Wariat zaatakował mnie na drodze- na czołowe! Co zrobić?


  • Użytkownik archiwalny

    Witam, niecałe 2 godziny temu wracałem z innego miasta, nagle patrzę a na moim pasie stoi jakiś samochód na światłach pod prąd. Zwolniłem bo uznałem że pewnie jakaś policyjna blokada. Ale on zaczyna ruszać i jedzie prosto na mnie. Gdy byliśmy już bardzo blisko trąbiłem i odbiłem lekko na prawo i stuknął mnie lusterkiem o moje lusterko. Było to Tico ale totalny rzęch. Za mną jechał passat który tez się zatrzymał i jemu zrobił to samo lub nawet otarł się o niego bokiem. Kierowca wyskoczył z kolegą i wołają, że gonimy go, no to zawracamy i oni się za nim puścili, ja za nimi, ale szybko straciłem ich z oczu. Nie znam tamtych okolic, więc poczekałem chwilę na poboczu, obejrzałem auto. Nic nie mam uszkodzone. Następnie zauważyłem bardzo podobne tico jak przestrzeliło obok mnie jada z powrotem w stronę z której tamte przyjechało. Miałem trochę wątpliwość czy to te same, bo tamto wyglądało jakby ledwo się wlokło. Jednak widziałem cienie w środku ze zaglądali po mnie, obawiałem się że zawrócą i spróbują jeszcze raz tego samego więc gaz do dechy i zwiałem stamtąd. Nie głosiłem na policję, bo znam tylko markę i kolor auta, tablic nie- o ile w ogóle je miało. Być może tamci co ich ścigali ich dogonili i spisali numery.
    Nie wiem co robić? To było przed chwilą i jeszcze w szoku jestem.



  • Olej to... i po sprawie.


  • Użytkownik archiwalny

    Na przyszłość, jeśli z naprzeciwka jedzie mniejsze auto, nie odbijać. Odbijając możesz zafundować sobie "czołówkę" z betonowym fragmentem krajobrazu, co jest bardziej bolesne niż drugi samochód.


  • Admin

    Na przyszłość,
    jeśli z naprzeciwka jedzie mniejsze auto, nie odbijać. Odbijając możesz zafundować
    sobie "czołówkę" z betonowym fragmentem krajobrazu, co jest bardziej bolesne niż
    drugi samochód.

    No, toś mu poradził. Zalecenie szczególnie cenne dla autora wątku (przecież jeździ kolosem). Proszę o więcej takich rad, a zacznę je w złote ramki oprawiać i na głównej stronie wieszać...
    Durniejszego pomysłu już chyba nie da się wyartykułować. Instrukcje, poradniki, specjaliści od lat polecają unikać "czołówki" za wszelką cenę, w miarę możliwości uciekać w bok całkiem albo ile się da - niezależnie od wielkości samochodu, lecz zależnie od sytuacji, "czołówka" to absolutna ostateczność. A tu zalecenie: jeśli mniejszy, wal śmiało centralnie . Ciekawe, jak orientować się w nocy, czy mniejszy, czy większy... Pewnie otwierać okno i pytać zawczasu...

    co jest bardziej bolesne niż
    drugi samochód.

    Pewnie, bo to sam samochód jedzie, ludzi tam przecież nigdy nie będzie. Najważniejsze, żebyś Ty w swoim aucie boku nie otarł (czołówka jest przecież najbardziej bezpieczna).
    Niestety, każdy kierowca popełnia błędy, może zasłabnąć za kierownicą lub jego auto może ulec awarii - wszystko to może spowodować wjechanie samochodu na nie swój pas. Oczywiście jedyną karą dla kierowcy takiego samochodu i wszystkich jego pasażerów jest skazanie go na czołowe zderzenie - niech zapamięta. A może zginie, to więcej błędów popełniał nie będzie.


  • Admin

    Nie wiem co robić?
    To było przed chwilą i jeszcze w szoku jestem.

    Teraz nic nie zrobisz, możesz ewentualnie coś łyknąć na uspokojenie (o ile nie planujesz już dziś wyjazdów).
    Jeśli nic się nie stało Tobie ani autu, należy się cieszyć i już. Postaraj się w takich sytuacjach maksymalnie zmniejszyć prędkość, przygotować się na różne scenariusze wydarzeń (i adekwatnie reagować) oraz oczywiście minimalizować skutki ewentualnej kolizji (IMO teraz bardzo dobrze zrobiłeś). Zwracaj uwagę na numery rejestracyjne i szczegóły dotyczące samochodu - im więcej zapamiętasz, tym większe szanse na znalezienie sprawcy przez policją. A zgłaszać należy, o ile oczywiście zapamiętasz dane.


  • Użytkownik archiwalny

    Obejrzałem dokładnie i nic mi nie zrobił. Myślę że jakaś pijana grupka sobie "zabawę" znalazła. Bo on stał na moim pasie pod prąd i tam czkał aż ktoś nadjedzie.

    Ten za mną w passacie, co mu o ile dobrze widziałem się bokiem o bok otarli, się za nimi puścił i myślę że dogonił na tyle żeby numery odczytać.

    To było czyste polowanie na inne samochody, szkoda że straciłem wszystkich z oczu, ale być może już siedzą.


  • Użytkownik archiwalny

    Leo - jezdzac moim traktorem pozwalam ludziom sie zmigytowac i samemu usunac mi sie z drogi - ja jade swoim pasem, usuwam sie niechetnie. Zwierzeta - przepraszam jesli kogos uraze - rozjezdzam (mam "na koncie" sarne i koziolka wiekszego, kotow itp. nie licze juz od kiedy mialem Tico). Nie bede wial do rowu ani na slupy/drzewa. Bo nie. A po trzykroc nie, jesli jade z Dotka i Witkiem. Ostatnio na Wszystkich Swietych obiecalem przez CB jednemu panu, ze go next time nie wpuszcze - wyczynial najdziksze manewry, a po "zjebce" na CB wyjasnil "niektorym sie spieszy bardziej niz innym i dlatego tak sie jedzie, wiec niech sie go nie czepiaja".

    Jasne, ze teoretycznie "za kazda cene" lepiej unikac czolowego zderzenia, tyle, ze w praktyce okazuje sie, ze nie za kazda jednak. Oczywiscie - trzasniecie w cos wiekszego i ciezszego skonczy sie gorzej, ale czy gorzej, niz wjazd na pelnej predkosci w drzewo? Poza tym ja odebralem "porade" w ten sposob, ze lepiej sie obetrzec, niz wjechac w las/przystanek pelen oczekujacych pasazerow, a nie, zeby od razu walic na czolo. Moze to moja nadinterpretacja.


  • Użytkownik archiwalny

    Obejrzałem
    dokładnie i nic mi nie zrobił. Myślę że jakaś pijana grupka sobie "zabawę" znalazła.
    Bo on stał na moim pasie pod prąd i tam czkał aż ktoś nadjedzie.
    Ten za mną w
    passacie, co mu o ile dobrze widziałem się bokiem o bok otarli, się za nimi puścił i
    myślę że dogonił na tyle żeby numery odczytać.
    To było czyste
    polowanie na inne samochody, szkoda że straciłem wszystkich z oczu, ale być może już
    siedzą.

    Mogli byc tez pijani i w takiej sytuacji nowej wartosci nabiera zapamietanie numerow i doniesienie sluzbom. Szczegolnie, ze zazwyczaj w takiej sytuacj sluzby traktuja sytuacjie priorytetowo - raz, ze wspolpraca spoleczenstwa jest pozadana, dwa, ze pijany na drodze to potezne zagrozenie (i tu nie mialbym skrupulow by go wyeliminowac).



  • Na przyszłość, jeśli z naprzeciwka jedzie mniejsze auto, nie odbijać. Odbijając możesz zafundować sobie "czołówkę" z betonowym fragmentem krajobrazu, co jest bardziej bolesne niż drugi samochód.

    Jeżeli masz udzielać takie rady, to daruj sobie
    Lepiej iść na czołówkę i ewentualnie zabić lub zranić kokoś albo siebie (pasażerów jeśli są) niż uniknąć kolizji
    Chyba lepiej było wykonać manewr i uniknąć kolizji, jak w przypadku autora wątku i stuknąć się tylko lusterkami niż rozwalić sobie i komuś samochód (o stratach w ludziach już pisałem).
    Po takim crash teście dopiero byłoby problemów - i co, byłbyś dumny z siebie



  • Witam, niecałe 2 godziny temu wracałem z innego miasta, nagle patrzę a na moim pasie stoi jakiś samochód na światłach pod prąd. Zwolniłem bo uznałem że pewnie jakaś policyjna blokada. Ale on zaczyna ruszać i jedzie prosto na mnie. Gdy byliśmy już bardzo blisko trąbiłem i odbiłem lekko na prawo i stuknął mnie lusterkiem o moje lusterko.....

    Moim zdaniem słusznie zrobiłeś, choć niewątpliwie przy takich manewrach trzeba wykazać się refleksem i dokonać jak najlepszego wyboru, aby samemu nie przywalić w coś i nie narobić sobie strat.
    Jak widać, Tobie się udało, jesteś cały i samochód nadal jest sprawny - to najlepszy wynik tej całej sytuacji

    Jak pisał Leo, jeżeli jest szansa zobaczyć rejestrację i inne istotne szczegóły to warto to zrobić i możliwie jak najszybciej zadzwonić na 997 lub 112 i o wszystkim poinformować odpowiednie służby. Może w ten sposób jest szansa wyeliminować takich ludzi z ruchu drogowego niż pójście na czołówkę.


  • Użytkownik archiwalny

    No, toś mu
    poradził. Zalecenie szczególnie cenne dla autora wątku (przecież jeździ kolosem).

    Motorowerami też ludzie jeżdżą i też zdarza im się nie swoim pasem. Wtedy też będziesz musiał sobie z nimi jakoś "poradzić".

    Durniejszego
    pomysłu już chyba nie da się wyartykułować.

    To jest tak jakby... Twoja opinia.

    Instrukcje, poradniki, specjaliści od
    lat polecają unikać "czołówki" za wszelką cenę, w miarę możliwości uciekać w bok

    W instrukcji obsługi do fiata 126p tak było. Od tego czasu trochę się zmieniło.

    całkiem albo ile się da - niezależnie od wielkości samochodu, lecz zależnie od
    sytuacji, "czołówka" to absolutna ostateczność.

    Policz, albo sprawdź filmy z testów zderzeniowych, jak się rozkłada energia przy zderzeniu dwóch plastycznych i szerokich ciał (dwie osobówki), a jak zderzenie osobówki z betonowym słupem, drzewem, betonową krawędzią mostu.

    Ucieczka w bok, jeśli nawet bok jest pusty i czysty, może zakończyć się dachowaniem i zderzeniem z stojącymi dalej przeszkodami (drzewa, słupy, betonowe ogrodzenie) dachem, bokiem.

    Nie, jeśli nie da się uniknąć wypadku, to (i o to akurat najłatwiej w panice - twórcy aut to wiedzą i pod to konstruują zabezpieczenia) hamulec w deskę, szybkie "zdrowaśmarjo" i na nic więcej i tak czasu nie wystarczy.

    A tu zalecenie: jeśli mniejszy, wal
    śmiało centralnie

    No jasne, bo jak masz dość przytomności, żeby zauważyć, że z naprzeciwka zmierza ku tobie cysterna, to równie dobrze możesz szukać szczęścia w nie-trafianiu drzew na poboczu - gorzej już i tak nie będzie.

    . Ciekawe, jak orientować się w nocy, czy mniejszy, czy
    większy...

    Hmn... rozstaw świateł? Światła obrysowe u ciężarówek? No nie wiem - a jak Ty poznajesz, co jedzie z naprzeciwka?

    Pewnie, bo to sam
    samochód jedzie, ludzi tam przecież nigdy nie będzie.

    Pierwsza zasada pomagania innym - najpierw pomóc sobie.

    Najważniejsze,
    żebyś Ty w swoim aucie boku nie otarł (czołówka jest przecież najbardziej
    bezpieczna).

    Właściwie każda ucieczka na pobocze może się skończyć identyfikacją zwłok po dokumentach. Po to samochód ma strefy zgniotu z przodu, żeby nimi się zasłaniać przed przeszkodą, a nie własnym czerepem.

    Niestety, każdy
    kierowca popełnia błędy, może zasłabnąć za kierownicą lub jego auto może ulec awarii

    Jazda samochodami jest niebezpieczna, z definicji. Statystyki to tylko potwierdzają.

    • wszystko to może spowodować wjechanie samochodu na nie swój pas. Oczywiście jedyną
      karą dla kierowcy takiego samochodu i wszystkich jego pasażerów jest skazanie go na
      czołowe zderzenie - niech zapamięta.

    Wbrew pozorom, lepiej niech zaliczy czołówkę z moim autem, niż z drzewem. Jeśli przynajmniej ja wyhamuję do 20km/h, a on wcześniej zdejmie nogę z gazu, to już jest ok. 90km/h do podziału, przy podobnej masy autach, 45km/h daje spore szanse na przeżycie i całkiem niezłe na brak kalectwa.

    Jak po prostu zjedzie z drogi i trafi w beton, to już nigdy się nie dowiemy, dlaczego zjechał.

    Nie ma się co unosić - to tylko cztery koła i trochę stali, mniej emocji


  • Admin

    Jeszcze raz zacytuję złotą myśl:

    Cytat:

    Na przyszłość, jeśli z naprzeciwka jedzie mniejsze auto, nie odbijać.

    I powtórzę to samo, co napisałem jakiś czas temu: lepiej pozostań na chodniku. Wszystkim to wyjdzie na zdrowie - i Tobie, i wielu postronnym. A być może uratujesz tym komuś innemu życie, co jest ze wszech miar cenniejsze niż powyższe filozofowanie.
    EOT


  • Użytkownik archiwalny

    Jest jeden + wypowiedzi Piechoora - od razu mam "banana" na twarzy i człowiek weselszy jakiś taki


  • Użytkownik archiwalny

    Jeszcze raz
    zacytuję złotą myśl:

    Cytat:

    Na

    przyszłość, jeśli z naprzeciwka jedzie mniejsze auto, nie odbijać.

    I powtórzę to samo,
    co napisałem jakiś czas temu: lepiej pozostań na chodniku. Wszystkim to wyjdzie na
    zdrowie - i Tobie, i wielu postronnym. A być może uratujesz tym komuś innemu życie,
    co jest ze wszech miar cenniejsze niż powyższe filozofowanie.
    EOT

    Dziękuję, ale nie skorzystam z tej rady, choć jestem pewien, że pochodzi prosto z serca.

    Zgadzam się na EOT



  • Jeszcze raz
    zacytuję złotą myśl:

    Cytat:

    Na

    przyszłość, jeśli z naprzeciwka jedzie mniejsze auto, nie odbijać.

    Z tą "złocistością" wypowiedzi to znowu nie przesadzajmy

    I powtórzę to samo,
    co napisałem jakiś czas temu: lepiej pozostań na chodniku. Wszystkim to wyjdzie na
    zdrowie - i Tobie, i wielu postronnym. A być może uratujesz tym komuś innemu życie,
    co jest ze wszech miar cenniejsze niż powyższe filozofowanie.

    OT co



  • Jest jeden +
    wypowiedzi Piechoora - od razu mam "banana" na twarzy i człowiek weselszy jakiś taki

    Ja raczej zamiast mieć "banana" turlam się pod stołem ze śmiechu, jest to nawet niebezpieczne, gdyż mogę o coś zawadzić


Log in to reply