wymieniłem płyn i jeszcze bardziej się GRZEJE....
-
Masz jakiś pomysła jak go odpowietrzyć... w chłodnic
full płynu. W zbiorniczku też między min a max
Po pierwsze w termostacie jest otworek z czymś w rodzaju metalowej blaszki , przez ten otworek powietrze jest wyciskane do góry (dlatego termostat musi być montowany tym otworkiem do góry) czyli pod korek chłodnicy a następnie wężykiem do zbiornika wyrównawczego i wężykiem nadmiarowym na zewnątrz.Czyli masz możliwe miejsca które zatkane powodują brak odpowietrzenia (termostat , brudny korek chłodnicy, zatkane wężyki z zbiornika wyrównawczego - umnie po podłaczeniu wężyków do kranu z wodą wycisło syfu który zatykał wężyk)ew można poczekać az wskazówka temp. pobędzie dłużej na środku skali i ciśnienie spręzonego powietrza wyciśnie syf i sie samo odpowietrzy -
Jeżdząc na wodzie w lecie przedłużę żywotność płynu który wleję jesienią i wypłuczę dokładnie układ chłodzenia.
Co Ty Stachu wypisujesz <img src="/images/graemlins/szok.gif" alt="" />
Co Ty chcesz oszczędzać <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />
Powiem Ci tylko jedną rzecz, w mojej Astrze wymieniałem po raz pierwszy płyn w zeszłym roku, czyli po 9 latach eksploatacji. Czy te pół roku naprawdę jest aż tak długim okresem, aby tu szukać oszczędności. Wolisz mieć korozję wewnętrzną oraz zdecydowanie gorsze właściwości oddawania ciepła, o temperaturze wrzenia już nie wspominając <img src="/images/graemlins/szok.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/szok.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/szok.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/oslabiony.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/wino.gif" alt="" />
Jeżeli tylko układ chłodzenia jest szczelny i nie zakamieniony oraz jest bez syfów, to tak naprawdę płyn chłodzący wymienia się dopiero, jak straci swoje właściwości (chodzi o temp. zamarzania). Takie sprawdzenie można zrobić dosłownie na każdej stacji diagnostycznej, albo kupić taki przyrząd w markecie w cenie poniżej 15zł.Po kupnie mojego Tico (miał wtedy 5 lat) okazało się, że poprzednia właścicielka jeździła na wodzie (jak długo nie mam pojęcia) - możesz mi wierzyć, że zarówno z chłodnicy, jak i z bloku silnika wyleciało naprawdę dużo ceglastego mułu, a żeby doprowadzić układ chłodzenia do czystości, płukałem go specjalnymi środkami minimum 15 razy i dopiero wtedy z układu wylatywała czysta woda po zdjęciu węża gumowego z dołu chłodnicy.
Proponuję jednak przemyśleć to wszystko jeszcze raz <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" />
-
Oj ja bym z wodą nie ryzykował...a jeszcze jakby to była kranówa to juz w ogóle! kamienia będzie pełno! Mineły juz te czasy by wlewac wode do chłodnicy...nawet destylowaną! <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />
-
Żaden płyn nie odprowadza ciepła tak jak woda. Ona nie pogarsza tych właściwości, tylko sama nie ma właściwości np roztworu glikolu, generalnie chodzi o zamarzanie. Wody nie używam, i nie wiem jaki ma punkt wrzenia pod ciśnieniem ...eee..ile to tam jest w Tico?
-
Po pierwsze w termostacie jest otworek z czymś w rodzaju metalowej blaszki , przez ten otworek
powietrze jest wyciskane do góry (Jesli przy montazu termostatu nie zwrociles uwagi, aby zaworek byl u gory, przy obudowie termostatu bedzie zbierac sie powietrze, ktore nie znajdzie ujscia. Termostat nie bedzie sie otwieral w pelni lub bedzie to robic z opoznieniem, przez co silnik bedzie sie przegrzewac.
-
Po kupnie mojego Tico (miał wtedy 5 lat) okazało się, że poprzednia właścicielka jeździła na
wodzie (jak długo nie mam pojęcia) - możesz mi wierzyć, że zarówno z chłodnicy, jak i z
bloku silnika wyleciało naprawdę dużo ceglastego mułu, a żeby doprowadzić układ chłodzenia
do czystości, płukałem go specjalnymi środkami minimum 15 razy i dopiero wtedy z układu
wylatywała czysta woda po zdjęciu węża gumowego z dołu chłodnicy.Nie mam co przemyśliwać,bo tak robię od 20 lat.
Ale stosuję do chłodnicy wodę destylowaną,w najgorszym razie przegotowaną,aby się pozbyć kamienia.
Zgodzę się z Tobą,jeśli poprzednia właścicielka jeździła na nieuzdatnionej wodzie prosto z kranu.
Wtedy zakamieniła układ chłodzenia.
W naszej firmie w maju spuszcza się płyn przeciwzamarzający z chłodnic samochodów [2Żuki,Lublin,2Jelcze,ciągnik itd.]do wspólnych baniek 50 litrowych.
Układy chłodzące w starych trupach są nieszczelne i płyn się marnuje.
Zalewa się płynem samochody dopiero w październiku,gdy występuje niebezpieczeństwo pierwszych przymrozków. -
... a przy okazji takich oszczędności zafundujesz sobie trochę korozji na elementach
wewnętrznych silnika i innych podzespołach układu chłodzenia (a co tam ), także będzie co
płukać na jesieni.Jeśli układ chłodzenia zalany jest po korek,a tak być musi korozja nie występuje.
Do tego pogorszysz zdolności chłodzenia - płyn ma dodatki poprawiające
Dziwne.Od 20 lat jeżdzę na wodzie latem i twierdzę z mojego 20 letniego doświadczenia w eksploatacji samochodów,że na wodzie samochód mi się mniej grzeje.Woda jednak lepiej odprowadza ciepło niż płyn przeciwzamarzający.
-
Żaden płyn nie odprowadza ciepła tak jak woda. Ona nie pogarsza tych właściwości, tylko sama nie
ma właściwości np roztworu glikolu, generalnie chodzi o zamarzanie. Wody nie używam, i nie
wiem jaki ma punkt wrzenia pod ciśnieniem ...eee..ile to tam jest w Tico?Dokładnie.Woda lepiej odprowadza ciepło z układu chłodzenia niż najlepszy nawet płyn przeciwzamarzający.[sprawdziłem!]
Jeżdzenie latem na wodzie destylowanej naprawdę nie jest niebezpieczne dla układu chłodzenia.
Płyn stosuje się głównie po to,aby podczas przymrozków nie rozsadziło nam bloku silnika.Nic poza tym.
Wszelkie dotatki jakie producenci wypisują na płynach,to tylko chwyty reklamowe.Oczywiście nie polecam "kranówy",tylko wodę destylowaną.
-
Nie mam co przemyśliwać,bo tak robię od 20 lat.
Przyzwyczajenie nie oznacza, że to co się robi tyle lat jest dobre.
Powiedz, dlaczego nie chcesz zalać do chłodnic odpowiedniego płynu chłodzącego i pozostawić go tam na kilka lat ????Ale stosuję do chłodnicy wodę destylowaną,w najgorszym razie przegotowaną,aby się pozbyć kamienia.
.... i myślisz, że to uchroni w pełni układ chłodzenia przed niekorzystnymi skutkami ???
Zgodzę się z Tobą,jeśli poprzednia właścicielka jeździła na nieuzdatnionej wodzie prosto z kranu.
Wtedy zakamieniła układ chłodzenia.Niestety nie mogę Ci powiedzieć, co to był za płyn, ale wstępnie wyglądał na wodę.
W naszej firmie w maju spuszcza się płyn przeciwzamarzający z chłodnic samochodów [2Żuki,Lublin,2Jelcze,ciągnik
itd.]do wspólnych baniek 50 litrowych.Układy chłodzące w starych trupach są nieszczelne i płyn się marnuje.
Zalewa się płynem samochody dopiero w październiku,gdy występuje niebezpieczeństwo pierwszych przymrozków.
.... a nie lepiej zlikwidować przecieki i zalać na kilka lat płyn chłodzący ???
-
.... a nie lepiej zlikwidować przecieki i zalać na kilka lat płyn chłodzący ???
Tak naprawdę w układzie chłodzącym powinna w lecie być woda.
To producenci wymyślili nazwę"płyn chłodzący".
Tak naprawdę jest to płyn niezamarzający,który stosować się powinno tylko jak istnieje niebezpieczeństwo przymrozków.Dla wygody ludzie jeżdzą na nim cały rok,nawet jak mrozu nie ma,nawet w lecie.
Zresztą dodam,że jeszcze do niedawna nawet w zimie jeździło się na wodzie jak Pan Bóg przykazał, spuszczając ją na noc z układu chłodzenia.Przyznam,że było to jednak kłopotliwe. -
Tak naprawdę w układzie chłodzącym powinna w lecie być woda.
To producenci wymyślili nazwę"płyn chłodzący".
Tak naprawdę jest to płyn niezamarzający,który stosować się powinno tylko jak istnieje niebezpieczeństwo
przymrozków.Dla wygody ludzie jeżdzą na nim cały rok,nawet jak mrozu nie ma,nawet w lecie.
Zresztą dodam,że jeszcze do niedawna nawet w zimie jeździło się na wodzie jak Pan Bóg przykazał, spuszczając ją na
noc z układu chłodzenia.Przyznam,że było to jednak kłopotliwe.Tak czytam to co napisałeś do tej pory i zastanawiam się czy Ty naprawdę wierzysz w to co piszesz, czy jest to prowokacja.
