[Mk IV 1.0] Wycięcie strumienicy?



  • Witajcie,

    Mam pytanie do bardziej obeznanych w temacie.
    W mojej litrówce rozsypuje się strumienica i chciałbym ją w cholerę wyciąć i wstawić zwykłą rurę. Czy nie będzie jakichś niepożądanych efektów ubocznych takiej operacji? A może po prostu rozpruć strumienicę, wyjąć z niej cały szajs i latać dalej z pustą puchą?

    Z góry dzięki za pomocne odpowiedzi.


  • Moderator

    Może masz na myśli katalizator??

    Na przeglądzie mogą się czepnąć, najlepiej jak byś wstawił nowy uniwersalny za około 160zł kupisz w internecie



  • Może masz na myśli
    katalizator??

    Nie, nie katalizator. Tego już od jakichś 4 lat nie mam...

    Na przeglądzie mogą
    się czepnąć, najlepiej jak byś wstawił nowy uniwersalny za około 160zł kupisz w
    internecie

    Właśnie taki teraz mam i się rozsypuje, a nie chcę znowu ładować kasy w coś co się rozsypie, dlatego chciałbym albo wyrwać bebechy w mojej strumienicy albo wstawić kawał rury.


  • Użytkownik archiwalny

    Wywal, wstaw rure i bedzie lepiej niz z tym czyms.
    Chyab ze ona zastepuje katalizator albo jakis tlumik, to wtedy wstaw tlumik.



  • Wywal, wstaw rure i
    bedzie lepiej niz z tym czyms.

    Taki miałem plan, ale nie wiem właśnie jak na badaniu technicznym diagnosta podejdzie do tego tematu...

    Chyab ze ona
    zastepuje katalizator albo jakis tlumik, to wtedy wstaw tlumik.

    No właśnie obudowa tej strumienicy imituje kata, więc nie będzie to problemem?


  • Użytkownik archiwalny

    Taki miałem plan,
    ale nie wiem właśnie jak na badaniu technicznym diagnosta podejdzie do tego
    tematu...
    No właśnie obudowa
    tej strumienicy imituje kata, więc nie będzie to problemem?

    Masz wbity w dowód katalizator - tzn czy masz w nazwie np. Suzuki Swift 1.0 KAT?
    Jak masz wbite w teorii jak trafisz czepliwego diagnoste może nie przepuścić, ja w dowodzie mam owe "KAT", przegląd w sumie robiłem za każdym razem gdzie indziej i nikt nie miał problemu z tym, że zamiast kata jest wspawana rura.


  • Użytkownik archiwalny

    Masz wbity w dowód
    katalizator - tzn czy masz w nazwie np. Suzuki Swift 1.0 KAT?

    nie musi mieć, po którymś roku wszystkie auta miały w gratisie od producenta

    przegląd w sumie robiłem za każdym razem gdzie indziej i nikt nie miał
    problemu z tym, że zamiast kata jest wspawana rura.

    ja tam nie namawiam do anty-eko, ale można wspawać rurę tak jak piszesz, a niektórzy "fachmani" tak to robią, że niczego się nie pozna, że stary kat to tylko obudowa ze wspawaną do środka rurą bo mało kto robi sprawdzenie zawartości spalin.


  • Użytkownik archiwalny

    ja tam nie namawiam
    do anty-eko, ale można wspawać rurę tak jak piszesz, a niektórzy "fachmani" tak to
    robią, że niczego się nie pozna, że stary kat to tylko obudowa ze wspawaną do środka
    rurą bo mało kto robi sprawdzenie zawartości spalin.

    Wiem, mam nawet takiego fachmana koło siebie, ale nie ja wycinałem kata - wyciął go pan handlarz - pewnie tylko po to żeby zarobić więcej, i to on poszedł na łatwiznę aja dopóki nie mam problemu to tego nie będę chyba ruszał


  • Moderator

    mało kto robi sprawdzenie zawartości spalin.

    Trochę się to zmienia, całe życie jeżdżę do jednej stacji diagnostycznej, czasem częściej niż raz w roku i zauważyłem że coraz większą uwagę do tego przywiązują, przynajmniej jeśli chodzi o auta starsze, ostatnio po raz pierwszy spisali mi licznik



  • Spisali bo teraz takie przepisy, ciekawe zresztą co by było jakby się wymieniło licznik bo w końcu to nic nadzwyczajnego... Więcej pożytku z tego spisywania by było jakby to w Niemczech robili


  • Użytkownik archiwalny

    Jak zmienisz to wpisujesz stan z licznika dalej - w historii bedzie widac. Tutaj mysle bardziej chodzi nie o dobro kupujacych a o to jak daleko samochod zajechal od przegladu i dlaczego jest niesprawny np po przejechaniu 5km od niego



  • Masz wbity w dowód
    katalizator - tzn czy masz w nazwie np. Suzuki Swift 1.0 KAT?

    Mam.
    Podjadę do miejscowego tłumikarza w takim razie i zobaczymy co on na to powie...



  • Wracając do tematu, a przy okazji może komuś się przyda.
    Postanowiłem, że wycinam u siebie to dziadostwo (czyt. strumienica) i wstawiam zwykły kawałek rury. Koszt u mnie w mieście: 90-100 zł.
    Od strony przepisów też nie ma żadnych problemów! Byłem w SKP, gadałem z diagnostą i powiedział, że nie ma problemu, żeby wyciąć strumienicę i jeździć bez niej. Z tego co zrozumiałem dla nich ważniejsze jest, aby w aucie nic nie pukało, nie stukało i nie dzwoniło niż to, że nie ma jakiegoś pseudo ekologicznego ustrojstwa...



  • Gorzej, jak trafisz na pana diagnostę, co wsadzi Twojemu autu rurę w wydech, aczkolwiek mi się nie zdarzyło aby ktoś miał wonty, nawet z przelotem.



  • Gorzej, jak trafisz
    na pana diagnostę, co wsadzi Twojemu autu rurę w wydech, aczkolwiek mi się nie
    zdarzyło aby ktoś miał wonty, nawet z przelotem.

    Ale, że co że za głośno miałoby być? Przecież zostaje jeszcze tłumik środkowy i końcowy, więc raczej tragedii nie powinno być...



  • Swift podobno nawet bez kata mieści się w normie spalin. Tak samo jak Tico



  • Swift podobno nawet
    bez kata mieści się w normie spalin. Tak samo jak Tico

    No i git, bo to dzwonienie tuż po odpaleniu doprowadza mnie już do szewskiej pasji...



  • No i po zabiegu.
    Rzeczywiście jest trochę głośniej, ale bez przesady. Od jakichś 4 tys. RPM znowu słychać silnik...



  • Bardziej mi chodziło o szkodliwość spalin albo inaczej, ilość związków.



  • Bardziej mi
    chodziło o szkodliwość spalin albo inaczej, ilość związków.

    I tak strumienica już nic nie dawała, więc co za różnica...