Weekend szlag trafil na samym poczatku...
-
Okropne
takich s********li tylko powystrzelać
Jeśli dobrze zrozumiałam masz AC? Jeśli tak to "pół biedy" chociaż oczywiscie najlepiej gdyby nic się nie
stało...Ale lepsze to niz placenie z wlasnej kieszeni...Mam, mam, nie dam sie namowic na niewykupienie.
Otóż jakies bambry , dla żartu (!!!) ustawiły kamień na jezdni i szczelnie go okryły sianem (był to sezon żniw),
tak,ze mój wcelował prosto weń, poniewaz ominiecie nie było możliwe z uwagi na nadjezdzajacy samochod z
przeciwka, a predkosc byla znaczna.No, ladnie, ladnie... Dowcipnisie - naprawde bylbym sklonny eliminowac. Mialem kiedys "przyjemnosc" najechac tym samym autem na fragment lawki na jezdni. Ktos, zapewne po pijaku, wracajac z knajpy, rozebral zwykla parkowa lawke i jedna jej "noge" (katownik zatopiony w betonie) rzucil na szose. Rowniez byla polnoc... Zauwazylem, ale myslalem, ze to kawal worka foliowego, okazalo sie jednak, ze nie.
W efekcie zniszczeniu uległ zderzak, wahacz oraz (!!!) miska olejowa - dosłownie odpadła i lezala za samochodem.
Nie mial AC. Winnych tez nie znaleziono...
Współczuję CiDzieki <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
P.S. Witam nareszcie na forum
Ano, witaj <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> Troche do przeczytania bylo...
-
Bardzo mi przykro Voytass,bo wiem jak sie zcujesz!ale niestety ludzie nie mysla co robia i nie przewiduja jakie moga być skutki...pozdrawiam!
-
............
Zniszczenia:
- kolo (na pewno felga, nie wiem jak z opona)
- elementy zawieszenia (wahacz, bo kolo jest cofniete, mam
nadzieje, ze nowy amortyzator Sachsa nie jest uszkodzony) - zderzak (najechalem dokladnie lewym kolem na kamien)
- belka pod zderzakiem (najprawdopodobniej)
- blotniki oba lekko wygiete (przemiescily sie mocowania - lewy
duzo mocniej) - nie wiem jak drzwi lewe, na pewno przesuniety lewy blotnik
utrudnia ich otwarcie (wiem juz, iz rzeczoznawca stwierdzil, ze nie sa uszkodzone)
Współczuję, jak już pisałem, takich gnojów trzeba eliminować ze społeczeństwa w sposób radykalny <img src="/images/graemlins/czacha.gif" alt="" />
-
u mnie w mieście po każdej sobocie leża betonowe kosze na śmieci na ulicach, jakieś śmiecie wypiją troche na imprezach , i co to nie oni, myślą że mogą świa zawojoć, ale cieszmy się tym że już na drugi dzień wracają do rzeczywisości <img src="/images/graemlins/screwy.gif" alt="" />
-
............
Współczuję, jak już pisałem, takich gnojów trzeba
eliminować ze społeczeństwa w sposób radykalnyJa także wyrażam szczere współczucie, Voytass. To naprawdę niesamowite, co się w społeczeństwie wyrabia. Sk....syny po prostu.
Szczęściem w nieszczęściu jest jednak to, że JESTEŚ CAŁY, a także to, że... nie musiałeś się bronić przed nikim... Pomyśl, że takie zatrzymanie mogło zakończyć się bandyckim napadem na Ciebie. A jechałeś chyba sam, byłoby więc ciężko...
LUDZIE, CO ZA CZASY... <img src="/images/graemlins/wsciekly1.gif" alt="" />
Biedny Voytass <img src="/images/graemlins/oslabiony.gif" alt="" />
Pozdrawiam kolegęP.S. Ile mogłeś mieć na liczniku w momencie uderzenia, że są takie szkody w podwoziu i w karoserii? Jeśli piszesz, że jechałeś 70-80 km/h, zapewne zdążyłeś trochę wyhamować?
Wobec powyższych opisanych przypadków czuję, jak moja prawa noga robi się nieco lżejsza, choć (odpukać) nie słyszałem o takich rzeczach na naszym terenie... -
Współczucia.
A komentarz zbędny <img src="/images/graemlins/wrrr.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/wpysd.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/piesc.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/czacha.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/uzbroj_zlo.gif" alt="" />
-
Zastanawia mnie czy nie jest jakas norma to, ze jak cos
nowego w
aucie zrobie, zmienie czy ulepsze, to zaraz musi miec
miejsce
cos zupelnie przeciwnego.
W srode, 10 listopada, okolo polnocy, jadac wiejskimi
drogami miedzy Toruniem,
a miejscowoscia, z ktorej pochodzi moja ukochana (kolo
Golubia Dobrzynia), po
raz kolejny uszkodzilem auto.
Tym razem scenariusz jest dosc podobny do tego sprzed
okolo 2,5
roku, kiedy to najechalem na rzucony na ulice w Golubiu-
Dobrzyniu betonowy fragment lawki... Otoz jadac z
predkoscia
okolo 70-80 km/h, z wlaczonymi swiatlami drogowymi
zauwazylem na
szosie ulozone trzy kilkudziesieciokilogramowe kamienie.
Ulozone
w taki sposob, zeby kazde przejezdzajace auto musialo w
nie
uderzyc, jesli nie zdola zahamowac (tylko czemu znowu
ja?!).
Oczywiscie hamowalem (dobrze, ze nie zmienilem jeszcze
opon na
zimowe - na nich hamowanie na wilgotnej jezdni jest o
wiele
gorsze), ale nie udalo mi sie wyhamowac przed, ani
zmiescic sie
miedzy kamieniami.
Kamienie, kazdy o masie okolo 20-30 kg, polozone zostaly
na
szosie w nastepujacy sposob - dwa z bokow okolo 40-50 cm
od
brzegu jezdni, jeden, wiekszy, na srodku, odleglosci
miedzy nimi
to (na oko) mniej niz 140 cm. Polozone zostaly w takim
miejscu,
zeby nie bylo jak uciekac. Patrzac od strony, od ktorej
ja
nadjechalem, lezaly przed mostkiem zaopatrzonym w
betonowe
barierki. Pobocza z obu stron dosc strome, ziemia raczej
grzaska, gdzieniegdzie drzewa. Nie ma dokad uciec, zeby
uciec
skutecznie (do wyboru - kapotaz na polu albo wbicie sie
w
betonowa barierke mostku). Jadac z drugiej strony -
wlasciwie
tylko barierki.
Na marginesie dodam jeszcze, ze chwile pozniej ta droga
przejezdzal Fiat CC. Mimo tego, ze stalem kolo samochodu
z
wlaczonymi swiatlami awaryjnymi i swiecenia latarka,
jego
kierowca jedynie zredukowal bieg i przyspieszyl (jego
szczescie,
ze zdazylem doslownie chwile wczesniej usunac kamien,
ktory
lezal na jego pasie).
Zniszczenia:- kolo (na pewno felga, nie wiem jak z opona)
- elementy zawieszenia (wahacz, bo kolo jest cofniete,
mam
nadzieje, ze nowy amortyzator Sachsa nie jest
uszkodzony) - zderzak (najechalem dokladnie lewym kolem na kamien)
- belka pod zderzakiem (najprawdopodobniej)
- blotniki oba lekko wygiete (przemiescily sie mocowania
- lewy
duzo mocniej) - nie wiem jak drzwi lewe, na pewno przesuniety lewy
blotnik
utrudnia ich otwarcie (wiem juz, iz rzeczoznawca
stwierdzil, ze nie sa uszkodzone)
zatłuc skurwysyna ktory to tam polozyl <img src="/images/graemlins/czerwona.gif" alt="" />
-
Teraz jechalem od Torunia, przez Małszyce, Miliszewy,
Rudaw, do Nowogrodu. Za Miliszewami poleglem.
Jesli jade do Warszawy z Torunia, zabierajac po drodze
moja z domu, to jade od Golubia przez Rypin do
Sierpca i dalej na Warszawe, jak zwykle. Przez
Lipno jade wtedy, kiedy bezposrednio z Torunia do
Warszawy chce sie dostac.
Ok orientuję się.Niedawno bo dzien przed Świętem Zmarłych jechałem w "interesach" do znajomej do Lipna z Bydgoszczy.Jechałem dość szybko bo trasa jest mi znana raczej i spieszyłem się dość mocno.W Lubiczu wpadłem na takie koleiny, że ledwie opanowałem autko.Zaraz potem przypomniałem sobie o wypadku który miał tam miejsce jakieś pare miesięcy temu. Zginęły wtedy tam trzy kobiety po zderzeniu z dostawczakiem.Pewnie pamiętasz.Była o tym mowa na Forum.
Reasumując niezłego miałem wtedy "gula". Droga powrotna zajęła mi i tak 1h i 10 min z przystankiem w Toruniu ok 5 min. Czekałem na siorkę żeby zabrać ją do Bydgoszczy z budy.
Jeszcze raz wspólczuję z powodu uszczerbku w aucie. -
Witam! Wielkie współczucia!Całe szczęście że przy hamowaniu nie wpadłeś w poślizg bo ...... ehh szkoda gadać.Ale coś mi się przypomniało.W tym roku zimą wracając z gór miałem trochę podobną sytuację.Trasa nr1 przed samą Łodzią, godzina <img src="/images/graemlins/hmm.gif" alt="" />... nie pamiętam ale jakoś było nad ranem, droga mokra a prędkość ok. 100km/h.Wychodziłem z zakrętu jak zauważyłem dwie osoby przepychające bryłę lodu lub śniegu.Ostro zachamowałem, ci dwaj debile rozbiegli się, jeden w lewo drugi w prawo a ja jakims cudem w ostatniej chwili odbiłem w lewo, i lekko uderzyłem prawą stroną zderzaka w to "cos". Ledwo opanowalem auto, tak że zatrzymalem się ze 100m dalej. Wyskoczylem z auta ale już ich nie było, sprawdziłem auto i pojechałem dalej.Na szczęście nic nie uszkodziłem ale do końca podróży byłem <img src="/images/graemlins/wrrr.gif" alt="" /> .Wniosek z tego taki,że jadąc nawet tak ruchliwą drogą można spotakać się z wielką głupotą pieszych - choć bardziej ciśnie mi się słowo samobójcy!!! Pozdrawiam <img src="/images/graemlins/30.gif" alt="" />
-
Ja także wyrażam szczere współczucie, Voytass. To
naprawdę niesamowite, co się w społeczeństwie
wyrabia. Sk....syny po prostu.
Szczęściem w nieszczęściu jest jednak to, że JESTEŚ
CAŁY, a także to, że... nie musiałeś się bronić
przed nikim... Pomyśl, że takie zatrzymanie mogło
zakończyć się bandyckim napadem na Ciebie. A
jechałeś chyba sam, byłoby więc ciężko...Ja już od kilku miesięcy wożę obok siedzenia kierowcy w super poręcznym miejscu styl od siekiery (żeby nie mylić z siekierą, sam patyk - nie jestem rzeźnikiem <img src="/images/graemlins/nono.gif" alt="" /> - ale bardzo twardy i wytrzymały) znalazłem kiedyś coś takiego u mnie w piwnicy i pomyślałem, że czasami to może się przydać <img src="/images/graemlins/tuk.gif" alt="" /> . Nigdy nie wiadomo co cię może spotkać.
Na szczęście nie miałem jeszcze okazji go wypróbować. Ale jak to było w takiej jednej piosence "wszystko się może zdarzyć"LUDZIE, CO ZA CZASY...
Jestem tego samego zdania, dzieje się coraz gorzej i jak tak dalej pójdzie to niedługo będzie jak w ameryce - każdy będzie miał broń palną i wtedy się dopiero zacznie.
