Już mam dość Tico - po 4 latach nerwy mi puściły


  • Użytkownik archiwalny

    Mam zamiar kupić fiata Pandę. Nie mogę już dłużej zmagać się z przednim podwoziem. To jakiś horror mimo kupy kasy wydawanej w serwisach moje przednie podwozie ciągle - stuka, puka, ociera, zgrzyta - nieeeee. Koniec - dam to auto mojemu ojcu jako darowiznę. Policzyłem, że od momenu zakupu przez 4 lata wydałem na części i serwis około 5000 zł. Za każdym razem jak jade do pracy stresuję sie ze nie dojade. Mozecie wywalic mnie z tego klubu Tico. To tylko moja opinia potwierdzona 4 letnim okresem uzytkowania tego auta. <img src="/images/graemlins/30.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/sick_.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Mam zamiar kupić fiata Pandę.

    Chcesz jeździć "eLką"? <img src="/images/graemlins/diabel.gif" alt="" />

    Nie mogę już dłużej zmagać się z przednim podwoziem. To jakiś
    horror mimo kupy kasy wydawanej w serwisach moje przednie podwozie ciągle - stuka, puka,
    ociera, zgrzyta - nieeeee.

    U mnie też wiecznie stuka i puka prawie cały przód ale się tym nie stresuję bo od kiedy mam swoje auto to zawsze tak było mimo wymian wahaczów, drążków, przegubów i.t.d.

    Policzyłem, że
    od momenu zakupu przez 4 lata wydałem na części i serwis około 5000 zł.

    Ja przez ponad 2-letni okres posiadania Tico wydałem ok. 2000 zł ale liczyłem się z tym, wg mnie normalna eksploatacja <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />

    Za każdym razem jak
    jade do pracy stresuję sie ze nie dojade.

    Czym się stresujesz? Tym, że nie dojedziesz z powodu stuków i.t.p. w przednim zawieszeniu?
    Gdybym miał takiego stresa przed jazdą swoim, to bym nawet do niego nie wsiadł, napomnę tylko, że ANI RAZU mi się nie rozkraczył na drodze <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Odnośnie tego postu, to nie moge sie powstrzymać od zadania pytania:
    Czy tico to Twój pierwszy samochód???
    Masz sporo racji że z przodu są różne niezidentyfikowane stuki, które również mam i nawet na przeglądzie pierwsze co gościowi powiedziałęm że nieukrywam że cos jest nei tak i żeby mi to zlokalizował bo nie wiem co to jest. "Wytrzepał" całym autem we wszystkie strony i mówi że wszystko jest ok, nigdzie żadnych luzów. Podejżewał że to może zaciski na tarczach ale sam pewny nie byl. To fakt jeśli cie to denerwuje to daremne wydawanie kasy na naprawe. Ale jak chcesz mieć idealne auto to jedynie iść po nówke do salonu. A gwarantuje Ci że panda jakoś takim idealnym autem nie jest, na początku napewno bedzie spokój.
    Z autami tak już jest, że czasem im coś dolega, a kilka już miałem i złego słowa na Tico nie moge powiedzieć. Przez moje 32000 km (a ma już w sumie ponad 100000) nie zawiódł mnie ani razu i mam do niego pełne zaufanie.
    Pozdro !!!


  • Użytkownik archiwalny

    Masz sporo racji że z przodu są różne niezidentyfikowane stuki, które również mam i nawet na
    przeglądzie pierwsze co gościowi powiedziałęm że nieukrywam że cos jest nei tak i żeby mi
    to zlokalizował bo nie wiem co to jest. "Wytrzepał" całym autem we wszystkie strony i mówi
    że wszystko jest ok, nigdzie żadnych luzów. Podejżewał że to może zaciski na tarczach ale
    sam pewny nie byl.

    Też tak miałem <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />. Stukało, trzeszczało, chrobotało, skrobało, obcierało ale się tym nie chwaliłem na przeglądzie, a diagnosta po naprawdę dokładnym sprawdzeniu przedniej zawiechy powiedział, że jest <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" /> i nie ma żadnych luzów <img src="/images/graemlins/biglaugh_.gif" alt="" />.


  • Użytkownik archiwalny

    Ja przez ponad 2-letni okres posiadania Tico wydałem ok. 2000 zł ale liczyłem się z tym, wg mnie
    normalna eksploatacja

    jezeli wartosc tego auta obecnie to jakies 4000 zł to nie mozna mowic ze wydatek 1000zł na rok jest czyms normalnym. To tylko koszt łożysk i innych czesci podwozia. Oczywiscie sa to tylko naprawy bardzo pilne bo jakbym chcial miec wszystko naprawione to musialbym wydac znacznie wiecej. Zaznaczam ze moje auto jest mało uzywane i bardzo o niego dbam.


  • Użytkownik archiwalny

    Mam zamiar kupić fiata Pandę. Nie mogę już dłużej zmagać się z przednim podwoziem...
    Nie przejmuj sie. Ja tez sprzedalem swojego zgnilka. Byl fajny, ale w pewnym momencie zaczal sie rozsypywac. A ze cos non stop stukalo-pukalo? Moze auto zaliczylo dzwona?


  • Użytkownik archiwalny

    jezeli wartosc tego auta obecnie to jakies 4000 zł to nie mozna mowic ze wydatek 1000zł na rok
    jest czyms normalnym. To tylko koszt łożysk i innych czesci podwozia. Oczywiscie sa to
    tylko naprawy bardzo pilne bo jakbym chcial miec wszystko naprawione to musialbym wydac
    znacznie wiecej. Zaznaczam ze moje auto jest mało uzywane i bardzo o niego dbam.

    To ile kosztuje eksploatacja, nie jest w żaden sposób powiązane z kosztem eksploatacji rocznym.
    Bo częsci tak czy siak kosztują tyle samo. Jak poczekasz lat 5 i wartość auta spadnie o połowę, albo spadnie Ci na samochód grad i zmniejszy wartość o 2/3 to tak czy siak te same częsci kosztowałyby tyle samo.
    Osobiście uważam, że jak naprawiasz autko samemu, to jest to kwota dosyć duża jak na tiko (1000zł/rok), bo jednak częsci są dosyć tanie.
    Jeśli serwisujesz auto w serwisie to wydaje mi się to kwotą jak najbardziej normalną.

    A odnośnie zawieszenia, to często stukają jakieś rzeczy, że dojść do tego co to jest graniczy z cudem, bo trzeba by wszystko wymieniać. U mnie waliło coś jak młotem, a okazało się że to po prostu osłona miski olejowej przerdzewiała i uderzała o podwozie <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />.
    Jestem przekonany, że jak pazernemu mechanikowi powie się, że coś stuka i trzeba naprawić to chętnie wymieni coś, nawet jeśli niekoniecznie było to do wymiany.


  • Użytkownik archiwalny

    Ja byłem podobnego zdania jak Ty.
    Z powodu dużych nakładów (tak mi się wydawało) i beznadziejnego układu hamulcowego na jazdę Tico, zmieniłem środek transportu na Nissana Almerę. Koszty eksploatacji są o niebo większe.
    Wynika, z tego, że Tico jak na swoje własności (jezdne i eksploatacyjne) jest i tak jednym z najtańszych środków lokomocji na rynku. Jedyne czego nienawidziłem w tym samochodzie to hamulce. Reszta wiernie służyła przez 230 000 km i 9 lat.
    Masz rację względem stosunku kosztu nakładów do ceny samochodu ale wydaje mi się, że przy droższych pojazdach może być w skrajnych przypadkach jeszcze gorzej. Przykładowo NA - koszt wymiany łańcuchów + napinaczy rozrządu ~ 1000 zł. W Tico cena za wymianę paska w W-wie oscylowała woków 300 zł.

    Paweł

    jezeli wartosc tego auta obecnie to jakies 4000 zł to nie mozna mowic ze wydatek 1000zł na rok
    jest czyms normalnym. To tylko koszt łożysk i innych czesci podwozia. Oczywiscie sa to
    tylko naprawy bardzo pilne bo jakbym chcial miec wszystko naprawione to musialbym wydac
    znacznie wiecej. Zaznaczam ze moje auto jest mało uzywane i bardzo o niego dbam.


  • Użytkownik archiwalny

    Ja kupiłem Pandę i jak na razie jestem bardzo zadowolony <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" /> (odpukać <img src="/images/graemlins/tuk.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/wpysd.gif" alt="" /> ) <img src="/images/graemlins/jezor.gif" alt="" /> Pali zauważalnie więcej ale dużo lepszy komfort <img src="/images/graemlins/smirk.gif" alt="" /> Jak sie w końcu zmobilizuję to umieszczę zdjęcia w odpowiednim wątku <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" /> Ale powiem jeszcze że przez 4 lata Tico nie sprawiało mi praktycznie żadnych problemów, więc może po prostu trafiłeś na felerny egzemplarz <img src="/images/graemlins/confused.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Ja kupiłem Pandę i jak na razie jestem bardzo zadowolony
    (odpukać ) Pali zauważalnie więcej ale dużo
    lepszy komfort Jak sie w końcu zmobilizuję to
    umieszczę zdjęcia w odpowiednim wątku Ale powiem
    jeszcze że przez 4 lata Tico nie sprawiało mi
    praktycznie żadnych problemów, więc może po prostu
    trafiłeś na felerny egzemplarz

    Z ciekawości - ile pali Panda?


  • Użytkownik archiwalny

    horror mimo kupy kasy wydawanej w serwisach moje przednie podwozie ciągle - stuka, puka,
    ociera, zgrzyta - nieeeee.

    Witam serdecznie!
    Rozumiem cię doskonale. Sam byłem w podobnej sytuacji. Kupiłem tico od znajomych, którzy eksploatowali to auto, tak mi się wydawało, zgodnie z regułami, czyli przeglądy, przeglądy itd. Jak sie okazało auto było w podłym stanie, na dzień dobry miałem zagrychę nie do przejścia, mianowicie blokowały mi sie przednie hamulce. Normalnie gotowały mi się. Obiegowe zdanie "tico tak ma". Zapiekają się tłoczki. Przez te tico tak ma, wymieniłem wszystko, co było związane z hamulcami, przednimi i tylnymi-pozostał mi jedynie układ wspomagania hamulca. No i tu kontrolka mi się zaświeciła, przecież nie może tak być. Już chciałem spychać auto do rowu, ale coś mnie tknęło. Nadmienię, że nie sam zmagałem się z tym autem, uczestniczył w tym również mój brat. Po wielu perturbacjach, wszystko wyszło na jaw, okazało się, że jakiś magik włożył w popychacz pompy hamulca kawałek śrubki, i ten pierdolnik powodował to, że płyn hamulcowy nie wracał do pompy tylko zaciskał tłoczki (klocki hamulcowe). Nie wspomnę jaka kasa na to poszła. Do czego zmierzam. Mianowicie, zniszczył cię finansowo ten serwis. Jeżeli chodzi o puki, stuki, to od momentu zakupu auta też się z tym zmagałem, Wymieniłem wszystko, końcówki drążków, wahacze, wszystkie gumy na drążku stabilizatora, na wahaczach i już myślałem o poduszkach gumowych, na których opiera się silnik (ale ich na szczęście nie wymieniłem). Pomyślałem będzie problem na przeglądzie, ale nie, wszystko ok., żadnych luzów. Ale stuk jak był, tak jest. Do czego zmierzam, auto jak każde inne, tak jak wspominali koledzy przede mną, ma swoje koszta eksploatacyjne i tego nie przeskoczysz. Ma też swoje uroki, właśnie ten stuk, nie wykrywalny na stacji diagnostycznej. Nadmienię, że moim tico przejechałem 60 000 km i ani razu na trasie mnie nie zawiodło. Przerdzewiały zbiornik paliwa, urwana linka hamulca, przecieki w tłoczkach hamulcowych, wydają mi się normalną rzeczą w eksploatacji samochodu. Dobra już smęcę, ale żeby dokończyć, to hamulce w tico wcale nie są takie złe, tylko trzeba umieć je naprawić. Aha, jeszcze jedno, mam patent na stuki w przednim zawieszeniu, ostatnio wybrałem się na polowanie i ustrzeliłem dzika. Auto zostało zmasakrowane, ale stuki zniknęły. Chociaż tego nie polecam, bo koszt naprawy przewyższył wartość połowy auta. Reasumując, autko jest w porządku, koszta napraw, zależą tylko od ciebie, jeżeli będziesz robił sam, to części nie są takie drogie. Pomyśl ile kosztowałaby cię naprawa w ASO np. HONDY. Dobra, chyba sam siebie przekonałem, że mam dobre auto. Pozdrawiam. Na Tico naprawdę nie ma co narzekać.


