu licznika może zarobić dodatkowe 400 zł... A w Belgii, czy w innych bardziej cywilizowanych, obywatelskich krajach taki proceder NIE MA MIEJSCA!!


  • Użytkownik archiwalny

    W Belgii nie spotkałem się z tym problemem. Po prostu
    wynika to z mentalności ludzkiej - pan Henio, czy
    Czesio z Telekomunikacji, sprzedając swojego
    Poloneza, aż się ślini licząc, że dzięki cofnięciu
    licznika może zarobić dodatkowe 400 zł...

    Akurat prywatni ludzie mniej kręcą liczniki niż handlarze.
    I mają dzięki temu do kilku tysięcy na samochodzie a nie 400 zł <img src="/images/graemlins/smirk.gif" alt="" />


Log in to reply