Strach się bać !!!!!!!!! -
Zastanawia mnie czy nie jest jakas norma to, ze jak cos
nowego w
aucie zrobie, zmienie czy ulepsze, to zaraz musi miec
miejsce
cos zupelnie przeciwnego.
W srode, 10 listopada, okolo polnocy, jadac wiejskimi
drogami miedzy Toruniem,
a miejscowoscia, z ktorej pochodzi moja ukochana (kolo
Golubia Dobrzynia), po
raz kolejny uszkodzilem auto.
Tym razem scenariusz jest dosc podobny do tego sprzed
okolo 2,5
roku, kiedy to najechalem na rzucony na ulice w Golubiu-
Dobrzyniu betonowy fragment lawki... Otoz jadac z
predkoscia
okolo 70-80 km/h, z wlaczonymi swiatlami drogowymi
zauwazylem na
szosie ulozone trzy kilkudziesieciokilogramowe kamienie.
Ulozone
w taki sposob, zeby kazde przejezdzajace auto musialo w
nie
uderzyc, jesli nie zdola zahamowac (tylko czemu znowu
ja?!).
Oczywiscie hamowalem (dobrze, ze nie zmienilem jeszcze
opon na
zimowe - na nich hamowanie na wilgotnej jezdni jest o
wiele
gorsze), ale nie udalo mi sie wyhamowac przed, ani
zmiescic sie
miedzy kamieniami.
Kamienie, kazdy o masie okolo 20-30 kg, polozone zostaly
na
szosie w nastepujacy sposob - dwa z bokow okolo 40-50 cm
od
brzegu jezdni, jeden, wiekszy, na srodku, odleglosci
miedzy nimi
to (na oko) mniej niz 140 cm. Polozone zostaly w takim
miejscu,
zeby nie bylo jak uciekac. Patrzac od strony, od ktorej
ja
nadjechalem, lezaly przed mostkiem zaopatrzonym w
betonowe
barierki. Pobocza z obu stron dosc strome, ziemia raczej
grzaska, gdzieniegdzie drzewa. Nie ma dokad uciec, zeby
uciec
skutecznie (do wyboru - kapotaz na polu albo wbicie sie
w
betonowa barierke mostku). Jadac z drugiej strony -
wlasciwie
tylko barierki.
Na marginesie dodam jeszcze, ze chwile pozniej ta droga
przejezdzal Fiat CC. Mimo tego, ze stalem kolo samochodu
z
wlaczonymi swiatlami awaryjnymi i swiecenia latarka,
jego
kierowca jedynie zredukowal bieg i przyspieszyl (jego
szczescie,
ze zdazylem doslownie chwile wczesniej usunac kamien,
ktory
lezal na jego pasie).
Zniszczenia:- kolo (na pewno felga, nie wiem jak z opona)
- elementy zawieszenia (wahacz, bo kolo jest cofniete,
mam
nadzieje, ze nowy amortyzator Sachsa nie jest
uszkodzony) - zderzak (najechalem dokladnie lewym kolem na kamien)
- belka pod zderzakiem (najprawdopodobniej)
- blotniki oba lekko wygiete (przemiescily sie mocowania
- lewy
duzo mocniej) - nie wiem jak drzwi lewe, na pewno przesuniety lewy
blotnik
utrudnia ich otwarcie (wiem juz, iz rzeczoznawca
stwierdzil, ze nie sa uszkodzone)
Dorwal bym takiego gnoja ,to bym mu nogi z d...y powyrywal
-
Zastanawia mnie czy nie jest jakas norma to, ze jak cos
nowego w
aucie zrobie, zmienie czy ulepsze, to zaraz musi miec
miejsce
cos zupelnie przeciwnego.
W srode, 10 listopada, okolo polnocy, jadac wiejskimi
drogami miedzy Toruniem,
a miejscowoscia, z ktorej pochodzi moja ukochana (kolo
Golubia Dobrzynia), po
raz kolejny uszkodzilem auto.
Tym razem scenariusz jest dosc podobny do tego sprzed
okolo 2,5
roku, kiedy to najechalem na rzucony na ulice w Golubiu-
Dobrzyniu betonowy fragment lawki... Otoz jadac z
predkoscia
okolo 70-80 km/h, z wlaczonymi swiatlami drogowymi
zauwazylem na
szosie ulozone trzy kilkudziesieciokilogramowe kamienie.
Ulozone
w taki sposob, zeby kazde przejezdzajace auto musialo w
nie
uderzyc, jesli nie zdola zahamowac (tylko czemu znowu
ja?!).
Oczywiscie hamowalem (dobrze, ze nie zmienilem jeszcze
opon na
zimowe - na nich hamowanie na wilgotnej jezdni jest o
wiele
gorsze), ale nie udalo mi sie wyhamowac przed, ani
zmiescic sie
miedzy kamieniami.
Kamienie, kazdy o masie okolo 20-30 kg, polozone zostaly
na
szosie w nastepujacy sposob - dwa z bokow okolo 40-50 cm
od
brzegu jezdni, jeden, wiekszy, na srodku, odleglosci
miedzy nimi
to (na oko) mniej niz 140 cm. Polozone zostaly w takim
miejscu,
zeby nie bylo jak uciekac. Patrzac od strony, od ktorej
ja
nadjechalem, lezaly przed mostkiem zaopatrzonym w
betonowe
barierki. Pobocza z obu stron dosc strome, ziemia raczej
grzaska, gdzieniegdzie drzewa. Nie ma dokad uciec, zeby
uciec
skutecznie (do wyboru - kapotaz na polu albo wbicie sie
w
betonowa barierke mostku). Jadac z drugiej strony -
wlasciwie
tylko barierki.
Na marginesie dodam jeszcze, ze chwile pozniej ta droga
przejezdzal Fiat CC. Mimo tego, ze stalem kolo samochodu
z
wlaczonymi swiatlami awaryjnymi i swiecenia latarka,
jego
kierowca jedynie zredukowal bieg i przyspieszyl (jego
szczescie,
ze zdazylem doslownie chwile wczesniej usunac kamien,
ktory
lezal na jego pasie).
Zniszczenia:- kolo (na pewno felga, nie wiem jak z opona)
- elementy zawieszenia (wahacz, bo kolo jest cofniete,
mam
nadzieje, ze nowy amortyzator Sachsa nie jest
uszkodzony) - zderzak (najechalem dokladnie lewym kolem na kamien)
- belka pod zderzakiem (najprawdopodobniej)
- blotniki oba lekko wygiete (przemiescily sie mocowania
- lewy
duzo mocniej) - nie wiem jak drzwi lewe, na pewno przesuniety lewy
blotnik
utrudnia ich otwarcie (wiem juz, iz rzeczoznawca
stwierdzil, ze nie sa uszkodzone)
po tym co przeczytalem w tym temaciestwierdzam ze powinnismy sie cieszyc ze jestesmy posiadaczami tico a nie bmw czy audi takie ulozenie przeszkod sugeruje ze ktos chcial nietylko popsuc samochod ale raczej nim pojezdzic
w takich sytuacjach radze oddalic sie zaraz z miejsca zdarzenia i zawiadomic wladze moze kogos tam upoluja
na 90% ci zartownisie siedzieli gdzies niedaleko w krzakach czekaja na lepszy kasek niz tico a wiec szczescie w nieszczesciu
pozdrawiam i wspulczuje oby mniej takich niespodzianek -
Wyrazy współczucia.
Oby jak najmniej tego typu zdarzeń, ale jak widać jest coraz gorzej. <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" /> Policja jak zwykle w takich przypadkach tłumaczy sie "małymi mocami przerobowymi" i czekaja abyśmy sami przyprowadzili sprawców za rękę na komendę, a i tak zostaną wypuszczeni za "znikomą szkodliwość społeczną czynu"...
Jeszcze raz współczuje. -
o żesz.. szczerze współczuje tego przykrego incydentu <img src="/images/graemlins/frown.gif" alt="" />
z tego co piszesz wyglada to duzo gorzej jak moja kolizja w której uczestniczył mój tikaczu i astra <img src="/images/graemlins/frown.gif" alt="" />
nie pozostaje nic innego jak życzyć małych kosztów naprawy(jeśli o takich można mówić <img src="/images/graemlins/frown.gif" alt="" /> ) i szybkiego powrotu na nasze pełne niespodzianek szosy(byle były one już bez tych przyjemności)Pozdrawiam. -
Ogromnie współczuję <img src="/images/graemlins/cmok1.gif" alt="" />
-
Wiem co to znaczy i szczerze Ci współczuję. Miałem podobną sytuację całkiem niedawno 22.10. br. wybraliśmy się z żonką do Szczecina do rodzinki w odwiedziny, tj od miejsca gdzie mieszkam jakieś 450 km. Przejechaliśmy około240 km. mijaliśmy miejscowość Jastrowie ( Bory Tucholskie) między Chojnicami a Wałczem teren leśny i w pewnej chwili zauważyłem wybiegającego przed maskę samochodu........dzika, jak się później okazało 3 letnia locha, która ważyła około 130 kg. W jednej sekundzie zobaczyłem tylko czarny kształt przed samochodem poczuliśmy z żonką dość porządne uderzenie i maskę samochodu która chciała wpaść nam do kabiny. Dzięki temu że z przeciwnej strony nic nie jechało udało nam się uniknąć poważnej kolizji.
Dzika po wezwaniu policji dobił leśniczy, którego z kolei wezwał policjant. nie powiedziałem o samochodzie jest to Golf II, dosyć twardy ale to co zobaczyłem kiedy wysiadłem z niego jakie uszkodzenia poczynił zwierzak przeszło moje pojęcie. Przód samochodu został praktycznie całkowicie zniszczony tzn. lampy, maska, błotniki, zderzak, wszelkie plastykowe części, chłodnica wraz z wentylatorem. Praktycznie bez możliwości dalszego poruszania się, las ,nikogo znajomego tylko usiąść i płakać i tak też było.
Nie będę pisał co było dalej jakie procedury czyniła policja itd. powiem tylko tyle że policjant zabrał mi dowód rejestracyjny.
Wzdłuż lasu żadnego zabezpieczenia żadnej siatki tylko znak uwaga zwierzęta. Jadąc do Bydgoszczy jest super zabezpieczenie w postaci siatki i jest ok a tu tragedia. Opisuję tę sytuację nie po to by się wyżalać jakaż mnie spotkała krzywda chociaż dostałem po kieszeni potwornie
( nie mam AC za stare auto) ale piszę to po to by przestrzec wszystkich aby uważali na znaki jeżeli jest 50 to jedź 50 jeżeli jest uwaga zwierzaki to jedź tak by móc szybko się zatrzymać i inni niech sobie trąbią i się spieszą. Bo stare przysłowie pszczół mówi Kto się spieszy .... dalej znacie. Lepiej dojechać pół godziny później niż wcale.Chociaż ja nie jechałem szybko jak na tą trasę napewno wiedzą niektórzy gdzie to jest, ale gdybym jechał jeszcze wolniej może szkody nie byłyby aż takie a gdybym jechał szybcie prawdopodobnie nic już bym na forum nie napisał Pozdrawiam Jarek -
Wzdłuż lasu żadnego zabezpieczenia żadnej siatki tylko znak uwaga zwierzęta. Jadąc do Bydgoszczy jest super
zabezpieczenie w postaci siatki i jest ok a tu tragedia. Opisuję tę sytuację nie po to by się wyżalać jakaż
mnie spotkała krzywda chociaż dostałem po kieszeni potwornieSiatka na dzika, jesli ten sie uprze, niewiele pomoze... To strasznie solidne zwierzaki. W dodatku jesli jest znak "Uwaga zwierzeta" to nie ma szansa na odszkodowanie od Lasow Panstwowych...
