Nowe paliwa a trwałość starszych silników


  • Moderator

    Współczesne paliwa znacznie się różnią od tego, co przewidział producent, zwłaszcza w przypadku starszych samochodów. O negatywnym wpływie dodatków z bioetanolu na trwałość np. uszczelek sporo napisano. Teraz jedna ze stacji zastępuje tradycyjną bezołowiową 95 nowym paliwem z magicznymi dodatkami, co ma zmniejszyć zużycie (aż DO 2% ). Zastanawiam się, jaki wpływ może mieć takie paliwo na starsze silniki. Producent oczywiście prowadził liczne testy, ale głównie na nowych silnikach, a co jeździ w Polsce to nie trzeba chyba mówić. Średnia wieku kilkanaście lat, w dalszym ciągu wiele z samochodów poruszających się po naszych drogach ma gaźnik a nie wtrysk. W internecie można znaleźć negatywne wypowiedzi na temat tego nowego paliwa, pochodzące z krajów, gdzie było dostępne już wcześniej:
    http://www.vanrental.co.uk/vanblog/archives/1482
    Co ciekawe sytuacja się powtarza, w latach 80 były podobne próby wprowadzenia nowego cudownego paliwa, zakończone klęską:
    http://royaldutchshellplc.com/2010/07/23/shell-fuelsave-reminiscent-of-formula-shell-debacle/
    Podobno konkurencyjne firmy też nie chcą zostać z tyłu i zamierzają uszczęśliwić kierowców swoimi wynalazkami. Być może niedługo ciężko będzie kupić tradycyjną 95 bez dodatków i biokomponentów. Pamiętam jak jeździłem maluszkiem z roku 78, który nie był przystosowany do benzyny bezołowiowej i wprowadzono "prohibicję" na etylinę ("żółtą 94" ). Pojawiły się wtedy specjalne dodatki rzekomo poprawiające trwałość wypalających się gniazd zaworowych, umożliwiające korzystanie z noPB w samochodach przystosowanych wyłącznie do etyliny. Ciekawe jak silnik tego mojego zabytku zareagowałby na nowe mikstury, obecnie sprzedawane pod nazwą benzyny.


  • Admin

    Obecna benzyna już nie jest taka sama, jak kiedyś; po cichutku, powolutku wprowadzono do niej biokomponenty wpływające na jej trwałość. ZTCW są to niewielkie zmiany, ale już powodują one szybkie "psucie się" paliwa.
    Pamiętam, jak w czasach kryzysu lat 80-tych wielu kierowców gromadziło benzynę i przechowywało. Kanistry, bańki i beczki stały nawet rok, dwa... i czekały na "czarną godzinę". Nic się z taką benzyną nie działo, w każdej chwili można ją było wlać do baku i jechać. A dziś niejeden mechanik przestrzega przed stosowaniem paliwa, które stało w garażu lub woziliśmy w zbiorniku przez kilka miesięcy (userzy LPG) - ponoć właśnie dodatek "psujących się" biokomponentów potrafi skutecznie zepsuć silnik. Stare jednostki (gaźnikowe) jeszcze sobie jakoś radzą, ale im nowsze układy zasilania (wtryskowe), tym gorzej...
    Ogólnie źle się dzieje. Ale czy mamy na to jakiś wpływ?



  • To nie wina producentów paliw, tylko wina biedy w Polsce - każdy (oprócz miłośników klasycznych aut) chciałby jeździć nowoczesnym autem, do którego nowe paliwa są projektowane i szkodzą mu w minimalnym stopniu



  • To nie wina
    producentów paliw, tylko wina biedy w Polsce - każdy (oprócz miłośników klasycznych
    aut) chciałby jeździć nowoczesnym autem, do którego nowe paliwa są projektowane i
    szkodzą mu w minimalnym stopniu

    Ale faktem jest, że biopaliwa to zło Kolejny pretekst, który podnosi podatki w imię "ekologii". Ponadto sama idea jest chora - uprawa roślin zamiast do produkcji żywności, nastawiona na produkcję paliw



  • Ale faktem jest, że
    biopaliwa to zło Kolejny pretekst, który podnosi podatki w imię
    "ekologii". Ponadto sama idea jest chora - uprawa roślin zamiast do produkcji
    żywności, nastawiona na produkcję paliw

    Według mnie nie idea jest zła lecz wykonanie. Ja nie mam nic przeciwko przerabianiu np. łodyg po kukurydzy na paliwko do jakiegoś klekota, ale uprawianie rzepaku tylko w tym celu powinno być regulowane żeby nie powodowało braków na rynku żywności.

    A i biopaliwa mają tę zaletę, że jak się skończą, to za rok będzie następna porcja. A ropa naftowa?


  • Admin

    A i biopaliwa mają
    tę zaletę, że jak się skończą, to za rok będzie następna porcja. A ropa naftowa?

    Tutaj akurat trudno odmówić Ci racji.
    Jednak uważam, że kombinowanie takie, jak ma to miejsce obecnie, jest złe. Uważam, że najlepiej byłoby stworzyć najpierw nową generację silnika i wprowadzić nowy dystrybutor z biopaliwem do niego, a stare motory poić niemieszaną benzyną. Ropy wystarczy do zajeżdżenia starych motorów.
    Obecne kombinowanie, jak wskazał Drzonca, skazuje większość kierowców na kłopoty i wydatki. Nie powinno się zmieniać specyfikacji benzyny w odniesieniu do wszystkiego, jak leci - niech starsze silniki mają szansę posłużyć normalnie do końca swoich dni. Jednocześnie można solidnie przygotować nowe jednostki do dużej zmiany w składzie paliwa i zacząć je stosować zupełnie odrębnie. A obecnie powoli zwiększa się udział biokomponentów i bez wyraźnego planu dostosowuje nowe silniki do biopaliw... Gdy jednak za parę lat skład paliw znów się zmieni, obecne nowoczesne motory znów nie będą w pełni "kompatybilne" z kolejną wersją benzyny...

    Nie wiem, czy nie odczuję tego na własnej skórze: w 2010 kupiłem dustera napędzanego benzyną. Po 2 miesiącach wyszła nowsza wersja silników, przystosowanych do zasilania bioetanolem. W rozmowie z dealerem (przy okazji przeglądu) przyznałem się, że żałuję, iż nie poczekałem na ten przystosowany silnik; człowiek nie potwierdził moich słów - porównaliśmy fabryczne dane i okazuje się, że ta nowsza wersja ma (wg fabryki) słabsze osiągi - nieco mniejsze przyspieszenie do setki, trochę większe spalanie. Dealer stwierdził też, że podczas jazdy auto jest bardziej "mułowate" od poprzednika. No i jego zdaniem te nowsze silniki będą mniej trwałe. Pozostaje więc się cieszyć, ze załapałem się jeszcze na "normalny" silnik. Tylko ja się zastanawiam, jak za parę lat, gdy znowu zakombinują ze składem paliwa, poradzi sobie mój wybitnie benzynowy silnik?


  • Moderator

    Biopaliwa to jedno, a co sadzicie o nowym oszczędzającym paliwie wprowadzonym przez jedną ze stacji paliw?



  • Biopaliwa to jedno,
    a co sadzicie o nowym oszczędzającym paliwie wprowadzonym przez jedną ze stacji
    paliw?

    A ja myślę, że trzeba jednorazowo zatankować 50 litrów, żeby zobaczyć różnicę, a i tak to zależy od stylu jazdy. 2% to jest mniej niż granica błędu pomiarowego, według mnie do odczucia co najwyżej w warunkach laboratoryjnych. Z resztą róznica w cenie np. w stosunku do stacji marketowych lub Neste często przekreśla "oszczędność".

    Na podstawie średnich cen z autocentrum.pl:
    Shell: 5,89zł * 50 litrów = 294,50zł
    Neste: 5,75zł * 51 litrów = 293,25zł

    Według aktualnych cen Shell wypadłby jeszcze bardziej blado... Po prostu różnice są niezauważalne. Nawet, jeśli paliwo Shell rzeczywiście oszczędza, to różnica powiedzmy rzędu 2zł na 500km (o ile ceny w sieciach będą w miarę wyrównane - teraz i tak mi wyszło drożej wg średnich cen) nie jest jakoś specjalnie kusząca - przeciętny Kowalski ma szansę zaoszczędzić jakieś 100zł rocznie przy przebiegu rzędu 20kkm.
    Dopiero licząc, że ktoś i tak tankuje na Shellu, to może oszczędzić 6zł na 500km, a więc oszczędzi 300zł rocznie.

    Zakładając kartę lojalnościową można oszczędzić od 5 groszy na litrze (neste) wzwyż. Przy 2000 litrów (bo założyłem przy obliczeniach wcześniejszych, że auto pali 10l/100km i przejeżdża 20kkm rocznie) też oszczędzę 100zł.

    Fajny pomysł na promowanie się, ale rzeczywista oszczędność kosztów nikła.

    Gdzie kupują Shell i Neste


  • Użytkownik archiwalny

    Wiadomo, że uszczęśliwianie kierowców na siłę jest dobre ale dla koncernów i państwa. Paliwo z dodatkiem etanolu nie jest już takie dobre jak stare. Przez dodatki silnik spali więcej więc zarobi na akcyzie państwo. Tak samo jest ze słynnym dizlem BIO. Był tańszy sporo by się opłaciło bo silnik palił więcej i gorzej zapalał. Ale rząd za dużo tracił na tym i teraz xena jest taka sama.Więc gdzie tu gadka o ekologii.
    Tak samo produkcja na paliwo rośli to też wymaga dużych nakładów inie jest to taka oszczędność ropy jak mówią w reklamach. Najmniej my na tym skorzystamy a nawet stracimy.
    A cała gadka o ekologii o emisji C02 to pic na wodę. Więcej da nam na świecie zakończenie rabunkowego wycinania lasów niż jakieś oszczędne samochody.


  • Użytkownik archiwalny

    Biopaliwa to jedno,
    a co sadzicie o nowym oszczędzającym paliwie wprowadzonym przez jedną ze stacji
    paliw?

    Marketing czyni cuda, a ciemny lud to kupi.

    Oszczędność kilku złotych na kilkaset km, a ja bym jednak wolał "oszczędność" przy cenie za litr i paliwo za 1,85 jak przy początkach mojej przygody z autami.

    Ok, przesadziłem - przy obecnych zarobkach to byłbym szczęśliwym człowiekiem, jakby benzyna była w okolicach 4zł/L


  • Użytkownik archiwalny

    Ok, przesadziłem - przy obecnych zarobkach to byłbym szczęśliwym człowiekiem, jakby
    benzyna była w okolicach 4zł/L

    Rząd w Polsce dba by paliwo było zawsze w cenie adekwatnej do płacy. W 2001 zarabialo sie te 3zl na czarno a paliwo bylo po 2zl. Teraz ludzie zarabiają 6-8zl na godzine a paliwo prawie 6zl. I gdzie tu pracować do 67lat jak teraz mało gdzie chcą rejestrować w zakładach bo wola by pracować na czarno. A jak juz to dają minimalne 1100zl na rękę.



  • Według mnie nie
    idea jest zła lecz wykonanie. Ja nie mam nic przeciwko przerabianiu np. łodyg po
    kukurydzy na paliwko do jakiegoś klekota, ale uprawianie rzepaku tylko w tym celu
    powinno być regulowane żeby nie powodowało braków na rynku żywności.

    Regulowane już niby jest, ale do czego to prowadzi? Do niczego dobrego. Dziś już wszystko produkuje się na ilość, a nie jakość, a w przypadku żywności dochodzi problem z GMO i patentami na rośliny.

    A i biopaliwa mają
    tę zaletę, że jak się skończą, to za rok będzie następna porcja. A ropa naftowa?

    Bo rozwój motoryzacji nie powinien iść w kierunku paliw płynnych. IMO powinno się doskonalić napęd elektryczny, który ma większą sprawność. No, ale wtedy jak nas będą doić



  • Dobrym pomysłem jest jazda na gazie CNG (ziemnym) pod warunkiem, że można tankować z domowego reduktora (podłącza się go do domowej instalacji gazowej i w kilka godzin tankuje się CNG do pełna)... W cywilizowanych krajach tak jest, no ale nie u nas Stacji CNG w Polsce jest kilkanaście i zaczynają je zamykać, bo są nieopłacalne


  • Admin

    Sądzę, że zbyt mało instalacji CNG jeździ po naszych drogach. LPG zrobiło karierę...
    Pamiętam, że w latach 90-tych pojawiły się w niektórych miastach pierwsze autobusy miejskie zasilane CNG. Poza tym wiem, że istnieje poprzednia wersja Zafiry z taką fabryczną instalacją. Z tego, co się orientuję, jest większy problem z tym gazem; np. potrzebne są duże i solidne zbiorniki (we wspomnianej Zafirze są to bodajże trzy spore butle w specjalnie wygospodarowanej przestrzeni pod podłogą)... Czyli więcej zachodu z taką instalką - ale "do ugryzienia". Ale cóż z tego, jeśli są mniejsze możliwości dojenia kierowców - czynniki decydujące nie są zainteresowane.


  • Admin

    Bo rozwój
    motoryzacji nie powinien iść w kierunku paliw płynnych. IMO powinno się doskonalić
    napęd elektryczny, który ma większą sprawność. No, ale wtedy jak nas będą doić

    I też prawda - coraz więcej firm eksperymentuje z hybrydami i elektrykami, tak więc myślę, że koniec benzyniaków i diesli nadejdzie szybciej, niż myślimy.
    No chyba, że faktycznie będzie to zbyt tanie dla ludzi...



  • Sądzę, że zbyt mało
    instalacji CNG jeździ po naszych drogach. LPG zrobiło karierę...
    Pamiętam, że w
    latach 90-tych pojawiły się w niektórych miastach pierwsze autobusy miejskie
    zasilane CNG. Poza tym wiem, że istnieje poprzednia wersja Zafiry z taką fabryczną
    instalacją. Z tego, co się orientuję, jest większy problem z tym gazem; np.
    potrzebne są duże i solidne zbiorniki (we wspomnianej Zafirze są to bodajże trzy
    spore butle w specjalnie wygospodarowanej przestrzeni pod podłogą)... Czyli więcej
    zachodu z taką instalką - ale "do ugryzienia". Ale cóż z tego, jeśli są mniejsze
    możliwości dojenia kierowców - czynniki decydujące nie są zainteresowane.

    No właśnie ta mała popularność wynika z pazerności fiskusa - gaz ziemny zatankowany z domowej instalacji to omijanie akcyzy na paliwo i dlatego jest w Polsce zakazany...



  • I też prawda -
    coraz więcej firm eksperymentuje z hybrydami i elektrykami, tak więc myślę, że
    koniec benzyniaków i diesli nadejdzie szybciej, niż myślimy.
    No chyba, że
    faktycznie będzie to zbyt tanie dla ludzi...

    Póki u Arabów będzie choć kropla ropy, póty elektryki będą blokowane przez lobby paliwowe


  • Użytkownik archiwalny

    10 lat temu samochody elektryczne to była rzadkość, obecnie praktycznie każda większa firma związana z samochodami ma przynajmniej jeden model czysto elektryczny plus hybrydę. Przy ciągłym poprawianiu wydajności akumulatorów myślę, że za 20 lat większość aut będzie elektryczna. Przy czym wynalazki typu Chevrolet Volt / Opel Ampera raczej się nie przyjmą, bo to rozwiązania charakterystyczne dla kolei (chyba wszystkie lokomotywy spalinowe tak działają - silnik spalinowy + alternator + silnik elektryczny - i nie są zbyt oszczędne)...



  • Sądzę, że zbyt mało
    instalacji CNG jeździ po naszych drogach. LPG zrobiło karierę...
    Pamiętam, że w
    latach 90-tych pojawiły się w niektórych miastach pierwsze autobusy miejskie
    zasilane CNG. Poza tym wiem, że istnieje poprzednia wersja Zafiry z taką fabryczną
    instalacją.
    Takie Volvo S60 też ma CNG: LINK
    Tylko co z tego, skoro nikt go nie chce kupić już ze dwa lata jak nie lepiej ...

    Nawet w aglomeracji Katowickiej pozamykały się stacje cng - było z 10, a teraz chyba trzy zostały.



  • Takie Volvo S60 też
    ma CNG:
    LINK
    Tylko co z tego,
    skoro nikt go nie chce kupić już ze dwa lata jak nie lepiej ...
    Nawet w aglomeracji
    Katowickiej pozamykały się stacje cng - było z 10, a teraz chyba trzy zostały.

    Czyżby brak popytu??? Swoją drogą jakiś czas temu Poczta Polska kupiło nieco aut na CNG


Log in to reply