Pytanie do znawców Poloneza



  • Mam pytanie do Was, może ktoś okaże się znawcą Poloneza i będzie mi umiał podpowiedzieć kilka rzeczy...

    Otóż wczoraj przez ogromny przypadek stałem się właścicielem Poldka Caro.

    Idę sobie spokojnie ulicą z synem na spacer a tu patrze jak mocno starsze małżeństwo wywiesza z trudem na szyby kartkę "sprzedam" na swojego wydmuchanego i wychuchanego Poloneza. A że cena była przystępna to postanowiłem kupić a zaraz sprzedać i zarobić parę groszy

    Niestety, na końcu sprzedaży zrobiło mi się trochę głupio, po odebraniu kluczyków, zapłaceniu kasy i spisaniu umowy właściciele odprowadzili mnie do auta chcąc się z nim "pożegnać". Głaskali go, klepali po karoserii i ze 3 razy się pytali czy na pewno nie rozbiorę go na części bo żal by im strasznie było. Ogólnie postawili mnie w trochę niezręcznej sytuacji (mam odrobinę uczuć do ludzi, a co ).

    Pytanie pierwsze:

    Ile rzeczywiście może być wart samochód o następujących danych?

    • Polonez Caro GLI
    • silnik 1.6 na wtrysku jednopunktowym (benzyna bez gazu)
    • rocznik 1996
    • przebieg (wierzcie mi na słowo) ok. 34tyś km
    • blacharka zupełnie bez korozji, zabitexowana na sztywno podłoga, bez "rudej" również (auto od nowości garażowane)
    • silnikowo również w porządku (no bo co się miało popsuć przy takim przebiegu )
    • wyposażenie chyba dobre bo ma: el. szyby przednie, całe wnętrze InterGroclin, blokadę skrzyni, alarm, centralny zamek (i to chyba tyle, albo nie wiem co powinno jeszcze być wyposażeniem dodatkowym w Polonezie )
    • oczywiście samochód na czarnych blachach

    Wystawiłem niby ogłoszenie o sprzedaży ale jakoś coraz mniej chcę się go pozbyć
    Problem tylko taki, że to już byłoby 3-cie auto w domu...

    Pytanie drugie:

    • jeśli zostałby u mnie to są do zrobienia w nim 3 mankamenty:
    1. luz na kierownicy czyli czeka mnie wymiana drążków kierowniczych (czy może coś częściej psuje się w tych samochodach powodując luz? Jaki jest koszt wymiany żebym wiedział ile to drogo a ile tanio...?)

    2. z powodu tego, że auto bardzo mało jeździło (ostatnie badanie techniczne miał do lipca 2008 roku a potem właściciel dostał udaru i raz na jakiś czas samochód był uruchamiany i przejeżdżano nim kilka kilometrów aby się rozruszał) trzymają hamulce. Znaczy jeździć się da, ale przepchnąć go na postoju jest potwornie ciężko. Ile może kosztować rozruszanie hamulców (czy może coś trzeba będzie wymienić, choć nic nie cieknie?) Czy można to rozruszać we własnym zakresie pod chmurką dysponując nie wielką wiedzą techniczną?

    3. stoi linka hamulca ręcznego (boję się ją podciągnąć) ponieważ właściciel mówił, że nigdy jej nie używał Czy da się ją wymienić bez kanału? Czy lepiej z tym do mechanika pójść (i ile to może kosztować?)

    Niestety, ale jeśli auto zostanie u mnie to będę musiał zrobić kompletną wymianę wszystkich płynów eksploatacyjnych, świec, przewodów WN itp.

    P.S. jak Polonez znosi stanie pod chmurką przykryty pokrowcem? I czy są jakieś "inteligentne" pokrowce, które chronią przed opadem atmosferycznym a nie zatrzymują wilgoci wewnątrz żeby auto nie rdzewiało? Bo jest jeszcze taki plan, żeby go postawić i niech sobie stoi kilka lat od czasu do czasu odpalany aż nabierze wartości



  • Wystawiłem niby
    ogłoszenie o sprzedaży ale jakoś coraz mniej chcę się go pozbyć

    Ja bym nie sprzedawał skoro jak sam piszesz jest w fajnym stanie. Zresztą czy mi się wydaje czy Ty szukałeś jeszcze niedawno trzeciego auta?

    1. luz na
      kierownicy czyli czeka mnie wymiana drążków kierowniczych (czy może coś częściej
      psuje się w tych samochodach powodując luz? Jaki jest koszt wymiany żebym wiedział
      ile to drogo a ile tanio...?)

    W Swiftach luz na kierownicy powoduje również zużyta maglownica (u mnie tak było), więc może to nie drążki.

    Niestety, ale jeśli
    auto zostanie u mnie to będę musiał zrobić kompletną wymianę wszystkich płynów
    eksploatacyjnych, świec, przewodów WN itp.

    Przecież to groszowa sprawa...

    P.S. jak Polonez
    znosi stanie pod chmurką przykryty pokrowcem? I czy są jakieś "inteligentne"
    pokrowce, które chronią przed opadem atmosferycznym a nie zatrzymują wilgoci
    wewnątrz żeby auto nie rdzewiało?

    Może i są takie, ale od rysowania lakieru podczas wiatru i lekkiego piasku na karoserii na pewno nie ma.



  • Ja bym nie
    sprzedawał skoro jak sam piszesz jest w fajnym stanie. Zresztą czy mi się
    wydaje czy Ty szukałeś jeszcze niedawno trzeciego auta?

    Cóż - trochę się w tym motam

    Ja najchętniej miałbym z 10 samochodów po to, żeby tylko mieć

    A najlepsze jest to, że od marca do listopada (a nawet później jak tylko śnieg nie leży na ulicach) śmigam skuterem więc samochody tylko stoją i się kurzą, ale to nie nabierają przebiegu


  • Użytkownik archiwalny

    Chyba jak by miało autko stać nieużywane to raczej nie pod pokrowcem i gołym niebem. Szkoda wtedy autka bo lepiej już nim jeździć. Pokrowiec jest dobry ale i tak zbira się pod nim wilgoć i na dzień lepiej zdjąć dla przewietrzenia.
    Może masz gdzieś rodzinę która ma jakąś koło domu szopę itp i tam można by było zagarażować tą perełkę.
    Co do hamulców warto rozebrać przód i rozruszać tłoczki w zaciskach. Z tyłu także warto sprawdzić co jest zastane i do wymiany. To można spokojnie zrobić samemu a linkę albo rozruszać i nasmarować lub wymienić. Koszty raczej jak do poldka nie będą ogromne części.


  • Użytkownik archiwalny

    za ile kupiles ten samochod? moim zdaniem bedziesz mial problem zeby na nim zarobic juz teraz. Polonez z 96roku to jeszcze zaden unikat, zaden pasjonat od ciebie tego auta nie odkupi bo oni celuja w rodzynki ale przynajmniej 15 lat starsze typowe kanciaki z poczatku produkcji..



  • za ile kupiles ten
    samochod? moim zdaniem bedziesz mial problem zeby na nim zarobic juz teraz. Polonez
    z 96roku to jeszcze zaden unikat, zaden pasjonat od ciebie tego auta nie odkupi bo
    oni celuja w rodzynki ale przynajmniej 15 lat starsze typowe kanciaki z poczatku
    produkcji..

    Stracić - raczej nie stracę. Myślę, że w cenie jaką dałem za auto znajdzie się na nie również kilku chętnych.

    Kosztował 1900zł.


  • Użytkownik archiwalny

    Dokładnie, za szerokie Caro nikt nie zapłaci więcej niż 1500/2000, tym bardziej bez gazu... Za duża podaż, za mały popyt... tych 'kolekcjonerskich' jest cała masa, a prawdziwą wartość kolekcjonerską mają wczesne borewicze.



  • Co do hamulców to pewnie stoją tłoczki - standard w Poldku - choć w nim już powinny być hamulce Lucasa Poznasz to sprawdzając czy z tyłu są bębny czy tarcze. Lucas ma bębny

    Polonez trzymany pod chmurą szybko skoroduje - miałem 2 to wiem. Jeśli chcesz na nim w przyszłości zarobić to jak pisali wyżej, wstaw go do jakiejś szopy.

    Mam sentyment do Caro, bo miałem podobnego z 1995 roku, ale nie wiem czy chciałbym znowu takim jeździć

    Rdzewieje szybciej niż Swift

    Przede wszystkim to zapodaj jakieś foty


  • Użytkownik archiwalny

    Stracić - raczej
    nie stracę. Myślę, że w cenie jaką dałem za auto znajdzie się na nie również kilku
    chętnych.
    Kosztował 1900zł.

    Optymista widze raczej wtopiles z tym zakupem.



  • Optymista widze
    raczej wtopiles z tym zakupem.

    Jakby był pasjonatem modelu i kupił auto dla siebie, to byłaby okazja - na handel niekoniecznie


  • Użytkownik archiwalny

    Pasjonatem poloneza caro? Badzmy powazni



  • Pasjonatem poloneza
    caro? Badzmy powazni

    Są tacy, wyobraź sobie



  • Pasjonatem poloneza
    caro? Badzmy powazni

    Są pasjonaci każdej marki i każdego modelu na świecie, więc nie wiem co w tym dla Ciebie takiego śmiesznego?!



  • Są pasjonaci każdej
    marki i każdego modelu na świecie, więc nie wiem co w tym dla Ciebie takiego
    śmiesznego?!

    Na starego Swifta też wiele osób patrzy z pogardą, a my je lubimy nawet

    Jak byśmy mieli więcej kasy, to też pewnie patrzylibyśmy na nie z pogardą

    Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma



  • Na starego Swifta
    też wiele osób patrzy z pogardą, a my je lubimy nawet

    Jedyne auto na świecie na jakie mógłbym patrzeć z pogardą to Fiat Multipla.
    A tak właściwie to nie jego wina, że jakiś półmózg go tak brzydko zaprojektował...

    A wracając jeszcze do tematu Swiftów to coraz więcej osób zaczyna mnie zaczepiać, dopytywać i chwalić, że ładnie wygląda (od mechaników po sąsiadów aż po kompletnie obce mi osoby), więc jak widać nie jest tak tragicznie z tą pogardą wobec Swifta.



  • Jedyne auto na
    świecie na jakie mógłbym patrzeć z pogardą to Fiat Multipla.
    A tak właściwie to
    nie jego wina, że jakiś półmózg go tak brzydko zaprojektował...
    A wracając jeszcze
    do tematu Swiftów to coraz więcej osób zaczyna mnie zaczepiać, dopytywać i chwalić,
    że ładnie wygląda (od mechaników po sąsiadów aż po kompletnie obce mi osoby), więc
    jak widać nie jest tak tragicznie z tą pogardą wobec Swifta.

    A ja Ci napiszę, że kilka lat temu siedziałem we Fiacie Multipla, obejrzałem ją sobie dokładnie (stała wyeksponowana w salonie Fiata - używana co ciekawe) i tak jest fajnie zaprojektowana funkcjonalnie, że przymknąłbym oko na wygląd, który z biegiem czasu będzie zyskiwał

    Najbardziej podobała mi się przestronność, bagażnik i 6 miejsc


  • Użytkownik archiwalny

    A ja Ci napiszę, że
    kilka lat temu siedziałem we Fiacie Multipla, obejrzałem ją sobie dokładnie (stała
    wyeksponowana w salonie Fiata - używana co ciekawe) i tak jest fajnie zaprojektowana
    funkcjonalnie, że przymknąłbym oko na wygląd, który z biegiem czasu będzie zyskiwał

    Najbardziej
    podobała mi się przestronność, bagażnik i 6 miejsc

    Ja nawet tym jeździłem, miejsca w środku jest w bród, środek powiedzmy, że jak się patrzy przez szybe to jeszcze idzie przeboleć, ale jak sobie przypomniałem jak to wygląda z zewnątrz to miałem ochote karton na głowe założyć żeby nikt mnie ze znajomych nie rozpoznał



  • ale jak sobie przypomniałem jak to wygląda z
    zewnątrz to miałem ochote karton na głowe założyć żeby nikt mnie ze znajomych nie
    rozpoznał


  • Użytkownik archiwalny

    No dokładnie , u mnie co drugi to wyciągnięty z szopy ze wsi od dziadka co już 10 lat nie żyje,a cena takiego klasyka z gazem to max 2000zł, na zime pewnie sobie kupie poldona ,a na wiosne sprzedam z zyskiem z nowymi kołpakami


  • Użytkownik archiwalny

    I zużytym ręcznym