Co sądzicie o takiej metodzie odpowietrzania hamulców?


  • Użytkownik archiwalny

    Czołem!

    Ostatnio pierwszy raz w życiu odpowietrzałem hamulce w tikolocie...

    Udało mi się w moim geniuszu wypompować cały płyn ze zbiorniczka - co dalej, to sami już wiecie

    Zalałem od nowa płynem i już pilnując poziomu w zbiorniczku odpowietrzyłem układ.

    Co sądzilibyście o tym, żeby kupić kilka metrów rurki przezroczystej i zamiast w jakiejś butelce umieścić jej wylot we wlewie zbiorniczka?

    Rurka odpowiednio czysta oczywiście, można pomyśleć o jakimś czymś do zaciskania rurki podczas puszczania pedału hamulca, i w zasadzie powinno się dać odpowietrzyć hamulce w jedną osobę.

    Czy coś takiego ma sens?

    Mat


  • Użytkownik archiwalny

    jeżeli tylko dolewasz płynu to możesz... ale ja uważam ze jak już dolewać to świeżego... a nawet pokusić się o wymianę całego płynu...

    zatem czy jest sens ? wg mnie nie



  • Co sądzilibyście o tym, żeby kupić kilka metrów rurki przezroczystej i zamiast w jakiejś butelce umieścić jej wylot we wlewie zbiorniczka?

    Teoretycznie dobry sposób, choć moim zdaniem przy dolewaniu płynu podczas odpowietrzania następuje jednocześnie przepłukanie wszystkich rurek i wężyków hamulcowych. To sprawia, że w płynie pojawiają się zanieczyszczenia, które przy zaproponowanej metodzie wracałyby do zbiorniczka.


  • Użytkownik archiwalny

    Ja spotkałem się z krótkim przewodem włożonym do buteleczki wypełnianej płynem hamulcowym. Pompujemy potem delikatnie popuszczamy odpowietrznik i naciskamy pedał zakręcamy odp. i znowu pompujemy. Płyn w butelce i zanurzony w min wężyk zapobiegnie łapaniu powietrza.



  • A ja ostatnio wymyśliłem metodę "dla samotnych", czyli zakładamy wężyk z zaworkiem zwrotnym, luzujemy odpowietrznik i pompujemy pedałem. Ale nie miałem okazji sprawdzić, czy to ma szanse działania.

    Ciekawe, czy ktoś to wymyślił już wcześniej


  • Użytkownik archiwalny

    Teoretycznie dobry
    sposób, choć moim zdaniem przy dolewaniu płynu podczas odpowietrzania następuje
    jednocześnie przepłukanie wszystkich rurek i wężyków hamulcowych. To sprawia, że w
    płynie pojawiają się zanieczyszczenia, które przy zaproponowanej metodzie wracałyby
    do zbiorniczka.

    No właśnie ostatnio niechcący wymieniłem płyn w układzie, więc teraz jest świeży, a muszę chyba wymienić cylinderki, bo okazało się, że odpowietrzenie nie pomogło.

    Więc teraz zastosowałbym ten sposób z długą rurką...

    Mat


  • Użytkownik archiwalny

    A ja ostatnio
    wymyśliłem metodę "dla samotnych", czyli zakładamy wężyk z zaworkiem zwrotnym,
    luzujemy odpowietrznik i pompujemy pedałem. Ale nie miałem okazji sprawdzić, czy to
    ma szanse działania.

    Szanse ma - też o tym myślałem, ale nie znalazłem takiego zaworka. Z tego co wiem, to są w sprzedaży rurki do odpowietrzania z takim gumowym zaworkiem zwrotnym na końcu, ale są krótkie.

    Ja se pomyślałem, że pompując pedałem mogę przecież zaciskać w odpowiednim momencie rurkę np. kombinerkami - jest wystarczająco długa

    Niestety czytając to forum doczytałem, że w Tico bardzo trudno jest się pozbyć powietrza z układu... Można pompować do tzw. "usranej śmierci", a bąbelki i tak będą lecieć... Stąd moje szalone pomysły (ostatnio ojca zatrudniłem do pompowania, ale po jakimś czasie mu się znudziło, a bąble były dalej...).

    Jako przyczynę tego stanu rzeczy na forum podaje się to, że podczas puszczania pedału do układu może być zasysane powietrze przez poluzowany gwint odpowietrznika. Radą na to ma być zakręcanie odpowietrznika za każdym razem jeszcze przed zejściem pedału do podłogi i odkręcanie ponownie dopiero po podpompowaniu, chociaż podobno i tak nie likwiduje to całkowicie tych cholernych bąbli...

    Jeśli by tak było, to przy metodzie z długą rurką problem też powinien wystąpić, może nawet ze zwiększoną intensywnością.

    Ja gdzieś na youtube widziałem filmik, który pokazywał, że odpowietrzenie zapowietrzonej pompy hamulcowej jest bardzo trudne, a radą na to było odpowietrzenie jej osobno - z krótkimi wężykami podpiętymi z wyjścia do zbiorniczka, podłączenie do układu i odpowietrzenie potem całego układu.

    Dziś znów idę do kanału - zobaczymy jak się sprawdzi mój wężyk

    Mat

    PS. Właśnie zajrzałem do Trzeciaka: "Nigdy nie wlewać do zbiorniczka zarówno płynu wypompowanego przez odpowietrznik, jak również płynu świeżego, który stał dłuższy czas w nie zamkniętym szczelnie pojemniku"...


  • Użytkownik archiwalny

    Niestety czytając
    to forum doczytałem, że w Tico bardzo trudno jest się pozbyć powietrza z układu...
    Można pompować do tzw. "usranej śmierci", a bąbelki i tak będą lecieć...

    W Tico zauważyłem pewien problem z tylnym odpowietrznikiem a mianowicie nie wolno zbyt wiele wykręcać odpowietrznika bo powietrze przedostaje się z powrotem wokół gwintu odpowietrznika i stąd problem.


  • Użytkownik archiwalny

    No to jestem po wymianie cylinderków. Oba były zapieczone na amen (poniżej foto).

    Nowe cylinderki firmy Delphi (jak niektórzy na forum sugerowali są jakieś lepsze, a na pewno droższe ;)).

    Odpowietrzałem normalnie - do butelki. Muszę powiedzieć, że jak przy starych cylinderkach problem "wiecznego" wyskakiwania bąbli był ewidentny, tak przy nowych cylinderkach w ogóle go nie zauważyłem... Może mają jakoś inaczej zrobiony odpowietrznik? Nie wiem, bo starego nie wykręcałem do porównania. Jeśli jeszcze znajdę lewy stary cylinderek, to sprawdzę.

    No i dałem bębny do zatoczenia, bo zrywanie ich ze szczęk to najupierdliwszy kawałek roboty z hamulcami chyba (foto niżej)...

    Mat



  • A to juz tokarz nie mógł Ci pojechać przez cały bęben? Miałbyś równiutko dla szczęk. Wiedzę, że hamowania tam nie było bo skąd niby rdza na głównej powierzchni ciernej?


  • Użytkownik archiwalny

    Z tego co widzę, to tokarz mu tylko rant zjechał, ale nie na równo z powierzchnią roboczą tylko nawet głębiej, żeby w przyszłości się rant nie tworzył Ta rdza na powierzchni roboczej to chyba tylko pył



  • Z tego co widzę, to
    tokarz mu tylko rant zjechał, ale nie na równo z powierzchnią roboczą tylko nawet
    głębiej, żeby w przyszłości się rant nie tworzył

    Ja tak samo zrobiłem szlifierką

    Ta rdza na powierzchni

    roboczej to chyba tylko pył

    Też mi się tak wydaje


  • Użytkownik archiwalny

    No cóż - przy tak unieruchomionych cylinderkach, to hamowania tam raczej nie było.

    W każdym razie nie hamulcem głównym, bo ręczny hamował.

    Mat


  • Użytkownik archiwalny

    W sumie to ja zauważyłem, że podczas hamowania tylna oś nie jest wykorzystywana w stu procentach, korektor siły hamowania ma na tyle duży zapas, że w sytuacji awaryjnej (gdzie liczą się centymetry) bardzo pomocne może okazać się dodatkowe hamowanie "ręcznym", ale tak by nie zablokować tylnych kół. Kiedyś na suchym asfalcie robiłem próbę hamowania tylko hamulcem roboczym, oraz dodatkowo zaciągając ręczny, zdecydowanie mocniej wyciągało z fotela w drugim przypadku, ale nie mierzyłem drogi zatrzymania.



  • No to jestem po wymianie cylinderków. Oba były zapieczone na amen (poniżej foto).

    A na przeglądzie rejestracyjnym nic nie wyszło, że tylne hamulce są słabsze i należy nimi się zająć


  • Użytkownik archiwalny

    A na przeglądzie
    rejestracyjnym nic nie wyszło, że tylne hamulce są słabsze i należy nimi się zająć

    A jak myślisz, dlaczego się nimi zająłem? Raczej nie mam innej metody sprawdzenia tyłu, a autko hamowało całkiem sprawnie

    Mat



  • A jak myślisz, dlaczego się nimi zająłem?

    Mogłeś zrobić tak, jak ja, tzn. po prostu okresowo sprawdzam hamulce, w tym również podnoszę gumowe osłony tłoczków i widzę, czy się zapiekają.
    Robię to przynajmniej raz w roku, choć czasami 2 razy (wiosną i jesienią) i na bieżąco widzę, co się z nimi dzieje.
    Dwukrotnie już rozruszałem wszystkie tłoczki oraz rok temu profilaktycznie wymieniłem cylinderki na nowe.


  • Użytkownik archiwalny

    Widzisz - trzeba nabyć nawyków. Zawsze broniłem się przed robieniem czegokolwiek przy tylnych hamulcach, bo za każdym razem miałem problem z zerwaniem bębnów.
    Teraz mam zatoczone i mam nadzieję, że już takich kłopotów nie będzie.

    Mat


  • Użytkownik archiwalny

    Ja spotkałem się z
    krótkim przewodem włożonym do buteleczki wypełnianej płynem hamulcowym. Pompujemy
    potem delikatnie popuszczamy odpowietrznik i naciskamy pedał zakręcamy odp. i znowu
    pompujemy. Płyn w butelce i zanurzony w min wężyk zapobiegnie łapaniu powietrza.
    No ciekawe jak to sobie wyobrażasz.
    Jedną nogą (taką długą) naciskasz pedał, a ręką (lewą długą), odkręcasz odpowietrznik?
    Mowa była o JEDNEJ osobie!!!
    Co do meritum, zgadzam się z LARES, tylko wg/mnie (podkreślam że to moje zdanie), spełniony ma być warunek następujący-płyn ma być w układzie w miarę świerzy (cokolwiek to znaczy), sprawa nr.2 jeżeli powtarzają się takie niespodzianki iż należy odpowietrzać co jakiś czas (oczywiście nie odnosi się to do LARES), to trzeba zajechać na stacje diagnostyczną.
    Uwaga nr.3, podzielę się jak odpowietrzałem układ w Skodzie 105/20, otóż odkręcałem odpowietrzniki z tyłu (później przód) i płyn lał się (przez wężyk z odpowietrznika) do pojemnika (trzeba dolewać do zbiorniczka!), jak "zrobiłem" dwa zbiorniczki było OK, ZAWSZE i na 100%
    W Tico tego nie przerabiałem (tzn. miałem zapieczony cylinderek z tyłu), ale odpowietrznie tradycyjne-dwie osoby.
    Pozdrawiam-kazik


  • Użytkownik archiwalny

    A to juz tokarz nie
    mógł Ci pojechać przez cały bęben? Miałbyś równiutko dla szczęk. Wiedzę, że
    hamowania tam nie było bo skąd niby rdza na głównej powierzchni ciernej?

    Ano stąd, że jak pisze post wyżej, zapieczone były cylinderki, (tak dla Twojej wyobraźni, to takie coś co rozpiera szczęki, które to ocierają się o ten "cały" bęben). Skoro się nie ocierały, to naturalne Ci jest iż te ostatnie zardzewieją.


Log in to reply