Pęknięta obudowa alternatora


  • Użytkownik archiwalny

    Podczas montażu nowego alternatora, pękła mi jego obudowa.

    Czarną linią zaznaczyłem miejsce pęknięcia.

    Wydaje mi się że obudowa pękła ponieważ odległość zaznaczona czerwoną linią była za duża. Element zaznaczony niebieską linią był jakby większy niż w poprzednim alternatorze.
    Podczas przykręcania śrub usłyszałem trzask i po chwili znalazłem pęknięcie.

    Pęknięcie jest jakby tylko do połowy czarnej linii. Alternator przykręciłem do końca i trzyma się. Złożyłem wszystko do końca, odpaliłem auto - wszystko działa. Pasek jest napięty odpowiednio, alternator ładuje.

    Teraz mam najważniejsze pytanie: czy mogę tak jeździć?
    Alternator trzyma się na dwóch śrubach od strony koła pasowego na maksa, trzecia śruba tez jest dokręcona, jednak jedna strona mocowania jest pęknięta.
    Alternator jest regenerowany, mam na niego gwarancję, ale pewnie nie uznają jako uszkodzenie kwalifikujące się na gwarancję. Do tego dziś zmieniałem alternator 5h na mrozie, nie widzi mi się jeszcze raz go odkręcać i przykręcać.



  • Według mnie spokojnie możesz przejeździć jakiś czas za nim zrobi się cieplej żeby to ogarnąć.
    Dziwi mnie tylko to że obudowa pękła podczas przykręcania.
    Zazwyczaj to ciężko jest założyć alternator spowrotem na otwory do śrub . Wydaje mi się że ktoś przed regeneracją potraktował go jakimś młotkiem lub czymś podobnym podczas ściągania, a ty po prostu dokręcając poprawiłeś Tak czy siak gwarancji pewno nie uznają bo stwierdzą że to twoja wina



  • Według mnie
    spokojnie możesz przejeździć jakiś czas za nim zrobi się cieplej żeby to ogarnąć.
    Dziwi mnie tylko to
    że obudowa pękła podczas przykręcania.
    Zazwyczaj to ciężko
    jest założyć alternator spowrotem na otwory do śrub . Wydaje mi się że ktoś przed
    regeneracją potraktował go jakimś młotkiem lub czymś podobnym podczas ściągania, a
    ty po prostu dokręcając poprawiłeś Tak czy siak gwarancji pewno nie uznają bo
    stwierdzą że to twoja wina

    Może jakiś błąd przy montażu połączony z niską temperaturą. Obudowa alternatora to chyba jakiś stop


  • Użytkownik archiwalny

    Obudowa wyglada mi na aluminium.

    Tak jak kolega wczesniej pisal, alternator powinien ciezko wchodzic na dolne mocowania, a ten byl na nim luzny. Po dociagnieciu srub po prostu luz sie zwiklidowal, a mocowanie nie wyrzymalo. Dokladadnie to opisalem w pierwszym poscie.

    Ale myslicie ze sa tam takie sily zeby mi alternator odpadl? Teraz sie trzyma i wszystko dziala. Jak bym chcial cos z tym zrobic to musial bym raczej nastepnego szukac



  • Obudowa wyglada mi
    na aluminium.
    Tak jak kolega
    wczesniej pisal, alternator powinien ciezko wchodzic na dolne mocowania, a ten byl
    na nim luzny. Po dociagnieciu srub po prostu luz sie zwiklidowal, a mocowanie nie
    wyrzymalo. Dokladadnie to opisalem w pierwszym poscie.
    Ale myslicie ze sa
    tam takie sily zeby mi alternator odpadl? Teraz sie trzyma i wszystko dziala. Jak
    bym chcial cos z tym zrobic to musial bym raczej nastepnego szukac

    Nic nie powinno odpaść



  • bebechy z tego z pękniętą obudową przełożyć do tego z dobrą ? w końcu masz przecież dwa z zapasie.



  • bebechy z tego z
    pękniętą obudową przełożyć do tego z dobrą ? w końcu masz przecież dwa z zapasie.

    To nie taka prosta sprawa, nie obejdzie się bez przelutowywania mostka (z tego co pamiętam), a więc wiązać się może to z utratą gwarancji na regenerowany egzemplarz. IMO taka operacja nie ma sensu.


  • Użytkownik archiwalny

    więc wiązać się może to z utratą gwarancji
    Kolega sam wymieniał altek, więc gwarancja nie obowiązuje tak czy siak.


  • Użytkownik archiwalny

    Powiem szczerze to nie chciałbym go jeszcze raz ściągać i zakładać Zimno jest, a poza tym to troszkę czasu zajmuje. Mógłbym z dwóch jeden złożyć, ale czy to ma sens?

    Wydaje mi się że sił tam gigantycznych nie ma żeby coś się stało. Na dwóch śrubach od strony koła pasowego się trzyma tak jak powinien. Trzecia śruba wydaje mi się że też trzyma, mimo pęknięcia. Więc jaki ma sens jeszcze raz to rozgrzebywać? Jeżeli alternator będzie się trzymał, to co najwyżej kiedyś przy okazji mogę się tym zająć.

    Chyba że ktoś ma inne zdanie


  • Użytkownik archiwalny

    Skoro się trzyma dobrze to zawsze można pojeździć a jak coś to da się pewnie pospawać te pęknięcie.Teraz pełno jest zakładów gdzie spawają aluminium. A te stopy aluminium sa bardzo kruche i trzeba uważać przy przykręcaniu. Skoro mocowanie miało większy wymiar to trzeba było podłożyć podkładkę bo może gdzie alternator był od matiza i stąd iny wymiar. A co do gwarancji i tak by Ci powiedzieli, że pewnie młotem waliłeś i pękło. Gwarancja wg mnie na regenerowane części to raczej fikcja.



  • Dokładnie na wiosnę pospawasz go w odpowiednim zakładzie i tyle.
    Teraz jak wszystko działa to nie baw się z nim na mrozie, bo na antybiotyki wydasz więcej niż na nowy altek.

    A o gwarancji zapomnij - po pierwsze montowałeś sam i po drugie to uszkodzenie mechaniczne


  • Użytkownik archiwalny

    Obudowa pekla dlatego ze nie wsadziles metslowej tulejki ktora niweluje luz po skrecenj


  • Użytkownik archiwalny

    Tulejka była. Alternator już raz przekładałem i zadziałało plug&play. Ten po prostu miał jakieś minimalnie inne wymiary obudowy.


Log in to reply