Demontaż stacyjki i naprawa elektrycznych styków



  • Witam!

    Ostatnio po ponad tygodniowym postoju żonka powiedziała, że Tico z rana nie chciało odpalić.
    Zasugerowała kompletnie rozładowany akumulator.
    W trakcie dnia poszedłem i udało mi się uruchomić auto od pierwszego razu.
    Natychmiast pojechałem do garażu i podłączyłem akumulator do ładowania.
    Zdziwiłem się, bo po ok. pół godzinie akumulator był już w pełni naładowany. Pomyślałem, że zostawię samochód podłączony do prostownika na całą noc i być może będzie już dobrze.
    Następnego dnia żona jeździła samochodem i wszystko było OK, choć wspomniała, że odpalając samochód po pracy znów nie mogła zapalić i udało to się jej dopiero za kolejnym razem.

    Ponieważ akumulator ma już 5 lat pomyślałem, że przyszła pora na jego wymianę.
    Kupiłem więc nowy, ale przed montażem postanowiłem go jeszcze profilaktycznie podładować 5 godzin.

    Po tym czasie podłączyłem nowy akumulator i postanowiłem sprawdzić, jak teraz odpala.
    Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałem obrót samego rozrusznika, ale bez zazębienia (widocznie bendiks nie chwytał).
    Wykonałem kilka prób i za każdym razem uruchamiany był sam rozrusznik bez "załapywania" bendiksu. Czasami pojawiał się charakterystyczny zgrzyt, jednak i tak rozrusznik nie zazębiał się prawidłowo. Średnio raz na 10 razy udawało się uruchomić silnik

    Wnerwiłem się zdrowo, gdy po wczołganiu się pod Tico zobaczyłem ile czeka mnie pracy z wymontowaniem rozrusznika.

    Poczytałem trochę na forum opisów dotyczących demontażu rozrusznika i postanowiłem naprawę zacząć jednak od kostki elektrycznej stacyjki i immobilisera.

    Na forum już było powiedziane, ale postanowiłem sprawdzić, czy dostępna jest sama wiązka przewodów elektrycznych od stacyjki (łącznie z bębenkiem ze stykami wyłącznika zapłonu).
    Niestety, w sklepie dowiedziałem się, że sama wiązka nie jest dostępna i trzeba kupić ją łącznie ze stacyjką - koszt 140zł

    Sprawdziłem, można było na allegro kupić stacyjkę, jednak nie było ani jednej w mojej okolicy, a z drugiej strony nie miałem pewności, czy używana będzie sprawna.

    Postanowiłem więc sam zdemontować część elektryczną stacyjki i spróbować ją naprawić.
    Po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że słaby styk może też mieć przekaźnik w moim immobiliserze, przez co nie cały prąd podawany jest do wyłącznika elektromagnetycznego rozrusznika.

    Ponieważ nigdzie nie znalazłem dokumentacji foto demontażu kostki elektrycznej wyłącznika zapłonu, jak również jego naprawy postanowiłem całość prac udokumentować zdjęciowo dla potomnych (słaba jakość, bo zdjęcia robione były tel. komórkowym).

    Foto 01. Zaczynamy od przygotowania niezbędnych narzędzi - tak naprawdę potrzebny będzie jedynie wkrętak krzyżakowy, a później płaski śrubokręt do odczepienia zatrzasków wyłącznika i papier ścierny np. 800. Wkrętakiem krzyżakowym należy odkręcić 5 śrub w dolnej części plastikowej obudowy stacyjki.
    Tu akurat widok górnej części obudowy przed rozpoczęciem prac.

    Foto 02. Widok stacyjki po zdjęciu górnej obudowy - w dolnej części widoczne przewody oraz wyłącznik zapłonu.

    Foto 03. Tu już są zdjęte obie części obudowy i wszystko jest dobrze dostępne do demontażu.

    Foto 04. Absolutnie nie zdejmujemy kierownicy, ani wyłącznika zespolonego - wystarczy jedynie wykręcić śrubę trzymającą "bębenek ze stykami" (śruba widoczna w górnej części).

    Foto 05. Po odkręceniu wspomnianej śrubki ostrożnie wyciągamy wyłącznik zapłonu (bez obaw - nic nie wyleci) oraz rozłączamy kostkę po drugiej stronie (przewody mają długość ok. 30cm). Na zdjęciu widać wyciągnięte elementy oraz dodatkowo zamontowany w moim Tico immobiliser.

    Foto 06. Widok jw. tylko "bębenek ze stykami" jest odwrócony.

    Foto 07. Po wyjęciu naszych części otrzymujemy taki widok jak na zdjęciu (lewa strona).

    Foto 08. Zdjęcie jw. tylko zrobione z prawej strony.

    Jak widać, poza wspomnianymi wcześniej elementami nie trzeba absolutnie nic demontować.

    Foto 09. Tu podam trochę wyjaśnienia. Jak wspomniałem wcześniej postanowiłem również sprawdzić, czy przypadkiem słabszy styk nie jest w immobiliserze. Po jego rozłożeniu i przeanalizowaniu zasady działania stwierdziłem, że nie jest wykorzystywany jeden przekaźnik (pierwsza z prawej biała kostka). Postanowiłem więc jego przewody skierować bezpośrednio pod spód i zrównoleglić styki przekaźnika odpowiedzialnego za odcięcie rozrusznika - stąd wygląd, jakby dwa przewody były odcięte, gdy tak naprawdę od spodu płytki zrównoleglają drugi przekaźnik.

    Cd. opowieści w kolejnym poście.



  • A teraz zasadnicza część prac.

    Całą wiązkę zabrałem do domu i już tu przystąpiłem do prac.

    Foto 10. Na zdjęciu tym widać dokładnie wyprowadzenia przewodów. Dodam tylko, że przed demontażem z samochodu można zewrzeć styki opisane jako B i ST - odpowiada to załączeniu rozrusznika. Jeżeli wtedy rozrusznik prawidłowo pracuje, to oznaka, że winne są styki stacyjki (choć niekoniecznie).

    Foto 11. Koniecznie trzeba sprawdzić, czy złączka wiązki kablowej jest cała, tzn. nie nadpalona, czy też w inny sposób uszkodzona. Podpowiem jeszcze, że można zewrzeć styki sąsiadujące (przewody biało-zielony i czarno-żółty) w pozostawionej w Tico złączce wiązki. Jeżeli za każdym razem rozrusznik pracuje prawidłowo, to z dużym prawdopodobieństwem do wymiany lub naprawy jest nasz zdemontowany już zestaw.
    Jak widać na zdjęciu, w moim przypadku złączka i jej styki są w nienagannym stanie.

    Foto 12. Teraz przystępujemy do naprawy "bębenka stykowego" wyłącznika zapłonu.
    Należy podkreślić, że jego styki poza załączeniem rozrusznika zapewniają napięcie dla pozostałych obwodów, jak zapłon, silnik nawiewu, elektryczne szyby .... czyli obwody, gdzie pojawia się napięcie po przekręceniu kluczyka w stacyjce.
    Wyłącznik zapłonu po obwodzie ma 3 zatrzaski, które należy delikatnie podważać jeden po drugim oraz trzymając go w ręku pionowo (przewodami do góry) należy delikatnie podnieść "pokrywkę" do góry. Tu istotna uwaga - wyłącznik zapłonu musi być w pozycji pionowej, bo przy innym położeniu podczas demontażu wysypią nam się ze środka dwie blaszki miedziane i 4 sprężynki, z którymi później będzie problem z prawidłowym złożeniem.
    Na zdjęciu widać wnętrze wyłącznika zapłonu, po zdjęciu górnej części z przewodami.
    Jak widać, w środku było trochę brudno, choć tragedii nie było.

    Foto 13 i 14. Teraz ostrożnie demontujemy miedziane blaszki stykowe. Robi się to delikatnie, ale bez przesady. Pod spodem pozostaną 4 sprężynki dociskowe.

    Foto 15. Całość należy dokładnie oczyścić i zmontować na swoje miejsce. Ja delikatnie (naprawdę delikatnie) rozciągnąłem wszystkie sprężynki w celu zagwarantowania lepszego docisku między stykami włącznika.

    Foto 16. Oczywiście oprócz miedzianych blaszek stykowych należy dokładnie oczyścić elektrody zamontowane w kopułce wyłącznika. Ja do oczyszczenia wnętrza używałem na początku denaturat, po czym wszystko delikatnie skrobałem nożykiem (nie chciało mi się wracać do garażu po papier ścierny gradacji 800).

    Foto 17. Teraz wszystko składamy w kolejności odwrotnej do demontażu. Należy ostrożnie od góry włożyć kopułkę wyłącznika i sprawdzić, czy wszystkie zatrzaski (trzy sztuki) wskoczyły na swoje miejsce. Teoretycznie praca przy samym wyłączniku zapłonu już została zakończona, teraz trzeba to zamontować ponownie do samochodu.

    Tu jeszcze mała uwaga, dla osób mających dodatkowy wyłącznik rozrusznika lub immobiliser - koniecznie trzeba sprawdzić styki, a w razie wątpliwości można je zewrzeć lub nawet pozbyć się tego wynalazku.

    Kolejna uwaga - przy pracach w samochodzie warto odłączyć klemę akumulatora, aby przez przypadek nie narobić sobie większych kłopotów.
    Przyznaję jednak, że sam tego nie zrobiłem, bo na różnych etapach demontażu sprawdzałem rozrusznik poprzez zwieranie wspomnianych styków, jak również podczas montażu na bieżąco sprawdzałem, czy wszystkie elementy są poprawnie zainstalowane.

    Na koniec dodam, że po tych operacjach rozrusznik działa za każdym razem idealnie i cieszę się, że wszystko zrobiłem za darmo we własnym zakresie, bez kupowania nowej lub używanej stacyjki, a przede wszystkim nie zabrałem się za demontaż rozrusznika
    Przy okazji była możliwość zamontować immobiliser z dala od kierownicy w bezpiecznym miejscu, bo przy demontażu widziałem, że fachowiec w warsztacie zrobił to byle jak pozostawiając kłębowisko kabli i samo urządzenie bez żadnego przytwierdzenia do części stałej samochodu.
    No cóż, mam za to nowy akumulator, choć ten stary 5-letni jest już stosunkowo słaby, o czym wiedziałem od jakiegoś już czasu.



  • Dzięki za wyczerpujący manual Na pewno przyda się niejednemu i pozwoli zaoszczędzić parę groszy i trochę pracy

    Edit: Dodałem Twój opis do porad, o ile nie masz nic przeciwko



  • Dzięki za wyczerpujący manual Na pewno przyda się niejednemu i pozwoli zaoszczędzić parę groszy i trochę pracy

    No właśnie na tym mi głównie zależało, bo na Forum najczęściej pojawiały się zalecenia, aby wymieniać całą stacyjkę, gdy można spróbować na początek ją naprawić samodzielnie

    Edit: Dodałem Twój opis do porad, o ile nie masz nic przeciwko

    Nie ma żadnego problemu



  • Naprawdę super praca.


  • Admin

    Gratulacje, Sharky.
    Opis wzorowy - jak zwykle, jeśli chodzi o Ciebie...



  • No właśnie na tym
    mi głównie zależało, bo na Forum najczęściej pojawiały się zalecenia, aby wymieniać
    całą stacyjkę, gdy można spróbować na początek ją naprawić samodzielnie
    Nie ma żadnego
    problemu

    Ja u siebie dziś zauważyłem, że sprężyna w stacyjce nie odbija mi kluczyka podczas odpalania Muszę tam zajrzeć.



  • Gratulacje, Sharky.
    Opis wzorowy - jak zwykle, jeśli chodzi o Ciebie...

    Dzięki za uznanie
    Od zawsze apeluję, aby przy okazji wykonywania przeróżnych prac przy Tico wykonać najlepiej fotorelację.
    W obecnych czasach praktycznie każdy posiada aparat cyfrowy lub tel. komórkowy w niego wyposażony. Można więc porobić trochę fotek, a po uzupełnieniu opisem umieścić tu na Forum


Log in to reply