( nie mam AC za stare auto) ale piszę to po to by przestrzec wszystkich aby uważali na znaki jeżeli jest 50 to jedź
50 jeżeli jest uwaga zwierzaki to jedź tak by móc szybko się zatrzymać i inni niech sobie trąbią i się spieszą.
Bo stare przysłowie pszczół mówi Kto się spieszy .... dalej znacie. Lepiej dojechać pół godziny później niż
wcale.Chociaż ja nie jechałem szybko jak na tą trasę napewno wiedzą niektórzy gdzie to jest, ale gdybym jechał
jeszcze wolniej może szkody nie byłyby aż takie a gdybym jechał szybcie prawdopodobnie nic już bym na forum nie
napisał Pozdrawiam JarekGdybac mozna do smierci, ale gdybys jechal cala droge szybciej, to pewno bys zdazyl przed dzikiem <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />
-
po tym co przeczytalem w tym temaciestwierdzam ze powinnismy sie cieszyc ze jestesmy posiadaczami tico a nie bmw czy
audi takie ulozenie przeszkod sugeruje ze ktos chcial nietylko popsuc samochod ale raczej nim pojezdzicCiezko byloby - kazde auto poza moze Hummerem, Starem 266 i temu podobnymi zostaje na takiej przeszkodzie uszkodzone w takim stopniu, ze nie nadaje sie do jazdy.
w takich sytuacjach radze oddalic sie zaraz z miejsca zdarzenia
Nie mialem akurat smiglowca <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />
i zawiadomic wladze moze kogos tam upoluja
na 90% ci zartownisie siedzieli gdzies niedaleko w krzakach czekaja na lepszy kasek niz tico a wiec szczescie w
nieszczesciuTamtymi drogami jakies auto o wartosci powyzej 30-40 tysiecy PLN jezdzi moze dwa razy w miesiacu, wiec Twoja teoria sie raczej nie sprawdzi <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> Gdybym chcial krasc BMW, to raczej nie powodowalbym w nim zniszczen za kilka czy kilkanascie tysiecy.
-
Witam! Wielkie współczucia!Całe szczęście że przy hamowaniu nie wpadłeś w poślizg bo ...... ehh szkoda gadać.Ale coś
mi się przypomniało.W tym roku zimą wracając z gór miałem trochę podobną sytuację.Trasa nr1 przed samą Łodzią,
godzina ... nie pamiętam ale jakoś było nad ranem, droga mokra a prędkość ok. 100km/h.Wychodziłem z zakrętu
jak zauważyłem dwie osoby przepychające bryłę lodu lub śniegu.Ostro zachamowałem, ci dwaj debile rozbiegli się,
jeden w lewo drugi w prawo a ja jakims cudem w ostatniej chwili odbiłem w lewo, i lekko uderzyłem prawą stroną
zderzaka w to "cos". Ledwo opanowalem auto, tak że zatrzymalem się ze 100m dalej. Wyskoczylem z auta ale już
ich nie było, sprawdziłem auto i pojechałem dalej.Na szczęście nic nie uszkodziłem ale do końca podróży byłem
.Wniosek z tego taki,że jadąc nawet tak ruchliwą drogą można spotakać się z wielką głupotą pieszych - choć
bardziej ciśnie mi się słowo samobójcy!!! PozdrawiamO, to ja teraz jestem naprawde przestraszony... Do tej pory myslalem, ze takie fajne niespodzianki mozna napotkac jedynie, albo przede wszystkim, na mniej uszczeszczanych trasach, a tu krajowa jedynka...
Mysle, ze oni chyba jednak raczej chcieli te bryle zostawic na pasie ruchu, wiec podobni dowcipnisie, jak w moim przypadku. -
zatłuc skurwysyna ktory to tam polozyl
Zdecydowanie sie zgadzam i sam mialem ochote... - z tym, ze zmuszony jestem prosic Cie o nieuzywanie wulgaryzmow na forum. Dzieki <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />