Tico na dłuższą podróż.



  • Planuję (może nic z tego nie wyjść) podróż dookoła Skandynawii. Co waszym zdaniem może w Tico paść w czasie takiej podróży lub co należy zabrać ze sobą w razie czego? Do przejechania ponad 6kkm. Moje Tico ma >94kkm.
    Na pewno muszę wymienić:
    -wydech, obecnie stary rozpada się zmienia się powoli głos jak z tłumikiem sportowym, a do tego jest grzechotka w tłumiku gdy potrząsnę (gdzie kupić nowy?)
    -łożyska kół z przodu na wszelki wypadek (tył już jest nowy)
    -uszczelka pod głowicą, w Tico jest papier i może się rozciec.
    -przydałoby się chłodnicę, ale jakoś nie mogę znaleźć nic sensownego.

    Co padało w tych autach przy intensywniejszej eksploatacji?


  • Moderator

    Trudne pytanie bo mało rzeczy może się zepsuć uniemożliwiając dalszą podróż. Łożyska bym zabrał + ewentualnie jakieś elementy hamulcowe typu reperaturki zacisków lub cylinderki oraz płyn. Przed wyjazdem sprawdź stan przewodów hamulcowych i paliwowych.



  • Pompa paliwa oryginalna chyba padała po 100kkm, choć moja ma 135kkm i jeszcze działa.



  • Ja zawsze wożę kawałek drutu i izolację , młotek . Myślałem też nad zaślepką przewodu hamulcowego w razie uszkodzenia hamulca w kole.


  • Admin

    Ja bym przede wszystkim wykupił porządne Assistance.



  • @spinerr napisał w Tico na dłuższą podróż.:

    Co padało w tych autach przy intensywniejszej eksploatacji?

    Co rozumiesz przez intensywną eksploatację ?
    Swoim drugim Tico bez praktycznie przerwy jechałem od siebie nad morze (ponad 600km w upale) Nic się nie działo. Tico miało więcej przebiegu niż twoje.


  • Admin

    Ja na pewno zabrałbym moduł zapłonowy. Albo najlepiej sprawny, kompletny aparat zapłonowy (oczywiście ze sprawdzonym modułem w środku) + przewody zapłonowe i świece (jeśli już, niech będzie komplet, to nie zajmie dużo miejsca).
    Tak naprawdę to przez 21 lat i 200 kkm jedynie moduł zapłonowy spowodował trwałe unieruchomienie mojego pojazdu - i jeśli moduł klęknie, nie zreperujesz go w drodze - tylko wymiana. A kupno od ręki takiego modułu może stanowić problem. W moim przypadku moduł dawał znać już długo wcześniej, że padnie; silnik gasł w trasie, ale po kilku minutach dawał się uruchomić i jechał dalej, aż po jakichś 20 takich zgaśnięciach w ciągu jakichś 3 miesięcy szlag go trafił zupełnie i już nie odpalił (na szczęście było to tuż pod garażem).

    Poza tym, jak pisali koledzy: pompa paliwa i ewentualnie łożyska kół (jeśli nie wymieniłeś na nowe). Przy czym nie wymieniałbym przed wyjazdem "na wszelki wypadek", jeśli są dobre - a jeżeli są jeszcze oryginalne, to super. Ja przez te 21 lat / 200 kkm ciągle mam "fabrykę" w trzech kołach, tylko w prawym tylnym raz wymieniałem po 82 kkm.

    Oczywiście należałoby zrobić przed wyjazdem porządny przegląd techniczny z wymianą części eksploatacyjnych, którym kończy się "resurs" - lepiej wymienić trochę wcześniej na nowe niż wozić ze sobą i robić to w trasie. Myślę tu o hamulcach, pasku rozrządu i alternatora, świecach, filtrach, oleju... Warto też przejrzeć zawieszenie i wszystkie przewody: hamulcowe, paliwowe, układu chłodzenia.

    Masz tu garść ciekawych, podobnych tematów:
    tico na urlopie
    ticiem w bieszczady

    Zestaw gratów, które ja wożę ZAWSZE poukładane pod podłogą bagażnika:
    moje wyposażenie bagola

    A tu jeszcze "zestawy" innych userów:
    skrzynka narzędziowa


  • Admin

    @leo napisał w Tico na dłuższą podróż.:

    Ja na pewno zabrałbym moduł zapłonowy.

    to to!

    U mnie to samo. Trzy Tico miałem i tylko jedna usterka powodowała unieruchomienie pojazdu - moduł zapłonowy.

    Raz też nie miałem hamulców z tyłu bo mi przewody poszły, ale dało się dalej jechać z przednimi ;)



  • pompa paliwa nowa, niedawno była nowa. Zamontowałem Engitech czy jakoś tak (marka intercars, nic lepszego nie mogłem znaleźć, a 20 letnie oryginały nie ma sensu kupować), stara pojeździła z autem przez 94kkm. Zakończyła, żywot tak, że sączyło się paliwo przez ten otworek techniczny, a potem już zaczęło niemal kapać, no i wymiana (całość trwała spokojnie przez jakieś 2kkm). Po rozebraniu okazało się, że membrana była popękana.

    Niestety daleko od domu (jakieś 600km za kołem podbiegunowym) każda prosta z pozoru usterka może załatwić auto, łożysko w kole, chłodnica, uszczelka, hamulec. Nie ma żadnej możliwości pomocy, koniec jazdy i koniec auta.

    Modułowi się przyjrzę. Co dokładnie pada? Uszczelniacz i zalewa olejem, czy sama elektronika?

    Pomysł z korkami na przewody ham. super.

    Sam silnik ma sporo nowości od remontu w zeszłym roku:
    -nowy rozrząd,
    -wszystkie nowe uszczelniacze, oprócz modułu zapłonowego, tam nie wiem co się dzieje.
    -nowe sprzęgło, valeo
    -skrzynia otwierana, kilka łożysk nowych, wymiana kartera od strony sprzęgła.
    -nowe gumy na przegubach zew.
    -nowa miska olej.
    -nowa pompa paliwa(od niedawna)
    -nowe wahacze przód, żeliwo.
    -dwuletnie opony (teraz 3 rok)
    -alternator + rozrusznik po regeneracji.
    -nowy stabilizator (stary miał rdzę na gwincie).
    -klima - już wcześniej (trzeci sezon)
    -nowy element woskowy od ssania.
    -nowe tłoczki przód (teraz będzie już 4 rok)

    Ostatnio sprawdzałem zaworki w tym zawór PCV który może rozszczelnić silnik.

    Do zrobienia:
    -wydech; stary już się rozpada, zmienia głos, tłumik grzechotka, nie mogę z tym jechać.
    -chłodnica, dawno bym wymienił, ale nie wiem na co. Te które widziałem były o połowę cieńsze.
    -hamulce, wymiana przewodów. Chyba już nie zdążę. Zrobiłbym miedź.
    -uszczelka pod głowicą, komuś to padło kiedyś?
    -no i te łożyska przód, jak padnie po drodze to bez prasy raczej nic nie załatwię... .
    -inspekcja aparatu zapłon (i ew. zabranie ze sobą drugiego)
    -inspekcja przewodów paliwowych (i ew. zabranie ze sobą rolki)
    -lampy przód, są strasznie słabe.
    -inspekcja hamulców przy zmianie kół.
    -inspekcja cięgien: sprzęgło gaz, itp.

    Realnie mogę zrobić dwie, trzy rzeczy z tej listy do końca czerwca: wydech, uszczelka, łożyska, z resztą będę musiał sobie radzić w razie czego.

    Znam te kraje od strony kolejowej i gdyby np. auto padło na północy Finlandii, to zawsze można wspomóc się np. autokuszetami na południe, do Helsinek przyjechałbym sobie lawetą. Najgorzej gdyby coś poleciało na samej Północy. To byłby koniec, w cholerę daleko, ok 3tyś km w jedną stronę (zakładam część podróży promami), jak na Gibraltar tylko bez ludzi. Taka samo, źle w Norwegii. Jest tam drożej niż w centrum Zurychu.

    Poza tym są assistance z holowaniem do domu z całego obszaru UE indywidualne lub grupowe(jak się nazbierają auta w rejonie to laweta wyrusza). Ile to może kosztować dla Tico? Macie pojęcie? Głównie zależałoby mi na holowaniu pod garaż.


  • Admin

    Jak tak teraz myślę, to nie wiem czy to ubezpieczenie + wkład własny w razie W nie kosztowałoby więcej niż porzucenie Tico (ew. laweta tylko na złom) + bilet do domu.


  • Moderator

    @spinerr w aparacie zapłonowym pada elektronika czyli moduł zapłonowy,
    U mnie uszczelka pod głowicą padła po 274kkm, ale ja na LPG jeździłem, jak jest dobrze to może lepiej nie ruszać przed samym wyjazdem.
    Jak światła słabe to kup jakieś żarówki +50% i rozmontuj pająka by wyczyścić styki, poleciałbym światła na przekaźnikach ale miałem kilka razy sytuacje że przezniki się zawiesiły więc bywa to zawodne rozwiązanie.


  • Admin

    @pacior napisał w Tico na dłuższą podróż.:

    @spinerr w aparacie zapłonowym pada elektronika czyli moduł zapłonowy,
    poleciałbym światła na przekaźnikach ale miałem kilka razy sytuacje że przezniki się zawiesiły więc bywa to zawodne rozwiązanie.

    Serio? Chyba trafiłeś na kiepskie egzemplarze... Ja nie miałem z przekaźnikami problemów - oprócz jednego, w starym module regulacji wycieraczek od poldka - ale wystarczyło przeczyścić i znowu działa. Zresztą przekaźniki są tanie, w razie problemów szybko można je wymienić na nowe i jechać dalej. :-)


  • Admin

    @spinerr Wiesz co, nie kombinuj za dużo, bo w ten sposób to zepsujesz auto, a nie przygotujesz je na wycieczkę... ;-)
    Ja przed wyjazdami wakacyjnymi (najczęściej nad morze, 500 km w jedną stronę) ograniczałem się do umycia tico, sprawdzenia poziomu płynów i kontroli powietrza w oponach. Zawsze wystarczało. Dziś też bym to zrobił...
    Tak przy okazji: raz właśnie podczas mierzenia ciśnienia przed wyjazdem nad Bałtyk odkryłem uszkodzenie opony - miała guz na bocznej powierzchni. Musiałem więc zmienić gumy.

    Przeraziła mnie Twoja lista "inspekcji". Skontroluj po prostu to, co da się wzrokowo i słuchowo sprawdzić bez zbytniego rozbierania auta. Warto zwrócić szczególną uwagę na układ hamulcowy, włącznie z rozebraniem bębnów. Ale reszta?
    Daruj sobie "inspekcję" modułu zapłonowego, bo tam niczego nie odkryjesz. Jeśli z zapłonem nie ma problemów, to git. Po prostu zaopatrz się w sprawną kostkę elektroniczną (czarne półkole z przykręconymi przewodami lub bez, najlepiej oryginalne z napisem "Mitsubishi J170"), a jeśli masz możliwość - to 2 sztuki - i wrzuć ją do bagażnika. Tyle w tym temacie.
    text alternatywny

    Nie zwalaj głowicy w celu wymiany uszczelki ze względu na wyjazd...
    Lampy poprawisz kupując nowe, dobre żarówki i czyszcząc oraz konserwując styki w "pająku" pod kierownicą.
    Zaopatrz się w linkę gazu i sprzęgła, ale nie wymieniaj - wrzuć na wszelki wypadek do bagażnika. Zapewne i tak będzie to na wyrost - u mnie są wciąż oryginalne po 200 kkm. Ale lepiej je mieć pod ręką, niż nie mieć.
    Jeśli nie ufasz chłodnicy, kup i zamontuj nową. To warto zrobić, jeśli ta jest rzeczywiście stara. Im więcej czasu będziesz jeździł z nową przed długą podróżą, tym lepiej ją sprawdzisz.
    Z łożyskami tez nie kombinuj. Sprawdź je lub zleć mechanikowi kontrolę - w razie zastrzeżeń - wymień, jeśli są OK - zostaw i weź po prostu nowe na zapas.
    Wydech wymień oczywiście.

    Poza tym... skoncentruj się po prostu na tym, co AKURAT niedomaga i usuń bieżące usterki. Powinno wystarczyć.


Log in to reply