Naprawa karoserii (wgniotki parkingowe, gradobicie)


  • Admin

    Korzystał ktoś z takiej usługi?
    Droga to impreza?
    A może zna ktoś dobre adresy takiego warsztatu w woj. lubelskim? Muszę skorzystać.



  • A może
    http://allegro.pl/icemix-sztuczny-lod-zamrazacz-spray-400ml-i2450889909.html

    • suszarka i sam spróbuj najpierw sam?

    Jeżeli nie ma zagięć a jedynie "wbrzuszenia" to spróbowałbym tej metody.

    A tak robią fachowcy (akurat na przykładzie się uczą na fachowców, ale metody te same)

    2:05:

    (ten klej z pistoletu w późniejszej części filmu podobno jakiś specjalny)


  • Moderator

    Podsyłam wątek z innego forum. Może się przyda.
    http://www.klubsuzuki.pl/viewtopic.php?t=1210&start=0


  • Admin

    A może
    http://allegro.pl/icemix-sztuczny-lod-zamrazacz-spray-400ml-i2450889909.html

    • suszarka i sam
      spróbuj najpierw sam?
      Jeżeli nie ma
      zagięć a jedynie "wbrzuszenia" to spróbowałbym tej metody.

    Nie ma zagięć żadnych, jedynie kilka niewielkich wgłębień. Nawet mało widocznych (ale ja je widzę i to mi przeszkadza ).
    A wiesz, że spróbuję...


  • Admin

    Podsyłam wątek z
    innego forum. Może się przyda.
    http://www.klubsuzuki.pl/viewtopic.php?t=1210&start=0

    Dzięki, poczytałem.


  • Użytkownik archiwalny

    rozumiem ze wampir dostal ?


  • Admin

    No niestety.
    Wszystkie samochody na parkingu ucierpiały, ale wcale się nie dziwię - niektóre kule miały ze 3-4 cm średnicy. Najwięcej zebrał hyundai i30. Na moim najmniej widać, bo najwyższy i relingi dach zasłaniają... ale chcę naprawić. Dobrze, że szyby nie poszły.
    I właśnie się zastanawiam, czy jest sens AC ruszać, bo pewnie mniej zachodu będzie z samodzielną naprawą paru niewielkich wgnieceń.


  • Moderator

    Moim zdaniem trzeba skorzystać z AC. Samochód jest prawie nowy, każda naprawa blacharsko-lakiernicza to spora utrata wartości handlowej. Weź pod uwagę także ewentualną utratę gwarancji na perforację uszkodzonych elementów nadwozia w przypadku naprawy poza ASO (nie wiem ile lat masz tej gwarancji, ale np. w Suzuki to jest 12 lat) - to też jest dla Ciebie wymierna strata. Profesjonalne usuwanie wgnieceń także nie jest tanie. Reasumując można powalczyć z TU o rozsądne odszkodowanie. Późniejsza naprawa to jest zupełnie odrębna kwestia.



  • I właśnie się zastanawiam, czy jest sens AC ruszać, bo pewnie mniej zachodu będzie z samodzielną naprawą paru niewielkich wgnieceń.

    Czemu mniej zachodu? Policz ile Cię będzie kosztowała naprawa i ile łącznie stracisz na zniżkach + dodatkowym ubezpieczeniu teraz - do końca okresu polisy. Żeby nie wiem co - na pewno na ubezpieczeniu nie stracisz kilku tysięcy złotych - a tego typu wydatek trzeba liczyć w przypadku naprawy blacharskiej. Do tego - tak jak Koledzy piszą - gwarancja - a przecież auto nowe prawie.



  • Czemu mniej
    zachodu? Policz ile Cię będzie kosztowała naprawa i ile łącznie stracisz na zniżkach

    • dodatkowym ubezpieczeniu teraz - do końca okresu polisy. Żeby nie wiem co - na
      pewno na ubezpieczeniu nie stracisz kilku tysięcy złotych - a tego typu wydatek
      trzeba liczyć w przypadku naprawy blacharskiej. Do tego - tak jak Koledzy piszą -
      gwarancja - a przecież auto nowe prawie.

    Tylko w inny sposób trzeba liczyć... Koszt przejazdu na "zabieg" po wcześniejszym umówieniu się i powrót + samo wykonanie...

    W kwestii ubezpieczenia AC - utrata zniżek w jakimś stopniu + oczekiwanie na przyjazd rzeczoznawcy, sama procedura, może się to wiązać z oczekiwaniem, złą wyceną, należy też wziąć pod uwagę (tu nie jestem pewien), że to ubezpieczyciel wyznacza warsztat? Wszytko zależy od tego jak Firma się zachowa...

    Utraty gwarancji na lakier nie będzie, bo nikt nie naruszył powłoki blacharsko-lakierniczej Nie ma ingerencji w powłokę...


  • Użytkownik archiwalny

    Tylko w inny sposób
    trzeba liczyć... Koszt przejazdu na "zabieg" po wcześniejszym umówieniu się i powrót

    • samo wykonanie...

    Nie przesadzaj.
    500km w jedną stronę przecież nie będzie jechał...

    W kwestii
    ubezpieczenia AC - utrata zniżek w jakimś stopniu + oczekiwanie na przyjazd
    rzeczoznawcy, sama procedura, może się to wiązać z oczekiwaniem, złą wyceną, należy
    też wziąć pod uwagę (tu nie jestem pewien), że to ubezpieczyciel wyznacza warsztat?
    Wszytko zależy od tego jak Firma się zachowa...

    To już lepiej rano z łóżka nie wstawać, bo a nuż cegła na głowę spadnie - nigdy nie wiadomo...

    Utraty gwarancji na
    lakier nie będzie, bo nikt nie naruszył powłoki blacharsko-lakierniczej Nie ma
    ingerencji w powłokę...

    A jeśli przy próbie wyklepania odpadnie lakier?
    Będzie wtedy ingerencja?


  • Admin

    A jeśli przy próbie
    wyklepania odpadnie lakier?
    Będzie wtedy
    ingerencja?

    Spoko, nie będzie żadnego klepania. To naprawdę jest kilka niewielkich wgłębień (nawet nie nazwałbym tego wgnieceniami), mało widocznych...
    BTW dziś samochód postał 3 h dużym słońcu i... nie bardzo miałem czas oglądać go na parkingu, ale miałem wrażenie, że w niektórych miejscach blacha się wyprostowała... Muszę obejrzeć jutro.


  • Admin

    Moim zdaniem trzeba
    skorzystać z AC.

    Fakt, to jest racjonalne podejście - w końcu od tego ono jest. Doszedłem jednak do wniosku, że jeżeli naprawa zamknie się w 100-150 zł (co jest możliwe - dodzwoniłem się do firmy robiącej takie naprawy), to dam sobie spokój z rzeczoznawcami, papierami, telefonami... i zapłacę sam. Jeżeli byłoby powyżej 200 zł, będę zgłaszał do ubezpieczyciela. Najpierw jednak musiałbym podjechać do warsztatu na wycenę naprawy.

    Samochód jest prawie nowy, każda naprawa blacharsko-lakiernicza to
    spora utrata wartości handlowej.

    Na tym mi nie zależy. Chcę jeździć tym autem długo. A jeśli będę chciał go sprzedać za 10 lat... kto będzie na to zwracał uwagę.

    Weź pod uwagę także ewentualną utratę gwarancji na
    perforację uszkodzonych elementów nadwozia w przypadku naprawy poza ASO (nie wiem
    ile lat masz tej gwarancji, ale np. w Suzuki to jest 12 lat) - to też jest dla
    Ciebie wymierna strata.

    Racja. Tylko znowu - czy rzeczywiście możemy mówić o perforacji na dachu lub środku maski?
    Gdyby to były drzwi, błotniki...

    Profesjonalne usuwanie wgnieceń także nie jest tanie.

    Gość z warsztatu powiedział: jeśli jest dużo wgnieceń (a może być 100 lub więcej), płaci się jakoś ryczałtowo za element; a jeśli jest mało, 10-15, można pokusić się o naprawę własną, przy czym jedna wgniotka to koszt 10-50 zł (zależnie od wielkości - ja mam raczej te najmniejsze).

    Reasumując można powalczyć z TU o rozsądne odszkodowanie. Późniejsza naprawa to jest
    zupełnie odrębna kwestia.

    Tutaj muszę się zgodzić.



  • To już lepiej rano
    z łóżka nie wstawać, bo a nuż cegła na głowę spadnie - nigdy nie wiadomo...

    Możesz tak zrobić wolny kraj...

    A jeśli przy próbie
    wyklepania odpadnie lakier?
    Będzie wtedy
    ingerencja?

    Zły dzień dziś miałeś??



  • Fakt, to jest
    racjonalne podejście - w końcu od tego ono jest. Doszedłem jednak do wniosku, że
    jeżeli naprawa zamknie się w 100-150 zł (co jest możliwe - dodzwoniłem się do firmy
    robiącej takie naprawy), to dam sobie spokój z rzeczoznawcami, papierami,
    telefonami... i zapłacę sam

    Dokładnie... Ja właśnie o tym...


  • Użytkownik archiwalny

    Zły dzień dziś
    miałeś??

    Wręcz przeciwnie.

    W temacie: po prostu piszesz głupoty... Dojazdy? Czekanie na rzeczoznawcę? Mamy 2012r. czyli jeden telefon do ubezpieczyciela i czekasz na rzeczoznawcę, który sam do Ciebie przyjedzie, a wcześniej zadzwoni w celu umówienia się na konkretny termin.
    Ty nie musisz do niego dymać.

    Po oględzinach, na maila dostaniesz wycenę, a kasę z odszkodowania na konto, bez wychodzenia z domu.

    To samo się tyczy ewentualnego warsztatu, w którym odbyłaby się naprawa auta: telefon do warsztatu, umówienie się na robotę, kilka godzin bez auta i voila.

    Jak widzisz, droga jest nieco prostsza.


  • Admin

    Czemu mniej zachodu? Policz ile Cię będzie kosztowała naprawa

    Tak jak pisałem wyżej, po telefonicznej rozmowie z blacharzem przypuszczam, że do 150 zł.
    Mniej zachodu, bo dojazdy do ASO i ubezpieczyciela mogą mnie wynieść więcej, niż sama naprawa. A jeśli sam spróbowałbym metodą proponowaną przez Mariuza...

    i ile łącznie stracisz na zniżkach

    • dodatkowym ubezpieczeniu teraz - do końca okresu polisy.

    Istnieje szansa, że nic nie stracę.
    Po 1. - to jest pakiet, a podobno w takim systemie się nie traci (informacja ze strony klubowej suzuki).
    Po 2. - blacharz przez telefon stwierdził, że ubezpieczyciel może dołożyć 10% - a w moim pakiecie składka AC wyniosła trochę ponad siedemset zł.

    Żeby nie wiem co - na
    pewno na ubezpieczeniu nie stracisz kilku tysięcy złotych - a tego typu wydatek
    trzeba liczyć w przypadku naprawy blacharskiej. Do tego - tak jak Koledzy piszą -
    gwarancja - a przecież auto nowe prawie.

    Jeszcze więc przemyślę sprawę.


  • Admin

    Czekanie na rzeczoznawcę? Mamy 2012r. czyli
    jeden telefon do ubezpieczyciela i czekasz na rzeczoznawcę, który sam do
    Ciebie przyjedzie, a wcześniej zadzwoni w celu umówienia się na konkretny
    termin.
    Ty nie musisz do niego dymać.

    Nigdy nie korzystałem z żadnych wypłat odszkodowań - warto wiedzieć, jak wygląda wycena, dzięki za info.
    Tyle, że te udogodnienia akurat niekoniecznie są w tym momencie dla mnie... No tak się składa, że lada moment opuszczę dom i najbliższe 3 tyg. spędzę na dwóch różnych lotniskach w PL. Kiedy na którym, też nie potrafię teraz powiedzieć - to zależy od pogody. No i biorę ze sobą samochód, który nie zawsze będę miał pod ręką i nie zawsze umyty do oględzin ... Tak więc sprawa może się przedłużyć. Ale chyba najważniejsze, żeby wyrobić się z czasem zgłoszenia.
    Chyba, że będzie ciągle padało, wtedy czasu będę miał sporo.

    BTW nie podnoście sobie ciśnienia, chłopaki.



  • Nigdy nie
    korzystałem z żadnych wypłat odszkodowań - warto wiedzieć, jak wygląda wycena,
    dzięki za info.
    Tyle, że te
    udogodnienia akurat niekoniecznie są w tym momencie dla mnie... No tak się
    składa, że lada moment opuszczę dom i najbliższe 3 tyg. spędzę na dwóch różnych
    lotniskach w PL. Kiedy na którym, też nie potrafię teraz powiedzieć - to zależy od
    pogody. No i biorę ze sobą samochód, który nie zawsze będę miał pod ręką i nie
    zawsze umyty do oględzin ... Tak więc sprawa może się przedłużyć. Ale chyba
    najważniejsze, żeby wyrobić się z czasem zgłoszenia.

    Niektórzy mogą tego nie wiedzieć i mają masę wolnego w najbliższym czasie

    Zresztą z mojej perspektywy też ciężko jest wykaraskać wolny czas i dlatego piszę z mojej perspektywy, jeśli koszt naprawy będzie niewielki, udałbym się i prywatnie
    sprawę załatwił...

    Chyba, że będzie
    ciągle padało, wtedy czasu będę miał sporo.
    BTW nie podnoście
    sobie ciśnienia, chłopaki.

    Właśnie czas często jest uzależniony od innych czynników...

    Jakie ciśnienie... u mnie standard 140/90


  • Moderator

    Najpierw jednak musiałbym podjechać do warsztatu na wycenę naprawy.

    Ja bym odwrócił kolejność. Najpierw zgłosić do ubezpieczyciela i zobaczyć na ile on to wyceni. Potem zastanawiać się czy robić w warsztacie czy samemu.

    Na tym mi nie
    zależy. Chcę jeździć tym autem długo. A jeśli będę chciał go sprzedać za 10
    lat... kto będzie na to zwracał uwagę.

    Nie o to chodzi. Ty widzisz te wgniecenia więc potencjalny nabywca przy ewentualnej sprzedaży samochodu też zauważy i będzie chciał urwać z ceny. To czy obecnie zamierzasz to auto sprzedać nie ma tu nic do rzeczy - w tym momencie z wgnieceniami ten samochód jest mniej wart niż przed gradobiciem, więc w wyniku tego zdarzenia poniosłeś szkodę którą TU ma Ci zrekompensować, tak aby starczyło na fachową naprawę (bo niefachową potencjalny nabywca też wykryje i będzie twierdził że auto po dachowaniu a nie po prostowaniu małych wgłębień).

    Racja. Tylko znowu

    • czy rzeczywiście możemy mówić o perforacji na dachu lub środku maski?

    Nie wiadomo co będzie za 10 lat. Obaj widzieliśmy samochody które potrafią gnić na wylot w najdziwniejszych miejscach. Poza tym - znowu nie chodzi o to czy kiedykolwiek dach czy maska Ci przerdzewieje na wylot czy nie. Przed gradobiciem miałeś gwarancję, że w razie problemów naprawa będzie na koszt dealera. Teraz jeśli nie naprawisz, lub naprawisz niefachowo to gwarancję stracisz, co wpływa na spadek wartości handlowej. W wyniku zdarzenia poniosłeś więc szkodę... itd.


Log in to reply