Dokręcanie klem akumulatora - ku przestrodze


  • Użytkownik archiwalny

    Ułamałem dziś jeden z zacisków akumulatora. Do głowy mi nie przyszło, że dokręcając śrubę klemy (z - wydawałoby się - nie tak dużym momentem) można sobie takiego kłopotu narobić.

    Zaciski, szczególnie ten minusowy, są u nas (w akumulatorach dedykowanych Tico) małej średnicy, a obejmy średnio "chcą się ich trzymać". Ja zacząłem wkładać blaszki między klemę a zacisk akumulatora. Dokręcałem po pół obrotu i sprawdzałem czy klema nadal jest luźna... no i tak za którymś razem... "pierdut". Może zacisk był już nadwyrężony po ostatnim przykręcaniu.

    No cóż, mogłem się wykazać większym wyczuciem. Zdjęcie wstawiam ku przestrodze, żebyście pamiętając o moim przykrym doświadczeniu podchodzili do akumulatora ostrożniej niż ja.


  • Użytkownik archiwalny

    Jeszcze jedna fotka...


  • Użytkownik archiwalny

    Ułamałem dziś jeden z zacisków akumulatora. Do głowy mi nie przyszło, że dokręcając śrubę klemy
    (z - wydawałoby się - nie tak dużym momentem) można sobie takiego kłopotu narobić.

    Jeżdżę autem od 9 lat i nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, nie słyszałem o tym nawet u swoich znajomych <img src="/images/graemlins/bzik.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />.
    Czy coś można jeszcze w takiej sytuacji zrobić z tym akumulatorem?.


  • Użytkownik archiwalny

    Jeżdżę autem od 9 lat i nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, nie słyszałem o tym nawet u
    swoich znajomych .
    Czy coś można jeszcze w takiej sytuacji zrobić z tym akumulatorem?.

    Mi się tak urwało w swifcie i przybiłem ten urwany kawałek od góry gwoździem bo akum i tak był padnięty i miał być wymieniony a tu ku mojemu zdziwiony z gwóźdź-modem śmigał jeszcze pół roku <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />



  • Jeżdżę autem od 9 lat i nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, nie słyszałem o tym nawet u
    swoich znajomych .

    widac twoi znajomi maja mniej pary w lapach , mozna tak urwac nawet w duzym aku
    wg mnie wkladanie jakis blaszek to kiepski pomysl , ja wymieniam lkemy , niejest to drogie a i efekt lepszy , no i nietrzeba dociagac srob niewiadomo jak mocno
    moje tico jest po wymianie klam jesli potrzeba to opisze co i jak zrobic , wstawic moge tez foty po wymianie
    poniewaz robilem to rok temu niebedzie tak dokladnych fotek jak przy spawaniu fotela
    pracochlonnosc jest mala

    Czy coś można jeszcze w takiej sytuacji zrobić z tym akumulatorem?.

    tak oczywiscie ze mozna trzeba udac sie do pana zajmojacego sie akumulatorami a on nadleje nowy olowiany bolec
    majac odpowiednia forme mozna by bylo to zrobic w domu z uzyciem kabla i " grafitu " z bterii R6 i grubego kabla
    tak wiec aku do uratowania bez problemu

    pozdrawiam



  • Ułamałem dziś jeden z zacisków akumulatora. Do głowy mi nie przyszło, że dokręcając śrubę klemy
    (z - wydawałoby się - nie tak dużym momentem) można sobie takiego kłopotu narobić.
    Zaciski, szczególnie ten minusowy, są u nas (w akumulatorach dedykowanych Tico) małej średnicy,
    a obejmy średnio "chcą się ich trzymać". Ja zacząłem wkładać blaszki między klemę a zacisk
    akumulatora. Dokręcałem po pół obrotu i sprawdzałem czy klema nadal jest luźna... no i tak
    za którymś razem... "pierdut". Może zacisk był już nadwyrężony po ostatnim przykręcaniu.
    No cóż, mogłem się wykazać większym wyczuciem. Zdjęcie wstawiam ku przestrodze, żebyście
    pamiętając o moim przykrym doświadczeniu podchodzili do akumulatora ostrożniej niż ja.

    Bylo nie wkladac blaszek tylko klemy wymienic na nowe wtedy nie mialbys potrzeby dokrecania na sile

    jedz do pana zajmojacego sie naprawa akumulatorow i bedziesz mial aku jak nowy <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
    pozdrawiam

    ni i klemy wymien na nowe


  • Użytkownik archiwalny

    Jeszcze jedna fotka...

    Szczerze powiedziawszy pierwszy raz słyszę żeby komukolwiek się coś takiego stało i nie wydaje mi się żeby to uszkodzenie było Twoja winą. Szczególnie, że sam napisałeś że starałeś się nie dokręcać mocno klem. Bardziej bym się skłaniał do wady materiałowej. Pierwszy raz widzę akumulator "Sznajder" i jakoś ta nazwa nie budzi we mnie pewności co do jakości tego produktu.



  • Szczerze powiedziawszy pierwszy raz słyszę żeby komukolwiek się coś takiego stało i nie wydaje
    mi się żeby to uszkodzenie było Twoja winą. Szczególnie, że sam napisałeś że starałeś się
    nie dokręcać mocno klem. Bardziej bym się skłaniał do wady materiałowej. Pierwszy raz widzę
    akumulator "Sznajder" i jakoś ta nazwa nie budzi we mnie pewności co do jakości tego
    produktu.

    to niejest wina materialu , jakbybyly sprawne klemy byoby ok Olow to miekki material
    wlasciciel aku przyzna chyba ze dosyc mocno dociagal sruby <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
    sznajder to taka sobie firma na rynku aku . choc uwazam ze z boschem zrobilby to samo
    pozdrawiam


  • Użytkownik archiwalny

    majac odpowiednia forme mozna by bylo to zrobic w domu z uzyciem kabla i " grafitu " z bterii R6
    i grubego kabla

    A jak to sie robi?
    Pytam z ciekawosci bo nigdy nie wiadomo co sie komu przyda.



  • A jak to sie robi?
    Pytam z ciekawosci bo nigdy nie wiadomo co sie komu przyda.

    musisz miec forme w ksztalcie tego olowianego bolca a to komplikuje sprawe , oczywiscie sa takie formy do kupienia dorobienia , tyle ze do jednorazowej awari to niewiem czy sie oplaca ...

    co do techniki trzeba wywlec grafitowy srodek z bateri r6 potrzebny kabel rozruchowy podlaczamy go do sprawnej klemy w drugi krokodylek wkladamy wczesniej wspomniany grafit , ktorym dotykamy ulamanego bolca , przeplyw pradu rozgrzewa do bialosci grafit , ktorym mozemy stopic olow ..... ma to ta zalete ze rozgrzewamy resztke bolca i material , ktorym regenerujemy przez co metale wtapiaja sie jedem w drugi
    WAZNE !!! koniecznie trzeba odkrecic korki akumulatora


  • Użytkownik archiwalny

    co do techniki trzeba wywlec grafitowy srodek z bateri r6 potrzebny kabel rozruchowy podlaczamy
    go do sprawnej klemy w drugi krokodylek wkladamy wczesniej wspomniany grafit , ktorym
    dotykamy ulamanego bolca , przeplyw pradu rozgrzewa do bialosci grafit , ktorym mozemy
    stopic olow .....

    Fiu fiu, ale technika . Jakoś nie mam odwagi "zwierać" tak bieguny akumulatora. Chciałem spróbować nadlania zacisku, ale techniką bardziej tradycyjną, rozgrzewając ołów nad kuchnią gazową <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />. Nie szło mi z tym dobrze, dlatego sobie odpuściłem.

    Jutro podzwonię trochę po firmach i jeśli ktoś będzie chciał podjąć się takiej naprawy, to do niego podjadę, a jeśli nie, to kupię nowy aku. Jakoś bez zaufania podchodzę do "naprawy" tego aku. Nie chcę, żeby mi ten zacisk gdzieś na drugim końcu kraju nagle odpadł. No i ostatnio rozrusznik kręcił niezbyt żwawo... albo to i tak końcówka żywota akumulatora albo może zacisk był już nadpęknięty i wprowadzał w obwodzie znaczny opór. <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" />

    Sytuacja jest na tyle sprzyjająca, że mam drugi samochód do dyspozycji, z tym że mniej "oszczędny".


  • Użytkownik archiwalny

    to niejest wina materialu , jakbybyly sprawne klemy byoby ok Olow to miekki material
    wlasciciel aku przyzna chyba ze dosyc mocno dociagal sruby
    sznajder to taka sobie firma na rynku aku . choc uwazam ze z boschem zrobilby to samo
    pozdrawiam

    No właśnie tym razem nie zdążyłem mocno dociągnąć śruby. Poprzednio mocniej przykręcałem, może już wtedy nadwyrężyłem zacisk. Z resztą w międzyczasie chyba wyjmował mi aku mechanik, bo mu było wygodniej wymieniać linkę sprzęgła przy zdemontowanym aku.

    Co do samego materiału... to mój pierwszy urwany zacisk, więc nie mam do czego porównywać, ale struktura tego ołowiu jest niejednolita. Wewnątrz jest tak jakby lity "trzon" póżniej warstwa czegoś miękkiego (może sproszkowany ołów) i dopiero na zewnątrz znów lita powłoka.



  • Fiu fiu, ale technika . Jakoś nie mam odwagi "zwierać" tak bieguny akumulatora. Chciałem
    spróbować nadlania zacisku, ale techniką bardziej tradycyjną, rozgrzewając ołów nad kuchnią
    gazową . Nie szło mi z tym dobrze, dlatego sobie odpuściłem.

    nic strasznego sam nie robilem ale widzialem taka naprawe na wlasne oczy aku sprawny


  • Użytkownik archiwalny

    Ja bym sobie sam naprawił ten aku:
    zeszlifował bym oby dwa urwane końce na płasko flexem, przewiercił bym na wylot urwany koniec, a drugi powiercił bym na jakieś 10-15mm i nagwintował M10, szczeliny zasmarkać cyną i lekko przeszlifować, nie było by to trzymanie jak oryginał ale zawsze coś.
    Pozdro


  • Użytkownik archiwalny

    widac twoi znajomi maja mniej pary w lapach , mozna tak urwac nawet w duzym aku
    wg mnie wkladanie jakis blaszek to kiepski pomysl , ja wymieniam lkemy , niejest to drogie a i
    efekt lepszy , no i nietrzeba dociagac srob niewiadomo jak mocno
    moje tico jest po wymianie klam jesli potrzeba to opisze co i jak zrobic , wstawic moge tez foty
    po wymianie
    poniewaz robilem to rok temu niebedzie tak dokladnych fotek jak przy spawaniu fotela
    pracochlonnosc jest mala
    tak oczywiscie ze mozna trzeba udac sie do pana zajmojacego sie akumulatorami a on nadleje nowy
    olowiany bolec
    majac odpowiednia forme mozna by bylo to zrobic w domu z uzyciem kabla i " grafitu " z bterii R6
    i grubego kabla
    tak wiec aku do uratowania bez problemu
    pozdrawiam

    Dobra stara metoda. Ale jeszcze nigdy nie widzaiłem zeby biegun ułamać. Najczesiej sie upalają-szczegolnie w starych dieslach


  • Użytkownik archiwalny

    No właśnie tym razem nie zdążyłem mocno dociągnąć śruby. Poprzednio mocniej przykręcałem, może
    już wtedy nadwyrężyłem zacisk. Z resztą w międzyczasie chyba wyjmował mi aku mechanik, bo
    mu było wygodniej wymieniać linkę sprzęgła przy zdemontowanym aku.
    Co do samego materiału... to mój pierwszy urwany zacisk, więc nie mam do czego porównywać, ale
    struktura tego ołowiu jest niejednolita. Wewnątrz jest tak jakby lity "trzon" póżniej
    warstwa czegoś miękkiego (może sproszkowany ołów) i dopiero na zewnątrz znów lita powłoka.

    Także widziałem jak naprawia się owe bieguny. Gostek zrobiona formą z blachy,palnikiem gazowym podgrzał ołów i nalał to na ta urwana podstawę. I po kłopocie, działało bez problemów mimo że to były duże akumulatory .
    Ja wymieniłem aku na 45Ah zwykły jakich wiele w sklepach i dałem grube klemy.


  • Użytkownik archiwalny

    Także widziałem jak naprawia się owe bieguny. Gostek zrobiona formą z blachy,palnikiem gazowym
    podgrzał ołów i nalał to na ta urwana podstawę. I po kłopocie, działało bez problemów mimo
    że to były duże akumulatory .
    Ja wymieniłem aku na 45Ah zwykły jakich wiele w sklepach i dałem grube klemy.

    No nic, już nie będę kombinował, bo nawet nie mam z czym - dziś kupiłem nowy aku. Mimo wszystko dzięki Wam za dobre chęci i rady. Zdecydowałem się na kupno nowego akumulatora przede wszystkim dlatego, że miałem poważne zastrzeżenia do kondycji tego poprzedniego.
    Chciałem wymienić na standardowy, ewentualnie o większej pojemności, ale tych samych gabarytach. Po wykonaniu kilku telefonów miałem wybór:

    • GoldMaster (jakiś Polski podobno), 35 Ah - za 190 zł,
    • Quant (nie wiem, czy tak to się pisze), 35 Ah - za 250 zł,
    • Warta, 40 Ah - za 290 zł,
    • Centra, 35 Ah - za 203 zł.

    Zdecydowałem się na ten ostatni. Albo ceny akumulatorów poszły znacząco w górę na przestrzeni dwóch lat, albo te małe do Tico z racji "ekskluzywności" są relatywnie drogie.


  • Użytkownik archiwalny

    • GoldMaster (jakiś Polski podobno), 35 Ah - za 190 zł,
    • Quant (nie wiem, czy tak to się pisze), 35 Ah - za 250 zł,
    • Warta, 40 Ah - za 290 zł,
    • Centra, 35 Ah - za 203 zł.
      Zdecydowałem się na ten ostatni. Albo ceny akumulatorów poszły znacząco w górę na przestrzeni
      dwóch lat, albo te małe do Tico z racji "ekskluzywności" są relatywnie drogie.

    Dwa lata temu kupiłem Quand bodajże (nie jestem na 100% pewny bo dawno nie zaglądałem pod maskę <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />) za 140,-, także chyba poszły ceny aku znacząco w górę <img src="/images/graemlins/szok.gif" alt="" />
    Mnie też czeka wymiana aku bo w moim mam wyciek elektrolitu przez jeden z korków wlewowych <img src="/images/graemlins/pad.gif" alt="" />


  • Admin

    • GoldMaster (jakiś Polski podobno), 35 Ah - za 190 zł,
    • Quant (nie wiem, czy tak to się pisze), 35 Ah - za 250 zł,
    • Warta, 40 Ah - za 290 zł,
    • Centra, 35 Ah - za 203 zł.

    Rzeczywiście, strasznie drogo... <img src="/images/graemlins/frown.gif" alt="" />
    Aż nieprawdopodobne... 2 lata temu (albo 3? <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />) kupiłem Centrę 44 Ah (z "pełnowymiarowymi" biegunami pod klemy) za 123 zł; obok stał aku Centry 35 Ah specjalnie do Tico - też za 123 zł.

    Zdecydowałem się na ten ostatni. Albo ceny akumulatorów poszły znacząco w
    górę na przestrzeni dwóch lat, albo te małe do Tico z racji
    "ekskluzywności" są relatywnie drogie.

    Z ciekawości zajrzę do sklepu u mnie na Lubelszczyźnie i spojrzę na ceny. <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />


  • Admin

    Ja bym sobie sam naprawił ten aku:
    zeszlifował bym oby dwa urwane końce na płasko flexem, przewiercił bym na
    wylot urwany koniec, a drugi powiercił bym na jakieś 10-15mm i
    nagwintował M10, szczeliny zasmarkać cyną i lekko przeszlifować, nie
    było by to trzymanie jak oryginał ale zawsze coś.

    Cyna i ołów? Kiepsko to widzę... Nie będzie się trzymać.
    Poza tym ołów jest zbyt miękki na to, aby zrobiony w nim gwint utrzymał śrubę - IMO rozleciałoby się to już przy pierwszym nałożeniu klemy.
    Taką metodę można byłoby zastosować tam, gdzie jest żelazo; w tym przypadku nawet szkoda czasu na taką robotę. <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />