No i stluczka ;/ kilka pytan..


  • Użytkownik archiwalny

    No i mialem stluczke dzisiaj. Sprawa wyglada tak: stalem na skrzyzowaniu koles mi wjechal w tyl auta, zbil mi tylne swiatlo, zderzak wgnieciony troche blotnik itd, auto generalnie jezdzi i nic sie nie dzieje nie byla to powazna stluczka, no ale koles byl uparty twierdzil ze to moja wina i zadnego oswiadczenia spisywac nie chcial to sie wkurzylem i zadzwonilem na policje. Przyjechali i oczywiscie ewidentnie jego wina.. z tym ze jest teraz problem bo zabrali mi tez dowod (za zbite tylne swiatlo). Bylem w ubezpieczali (alianz) stwierdzili ze szkode zglasza sie telefonicznie, zadzwonilem no i rzeczoznawca przyjedzie dopiero za kilka dni - wczesniej jeszcze sie ze mna umowi na termin. Teraz auta jako tako zrobic nie moge bo musze na niego czekac ale tez nie moge nim jezdzic bo nie mam dowodu ;/ zeby odebrac dowod musze najpierw pojechac na przeglad i dopiero w urzedzie dowod odebrac. Pytanie brzmi.. czy moge wczesniej zrobic ten przeglad, odebrac dowod i autem jezdzic czy musze najpierw czekac na tego rzeczoznawce a potem dopiero robic ten przeglad? Auto wiadomo.. potrzebne..


  • Użytkownik archiwalny

    zeby zrobic przeglad musisz zrobic auto, przed wizyta rzeczoznawcy to zrobisz to nie dostasniesz odszkodowania, kibel trzeba czekac


  • Użytkownik archiwalny

    Ubezpieczalnia sprawcy powinna ci w takim przypadku pokryć koszty wynajęcia auta lub taksówek. Sprawdź.
    A swoją drogą, to kolejne sk....syństwo policji. Ciekawe ile psy dostały od laweciarza <img src="/images/graemlins/sick_.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Ciekawe ile psy dostały od laweciarza

    a nie mógł dostać tymczasowego dowodu? tj. na powrót do domu?


  • Użytkownik archiwalny

    a nie mógł dostać tymczasowego dowodu? tj. na powrót do
    domu?

    To byłoby bez sensu. Jeśli odbierany jest dowód po wypadku, tzn. że wg. policji auto nie nadaje się do ruchu. Skoro tak, to logiczne, że nie może dostać nawet kwitka na powrót.


  • Użytkownik archiwalny

    bo to "nasza" upierdliwa policja <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" /> jak ja miałem poczaskane lampy to w Rybniku mi dal dowod ale powiedzial że mam nie jezdzić i puscił wolno <img src="/images/graemlins/pub2.gif" alt="" />
    Tak wogole to na jakim skrzyżowaniu Ci przywalił i po czym wnosil że to nie jego wina <img src="/images/graemlins/screwy.gif" alt="" /> Z autkiem musisz czekać do wizyty rzeczoznawcy inaczej ni hu hu,no chyba ze chcesz to bardziej se doczaskaj większe odszkodowanie będzie za stracony czas, ale doczaskaj mądrze co by dużo roboty nie było <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    No i mialem stluczke dzisiaj.

    Współczuję i niestety znam ten ból... Ja miałem podobnie tyle że Polonez Truck wywinął mi manewr cofania pod prąd... Wina ewidentna ale... wyglądało to przecież tak, jakbym to ja wjechał mu w tył... Na szczęście miałem dwóch świadków. Miałem też 2 świecące reflektory więc policjant na boku grzecznie powiedział mi że dowód rejestracyjny oddaje, ale mam jechać ustawić to w miarę na stacji diagnostycznej no i bez potrzeby nie jeździć... Compensa była straaasznie opieszała w wypłacie odszkodowania, czekałem chyba z półtora miesiąca a ile kasy straciłem na telefony, ile przekleństw musiałem rzucić... choć sam rzeczoznawca pojawił się dość szybko, po bodajże 2 czy 3 dniach. Wcześniej lepiej nic nie ruszaj, bo wiesz... Pierwsze co zrobi jak przyjedzie to zmierzy Ci bieżnik w oponach i sprawdzi numery nadwozia żeby może jeszcze jakoś wymigać się od płacenia odszkodowania... <img src="/images/graemlins/czerwona.gif" alt="" />

    A tak na marginesie to policja jest niestety czasem nadgorliwa ale obecnie wręcz trzeba ją wzywać do najmniejszej stłuczki. Wiem o tym od policjanta... Otóż notatka sporządzona przez Policję jest święta. A oświadczenie sprawcy... Bywają wręcz przypadki, w których sprawca wypadku po kilku dniach wypiera się całej sytuacji, mówiąc że podpisał oświadczenie będąc w szoku! (towarzystwo ubezpieczeń dzwoni zwykle do sprawcy celem potwierdzenia zdarzenia) i w sądzie taki naciągacz może wygrać...

    Natomiast są przypadki w których wzywać policji się nie opłaca. Ot, znajomy jechał starym pugiem na uczelnię a tu nagle facet z lewej strony pogniótł mu bok auta (zmiana pasa ruchu bez upewnienia się czy coś jedzie...) Zatrzymali się. Kumpel sam, facet z całą rodzinką. Facet poponuje jakąś tam kasę, bo punktów karnych już ma dużo, kumpel unosi się honorem i dzwoni na policję. Policja przyjeżdża. Pytają najpierw o wersję tego faceta. On na to że ot cholerny student walnął mu w bok, cała rodzinka to potwierdza... Student sam, zaskoczony, świadków brak, jezdnia mokra, brak śladów... wszelkie dowody przeciwko niemu... Mandat 200zł, podniesienie już i tak ogromnej stawki ubezpieczeniowej i brak kasy nawet na remont auta... Naszczęście nie była to poważna stłuczka, ale ile nerwów...


  • Użytkownik archiwalny

    Ubezpieczalnia sprawcy powinna ci w takim przypadku pokryć koszty wynajęcia auta lub taksówek.
    Sprawdź.
    A swoją drogą, to kolejne sk....syństwo policji. Ciekawe ile psy dostały od laweciarza

    Pytalem o jakies zastepcze auto - powiedzieli ze dostalbym ale tylko w przypadku gdy auto uzywam w swojej dzialalnosci gospodarczej czyli zarobkowo, jesli auto uzywam prywatnie to zastepcze auto mi sie nie nalezy. Co do lawety to nie trzeba bylo, dojechalo o wlasnych silach pod blok, tylko dali mi kwitek ze dzisiaj moglem jeszcze poruszac sie po drogach (na tzw czas dojechania z miejsca kolizji do domu lub warsztatu).
    Nie musze narazie kombinowac z przegladem, dzis dzwonil rzeczoznawca ze jutro rano do mnie przyjedzie wiec jeszcze jutro wytrzymam bez auta a potem to sobie pozalatwiam.. ciekawy jestem tylko ile kasy mi wylicza za to wszystko.. generalnie jest peknieta lampa tylna jedna, blotnik wgnieciony lekko i zderzak tylny polamany.. jak myslicie jaka kasa tutaj bylaby zadowalajaca od ubezpieczalni?


  • Użytkownik archiwalny

    ciekawy jestem tylko ile
    kasy mi wylicza za to wszystko.. generalnie jest peknieta lampa tylna jedna, blotnik wgnieciony
    lekko i zderzak tylny polamany.. jak myslicie jaka kasa tutaj bylaby zadowalajaca od
    ubezpieczalni?

    Jasnowidzami to nie jesteśmy - szczególnie na podstawie opisu. Ja bym obstawiał na okolice 1500 pln



  • A swoją drogą, to kolejne sk....syństwo policji. Ciekawe ile psy dostały od laweciarza

    Daruj sobie język podwórkowy <img src="/images/graemlins/pad.gif" alt="" />

    Kolejna sprawa, czy przepisy dopuszczają poruszanie się po drogach ze zbitymi światłami <img src="/images/graemlins/los.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    ciekawy jestem tylko ile kasy mi

    wylicza za to wszystko.. generalnie jest peknieta
    lampa tylna jedna, blotnik wgnieciony lekko i
    zderzak tylny polamany.. jak myslicie jaka kasa
    tutaj bylaby zadowalajaca od ubezpieczalni?

    Generalnie są dwa "rodzaje" naprawy szkód:

    • na kosztorys (szacują ci koszt naprawy i wypłacają kasę, co z nią zrobisz twoja sprawa)
    • bezgotówkowa (oddajesz auto do wskazanego warsztatu, odbierasz zrobione, warsztat sam się z ubezpieczalnią rozlicza).

    Na pierwszym sposobie można zarówno zarobić jak i stracić - zależy co i jak rozbite i jak porządnie chcesz naprawić - nowe części czy używane (przeważnie zostanie nadwyżka, szczególnie z OC, bo płacą z VATem). Kosztorys raczej nie opłaci się w zupełnie nowym aucie (bo pewnie będziesz chciał je zrobić na nowych częściach) oraz w dość starym, bo odejmą dużo na amortyzajcę. Jeśli chcesz to zrobić porządnie, to lepiej rób bezgotówkowo, jeśli kupisz lampę i zderzak gdzieś używane, to z kosztorysu ci zapewne zostanie.



  • To byłoby bez sensu. Jeśli odbierany jest dowód po wypadku, tzn. że wg. policji auto nie nadaje się do ruchu. Skoro
    tak, to logiczne, że nie może dostać nawet kwitka na powrót.

    Wiesz to na pewno, domyślasz się, czy może słyszałeś, że kolega słyszał <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />
    Sam miałem stłuczony przedni reflektor, wezwana przeze mnie na miejsce policja jak najbardziej zabrała mi dowód rejestracyjny wystawiając jednocześnie zaświadczenie uprawniające do poruszania się na 1 dzień na tzw. dojazd do warsztatu.
    Zaskoczyli mnie tym zabraniem dowodu rejestracyjnego, ale nie widzę też potrzeby wyzywania ich od psów itp <img src="/images/graemlins/oslabiony.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Wiesz to na pewno, domyślasz się, czy może słyszałeś, że
    kolega słyszał

    To, że jest nielogiczne to wiem, bo wystarczy pomyśleć. Albo auto nadaje się do jazdy albo nie (bo stwarza zagrożenie - tym zapewne motywowane było zabranie dowodu).

    Sam miałem stłuczony przedni reflektor, wezwana przeze
    mnie na miejsce policja jak najbardziej zabrała mi
    dowód rejestracyjny wystawiając jednocześnie
    zaświadczenie uprawniające do poruszania się na 1
    dzień na tzw. dojazd do warsztatu.
    Zaskoczyli mnie tym zabraniem dowodu rejestracyjnego,
    ale nie widzę też potrzeby wyzywania ich od psów
    itp

    "Psy" to tak samo jak "gliny" - nazwa zwyczajowa <img src="/images/graemlins/zakrecony.gif" alt="" /> a nie wyzwisko. Nawet filmy takie były <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    a jak Ci zabierają prawko np za pkt to też nie możesz wrócić do domu? <img src="/images/graemlins/tongue.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    To byłoby bez sensu. Jeśli odbierany jest dowód po
    wypadku, tzn. że wg. policji auto nie nadaje się do
    ruchu. Skoro tak, to logiczne, że nie może dostać
    nawet kwitka na powrót.

    to zalezy za co zabieraja dowod, jak zauwaza ze np. masz lyse opony albo urwana wydech przez co jest huk to dostajesz zaswiadczenie ktore jest wazne jak dowod bodajze na max 7 dni, brak sprawnej lampy to juz inna historia


  • Użytkownik archiwalny

    a jak Ci zabierają prawko np za pkt to też nie możesz
    wrócić do domu?

    Oczywiście, że nie! I jeśli jesteś bez innego kierowcy i w miejscu gdzie postój jest niedozwolony to przymusowo ci wzywają lawetę na twój koszt.


  • Użytkownik archiwalny

    A tak na marginesie to policja jest niestety czasem
    nadgorliwa ale obecnie wręcz trzeba ją wzywać do
    najmniejszej stłuczki. Wiem o tym od policjanta...
    Otóż notatka sporządzona przez Policję jest święta.
    A oświadczenie sprawcy... Bywają wręcz przypadki, w
    których sprawca wypadku po kilku dniach wypiera się
    całej sytuacji, mówiąc że podpisał oświadczenie
    będąc w szoku! (towarzystwo ubezpieczeń dzwoni
    zwykle do sprawcy celem potwierdzenia zdarzenia) i
    w sądzie taki naciągacz może wygrać...

    Bzzdura - 2 lata temu mialem notatkę policyjną bo babka w Łańcucie czyli 500km od mojego domu wjechała w nas.
    Była policyja - notatka a i tak czekałem 30 dni na odszkodowanie - PZU wysłało kwitek do pani aby przyznała się i odesłała a ona nie miała czasu iść na pocztę.
    Gadka że jest notatka policyjna - dla PZU to nie jest żaden dowód winy - jak dojdzie do rozprawy to jest to jakiś tam argument który sąd może uznać ale nie musi (niezawisłość sądów).
    Ostatecznie pani z PZU zadzwoniła do sprawczyni i ta przez telefon potwierdziła jej że była stłuczka i że przyznaje się i dopiero wtedy PZU przelało kasę do warsztatu gdzie auto czekało.

    Jak będzie cwaniak to i tak sprawy opierają się o sądy i tam gadka jest taka że był w szkoku, przyznał się i policjant wpisał to w notatkę a było zupełnie inaczej <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Bzzdura - 2 lata temu mialem notatkę policyjną bo babka w Łańcucie czyli 500km od mojego domu
    wjechała w nas.
    Była policyja - notatka a i tak czekałem 30 dni na odszkodowanie - PZU wysłało kwitek do pani aby
    przyznała się i odesłała a ona nie miała czasu iść na pocztę.
    Gadka że jest notatka policyjna - dla PZU to nie jest żaden dowód winy - jak dojdzie do rozprawy to
    jest to jakiś tam argument który sąd może uznać ale nie musi (niezawisłość sądów).
    Ostatecznie pani z PZU zadzwoniła do sprawczyni i ta przez telefon potwierdziła jej że była stłuczka
    i że przyznaje się i dopiero wtedy PZU przelało kasę do warsztatu gdzie auto czekało.
    Jak będzie cwaniak to i tak sprawy opierają się o sądy i tam gadka jest taka że był w szkoku,
    przyznał się i policjant wpisał to w notatkę a było zupełnie inaczej

    Trafiłeś na jakichś niekumatych lub niedoinformowanych ludzi w ubezpieczalni. Notatka policyjna zastępuje w 100% oświadczenie sprawcy.


  • Użytkownik archiwalny

    Trafiłeś na jakichś niekumatych lub niedoinformowanych ludzi w ubezpieczalni. Notatka policyjna
    zastępuje w 100% oświadczenie sprawcy.

    np w PZU nie zastępuje, nie interesuje ich że Ty im przyniesiesz notatkę. Sam to przechodzilem taką mają procedurę i 2 miesiące czekalem na kase <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    np w PZU nie zastępuje, nie interesuje ich że Ty im przyniesiesz notatkę. Sam to przechodzilem taką
    mają procedurę i 2 miesiące czekalem na kase

    Nie "Ty im przyniesiesz" tylko w formularzu zgłoszeniowym (aktualnie przez infolinie) zaznaczasz "była policja" następnie oni wysyłają zapytanie do komendy i z komendy dostają pisemną odpowiedź i nie trzeba żadnego oświadczenia sprawcy. Sprawdzone w PZU nie raz, dlatego będę obstawał przy wersji "nie kumaci".


Log in to reply