KARTY RATOWNICZE


  • Admin

    Jest taka akcja w Europie:
    http://www.rescuesheet.info/
    i przystąpiły do niej Związek Dealerów Samochodów oraz Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (nawet nie wiedziałem, że coś takiego egzystuje, skoro polska motoryzacja w zasadzie nie istnieje ):
    http://kartyratownicze.pl/

    Warto zainteresować się tematem; zdobycie karty i nalepki nic nie kosztuje, jedynie trzeba zajrzeć do jednego z wymienionych punktów dystrybucji.


  • Użytkownik archiwalny

    Warto zainteresować
    się tematem; zdobycie karty i nalepki nic nie kosztuje, jedynie trzeba zajrzeć do
    jednego z wymienionych punktów dystrybucji.

    Jeszcze trzeba mieć gdzie to odebrać W Łodzi mamy jeden jedyny salon volvo i w nim nie wydają a chyba w salonie jeepa albo reanult mi nie wydadzą volvo?
    Swoja drogą śmieszy mnie troche to, że w takich akacjach partnerami są takie firmy jak np PPG czyli producent lakierów do samochodów



  • Moim zdaniem powinno się w oparciu o te karty szkolić ratowników/strażaków czy kogo tam jeszcze, a nie zamieszczać instrukcje cięcia pojazdu w samym pojeździe. Przy akcji ratunkowej liczy się czas, a w przypadku tych kart, trzeba ją najpierw znaleźć w samochodzie, poczytać (obejrzeć) i dopiero przystąpić do akcji (a czas płynie).


  • Użytkownik archiwalny

    Moim zdaniem
    powinno się w oparciu o te karty szkolić ratowników/strażaków czy kogo tam jeszcze,
    a nie zamieszczać instrukcje cięcia pojazdu w samym pojeździe. Przy akcji ratunkowej
    liczy się czas, a w przypadku tych kart, trzeba ją najpierw znaleźć w samochodzie,
    poczytać (obejrzeć) i dopiero przystąpić do akcji (a czas płynie).

    To jest słuszna uwaga, chociaż tak szczerze mówiąc to wątpię, czy ktoś w ogóle będzie się "bawił" w szukanie tej karty podczas wypadku



  • Tak samo jak nikt nie szuka karty o dawcy organów czy też o grupie krwi. Najważniejsze to ratować. Reszta w SOR.
    A gdy jestem nieprzytomny z zagrożeniu życia, to co mnie obchodzi czy w trakcie wydobywania mnie z auta potraktują je dynamitem czy zgodnie z karta pojazdu. Ważne, w jakim stanie dotrę do SOR.



  • Grupa krwi w dowodzie nie ma znaczenia... Standardową procedurą przed transfuzją, z obojętnie jakich względów, czy ratowania życia, czy zabiegu planowego, jest wykonanie tzw "krzyżówki", w celu ustalenia grupy krwi i czynnika rh.



  • To jest słuszna
    uwaga, chociaż tak szczerze mówiąc to wątpię, czy ktoś w ogóle będzie się "bawił" w
    szukanie tej karty podczas wypadku

    Ponadto dobrze wyszkolony, a przede wszystkim doświadczony ratownik wie, gdzie i jak ciąć



  • gdzie i jak ciąć

    "Ciąć koszty"



  • gdzie i jak ciąć

    "Ciąć koszty"

    Miałem na myśli tego, co tnie karoserie


  • Admin

    PANOWIE...
    Osłabiacie mnie. Nie przeczytacie, nie obejrzycie, a już krytykujecie.
    1. @Przemo - w salonie Volvo dostaniesz kartkę do Volvo, Audi, Mercedesa, Chevroleta czy czego tam chcesz. Prosisz o wydrukowanie kartki z podstrony w internecie i powinni wydrukować. Ba - przecież jest odnośnik - wydrukować sobie możesz sam, jeśli masz kolorową drukarkę (bo wydruk czarno-biały nie ma sensu). Zresztą sam sprawdź w zakładce "Wzory kart ratowniczych": KLIK. W Lublinie też jest jeden dystrybutor, i zamierzam do niego podjechać przy okazji, chociaż mógłbym druknąć sobie sam kartę... ale u niego pobiorę od razu naklejkę, której sam "na szybko" nie wydrukuję.
    2. Mnie nie śmieszą partnerzy - ot, jest okazja zareklamować się po niewielkich kosztach (bo akcja do drogich nie należy).
    3. @Miecho - zgadzam się, że należy szkolić ratowników. Ale nie ma siły - żaden ratownik nie zapamięta ładnych kilku setek kart, w jakiej marce i modelu gdzie są wzmocnienia, akumulator, zbiornik, poduchy itd. Uważam, że każdy samochód ratowniczy powinien być zaopatrzony w katalog takich kart - a kto wie, może jest/będzie? Ale znowu zastanówmy się: co będzie szybciej - ustalanie modelu i rocznika rozbitego samochodu, aby znaleźć odpowiednią kartę, czy zwykłe sięgnięcie przez rozbitą szybę i wyciągnięcie tej właściwej?
    4. Czas płynie, owszem. Jednak obejrzyjcie filmik i zobaczcie 11-stronicową prezentację: jest pokazane, jak ratownik tnie środkowy słupek wraz z ramkami drzwi. Nie wie, że w środku jest wzmocnienie. Skutek - zepsute nożyce hydrauliczne (połamany chwytak). Ratownik chciał dobrze - jak najszybciej dostać się do poszkodowanych, a taki sposób cięcia jest najszybszy. Na karcie zaś zobaczyłby, że akurat w tym modelu należy wyciąć słupek dwoma cięciami, krojąc dach... Na temat obu hipotetycznych strat czasu nie ma się co wypowiadać.
    5. @Przemo, piszesz: "tak szczerze mówiąc to wątpię, czy ktoś w ogóle będzie się "bawił" w szukanie tej karty podczas wypadku". Właśnie o to chodzi, żeby się nie bawił - ma ona być w jednym miejscu (za osłoną przeciwsłoneczną kierowcy), a informować ma o tym naklejka na przedniej szybie, w dolnym lewym rogu. Podchodzi ratownik, widzi naklejkę, to wyciąga kartę. Nie ma naklejki, więc nie zawraca sobie głowy sięganiem po kartę (bo pewnie jej tam nie ma). Dlatego ja poproszę w salonie-dystrybutorze o wydruk karty (lub sam wydrukuję), a przede wszystkim wezmę od nich naklejkę. Pewnie nawet wezmę ich kilka - dla rodziny i znajomych.
    6. @Marek - napisałeś: "A gdy jestem nieprzytomny z zagrożeniu życia, to co mnie obchodzi czy w trakcie wydobywania mnie z auta potraktują je dynamitem czy zgodnie z karta pojazdu. " Czy my naprawdę rozmawiamy o tym samym?
    7. @Miecho: "dobrze wyszkolony, a przede wszystkim doświadczony ratownik wie, gdzie i jak ciąć". Taaa... A jak sobie zażyczyć, żeby do (tfu, tfu) mojego wypadku przyjechał właśnie najlepiej wyszkolony i doświadczony strażak, a nie jakiś młodziak, który właśnie to doświadczenie zdobywa?

    Chłopaki... przeczytajcie najpierw to, co jest na stronie. Poświęćcie kilka minut na film i przewińcie prezentację. A potem przemyślcie sprawę.
    Jak napisałem - nic to nie kosztuje, a pomóc może. Kto wie, w razie wypadku może właśnie te dwie czy pięć zaoszczędzonych minut będzie zbawienne. I obojętne, w jaki sposób się je zaoszczędzi - jeśli tylko będzie on skuteczny, to OK, warto go zastosować.

    PS. No dobra - mnie też w pierwszej chwili naszły wątpliwości co do sensu całej tej imprezy. Ale po zastanowieniu się i wzięciu pod uwagę realia doszedłem do wniosku, że co tam - to nie kosztuje, a pomóc może. W końcu to o moją skórę może być walka.
    Tylko nie wiem, po co na karcie informacja o obecności i umiejscowieniu amortyzatorów klapy i maski... Obejrzyjcie karty do swojego pojazdu, ciekawe wnioski można wysnuć nieraz.
    Ciekawe, czy zrobią też do starszych Tico i Swifta sprzed 2005 r.


  • Użytkownik archiwalny

    1. @Przemo - w
    salonie Volvo dostaniesz kartkę do Volvo, Audi, Mercedesa, Chevroleta czy czego tam
    chcesz. Prosisz o wydrukowanie kartki z podstrony w internecie i powinni wydrukować.
    Ba - przecież jest odnośnik - wydrukować sobie możesz sam, jeśli masz kolorową
    drukarkę (bo wydruk czarno-biały nie ma sensu). Zresztą sam sprawdź w zakładce
    "Wzory kart ratowniczych":
    KLIK. W Lublinie też
    jest jeden dystrybutor, i zamierzam do niego podjechać przy okazji, chociaż mógłbym
    druknąć sobie sam kartę... ale u niego pobiorę od razu naklejkę, której sam "na
    szybko" nie wydrukuję.

    Doszedłem do tego zanim napisałem pierwszego posta w tym temacie, że mogę to sam wydrukować.

    2. Mnie nie śmieszą
    partnerzy - ot, jest okazja zareklamować się po niewielkich kosztach (bo akcja do
    drogich nie należy).

    Miałem na myśli bardziej swoistą "ironię losu"

    5. @Przemo,
    piszesz: "tak szczerze mówiąc to wątpię, czy ktoś w ogóle będzie się "bawił" w
    szukanie tej karty podczas wypadku". Właśnie o to chodzi, żeby się nie bawił -
    ma ona być w jednym miejscu (za osłoną przeciwsłoneczną kierowcy), a informować ma o
    tym naklejka na przedniej szybie, w dolnym lewym rogu. Podchodzi ratownik, widzi
    naklejkę, to wyciąga kartę. Nie ma naklejki, więc nie zawraca sobie głowy sięganiem
    po kartę (bo pewnie jej tam nie ma). Dlatego ja poproszę w salonie-dystrybutorze o
    wydruk karty (lub sam wydrukuję), a przede wszystkim wezmę od nich naklejkę. Pewnie
    nawet wezmę ich kilka - dla rodziny i znajomych.

    No właśnie to miałem na myśli, że moim zdaniem ratownik nie będzie patrzył czy jest naklejka czy jej nie ma a już na pewno nie będzie wchodził do auta aby ja wyjąć w momencie kiedy np jest tam zakleszczona 2 pasażerów, lub gdy nawet nie ma jak tam wejść...

    PS. No dobra -
    mnie też w pierwszej chwili naszły wątpliwości co do sensu całej tej imprezy. Ale po
    zastanowieniu się i wzięciu pod uwagę realia doszedłem do wniosku, że co tam - to
    nie kosztuje, a pomóc może. W końcu to o moją skórę może być walka.
    Tylko nie wiem, po
    co na karcie informacja o obecności i umiejscowieniu amortyzatorów klapy i maski...

    A jednak Tak jak napisałem wyżej (i starałem się siebie wyobrazić na miejscu takiego ratownika) nie przyszłoby mi nawet do głowy, żeby sprawdzać czy jest takowa naklejka itd. i pomimo tego, że poddaje tą akcję wątpliwości sam się zaopatrzę w naklejkę i kartę, bo zakleszczenie w aucie (w stanie przytomności i świadomości) jest chyba jedną z większych traum jakie posiadam (wyobraźnia działa, że może wówczas nastąpić pożar etc...)


  • Admin

    No właśnie to
    miałem na myśli, że moim zdaniem ratownik nie będzie patrzył czy jest naklejka czy
    jej nie ma a już na pewno nie będzie wchodził do auta aby ja wyjąć w momencie kiedy
    np jest tam zakleszczona 2 pasażerów, lub gdy nawet nie ma jak tam wejść...

    A ja myślę, że będzie patrzył. Znakomita większość ratowników zachowuje zimną krew, mają wyćwiczone (lub ćwiczą) zachowanie, odruchy, sposób postępowania...
    Sądzę, że gdyby unieszkodliwianie poduch, znalezienie i odpięcie akumulatora, wycinanie karoserii itd. zawsze przebiegało bezproblemowo, nikt nie zawracałby sobie głowy taką akcją. Skoro jednak ktoś na nią wpadł, miał ku temu powody.

    A jednak Tak jak
    napisałem wyżej (i starałem się siebie wyobrazić na miejscu takiego ratownika) nie
    przyszłoby mi nawet do głowy, żeby sprawdzać czy jest takowa naklejka itd. i pomimo
    tego, że poddaje tą akcję wątpliwości sam się zaopatrzę w naklejkę i kartę, bo
    zakleszczenie w aucie (w stanie przytomności i świadomości) jest chyba jedną z
    większych traum jakie posiadam (wyobraźnia działa, że może wówczas nastąpić pożar
    etc...)

    I o to mi chodziło.



  • Właśnie odebrałem moje karty ratownicze.

    Może "karty" to za wiele powiedziane Dostałem nalepki na szybkę, szkice aut z naniesionym schematem co rozbrajać należy wydrukować sobie samemu.
    Niemniej uważam, że akcja bardzo pozytywna - obym nigdy nie był wycinany z samochodu ale mam spokój psychiczny, że zrobiłem kolejny krok dla swojego bezpieczeństwa.

    P.S. nalepki na szybę dają bez ograniczeń


  • Admin

    No, to wiemy coś z pierwszej ręki. Dzięki za info!


Log in to reply