Mam nadzieje, że nikt nie posłucha Twoich rad, bo płych chłodzący ma przewagę nad wodą i w zimie i w lecie a jedyna jego wadą w stosunku do wody jest cena.Pozdrawiam
-
Dla mnie to tez głupota... <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" /> Wydaje mi sie, ze to nie najlepiej wpłynie na chłodniczkę...a robota niepotrzebna! Kiedyś owszem tak było...ale x lat wstecz! Nie ma juz dzisiaj chyba kierowców samochodów osobowych, którzy tak czynią... <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
-
Tak czytam to co napisałeś do tej pory i zastanawiam się czy Ty naprawdę wierzysz w to co
piszesz, czy jest to prowokacja.
Mam nadzieje, że nikt nie posłucha Twoich rad, bo płych chłodzący ma przewagę nad wodą i w zimie
i w lecie a jedyna jego wadą w stosunku do wody jest cena.
PozdrawiamNie chcę aby ktoś stosował się do tych rad!
Piszę tylko tak jak być powinno.
Prowokacje stosowano za komuny.Myślę,że już minął czas prowokacji.<img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" /> -
Nie chcę aby ktoś stosował się do tych rad!
całe szczęsie <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" />
Piszę tylko tak jak być powinno.
Ale zaznacz, że wg. Ciebie
Prowokacje stosowano za komuny.Myślę,że już minął czas prowokacji.
Wymianę płynu chłodzącego na wodę, smarowanie pasków i szczęk hamulcowych kalafonią również stosowano za komuny, jak nie można było kupić części zamiennych. Ale te czasy już minęły (przynajmniej dla większości <img src="/images/graemlins/cfaniaczek.gif" alt="" />) -
[2Żuki,Lublin,2Jelcze,ciągnik itd.]
Pewnie jeszcze Star 200 ...
O matko <img src="/images/graemlins/shocked.gif" alt="" />
Bez porownania do Tica. Przeca te auta maja prostsza budowe silnika niz konstrukcja cepa, a bloku od jelcza sam osobiscie uzywalem jako z kowadla ...
Tam mozna nawet wlac wody z bagna i tak beda pracowac.... -
Zresztą dodam,że jeszcze do niedawna nawet w zimie
jeździło się na wodzie jak Pan Bóg przykazał,
spuszczając ją na noc z układu
chłodzenia.Przyznam,że było to jednak kłopotliwe.Takie rozwiązania to na syberii sie stosowało. Rano zalewało się układ gorącą wodą <img src="/images/graemlins/lizulizu.gif" alt="" />
-
.... a nie lepiej zlikwidować przecieki i zalać na kilka lat płyn chłodzący ???
Tak naprawdę w układzie chłodzącym powinna w lecie być woda.Stachu, cytujesz, a wcale nie odnosisz się do cytowanych słów.
Przypomina mi to dowcip o Jasiu - może słyszałeś? <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />
Pani w szkole do Jasia:- Jasiu, co mamy z gęsi?
- <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" /> Szmalec - odpowiada Jaś.
- Dobrze, Jasiu... I co jeszcze?
- <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" /> ... Szmalec.
- No, tak... A może coś jeszcze?
- <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" /> ... Szmalec.
- No... A gdzie śpisz, Jasiu?
- A w komóreczce.
- A na czym?
- Na sienniku!
- A... czym cię mamusia przykrywa?
- A... pierzynką.
- A co w tej pierzynce jest?
- Dziura.
- No... i co z tej dziury wyłazi?
- Pierze! <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
- No widzisz, Jasiu! <img src="/images/graemlins/winner.gif" alt="" /> Więc co jeszcze mamy z gęsi?
- Szmalec! <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
To producenci wymyślili nazwę"płyn chłodzący".
Tak więc, Stachu, spróbuj odnieść się do argumentów innych, nie trzymaj się kurczowo jednego zdania, że płyn chłodniczy to tylko wymysł producentów. <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />
Zresztą dodam,że jeszcze do niedawna nawet w zimie jeździło się na wodzie
jak Pan Bóg przykazał, spuszczając ją na noc z układu
chłodzenia.Przyznam,że było to jednak kłopotliwe.Eee tam, kłopotliwe. Była jednak okazja do częstego przepłukiwania układu! <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
-
Eee tam, kłopotliwe. Była jednak okazja do częstego przepłukiwania układu!
No widzisz!
I Ty znalazłeś wreszcie zaletę stosowania wody w układzie chłodzenia! <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> -
No widzisz!
I Ty znalazłeś wreszcie zaletę stosowania wody w układzie chłodzenia!Eee tam, wody... Ja to bym codziennie wieczorem spuszczał i następnego dnia wlewał... płyn chłodniczy! <img src="/images/graemlins/jezor.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/rotfl.gif" alt="" />
To dopiero hardcore! <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" /> -
I wożono np kanister benzyny w fufrze... <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> To były czasy! <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> A rajstopa, któa mogłaby pomóc w razie pęknięcia paska klinowego...pamietacie? <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> Ja jeszcze wtedy nie jeździęłm za kółkiem...ale tata nie raz się tak ratował ! <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />