Piaskowanie
-
@ryszard Dzięki, że napisałeś o tym więcej :) Super patent z połączeniem kompresorów, tak naprawdę dotychczas właśnie to było dla mnie problemem nie do przeskoczenia- chore ceny odpowiednio wydajnego sprzętu. A tu proszę, można to obejść. Mam do dyspozycji jeden taki 50 litrowy, nie zgłębiałem jednak dotychczas tematu jego wydajności, bo z góry uznałem, na podstawie informacji znalezionych w internecie, że to się nie uda. Próbowałeś może piaskować z użyciem tylko jednego z nich?
Co do deformowania i dziurawienia cienkich blach, przynajmniej doskonale to odsłania rzeczywisty obraz zniszczeń poczynionych przez rdzę :D -
@barteu napisał w Piaskowanie:
@ryszard Dzięki, że napisałeś o tym więcej :) Super patent z połączeniem kompresorów, tak naprawdę dotychczas właśnie to było dla mnie problemem nie do przeskoczenia- chore ceny odpowiednio wydajnego sprzętu. A tu proszę, można to obejść. Mam do dyspozycji jeden taki 50 litrowy, nie zgłębiałem jednak dotychczas tematu jego wydajności, bo z góry uznałem, na podstawie informacji znalezionych w internecie, że to się nie uda.
Masz kompresor jedno czy dwutłokowy?
Próbowałeś może piaskować z użyciem tylko jednego z nich?
Tak piaskowałem tylko jednym kompresorem. Po prostu trzeba częściej robić przerwy na dobicie ciśnienia. Spokojnie można wypiaskować element z tym że będzie trwało to dłużej ale stanowczo krócej i i o niebo lepiej niż papierem ściernym czy szczotką drucianą. Polecam na początek tani pistolet inżektorowy i sprężarkę dwutłokową 50 l.
Co do deformowania i dziurawienia cienkich blach, przynajmniej doskonale to odsłania rzeczywisty obraz zniszczeń poczynionych przez rdzę :D
Dokładnie to po piaskowaniu widać rzeczywisty stan blachy i wiadomo gdzie wyciąć blachę i wstawić łatę - deformacja blachy wtedy nie ma znaczenia.
Natomiast jeżeli planujemy naprawę żywicą lepiej do deformacji blachy nie doprowadzać i czyścić ostrożnie blachę przy niższym ciśnieniu ale oczywiście dłużej uzyskując w ten sposób podobny stopień oczyszczenia -
@ryszard racja, tak sobie tylko wyobrażam i teoretyzuję, nigdy w praktyce tego nie robiłem.
Kompresor mam niestety jednotłokowy.
Czy piaskując np. elementy podwozia, też jest ryzyko, że piasek znajdzie się w środku auta? Jestem teraz na etapie czyszczenia obu tylnich narożników- zakończeń podłużnic, oj, co się namęczyłem i nakombinowałem :D Stąd moje zainteresowanie tematem. -
@barteu napisał w Piaskowanie:
@ryszard racja, tak sobie tylko wyobrażam i teoretyzuję, nigdy w praktyce tego nie robiłem.
Kompresor mam niestety jednotłokowy.Możesz spróbować na kompresorze jednotłokowym ale będziesz musiał robić bardzo często przerwy. Możesz też pożyczyć od kogoś kompresor i połaczyć je podobnie jak ja to zrobiłem. Pistolet inżektorowy kupiłem dwa lata temu i zapłaciłem za niego ok 60 zł. Widzę, ze teraz można kupić na Allegro podobny pistolet taniej.
Czy piaskując np. elementy podwozia, też jest ryzyko, że piasek znajdzie się w środku auta?
Niestety jest takie ryzyko ale zależy co będziesz piaskował. Jeżeli będzie to podłoga nad którą jest w kabinie wykładzina dywanowa to ta wykładzina zabezpieczy kabinę przed jej zapiaszczeniem.
Jestem teraz na etapie czyszczenia obu tylnich narożników- zakończeń podłużnic,
Dokładnie nie wiem o jakim zakończeniu podłużnic piszesz ale gdybyś chciał piaskować gdzieś w okolicy komory silnika to musisz liczyć się z tym, że np. piach może przykleić się np do zaolejonego silnika (oczywiście jeżeli z silnika wycieka olej, ja mam trochę zaolejony )
oj, co się namęczyłem i nakombinowałem :D Stąd moje zainteresowanie tematem.
Ja też się mordowałem zanim nie zacząłem stosować piaskowania. A i tak element nigdy nie był doczyszczony. Najgorsze w piaskowaniu jest to że nie za bardzo można go wszędzie stosować bo można zanieczyścić piachem rożne elementy z których trudno się go będzie pozbyć. Trzeba te elementy po prostu próbować zabezpieczać owijając je folią papierem itp., czasami jest to trudne.
Najlepiej czyści się element po wymontowaniu z auta. Tak np czyściłem belkę chłodnicy na oddzielnym stanowisku z dala od auta. -
@ryszard napisał w Piaskowanie:
Dokładnie nie wiem o jakim zakończeniu podłużnic piszesz ale gdybyś chciał piaskować gdzieś w okolicy komory silnika to musisz liczyć się z tym, że np. piach może przykleić się np do zaolejonego silnika (oczywiście jeżeli z silnika wycieka olej, ja mam trochę zaolejony )
Te okolice, tutaj prawy tył:
!
-
@barteu
Teraz rozumiem chodzi między innymi o tylną prawą podłużnicę do której mocowany jest tłumik końcowy.
Powiem tak jeżeli ten profil jest w środku suchy (brak lepkiej konserwacji to można go było by piaskować a piach który by się dostał do środka usunąć sprężonym powietrzem. To tyle co do samego profilu.
Jednak piaskując ten profil trzeba pamiętać, że piach się rozprzestrzenia po okolicy i dostanie się np pod tylny zderzak.
Ja jak ostatnio piaskowałem belkę podłogi pod kołem zapasowym to sporo piachu osiadło na zbiorniku paliwa. Piach ten usunąłem ze zbiornika sprężonym powietrzem. Najgorzej jest jak piach się przyklei to sprężone powietrze czy woda nie pomoże. -
@ryszard O to akurat mogę być spokojny, bak i zderzak aktualnie zdemontowane :) Mimo kanału, znacznie łatwiej jest dłubać w tamtych okolicach bez zderzaka.
-
@barteu
Demontaż zderzaka tylnego, tłumika, zbiornika paliwa, tylnych kół, drążka Panharda, amortyzatorów, wahaczy i sprężyn zdecydowanie ułatwia prace konserwacyjne w tylnej części podłogi - tak ja robiłem gdy przeprowadzałem dwanaście lat temu kompleksową konserwację podwozia. Ponadto jak zdjąłeś już tylny zderzak to pewnie zauważyłeś że tylny pas i belki tylnego zderzaka są do konserwacji (te elementy łatwo korodują).
Belki można odkręcić od tylnego pasa i oddzielnie wypiaskować. Jeżeli byś chciał piaskować tylny pas to musiałbyś zakleić np taśmą malarską szczelinę między klapą bagażnika a karoserią, szczególnie starannie zabezpieczyć zamek tylnej klapy, który powinien być przesmarowany i do którego lepił by się piach. Piach podczas piaskowania podawany jest pod ciśnieniem i wciska się niemal wszędzie - wystarcza nawet nieduża szczelina.
PS
Widzę, że wziąłeś się za gruntowną konserwacje podwozia. Malujesz emalią chlorokauczukową bo tak mi ze zdjęć wygląda? -
@ryszard dokładnie tak, chlorokauczuk, coś takiego:
nie mam pojęcia czy dobre, ale z pewnością polecam pod względem łatwości kładzenia pędzlem- pięknie się rozlewa i ma super dobraną gęstość- jednocześnie gęsty, ale nie na tyle żeby przeszkadzać w ruchu pędzla. Znakomita sprawa, niebo a ziemia w porównaniu do Hammerita.
Co do tylnego pasa, nie wygląda na szczęście najgorzej:
może nie robi najlepszego pierwszego wrażenia, ale na szczęście poprzedni właściciel coś tam zakonserwował, nieudolnie, ale jednak. To samo wzmocnienia, wysmarowane jakąś dziwną farbą, ale chyba coś to dało. Jedyna dziura jaką jak dotąd znalazłem jest właśnie na tylnym pasie, w okolicy lewego mocowania zderzaka. Nie mam spawarki, zamierzam przynitować jakąś blaszkę od środka i zalać żywicą dla uszczelnienia i zabezpieczenia przed rdzą, wcześniej doczyszczając do żywej blachy szczotką na wiertarkę.
Ogólnie w tej mojej robocie widać sporo niedociągnięć i mam tego świadomość, ale zamierzam jeszcze podemontować wszystko tak jak piszesz i dopracować. Taka kolejność ze względu na to, że nie mogę sobie pozwolić na unieruchomienie auta na kobyłkach, bo cały czas nim jeżdżę. W ten sposób najpierw jedno, potem drugie, i do zimy powinienem skończyć :D
-
@barteu napisał w Piaskowanie:
@ryszard dokładnie tak, chlorokauczuk, coś takiego:
nie mam pojęcia czy dobre, ale z pewnością polecam pod względem łatwości kładzenia pędzlem- pięknie się rozlewa i ma super dobraną gęstość- jednocześnie gęsty, ale nie na tyle żeby przeszkadzać w ruchu pędzla. Znakomita sprawa, niebo a ziemia w porównaniu do Hammerita.Produkty do nakładania bezpośrednio na rdzę (po jej zgrubnym usunięciu) nie dają wieloletniej ochrony ale są wygodne w stosowaniu. Niestety coś za coś. Dlatego ja stosuję metody i środki, które na dłużej zabezpieczają powierzchnię.
Używam podkładu reaktywnego, na który po wyschnięciu kładę farbę
chlorokauczukową. Bardzo dużo zależy od stopnia oczyszczenia z rdzy. Im mniej rdzy zostanie tym powłoka wierzchnia utrzyma się dłużej. Zamalowanie rdzy nie jest najlepszym rozwiązaniem, pod farbą będzie rozwijać się korozja pod powłokowa. Na pewno położenie takiej specjalnej farby na rdzę jest lepsze niż nic bo do czasu gdy rozwijająca się pod powłoką rdza jej nie zniszczy odcina ona ogniska korozji od dostępu wody przez co korozja jest spowolniona.Z twojego opisu zachowania się farby pod pędzlem podczas malowania wydaje mi się, że farba ta jest na bazie chlorokauczuku.
Co do tylnego pasa, nie wygląda na szczęście najgorzej:
może nie robi najlepszego pierwszego wrażenia, ale na szczęście poprzedni właściciel coś tam zakonserwował, nieudolnie, ale jednak. To samo wzmocnienia, wysmarowane jakąś dziwną farbą, ale chyba coś to dało.Zawsze coś daje. Najgorsze jest nic nierobienie. Na przykładzie stanu tylnego pasa widzę, że auto było raczej garażowane. Moje auto od zawsze nie było garażowane, jeżdżę nim o każdej porze roku i niestety muszę ciągle toczyć walkę z korozją.
Jedyna dziura jaką jak dotąd znalazłem jest właśnie na tylnym pasie, w okolicy lewego mocowania zderzaka. Nie mam spawarki, zamierzam przynitować jakąś blaszkę od środka i zalać żywicą dla uszczelnienia i zabezpieczenia przed rdzą, wcześniej doczyszczając do żywej blachy szczotką na wiertarkę.
Szczotką na wiertarkę nie doczyścisz do czystej blachy jeżeli ma wżery i dziury - raczej zagłaskasz twardą rdzę. Tylko piaskowaniem się jej pozbędziesz do końca. A jak nie masz możliwości piaskowania to lepiej niż szczotką drucianą doczyścisz silnie skorodowaną blachę papierem ściernym gruboziarnistym (40) i skrobakiem, z tym że roboty masz przy tym full. Jeżeli dziura nie jest duża nie musisz łatać jej kawałkiem przynitowanej blachy - wystarczy przykleić żywicą kawałek maty szklanej.
Ogólnie w tej mojej robocie widać sporo niedociągnięć i mam tego świadomość, ale zamierzam jeszcze podemontować wszystko tak jak piszesz i dopracować. Taka kolejność ze względu na to, że nie mogę sobie pozwolić na unieruchomienie auta na kobyłkach, bo cały czas nim jeżdżę. W ten sposób najpierw jedno, potem drugie, i do zimy powinienem skończyć :D
Rozumiem. Ja miałem/mam dwa Tica więc nie mam problemu z odstawieniem samochodu na remont na dłuższy czas.
-
@ryszard wiem, metoda trochę partyzancka, ale tak jak mówisz- lepsze coś niż nic, mam świadomość że to nie jest najlepsze z możliwych rozwiązań. Tak naprawdę miałem tylko zabezpieczyć kawałek podłogi nad bakiem przy okazji wymiany przewodów paliwowych, ale tu skrobnąłem, tam skrobnąłem, no i jakoś tak poszło :D Generalnie stan wygląda tak, że wszędzie jest sporo rdzy, ale na szczęście nigdzie (oprócz wspomnianego wcześniej miejsca) nie ma dziur, więc to właściwie ostatni moment na reakcję. Najważniejsze na teraz to zabezpieczyć przed zimą, w przyszłym roku chciałbym zdemontować z podwozia co tylko się da i wszystko zedrzeć do gołej blachy, co będzie trzeba to naprawić i wymalować wszystko od nowa.
Co do tej dziury, myślałem o tym, żeby ją zakleić samą matą szklaną plus żywica, ale tak sobie myślę, że wystarczy jakaś drobna stłuczka, czy chociażby sam gdzieś przypadkiem stuknę przy cofaniu i osłabione mocowanie będzie miało łatwiej wpaść do środka i narobi więcej roboty z przywracaniem tego do normalnego stanu, a nitując od spodu blachę dam jakieś wzmocnienie tego elementu i być może temu zapobiegnę.
-
@barteu napisał w Piaskowanie:
@ryszard
Generalnie stan wygląda tak, że wszędzie jest sporo rdzy, ale na szczęście nigdzie (oprócz wspomnianego wcześniej miejsca) nie ma dziurTego nie byłbym pewien. Z wierzchu może wyglądać to z pozoru niegroźnie - zwykły nalot rdzy czy purchle a faktycznie dużo gorzej - purchle trzymające się tylko na farbie i "skamieniałej" rdzy. Dopiero gruntowne usunięcie farby i rdzy ujawni stan rzeczywisty blachy - czy mamy ją niezniszczoną czy tylko osłabioną wżerami czy wręcz dziurawą jak sito.
, więc to właściwie ostatni moment na reakcję. Najważniejsze na teraz to zabezpieczyć przed zimą, w przyszłym roku chciałbym zdemontować z podwozia co tylko się da i wszystko zedrzeć do gołej blachy, co będzie trzeba to naprawić i wymalować wszystko od nowa.
Widzę, że masz bardzo ambitne plany na wiosnę. Moim zdaniem nie ma potrzeby zdzierać fabrycznej farby i zabezpieczenia z całego podwozia. Zakładam, że 90% fabrycznej powłoki jest w dobrym stanie i wystarczy skupić się na naprawie tylko uszkodzonej przez rdzę powłoki i blachy i tak przy tym będzie ogrom pracy. Dodam jeszcze, że o ile piaskowanie efektywnie usuwa farbę czy rdzę to z usuwaniem masy zabezpieczająco - wygłuszającej, która położona jest na znacznej części podwozia zbytnio sobie nie radzi, przynajmniej sprzętem amatorskim.
Co do tej dziury, myślałem o tym, żeby ją zakleić samą matą szklaną plus żywica, ale tak sobie myślę, że wystarczy jakaś drobna stłuczka,
W takim razie lepsza będzie łata z blachy
-
@ryszard eh, ciężka ta walka z rudą :)
-
Dziś piaskowałem tylne wahacze piaskarką syfonową. Wydajność piaskowania jak na warunki amatorskie akceptowalna. Jeden wahacz piaskowałem wliczając przerwy na dobicie ciśnienia i czas na zbieranie, przesiewanie i załadunek piasku ok 2,5 godziny.
Przed piaskowaniem
Po piaskowaniu
-
Bardzo ładnie wyczyszczone. Tylko że faktycznie długo to trwało; sądziłem, że maksymalnie po godzinie da się taki efekt uzyskać.
-
@leo
Efekty piaskowania są rzeczywiście pozytywnie zaskakujące - powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego luksusu. Szkoda , że ze względu na zapylenie nie wszędzie da się je zastosować. Piaskowanie wahaczy na stanowisku w wygodnej pozycji to przyjemność. Tempo czyszczenia jak na posiadany sprzęt i uzyskany efekt dla mnie OK. Często na filmach demonstrujących piaskowanie dopuszcza się do manipulacji bo przedstawia się usuwanie samej farby a to idzie sprawnie nawet na moim sprzęcie. Najtrudniej piaskowało się wewnętrzne boczne powierzchnie profilu wahacza ponieważ nie można było skierować na nie prostopadle strumienia ścierniwa. Aby piasek "brał" rdzę z tych trudnych do czyszczenia powierzchni pracowałem na maksymalnym ciśnieniu 8,5 - 10 bar i robiłem częste przerwy na dobicie ciśnienia. Tego stopnia oczyszczenia nie uzyskałbym nigdy papierem ściernym choćbym poświęcił na czyszczenie cały dzień i całą noc i zdarł przy tym palce i paznokcie. Niestety na sprzęcie amatorskim piaskowanie to nie malowanie pędzlem, ale tak przy wydajności kompresora 2000 - 4000 l/min i odpowiednio dużej średnicy dyszy tempo tych prac pewnie by się zrównało.PS
Zaktualizowałem i będę aktualizował opis technologi piaskowania w miarę pozyskiwania nowych informacji i doświadczeń. -
@ryszard jak dla mnie kosmos! Sam bym chętnie oddał w Twoje ręce swojego Swifta na wypiaskowanie paru "zrudziałych" elementów :P
-
@ryszard świetne efekty. Mimo ograniczeń sprzętu w kontekście wydajności pracy, jej skuteczność mimo czasu trwania i tak kładzie na łopatki wszystkie inne garażowe metody. Dzięki, że założyłeś ten temat i dzielisz się wiedzą, bo szukając informacji na ten temat w internecie, większość odpowiedzi to było „nie ma sensu, oddaj do firmy”. Guzik tam, jest sens i fajnie można sobie z tym poradzić :)
-
Co do piaskowania to napisze ze moj sasiad cos tam od motoru piaskowal bo widzialem przez okno z domu. Maja sprezarke ale chyba nie za tega bo procz piaskowania widzialem szczotke druciana .
-
@ryszard
Zacząłem rozkminiać szerzej temat. Widzę, że na jednym ze znanych portali aukcyjnych ;-) są takie piaskarki, jak Twoja (czerwona) za 309 zł + przesyłka; zastanawiam się, czy jest to lepsza opcja od pistoletu inżektorowego z wiadrem. Jakie jest Twoje zdanie, bo masz już doświadczenia w tej materii?
Trochę martwią mnie te zużywające się dysze ceramiczne. Nie są drogie, ale kiedyś pewnie przestaną je produkować i sprzęt może być nic niewarty.
Tak się jeszcze zastanawiam nad samoróbką. Przecież można byłoby do zrobienia piaskarki wykorzystać jakąś starą dużą gaśnicę, albo jeszcze lepiej - zdelegalizowaną butlę LPG z instalacji samochodowej. Trzeba byłoby dokupić parę pierdółek i pewnie wyszłoby taniej.
No, ale najważniejsze to sprężarka. Moja się nie nadaje - kupiłem kiedyś lekką, przenośną, do pompowania kół, przedmuchiwania i malowania aerografem. Pompuje do 8 atm, ale zbiorniczek to tylko 6 l - czyli nie ma mowy o współpracy z piaskarką. Mam jeszcze przenośny zbiornik z agregatu do instalacji samolotowej, wytrzymuje 100 atm, ale też nie jest duży, więc nie ma sensu dorabiać silnika i pompy. Pozostawałby zakup... Nie ma sensu brać sprężarki ze zbiornikiem 24 l, z tego, co piszesz, to 50 l stanowi minimum, zgadza się? Bo stulitrowe to już grube tysiące zł.
A co jest wg Ciebie ważniejszym parametrem przy piaskowaniu - pojemność zbiornika, wydajność w l/min czy osiągane ciśnienie 10 bar? Na co najlepiej zwracać uwagę w pierwszej kolejności?Jeszcze tak myślę o wynikach Twojej pracy: przypuszczam, że gdybyś używał specjalnego ścierniwa - korundu - to szybciej osiągnąłbyś efekt, niż przy użyciu piasku. No, ale korund jest o wiele droższy niż worek z piaskiem.