  • Użytkownik archiwalny

    Pali zauważalnie więcej

    Moje Tico pali 4.4L/100km. A ile pali panda (6L) ?


  • Użytkownik archiwalny

    Ja byłem podobnego zdania jak Ty.
    Z powodu dużych nakładów (tak mi się wydawało) i beznadziejnego układu hamulcowego na jazdę
    Tico, zmieniłem środek transportu na Nissana Almerę. Koszty eksploatacji są o niebo
    większe.

    No cóż, w końcu to Japończyk - a w nich części są z reguły drogie. Bo do np. VW czy Opla worek części kosztuje grosze.

    EDIT: O, tysięczny post <img src="/images/graemlins/pub2.gif" alt="" />


  • Admin

    Mam zamiar kupić fiata Pandę. Nie mogę już dłużej zmagać się z przednim
    podwoziem.
    To jakiś horror mimo kupy kasy wydawanej w serwisach moje przednie podwozie ciągle - stuka, puka, ociera, zgrzyta

    • nieeeee.

    Hm, sądzę, że to zdanie wszystko tłumaczy... W serwisach... Bardzo możliwe, że wystarczyłby jeden uczciwy i dobry mechanik, który uporałby się z problemem. Ale o takiego dziś trudno (choć się zdarzają, znam takiego <img src="/images/graemlins/skromny.gif" alt="" />). IMO niepotrzebnie się unosisz - sam dałeś się oskubać przez niekompetentne serwisy. <img src="/images/graemlins/sick_.gif" alt="" />

    Policzyłem, że od
    momenu zakupu przez 4 lata wydałem na części i serwis około 5000 zł.

    Potwierdzę - dałeś się oskubać, i to nieźle.
    Dla porównania napiszę Ci, że przez 9,5 roku oraz prawie 140 kkm poniosłem w sumie podobne koszty (możliwe, że nawet nie przekroczyłem 5000 zł) na serwis (łącznie z płatnymi przeglądami w ASO w czasie trwania gwarancji), materiały eksploatacyjne i wymianę uszkodzonych części... Nie liczę instalacji LPG i jej serwisowania (bo Ty jej chyba nie masz).
    Możliwe, że faktycznie (jak ktoś pisał) masz auto po "dzwonie" i trudno z nim dojść do ładu. <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" /> Takie są uroki wozów powypadkowych (ja też jeden taki kiedyś kupiłem, więc wiem, co piszę).
    Widzisz: ogromna część serwisów moto "żyje" właśnie z ludzi nieświadomych. Masz usterkę - zajmą się autem, wymienią wszystko dookoła, co jest OK (świadomie lub nie - zależnie od kompetencji, doświadczenia i "pomyślunku" mechaników), a klient wraca do nich ponownie i płaci coraz więcej... i więcej... Aż po kilku takich razach, gdy jest już "spłukany", może w końcu trafią na przyczynę usterki (albo i nie).
    Dlatego uważam, że trzeba sobie samemu radzić - albo znaleźć naprawdę dobrego i uczciwego mechaniora. Ja np. osobiście poleciłem tego mojego znajomego sześciu osobom, które nie potrafiły się same zająć swoimi autami (a ja nie miałem czasu albo doświadczenia i nie mogłem im pomóc) - od lat korzystają z jego usług i sobie jakoś chwalą. Ale wiem, że dziś nie jest łatwo znaleźć kogoś takiego. <img src="/images/graemlins/oslabiony.gif" alt="" />

    Za
    każdym razem jak jade do pracy stresuję sie ze nie dojade.
    To tylko moja opinia potwierdzona 4
    letnim okresem uzytkowania tego auta.

    Eee... Przesada.
    U mnie też stuka <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> - ale niezbyt mocno, żebym się miał przejmować... No, lecz ja wiem, co to hałasuje <img src="/images/graemlins/skromny.gif" alt="" />... Od 100 kkm cicho postukuje podczas jazdy po bruku coś w maglownicy (typowa usterka - wyrobiona tulejka teflonowa za 10 zł), poza tym niekiedy delikatnie odzywają się klocki hamulcowe... Nie mam czasu, żeby się tym zająć, poza tym nie jest to szczególnie dokuczliwe... Ale kiedyś sam spróbuję coś z tym zrobić. Na pewno nie będę utrzymywał niekompetentnych mechaników w różnych serwisach. <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

    Mozecie
    wywalic mnie z tego klubu Tico.

    Grrrrrhh... <img src="/images/graemlins/wsciekly1.gif" alt="" />
    Tylko nie gryź... My nie zawiniliśmy temu, że Ty masz problem... <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Nadmienię, że moim tico przejechałem 60 000 km i ani razu na trasie mnie
    nie zawiodło.

    To ze auto nie "stanie" na drodze nie jest czyms wyjatkowym. Tak powinno byc. Uwazam ze maluchy tej starej produkcji byly o wiele solidniej wykonane. Mam mozliwosc jezdzic maluchem z rocznika 94 i ten tez nigdy nie nawalił na drodze. Nigdy w nim nie wymieniano żadnego łożyska! Ja w moim tico wymienilem juz 2 razy z tyłu i raz z przodu. To dlatego ze "specjalisci" z Korei zamontowali łożyska kulkowe zamiast wałkowych. Co za debile. W żadnym innym aucie nie ma łożysk kulkowych!!! <img src="/images/graemlins/screwy.gif" alt="" />



  • To dlatego ze
    "specjalisci" z Korei zamontowali łożyska kulkowe zamiast wałkowych. Co za debile. W żadnym
    innym aucie nie ma łożysk kulkowych!!!

    Też już o tym pisałem.
    Z tyłu, gdzie koła nie są napędzane, można było z powodzeniem założyć łożyska toczne stożkowe-wałeczkowe.Nawet dwurzędowe.
    W takich łożyskach, luz likwiduje się po prostu, poprzez dokręcenie nakrętki przykręcającej łożysko.
    Nawet w Syrenie, nie mówiąc już o Maluchu, były łożyska stożkowe na kołach, które nie są napędzane.

    Jest to duży błąd skośnookich konstruktorów, którego, jako technik mechanik z wykształcenia, po prostu nie rozumiem. <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" />
    Są pewne zasady w mechanice, proste i jasne, których już upraszczać nie wolno. Jednak to zrobili panowie konstruktorzy, pewnie po dużej Sake.
    Chociaż, Sake nie jest znów taka mocna, jak nasze polskie wódki.
    Może oni tą Sake piją wiadrami?


  • Użytkownik archiwalny

    ja mam autko juz 2 moze 3 lata nie dokladam. wymieniam oleje,filtry co lato. raz wymienilem przewody z tylu hamulcowe i dwa cylinderki. lacznik gumowo-metalowy lewarka,dysze spryskiwacza przedniego,zbiornik,pompke paliwa,uszczelke pod deklem zaworow i ostatnio wahacz. ostatnia wymiana dala mi pelna cisze w ticaczu. pomijajac kilka zaprawek i troche bajerow tj radio pionieera,glosniki na tyl,dywaniki itp to zero zbednych nakladow. nigdy nie padlo nic seria elementow i nie powodowalo tzw "rozkraczenia" ticolta. dodam,ze mam 85 tyś i autko jest z 30.11.96r

    pozdrawiam

    ps wybiera sie ktos na bemowo??


  • Admin

    ps wybiera sie ktos na bemowo??

    Na Bemowo... ja nie, ale wkrótce zorganizujemy jakiś spocik na naszych terenach. Szczegóły niebawem. <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Na Bemowo... ja nie, ale wkrótce zorganizujemy jakiś spocik na naszych terenach. Szczegóły
    niebawem.

    3mAM za slowo, jak dam rade chetnie wpadne <img src="/images/graemlins/yay.gif" alt="" />



  • Mam zamiar kupić fiata Pandę. Nie mogę już dłużej zmagać się z przednim podwoziem. To jakiś horror mimo kupy kasy
    wydawanej w serwisach moje przednie podwozie ciągle - stuka, puka, ociera, zgrzyta.

    Skoro oddajesz samochód do serwisów w celu naprawy uszkodzenia, a usterka nie jest zlikwidowana, to albo żądaj faktycznej naprawy lub jeździj tak w kółko i płać i to nie tylko Tico, ale każdym innym samochodem. Różnica będzie jedynie taka, że za naprawy innych samochodów będziesz płacił więcej.


Log in to reply