Powiadam Ci, przyzwyczaj znajomych takim podejściem do sprawy - efekt murowany. Po prostu - nie
ruszasz, dopóki ostatni z pasażerów nie zapnie pasów.
Podobnie robiłem w poprzednim samochodzie, tylko nie uruchamiałem silnika i nie trwało to aż minutę... ale działało. W Tico jednak zwykle kończy się to tak, że muszę odpiąć swój pas, wysiąść i iść do tyłu regulować pasażerom te pasy, bo sami się z tym niezmiernie męczą. A nie chcę tych pasów wyregulować tak, żeby "pasowały" na wszystkich, bo wtedy średnio będą spełniać swoją funkcję.
W zasadzie do "zmuszania" pasażerów z tyłu do zapinania pasów powinna nas skłaniać nie tylko troska o ich bezpieczeństwo (i ewentualnie mandaty), ale i nasze. Nie chciałbym, żeby osobnik z tyłu, w razie zderzenia, wleciał na mnie z impetem, bo to prawdopodobnie nie skończyłoby się dobrze dla nas obydwu.