Stłuczka - odszkodowanie -Pomocy !


  • Użytkownik archiwalny

    Witam Kolegów.

    W ubiegłym tygodniu spotkało mnie w dosłownym tego słowa znaczeniu nieszczęście.
    Otóż dostałem "dzwona" w tył samochodu. Ja z kolei uderzyłem w auto które jechało przede mną, a to z kolei auto uderzyło w następne. Policja stwierdziła winę faceta który jechał za mną.
    Dziś rzeczoznawca z firmy ubezpieczeniowej sprawcy (PZU) wyceniał koszty naprawy.
    Przeżyłem szok . Rzeczoznawca wycenił wartość auta na 7000, a koszty naprawy na prawie 11000. (Auta w moim roczniku -2002- stoją po 10-12000).
    Czyli klasyka - stwierdzają szkodę całkowitą i wypłacają jakieś ochłapy.

    Co robić ? Brać kasę, dołożyć trzy tysiące, kupić takie samo auto i walczyć z PZU?
    Czy jest opcja walki z PZU po stwierdzeniu szkody całkowitej ? Co radzicie ?

    Problem jest jeszcze jeden - auta używam na dojazdy do pracy, jestem także pod telefonem - muszę jechać do pracy w razie jakiejś awarii, np. o 2-giej w nocy. Także auto muszę mieć szybko.

    Normalnie k...wica mnie bierze - mam zniszczone auto nie z mojej winy, przez brak auta tracę sporo kasy, nie mam samochodu na dojazdy do pracy, a zapowiada się chyba długa walka z tym zas... PZU.

    Koledzy, czekam na wasze opinie i poradę.

    Pozdrawiam,
    SylWo28


  • Użytkownik archiwalny

    Przeżyłem szok . Rzeczoznawca wycenił wartość auta na 7000, a koszty naprawy na prawie 11000. (Auta
    w moim roczniku -2002- stoją po 10-12000).
    Czyli klasyka - stwierdzają szkodę całkowitą i wypłacają jakieś ochłapy.
    Co robić ? Brać kasę, dołożyć trzy tysiące, kupić takie samo auto i walczyć z PZU?

    Pierwsze to odwołać się od wyceny skoro mówisz że auta są warte na rynku 10-12 a tutaj wyceniona na 7. Następnie jeśli stwierdzą szkodę całkowitą to niech zabierają wrak, a Tobie wypłacają gotówkę wg wartości z wyceny zbliżonej do rynkowej i kupujesz nowe auto. Możesz powołać własnego rzeczoznawcę i iść z nimi do sądu - wygrasz, ale będzie to trwało latami. Na tym bazują ubezpieczyciele, bo mało komu chce się iść do śadu i bić się o swoje. Generalnie sytuacja nie ciekawa, ale pierwsze co zrób to odwołaj się od wyceny wartości auta podając jak najwięcej argumentów (średnia rynkowa, dobry stan itp. ). Poszukaj też ustawy, która reguluje ubezpieczenia OC, tam znajdziesz z pewności kilka pomocnych Ci paragrafów.

    Powodzenia <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />


  • Admin

    W PZU wyceniają auta na podstawie EUROTAX, więc sprawdz co tam pisza.

    Potem, jezeli szkoda jest calkowita, auto wystawiaja na aukcje, aby dowiedziec sie jaka jest realna wartosc samochodu w stanie obecnym (po dzwonie). I potem wyplacaja ci ilestam procent tego, jednak auto mozesz sprzedac temu, kto wylicytowal na aukcji najwiecej (czyli ta realna wartosc). Raczej stratny nie bedziesz.

    U mnie to bylo tak.

    Tico, wg EUROTAX warte bylo 4700 zł.
    Dali mi 1600 zł. Proponowali kupno auta za 2500 chyba. Wiem, ze wychodziło tak, że bym spokojnie potem kupił inne w tym roczniku, tyle że dobre.



  • Bardzo ciekawe z tą wyceną <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />
    Ja mam auto z tego samego rocznika (sedan) i w chwili ubezpieczenia (czerwiec 2008) Pani z PiZetJu wyceniła wartość auta na 13300złotych.
    To czemu Twój jest wart tylko siedem <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" />

    EDIT

    Aha! Ja mam Swifta


  • Użytkownik archiwalny

    Bardzo ciekawe z tą wyceną

    Ja mam auto z tego samego rocznika (sedan) i w chwili ubezpieczenia (czerwiec 2008) Pani z
    PiZetJu wyceniła wartość auta na 13300złotych.

    To czemu Twój jest wart tylko siedem

    [email]m@rek[/email], sądzę że dlatego żeby nie płacili kasy za naprawę. Części blacharskie w/g cenników Fiata są drogie, (np. przedni lakierowany zderzak 1500 pln). U mnie są rozwalone obydwa, do tego dochodzi klapa przednia, tylna, reflektor, chłodnica... Na oko w/g mnie naprawa kosztowałyby (po cenach Fiata-same części) jakieś 6000. PZU wyceniło szkodę na 10500 z robocizną. Dla nich najlepiej jakbym zabrał to auto a oni wypłaciliby różnicę między wartością auta a kwotą naprawy. I nie wiem czy tak nie zrobię - uszkodzenia, mimo tego że jest ich sporo, nie naruszają w żaden sposób konstrukcji auta itp. Wszystko można kupić na Aleedrogo, o wiele taniej. Blacharz nie będzie miał dużo roboty.

    Generalnie chodzi mi o czas- tak jak pisał PanJarek, batalia z PZU będzie się ciągnęła miesiącami a ja MUSZĘ mieć szybko auto! Jak będę mobilny, to mogę się z nimi wykłócać o kasę...

    pozdrawiam,

    Sylwo

    ps. Może jakieś inne sugestie?


Zaloguj się, aby odpowiedzieć