Od dzis na swiatłach
-
Ja sie nie zgodze. Najczesciej piesi sa ofiarami bo oni nie zauwazyli
samochodu i wtargneli na droge. Swiatla w samochodach znacznie to
poprawia.Zgodzę się, że nawet dość uważny pieszy może nie zauważyć auta wyjeżdżającego np. zza zakrętu z dużą prędkością (czyli poza terenem zabudowanym). W miescie ograniczenia prędkości powinny być przestrzegane i nie wyobrażam sobie opcji niezauważenia auta jadącego z V < 50 km/h (no dobra, nawet z podwyższeniem do 70 km/h na dwujezdniowych ulicach, które to ulice z zasady są przystosowane do jazdy z wyższymi prędkościami).
Zauważ jednak, że nagłe wtargnięcie pieszego na jezdnię nie wiąże się z tym, że ów nie zobaczył samochodu, tylko że w ogóle się nie rozejrzał. W przypadku, gdy pieszy nie rozejrzy się na boki, nic mu nie pomoże - nawet gdybyś wylał 20 litrów benzyny na swoje auto i je podpalił (dla lepszej widoczności, ma się rozumieć). I tak Cię nie zauważy.
Z drugiej strony Ty możesz zapobiec wypadkowi, gdy naprawisz błąd pieszego i podejmiesz odpowiednie kroki w celu zapobieżenia kolizji. Niestety, wiąże się to z Twoimi zdolnościami - wzrokiem, wyobraźnią i umiejętnościami kierowcy. Przede wszystkim ze wzrokiem, który nie zobojętniał na bodźce wskutek... wiadomo, czego.I jak mozesz to podaj cytat Holowczyca albo zrodlo z ktorego
wiesz ze stwierdzil cos takiegoProszę bardzo: 17 kwietnia, wtorek, program I Polskiego Radia, kilka minut po godz. 7, Wiadomości.
bo osobiscie w to nie wierze...
Bardzo mi przykro, że zarzucasz mi kłamstwo. W całej dłuuugiej dyskusji nt. tego problemu jest to chyba pierwszy argument, że "ja nie wierzę". Tym bardziej jest mi przykro, że z pewnością dałem się poznać na forum jako kłamca, któremu zapewne nieraz coś udowodniono i odgórnie wierzyć mi nie wolno.
W tym momencie w zasadzie powinienem skończyć dyskusję, bo przestałem widzieć jej sens. Z takimi argumentami, jak ten Twój powyżej, nie wygram.Mysle
ze jesli juz to jest to cos wyrwanego z kontekstu.Wypowiedź składała się z jego kilkunastu zdań. Prowadząca (bo była to kobieta) "Wiadomości" przypomniała o wchodzącym dziś w życie nakazie, po czym od razu puszczono z taśmy wypowiedź Hołowczyca. Nie było słychać zadawanego mu pytania, nie witał się ze słuchaczami, mówił od razu o blaskach i cieniach obowiązku jazdy na światłach. Z tego, co pamiętam, przytoczył swój przykład: że nieraz mając pierwszeństwo i zamierzając z niego skorzystać (bo przecież ludzie korzystają z tego prawa) zbliża się do skrzyżowania i widzi nadjeżdżający z podporządkowanej samochód; zastanawia się wtedy, czy tamten kierowca go widzi. I tu stwierdził, że w takich wypadkach światła się przydają - łatwiej zauważyć nadjeżdżający oświetlony pojazd. I zaraz dodał, że wprowadzenie nakazu nie oznacza poprawienia bezpieczeństwa na drogach - mówił, że przyzwyczajenie oczu do świateł powoduje, że przestajemy zauważać to, co świateł nie posiada, i że gwałtownie spada szansa na zauważenie pojazdu poruszającego się bez świateł wśród aut z włączonymi światłami. Nie pamiętam, czy mówił o pieszych - opisałem to, co usłyszałem przy śniadaniu. Nie wiem, jak zostało postawione mu pytanie i czy dziennikarze zmanipulowali jego wypowiedź. Mnie to wyglądało na wystąpienie człowieka wiedzącego, co mówi, dostrzegającego wady i zalety rozwiązania. IMO wniosek powinien być taki: łatwiej nam będzie zauważyć oświetlone pojazdy, ale musimy zwiększyć czujność i być świadomym niebezpieczeństwa przeoczenia czegoś, co nie świeci - tak więc coś kosztem czegoś.
Przepisałeś skądś (diabli wiedząc, skąd - domagasz się ode mnie źródeł, samemu ich nie podając) kilka zdań - wg mnie... właśnie wyrwanych z kontekstu. To traktujesz jako właściwą interpretację postawy Hołowczyca. Jak rozumiem, nie wchodzi w grę np. taka możliwość, że dziennikarz zapytał go o wady i zalety nowego przepisu? Albo nie dopuszczasz do myśłi np. opcji korekty przez Hołka swego stanowiska (chociażby pod wpływem wciąż odbywającej się dyskusji w całej Polsce), gdy padło kilka argumentów, a on je przemyślał, ew. sprawdził - i uściślił lub skorygował swoje zdanie? Przeciez nigdzie nie napisałem, że zadeklarował się jako zagorzały przeciwnik nakazu. Napisałem za to, że powiedział wyraźnie, iż nakaz nie spowoduje automatycznie poprawienia bezpieczeństwa (bo gdzieś się ono zwiększy, a gdzie indziej zmniejszy).
Ale wiem, że zarzut kłamstwa stanowi argument nie do zbicia w normalnej dyskusji - i ja bynajmniej nie zamierzam go obalać. Nie o to chodzi, że nie czuję się na siłach - po prostu nie chcę, a może tylko szanuję siebie.
Opisałem wszystko, co mogłem na temat tego wystąpienia powiedzieć / napisać (sorry za długi tekst), więcej nic nie mam do dodania.
EOT -
Tu nie tyle,że się zgadzam z tym nadmiarem świateł, lecz że włączanie
świateł nie koniecznie zwiększy bezpieczeństwo. To trochę inaczej.Rozumiem. <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />
Jednak potwierdzisz, że wprowadzenie nakazu motywowane było zwiększeniem bezpieczeństwa? <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />Ja przecież nie jestem "betonem" i polemizuję przedstawiając "siłę
argumentów" a nie "argumenty siły"Taką postawę rozumiem i popieram. <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
Cały czas twierdzę jednak, że włączanie świateł coś da. A to coś w naszej
tragicznej sytuacji na drogach to bardzo dużo.Nie twierdzę, że nie da <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />. IMHO na terenie niezabudowanym się przydaje.
Jednak wiąże się to z innymi negatywnymi sprawami, których IMO nie wolno nie zauważać.Hołek pewnie też by tak powiedział, gdyby tak go oto spytano
Ja zapewne przeczytałeś powyżej - nie należy wierzyć w to, co napisałem o jego wypowiedzi dla I Programu PR. Zmyśliłem wszystko (zapewne rozpaczliwie szukając ostatniej deski ratunku w postaci "argumentu Hołowczyca" <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" />). <img src="/images/graemlins/NO.GIF" alt="" />
-
W
miescie ograniczenia prędkości powinny być
przestrzeganeA czy sa?
i nie wyobrażam sobie opcji
niezauważenia auta jadącego z V < 50 km/hJa sobie wyobrazam. Pomysl chocby o starszych ludziach u ktorych juz wzrok nie ten...
Zauważ jednak, że nagłe wtargnięcie pieszego na jezdnię
nie wiąże się z tym, że ów nie zobaczył samochodu,
tylko że w ogóle się nie rozejrzał.Czyli wg Ciebie to jedyny powod? Ja sie jedynie zgodze ze to moze byc czesciej...
W przypadku,
gdy pieszy nie rozejrzy się na boki, nic mu nie
pomoże - nawet gdybyś wylał 20 litrów benzyny na
swoje auto i je podpalił (dla lepszej widoczności,
ma się rozumieć). I tak Cię nie zauważy.Ok.
Z drugiej strony Ty możesz zapobiec wypadkowi, gdy
naprawisz błąd pieszego i podejmiesz odpowiednie
kroki w celu zapobieżenia kolizji.Ok.
Niestety, wiąże
się to z Twoimi zdolnościami - wzrokiem, wyobraźnią
i umiejętnościami kierowcy. Przede wszystkim ze
wzrokiem, który nie zobojętniał na bodźce
wskutek... wiadomo, czego.Pewnie cos w tym jest ale uwazam ze to marginalna sprawa a ostatecznie i tak bezpieczenstwo pieszych znaczaco sie poprawi.
Proszę bardzo: 17 kwietnia, wtorek, program I Polskiego
Radia, kilka minut po godz. 7, Wiadomości.Dzieki, chetnie sam bym posluchal niestety nie mialem takiej mozliwosci <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
Bardzo mi przykro, że zarzucasz mi kłamstwo. W całej
dłuuugiej dyskusji nt. tego problemu jest to chyba
pierwszy argument, że "ja nie wierzę". Tym bardziej
jest mi przykro, że z pewnością dałem się poznać na
forum jako kłamca, któremu zapewne nieraz coś
udowodniono i odgórnie wierzyć mi nie wolno.Leo cos przewrazliwiony jestes <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> Nigdzie nie stwierdzilem ze klamiesz a jedynie ze "nie chce mi sie wierzyc" w pewne rzeczy bo traktowales te wypowiedzi Holka jakby byl on przeciwny calej jezdzie na swiatlach. Napisales:
"Tłumaczył na spokojnie, że z tym bezpieczeństwem niekoniecznie się poprawi"
"Jeśli równiez on (dla mnie - swoisty autorytet w kilku dziedzinach) podchodzi sceptycznie do nowej ustawy..."Tymczasem z tego co sam kiedys czytalem i slyszalem jest on goracym zwolennikiem jazdy na swiatlach przez caly rok - czego zreszta cytaty Ci wrzucilem znalezione na szybko. Wiec niech Cie nie dziwi ze mi sie wierzyc nie chcialo <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
W tym momencie w zasadzie powinienem skończyć dyskusję,
bo przestałem widzieć jej sens.
Z takimi
argumentami, jak ten Twój powyżej, nie wygram.Nie rob ze mnie potwora co wszystkim klamstwa zarzuca <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> Juz nie mozna napisac ze sie ma watpliwosci?
Wypowiedź składała się z jego kilkunastu zdań.
Prowadząca (bo była to kobieta) "Wiadomości"
przypomniała o wchodzącym dziś w życie nakazie, po
czym od razu puszczono z taśmy wypowiedź
Hołowczyca. Nie było słychać zadawanego mu pytania,
nie witał się ze słuchaczami, mówił od razu o
blaskach i cieniach obowiązku jazdy na światłach.Wiec tymbardziej jest mozliwe ze np. dziennikarze szukali sensacji i wyrwali fragment jego wypowiedzi.
Z
tego, co pamiętam, przytoczył swój przykład: że
nieraz mając pierwszeństwo i zamierzając z niego
skorzystać (bo przecież ludzie korzystają z tego
prawa) zbliża się do skrzyżowania i widzi
nadjeżdżający z podporządkowanej samochód;
zastanawia się wtedy, czy tamten kierowca go widzi.
I tu stwierdził, że w takich wypadkach światła się
przydają - łatwiej zauważyć nadjeżdżający
oświetlony pojazd.Szkoda ze o tym wczesniej nie napisales <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
I zaraz dodał, że wprowadzenie
nakazu nie oznacza poprawienia bezpieczeństwa na
drogachWiadomo ze od razu nie bedzie cudow i to nie jest lek na cale zlo... Ale jakas poprawa bedzie i podejrzewam ze cos takiego mogl miec na mysli.
Nie pamiętam, czy
mówił o pieszych - opisałem to, co usłyszałem przy
śniadaniu.Na wlasnie... A pisales:
"Jak wynika z powyższej wypowiedzi - zgadzasz się z Hołkiem i ze mną, że nadmiar świateł samochodowych zwiększy niebezpieczeństwo dla pieszych"Widzisz jakies rozbieznosci? Czy to nie jest sugerowanie ludziom ze Holek jest przeciwny swiatlom i uznaje je za niebezpeczne? Nie bede pisal o manipulacji bo pewnie wezmiesz to do siebie i napiszesz ze robie z Ciebie manipulanta <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
Nie wiem, jak zostało postawione mu
pytanie i czy dziennikarze zmanipulowali jego
wypowiedź. Mnie to wyglądało na wystąpienie
człowieka wiedzącego, co mówi, dostrzegającego wady
i zalety rozwiązania.Widzisz, teraz to brzmi jakos sensownie <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" /> Wierze ze przedstawial wady i zalety. Wczesniej to przedstawiales w sposob sugerujacy ze jest on nastawiony sceptycznie i wlaczone swiatla maja same wady.
IMO wniosek powinien być
taki: łatwiej nam będzie zauważyć oświetlone
pojazdy, ale musimy zwiększyć czujność i być
świadomym niebezpieczeństwa przeoczenia czegoś, co
nie świeci - tak więc coś kosztem czegoś.No to juz prawie jestesmy zgodni <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
Przepisałeś skądś (diabli wiedząc, skąd - domagasz się
ode mnie źródeł, samemu ich nie podając) kilka zdań- wg mnie... właśnie wyrwanych z kontekstu.
Kilka pierwszych stron wygooglanych z haslem "jazda na swiatlach holowczyc". Latwo znalezc.
To
traktujesz jako właściwą interpretację postawy
Hołowczyca.Nie. Tylko pokazac chcialem ze jego generalny stosunek do tej ustawy bo przedstawiony przez Ciebie wydal mi sie nieco dziwny <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
Jak rozumiem, nie wchodzi w grę np.
taka możliwość, że dziennikarz zapytał go o wady i
zalety nowego przepisu?Oczywiscie ze wchodzi.
Albo nie dopuszczasz do
myśłi np. opcji korekty przez Hołka swego
stanowiska (chociażby pod wpływem wciąż odbywającej
się dyskusji w całej Polsce), gdy padło kilka
argumentów, a on je przemyślał, ew. sprawdził - i
uściślił lub skorygował swoje zdanie?Dopuszczam.
Przeciez
nigdzie nie napisałem, że zadeklarował się jako
zagorzały przeciwnik nakazu.Ale ktos mogl odniesc takie wrazenie po twoich wypowiedziach i chcialem to troszke sprostowac.
Napisałem za to, że
powiedział wyraźnie, iż nakaz nie spowoduje
automatycznie poprawienia bezpieczeństwa (bo gdzieś
się ono zwiększy, a gdzie indziej zmniejszy).Napisales ze jego zdaniem niekoniecznie sie poprawi i jest sceptyczny co do ustawy... Mysle ze gdyby tak bylo to nie byl by takim zwolennikiem wprowadzenia tych zmian.
Ale wiem, że zarzut kłamstwa stanowi argument nie do
zbicia w normalnej dyskusji - i ja bynajmniej nie
zamierzam go obalać.Nie musisz nic obalac bo takiego argumentu nigdy nie bylo. Mozemy co najwyzej flaszeczke kiedys obalic jesli sie nie obraziles na mnie <img src="/images/graemlins/20.gif" alt="" /> A poprosilem o zrodla z ciekawosci - myslalem ze to gdzies przeczytales i sam bym sie chetnie zapoznal. Przeoczylem ze to w radiu slyszales - tu ciezko zdobyc zrodlo <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
Nie o to chodzi, że nie czuję
się na siłach - po prostu nie chcę, a może tylko
szanuję siebie.
Opisałem wszystko, co mogłem na temat tego wystąpienia
powiedzieć / napisać (sorry za długi tekst), więcej
nic nie mam do dodania.Ja tez nie mam nic do dodania oprocz tego ze mnie zle zrozumiales. Klamstwa nikomu nie zarzucam, poprostu gdy sie cos kiedys uslyszy a nie ma sie tego do wgladu latwo o czyms zapomniec / zmienic niechcacy kontekst itp... Jak przeczytasz jeszcze raz swoje posty to moze zauwazysz o co mi chodzi <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> BYE <img src="/images/graemlins/20.gif" alt="" />
-
A o zasadzie ograniczonego zaufania słyszałeś? Twoim
obowiązkiem jest wyprzedzenie rowerzysty w takiej
odległości byś go nie potrącił i zawsze powinieneś
mieć jeszcze zapas. Jeśli ja wyprzedzam poza
terenem zabudowanym nierówno jadącego rowerzyste to
jadę całkiem przeciwnym pasem ruchu i dostosowuję
prędkość.bla bla bla bal... odezwali sie wszyscy swieci i tolerancyjny... tylko szkoda ze tego nie widac w realnym swiecie.
nie wiem czy doczytaliscie do konca to co napisalem ale jazda po drodze w nocy bez swiatel na rowerze powinna byc karana i tępiona!!!! Bo nie mam zamiaru z wlasnej kieszeni lub ubezpieczenia naprawiac samochodu tylko dla tego ze jakis Szurkowski chcial zaoszczedzic 20 zl na lampy do roweru.
-
no ale cos ci sie pali na niej chyba?
podświetlanie jedynie <img src="/images/graemlins/biglaugh_.gif" alt="" />
-
nie wiem czy doczytaliscie do konca to co napisalem ale
jazda po drodze w nocy bez swiatel na rowerze
powinna byc karanaCo do tego to chyba nikt nie ma wątpliwości.
i tępiona!!!!
To należy do policji. Od tego mają mandaty
-
Co do tego to chyba nikt nie ma wątpliwości.
i tępiona!!!!
To należy do policji. Od tego mają mandatyPowinni odbierać rower aż do zameldowania się na komisariacie ze sprawnym kompletem lamp, światełkiem odblaskowym i kamizelką barwy żółtej lub pomarańczowej. Przy recydywie odebrany rower licytować a pieniądze przeznaczyć na pomoc ofiarom wypadków <img src="/images/graemlins/palacz.gif" alt="" />
-
Co do tego to chyba nikt nie ma wątpliwości.
i tępiona!!!!
To należy do policji. Od tego mają mandaty<img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" />
-
<img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
-
Do Strassburga nikt nie napisał <img src="/images/graemlins/hahaha.gif" alt="" />
-
nie wiem czy doczytaliscie do konca to co napisalem ale
jazda po drodze w nocy bez swiatel na rowerze
powinna byc karana i tępiona!!!! Bo nie mam zamiaru
z wlasnej kieszeni lub ubezpieczenia naprawiac
samochodu tylko dla tego ze jakis Szurkowski chcial
zaoszczedzic 20 zl na lampy do roweru.Jestem całkowicie na TAK. z tym że należałoby chyba walić zderzakiem w takie rowery i domagać się naprawy od jaśnie wielmożnych właścicieli rowerów.
Inna sprawa że na Węgrzech (światła cały rok ON) tata miał wypadek z własnej winy - nie zerknął do lusterka przy wyprzedzaniu - a tam było już auto. Wina ewidentna - ale nie - policja stwierdziła winę samochodu który był na lewym pasie bo nie miał on ŚWIATEŁ - inna sprawa że auto było tak zdezelowane że przy hamowaniu wyleciały mu reflektory <img src="/images/graemlins/rotfl.gif" alt="" />
I tak też powinno być u nas - wtedy każdy miałby zapalone światła bo miałby świadomość że w razie słuczki z innym pojazdem winny będzie on sam bo kierowca innego pojazdu miał prawo go nie zauważyć (oczywiście bez przeginania w sprawach ewidentnego nieustąpienia pierwszeństwa czy złamanie STOPu)
-
Do Strassburga nikt nie napisał
Skąd wiesz? <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" />
-
Skąd wiesz?
Wiesz jak by media ryczały <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" />
-
I tak też powinno być u nas - wtedy każdy miałby
zapalone światła bo miałby świadomość że w razie
słuczki z innym pojazdem winny będzie on sam bo
kierowca innego pojazdu miał prawo go nie zauważyćPewnie, że powinno <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" />
Jednak na razie jest tak, że w środku nocy gościu będzie jechał bez świateł, nieustąpisz mu pierwszeństwa i będziesz winny <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" />
A misiek odpowie tylko za jazdę bez świateł
Jeżu kolczasty <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" /> gdzie my żyjemy <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" /> -
A misiek odpowie tylko za jazdę bez świateł
Jeżu kolczasty gdzie my żyjemyw IV RP <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" />
-
w IV RP
nie podoba sie , kazdy wie gdzie granica ...
-
nie podoba sie , kazdy wie gdzie granica ...
no wlasnie należałoby, przynajmniej tych dwu kartofli na sybir wysłać <img src="/images/graemlins/smirk.gif" alt="" />
a przy okazji tez innych typu zawszemającyracjeojciecDyrektor <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> -
nie podoba sie , kazdy wie gdzie granica ...
Myślisz o tych co nie podoba im się jazda na światłach przez cały rok <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/hahaha.gif" alt="" />
-
Myślisz o tych co nie podoba im się jazda na światłach przez cały rok
Pewnie tak... a ja tam wolę jeździć na światłach, zwłaszcza, że mam zamontowane dzienne ( z homologacją ! ) . Najważniejsze, że nie każą nam jeździć lewą stroną....................... <img src="/images/graemlins/zakrecony.gif" alt="" />
-
Jerzy Budziński z Łodzi wyliczył, że całoroczna jazda na światłach będzie go kosztowała dodatkowo 390 zł (koszt wymiany żarówek i zwiększone zużycie paliwa). Żeby zaoszczędzić, wpadł na niezwykły i - co tu kryć - kontrowersyjny pomysł. Postanowił mianowicie zainstalować sobie... atrapy świateł. W tym celu sfotografował zapalone reflektory i tylne lampy, wykonał odpowiednio duże odbitki i za pomocą taśmy oraz silikonu nakleił je na reflektory i tylne światła w swoim aucie.
Pomysł ten, jak mówi wynalazca, to protest przeciw nowym przepisom, nakazującym jazdę na światłach przez cały rok, co - jego zdaniem - powoduje niepotrzebne wydatki. Pan Jerzy uważa bowiem, że to brawura, nadmierna szybkość, alkohol i kiepskie drogi są przyczynami wypadków, a nie jazda bez świateł w dzień. Nie polecamy jednak powielania "wynalazku" łodzianina. Co prawda papierowe światła wyglądają jak prawdziwe, ale jeśli korzystającego z nich kierowcę zatrzyma drogówka - będzie miał kłopoty.
może barziej na beczke jednak <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />