Zabawiłem się w stolarza


  • Użytkownik archiwalny

    Witam!

    Jesienią minionego roku znajomy pozbywał się z domu szafki z półkami, tzw. słupek.
    Szkoda było to wyrzucać na śmietnik, dlatego przygarnąłem go z myślą, że coś z tego w przyszłości zrobię.
    Postanowiłem, że zrobię szafkę do garażu.
    Obecnie mam pudło po TV LCD 32", w którym trzymam różne klamoty.
    Ponieważ gwarancja na TV już minęła postanowiłem pozbyć się pudła kartonowego, a w jego miejsce wykonać i wstawić szafkę.
    Miałem też w garażu zgromadzone kilka płyt z rozebranych mebli.

    Wykonałem projekt wspomnianej szafki i niestety wyszło mi, że nie uda mi się jej zrobić w jednej tonacji - po prostu nie miałem odpowiedniej ilości jednakowych płyt meblowych.
    Co prawda szafka ta ma być w garażu i problemem nie jest jej ewentualna niejednorodność odcienia, jednak jakoś nie chciałem takiego rozwiązania.

    Przypomniało mi się, że mogę wykonać mniejszą szafkę na drobiazgi pod moje biurko komputerowe we wnęce na nogi. I tak miałem tam zgromadzone pudełka kartonowe z różnymi częściami elektronicznymi i duperelami, więc taka szafka nie tylko poprawiłaby estetykę, ale jednocześnie miałbym w tym miejscu większy porządek.

    Zrobiłem projekt (wielokrotnie poprawiany) i przystąpiłem do wymierzania i przycinania z posiadanych płyt meblowych. Wszystkie prace wykonywałem w garażu.

    Po tym przydługim wstępie zamieszczam już krótszy opis ze zdjęciami.

    I. Szafka pod biurko komputerowe.

    1. Na zdjęciu pierwszym widać moje projekty z wymiarami poszczególnych elementów.

    2. Fotka 2 pokazuje już wycięte wszystkie elementy. Cięcia dokonywałem głównie pilarką elektryczną.

    3. Na kolejnym zdjęciu widać korpus szafki ściśnięty pasami. Po prostu nie miałem pomysłu, jak to zamocować przed skręceniem śrubami, dlatego zastosowałem takie pasy.

    4. Zdjęcie 4 ukazuje drzwiczki ze świeżo zamontowanymi zawiasami.
    Dodam tylko, że do tej szafki zaplanowałem drzwi "łamane" poruszające się po szynie, stąd tak zamontowane są zawiasy.

    5. Na zdjęciu 5 szafka postawiona jest do góry nogami.
    Widać zamontowaną szynę, po której poruszane będą skrzydła drzwiowe oraz rolki do przesuwania szafki.

    6. Na fotce 6 widać szafkę od tyłu. W zasadzie jest ona już ukończona.
    Pozostanie jedynie okleinować krawędzie niektórych płyt i umieścić zaślepki na śruby.

    7. Na zdjęciu 7 jest już prawie gotowa szafka przygotowana do przeniesienia do domu.
    Na tym zdjęciu jeszcze nie zamontowałem tylko uchwytu do otwierania drzwiczek.

    8. Zdjęcie 8 prezentuje, jak to wszystko wygląda już u mnie w domu umieszczone w docelowym miejscu.

    9. Na ostatniej fotce widać, jak poruszają się drzwiczki.
    Typ łamany zastosowałem dlatego, że pod biurkiem łatwiej jest dostać się do wnętrza szafki przy takim rozwiązaniu niż przy tradycyjnych pojedynczych drzwiczkach.

    Podsumowując, z szafki tej jestem zadowolony, bo wreszcie poprawiona została estetyka tego miejsca (w tamtym miejscu miałem kilka pudełek), zamontowane rolki od spodu umożliwiają wysunięcie szafki w razie potrzeby dostępu do tylnej części biurka, wszystkie elementy pochodzą z odzysku (nawet śruby), a przede wszystkim całość powstała zgodnie z moimi pomysłami w pełni samodzielnie


  • Użytkownik archiwalny

    Powyżej pokazałem, jak wykonałem szafkę pod biurko komputerowe do domu.
    Oczywiście nie zrezygnowałem z pierwotnego pomysłu, czyli wykonania szafki do garażu.
    Postanowiłem, aby była ona niezbyt szeroka i w tak wąskim garażu, możliwie wysoka i długa.
    Szafka ta ma być wysokości stojącej obok szafki narzędziowej i długości zapełniającej przestrzeń między wspomnianą szafką narzędziową, a istniejącymi półkami w przedniej części garażu.
    Tak więc zaprojektowana szafka ma wymiary 110cm długości, 108cm wysokości i 36cm głębokości.

    II Szafka garażowa.

    Ze względu na większe wymiary i braki w posiadaniu odpowiednich płyt meblowych zmuszony byłem takowe kupić. Ponownie wykonałem projekt i z nim poszedłem do Castoramy, gdzie kupiłem płyty docięte na wymiar (poza półkami).
    Teoretycznie poszedłem na łatwiznę, jednak ze względu na możliwe cięcie z rozdzielczością co 0.5cm wiedziałem, że będę miał i tak sporo pracy ze szlifowaniem do potrzebnych wymiarów.
    W zasadzie oryginalne zostały jedynie płyty korpusu (góra, dół, lewa i prawa ścianka), gdy wszystkie pozostałe wymagały już zeszlifowania do potrzebnych wymiarów.
    Podobnie całość prac wykonałem w garażu.

    1. Na zdjęciu 1 ponownie widać korpus ściągnięty pasem transportowym - to mój pomysł na dopasowanie boków przed skręceniem śrubami.

    2. Na fotce 2 szafka stoi do góry nogami, ścianki są już skręcone śrubami, zamontowana jest szyna drzwiowa oraz przykręciłem kółka umożliwiające przemieszczanie szafki.
    Dobrałem koła o dużym udźwigu, jednak po środku zamontowałem dodatkowe, aby konstrukcja nie uginała się pod ewentualnymi ciężarami. Korpus stale ściągnięty jest pasem do momentu przybicia z tyłu płyty pilśniowej.

    3. Kolejne zdjęcie pokazuje zbliżenie na zamontowane koła szafki.

    4. Na tym zdjęciu widać przycięte i zeszlifowane do wymaganych wymiarów drzwi. Nie trzeba się specjalnie domyślać, że zastosowałem tu również drzwi typu łamanego, tym razem podwójne.

    5. Na zdjęciu 5 widać już stojące na kółkach pudło szafki z zamontowaną z tyłu płytą pilśniową. W tym momencie korpus jest w zasadzie gotowy, pozostaje jedynie okleinować krawędzie.

    6. Na fotce 6 widać przygotowanie do wycięcia półek. Akurat je wykonałem z posiadanej płyty z rozmontowanego mebla. Cięcie wykonywałem pilarką, którą przesuwałem wzdłuż listwy przymocowanej ściskami stolarskimi (teoretycznie uzyskiwałem równą linię cięcia).

    7. Kolejne zdjęcie przedstawia wstępnie zmontowaną całą szafkę wraz z półkami.

    8. Zdjęcie 8 to kolejna prezentacja szafki tym razem z zamkniętym jednym skrzydłem drzwiowym. Z lewej strony widać ułożone na stosie pocięte płyty meblowe - o tym napiszę w nowym temacie.

    9. Na ostatnim zdjęciu widać już gotową szafkę po okleinowaniu krawędzi jeszcze bez uchwytów do otwierania drzwi (są już kupione). Jeszcze nie stoi na swoim planowanym miejscu, bo fotkę zrobiłem zaraz po jej złożeniu. Przy okazji zrobię zdjęcie i pokażę, jak ona wygląda po umieszczeniu tam gdzie ma stać.

    Podsumowanie: wbrew pozorom, mimo stosunkowo prostej konstrukcji, pracy przy tej szafce było naprawdę dużo. Myślę, że rozwiązanie z łamanymi drzwiami sprawdzi się w garażu, gdzie w przypadku konieczności otworzenia drzwi przy stojącym obok samochodzie będzie zdecydowanie łatwiejsze niż otworzenie pojedynczych drzwiczek o szerokości ponad 50cm.


  • Użytkownik archiwalny

    Wykonując szafkę do garażu pomyślałem, że mogę zrobić jeszcze jedną.
    Tym razem znów do domu do postawienia obok biurka komputerowego.
    Obok biurka miałem ustawione kartony (po butach), gdzie trzymałem różne swoje drobiazgi głównie elektroniczne.
    Postanowiłem więc zrobić w tym miejscu szafkę o możliwie najmniejszych wymiarach mieszczących wspomniane pudełka.

    III Mała szafka wolnostojąca.

    Jak pisałem wyżej, szafka z założenia miała być możliwie mała i jedynie pomieścić posiadane pudełka. Stąd wymiary jej to długość 43.5cm, wysokość 52cm (do wysokości trzeba dodać 2cm wysokości rolek) i 30cm głębokości.
    Podobnie postanowiłem zamontować małe rolki do możliwego przesuwania szafki oraz podwójne drzwiczki (tradycyjne).
    W trakcie wykonywania poprzednich szafek pozbyłem się większości płyt ze zdemontowanych mebli, dlatego podobnie w Castoramie zamówiłem docięte płyty na wymiar. Podobnie z racji rozdzielczości cięcia co 0.5cm wiedziałem, że czeka mnie sporo docinania i szlifowania do potrzebnego wymiaru. Łącznie zamówiłem 6 płyt na korpus i drzwiczki, natomiast płytę pilśniową i półkę docinałem z posiadanych materiałów.

    1. Tradycyjnie już na pierwszym zdjęciu widać ściągnięty taśmą korpus szafki przygotowany do skręcenia śrubami meblowymi.

    2. Następna fotka - wstępne sprawdzenie, czy wszystko pasuje. Tu wszystko teoretycznie jest OK, jednak z racji niemożliwości takiego zamocowania drzwi (rodzaj zastosowanych zawiasów) musiałem drzwi dość sporo zeszlifowywać z ich szerokości.

    3. Korpus już skręcony, przybita z tyłu płyta pilśniowa, więc można zdemontować taśmę ściągającą.

    4. Na zdjęciu 4 widać przymiarki do mocowania zawiasów. Tak naprawdę z nimi miałem najwięcej pracy.

    5. Kolejne zdjęcie nr 5 - jedne drzwiczki już przykręcone i nawet wstępnie wyregulowane.

    6. Na zdjęciu 6 zdemontowałem drzwiczki i od spodu zamontowałem rolki, a w środku kołki na ułożenie półki.

    7. Na zdjęciu 7 widać już gotowy korpus, tzn. wszystkie krawędzie okleinowane i zamontowany cały osprzęt bez drzwiczek - w tym przypadku zastosowałem rozwiązanie standardowe.

    8. Zdjęcie 8 - w zasadzie szafka już złożona i gotowa do zaniesienia do domu. Pozostaje jedynie włożenie zaślepek na łby śrub.

    9. Ostatnia fotka - tak szafka prezentuje się, gdy są zamknięte drzwiczki.

    Podsumowanie.

    I to by było na tyle, na razie dam sobie już spokój z pracami stolarskimi, choć na wiosnę przewiduję wykonanie szafki z płyty OSB na balkon.
    Zaprezentowane szafki nie są niczym specjalnym ani skomplikowanym, jednak mi amatorowi sprawiły trochę trudności. Prace wykonywałem w garażu popołudniami i wieczorami przez ładnych kilka dni.
    Mimo, że ze wszystkich konstrukcji jestem zadowolony, to cały garaż nadaje się do odkurzenia. Dosłownie wszystko i wszędzie jest zakurzone i to niezła warstwą pyłu.
    Tak naprawdę powinien cała zawartość garażu wynieść ze środka, wszystko dokładnie wysprzątać i umyć na mokro i dopiero ponownie również przetarte całe wyposażenie garażu wnieść na swoje miejsce

    Na koniec fotki:


  • Admin

    Bardzo ładne mebelki.
    Pisałeś o cięciu pilarką elektryczną: jak wygląda sprawa z odłupanymi fragmentami powierzchni płyty? Nie uszkodziłeś za mocno? Wiadomo, że połupała się ta strona, która była od spodu przy cięciu - i ona jest niewidoczna (przylegająca do krawędzi innych ścianek)?
    Uważam, że świetnie poradziłeś sobie z zachowaniem prostej linii cięcia. Ja nie mam precyzyjnego narzędzia do cięcia, widoczne elementy zawsze dawałem do przecinania formatówką w zakładzie stolarskim.
    Jeśli chodzi o odkurzanie garażu... to niestety, wszelkie prace stolarskie (czy to przy płytach, czy przy drewnie) kończą się warstwą kurzu wszędzie... To efekt używania narzędzi elektrycznych. Chociaż... już przy samym szlifowaniu papierem ściernym można nieźle nabrudzić.
    A propos: pisałeś o zeszlifowywaniu krawędzi: czym to robiłeś?


  • Użytkownik archiwalny

    Bardzo ładne mebelki.

    Dla mnie bardzo przydatne

    Pisałeś o cięciu pilarką elektryczną: jak wygląda sprawa z odłupanymi fragmentami powierzchni płyty?
    Nie uszkodziłeś za mocno? Wiadomo, że połupała się ta strona, która była od spodu
    przy cięciu - i ona jest niewidoczna (przylegająca do krawędzi innych ścianek)?

    Dużych uszczerbień krawędzi nie mam.
    Wynika to głownie z dwóch aspektów.
    Po pierwsze specjalnie kupiłem tarczę o 60 zębach, dzięki czemu przy wolnym posuwie pilarki krawędzie były w całkiem dobrym stanie. Ale to nie wszystko.
    Wszystkie cięte przeze mnie elementy były wykonane z kilkumilimetrowym zapasem. To ten zapas później był zeszlifowywany do żądanego wymiaru. Dzięki tej metodzie pracy było naprawdę sporo, za to krawędzie prawie idealne.

    Uważam, że świetnie poradziłeś sobie z zachowaniem prostej linii cięcia.

    Przy opisie zastosowanej metody cięcia płyt meblowych wzdłuż przymocowanej ściskami stolarskimi listwie napisałem, że gwarantowało to "w zasadzie" uzyskanie równej linii.
    Niestety, z niewiadomych dla mnie przyczyn, mimo mocno przymocowanej listwy prowadzącej pilarka miała tendencje do cięcia pod ukosem w kierunku listwy. Takie zachowanie piły powodowało, że po przecięciu ok. 20cm piła zaczynała się zakleszczać powodując palenie powierzchni ciętej płyty. Raz postanowiłem mimo tego zakleszczania dojechać do końca ciętej płyty (brakowało dosłownie 10cm). Skończyło się na mocnym zgrzaniu silnika pilarki i wylatującym dymem z jej wnętrzności. Po ostygnięciu silnik tylko ruszył na pół sekundy, po czym nie reagował już na przycisk załączający.
    Rozebrałem pilarkę i stwierdziłem, że pod wpływem temperatury zniekształceniu uległy ebonitowe gniazda szczotek silnika powodując ich zakleszczenie w środku, przez co nie było styku z komutatorem wirnika.
    Namęczyłem się naprawdę parę godzin i udało mi się wysunąć szczotki, a następnie pilnikiem ukształtować ich gniazda. Później chwila prawdy i pilarka ruszyła - odetchnąłem z ulgą.
    Nie wiem, co jest przyczyną skośnego cięcia piły

    Ja nie mam precyzyjnego narzędzia do cięcia, widoczne elementy zawsze dawałem do przecinania formatówką w zakładzie stolarskim.

    Jak pisałem, pilarką w zasadzie przecinałem elementy ze sporym zapasem, a później wszystko wyrównywałem poprzez szlifowanie. To żmudna praca, jednak gwarantuje uzyskanie naprawdę dokładnych wymiarów.
    Prościej było, gdy część elementów szafek zamawiałem w Castoramie, choć krawędzie też wcale idealne nie były.

    Jeśli chodzi o odkurzanie garażu... to niestety, wszelkie prace stolarskie (czy to przy płytach, czy przy drewnie) kończą się warstwą kurzu wszędzie... To efekt używania narzędzi elektrycznych. Chociaż... już przy samym szlifowaniu papierem ściernym można nieźle nabrudzić.

    Przystępując do prac stolarskich zdawałem sobie z tego sprawę, choć nie sądziłem, że pyłu będzie aż tyle i to we wszystkich możliwych miejscach.

    A propos: pisałeś o zeszlifowywaniu krawędzi: czym to robiłeś?

    Trochę ułatwiłem sobie pracę, bo w Lidlu kupiłem szlifierkę taśmową i to nią dokonywałem zgrubnego szlifowania. Gdy materiału zostawało już stosunkowo mało, w końcowej fazie szlifowałem ręcznie papierem ściernym umieszczonym na korku (specjalnie kiedyś kupiłem do szlifowania szpachli przy pracach przy samochodach).

    Pisałem o tym, że szafki nie są niczym skomplikowanym, jednak w moim przypadku, ze względu na obrany styl obróbki były strasznie pracochłonne.


  • Admin

    Dużych uszczerbień krawędzi nie mam.

    Taka ciekawostka: obecnie wytwarzane płyty są dużo gorszej jakości niż takie sprzed 20, 30 lat. Takie stare, trafiające się czasem "z odzysku" ze starych szafek, trudniej jest przeciąć (są bardziej jakby "zwarte", mają mniejsze drobiny, klej też jakby trochę mocniejszy...). Po przecięciu mniej jest odprysków na powierzchniach.

    Przy opisie
    zastosowanej metody cięcia płyt meblowych wzdłuż przymocowanej ściskami stolarskimi
    listwie napisałem, że gwarantowało to "w zasadzie" uzyskanie równej linii.

    Aha. Jednak fakt, roboty przy tym miałeś spoooro...

    Niestety, z
    niewiadomych dla mnie przyczyn, mimo mocno przymocowanej listwy prowadzącej pilarka
    miała tendencje do cięcia pod ukosem w kierunku listwy.
    (...)
    Nie wiem, co jest przyczyną skośnego cięcia piły

    Sądzę, że drgania połączone z niekoniecznie wprawną ręką - przecież nie pracujesz tą pilarką codziennie... Urządzenie jest lekkie, pod wpływem drgań łatwo samo skacze i zmienia kierunek. Trzeba sporego doświadczenia i pewnej ręki, aby ciąć jak po sznurku.

    Pisałem o tym, że
    szafki nie są niczym skomplikowanym, jednak w moim przypadku, ze względu na obrany
    styl obróbki były strasznie pracochłonne.

    Wierzę...


  • Użytkownik archiwalny

    Taka ciekawostka:
    obecnie wytwarzane płyty są dużo gorszej jakości niż takie sprzed 20, 30 lat. Takie
    stare, trafiające się czasem "z odzysku" ze starych szafek, trudniej jest przeciąć
    (są bardziej jakby "zwarte", mają mniejsze drobiny, klej też jakby trochę
    mocniejszy...). Po przecięciu mniej jest odprysków na powierzchniach.

    Też to zauważyłem. Nowe płyty meblowe mają luźniejszy materiał i nawet podczas ręcznej obróbki wielokrotnie zauważałem "wysypywanie" się wiórów ze środka.
    Oprócz tego sama zewnętrzna powierzchnia jest słabszej jakości, bo trzeba niesamowicie uważać, aby się nie porysowała.

    Aha. Jednak fakt, roboty przy tym miałeś spoooro...

    Niestety, w moim przypadku była wymagana wręcz milimetrowa dokładność, a sama piła nie gwarantowała mi idealnej linii cięcia bezpośrednio na wymiar.
    To powodowało, że musiałem ciąć płyty z kilkumilimetrowym zapasem.
    Samo cięcie jest generalnie krótkotrwałe, jednak szlifowanie to już dziesiątki minut

    Sądzę, że drgania połączone z niekoniecznie wprawną ręką - przecież nie pracujesz tą pilarką codziennie... Urządzenie jest lekkie, pod wpływem drgań łatwo samo skacze i zmienia kierunek. Trzeba sporego doświadczenia i pewnej ręki, aby ciąć jak po sznurku.

    Też w niewprawnym posługiwaniu się piłą upatruję kłopoty z poprawnym cięciem płyt meblowych. Z drugiej strony wielkiej filozofii tu nie ma - będę musiał kiedyś potrenować na innym materiale.


  • Użytkownik archiwalny

    9. Na ostatnim
    zdjęciu widać już gotową szafkę po okleinowaniu krawędzi jeszcze bez uchwytów do
    otwierania drzwi (są już kupione). Jeszcze nie stoi na swoim planowanym miejscu, bo
    fotkę zrobiłem zaraz po jej złożeniu. Przy okazji zrobię zdjęcie i pokażę, jak ona
    wygląda po umieszczeniu tam gdzie ma stać.

    Nadrabiam zaległości i pokazuję szafkę stojącą już na swoim, pierwotnie planowanym miejscu.


  • Admin

    O, i to jest zaleta budowanych samodzielnie mebli, że pasują doskonale do swojego miejsca.

    PS. Masz wzorowy "Ordnung" w garażu, ja od dwóch lat nie mogę się zdobyć na gruntowny przegląd rzeczy i zrobienie porządku...


  • Użytkownik archiwalny

    O, i to jest zaleta budowanych samodzielnie mebli, że pasują doskonale do swojego miejsca.

    Nie będę ukrywał, że szafka wcześniej została zaplanowana z dokładnością poniżej 1cm i tak też wykonana.

    PS. Masz wzorowy "Ordnung" w garażu, ja od dwóch lat nie mogę się zdobyć na gruntowny przegląd rzeczy i zrobienie porządku...

    No dobra, przyznam się, jak to wyglądało jeszcze kilka dni wcześniej


  • Admin

    No nieee... a już prawie się kompleksów nabawiłem.


  • Użytkownik archiwalny

    No nieee... a już prawie się kompleksów nabawiłem.

    Tak to jest, jak się majsterkuje, przez co mnóstwo rzeczy jest wyjętych (nawet żelazko od okleinowania szafek widać), a na dodatek żona doładowała ok. 10 toreb i siatek zbędnych rzeczy z domu
    Mimo, że teraz wszystko jest już uprzątnięte postanowiłem na nowo zrobić widoczne na ostatniej fotce regały.
    Po zabawie w stolarza wszystko jest tak zakurzone, że pozostaje jedynie każdą rzecz przetrzeć mokrą szmatką.
    Wpadłem na pomysł, aby regały zasłonić roletami bambusowymi.
    Po opuszczeniu będą one stanowiły zaporę dla kurzu, a jednocześnie ciekawscy ludzie przechodzący przy otwartych drzwiach mniej zobaczą
    Rolety już kupiłem na wyprzedaży w Castoramie po 15zł/szt.

    Nogi regałów postanowiłem wykonać z nowych kantówek, a nie jak dotychczas z drewna rozbiórkowego.
    Wypatrzyłem w Castoramie kantówki 40x58 o długości 200cm w cenie 9.98zł/szt.
    Ponieważ akurat miałem zwykły koszyk plastikowy, a jednocześnie nie miałem drobnych na koszyk metalowy, dlatego zakup 10szt wspomnianych kantów odłożyłem do następnego razu, czyli za dwa dni.
    Po dwóch dniach ponownie przyjechałem, tym razem z koszem metalowym, na który planowałem położyć wybrane kantówki.
    Jaki był mój szok, gdy dokładnie te same kantówki położone dokładnie w tym samym miejscu podrożały z 9.98zł/szt do 13.76zł/szt

    Cholera jasna, w ciągu dwóch dni podwyżka o prawie 40%

    Trudno, nastawiłem się już na ten zakup i kupiłem 10szt. tych kantówek.

    Teraz czekają w garażu na wykonanie z nich nowych regałów.

    Oczywiście w terminie późniejszym pokażę wynik moich prac.


  • Admin

    Wiesz, dokładnie wczoraj, gdy czytałem ten wątek, przyszło mi do głowy podzielić się moim pomysłem na ochronę przed kurzem. Ale pomyślałem, że jednak najpierw trzeba posprzątać, potem fotografować - przez co sprawa się odłoży w czasie...
    Dobra, do rzeczy; może wykorzystasz mój "patent" (rozwiązanie proste i bardzo tanie), a rolety przeznaczysz na inny cel?
    Sprawę opisałem w oddzielnym wątku. Sprawę zasłon kontynuujmy tam.


  • Użytkownik archiwalny

    Wiesz, dokładnie wczoraj, gdy czytałem ten wątek, przyszło mi do głowy podzielić się moim pomysłem na ochronę przed kurzem.

    I to jest dobry pomysł

    Ale pomyślałem, że jednak najpierw trzeba posprzątać, potem fotografować - przez co sprawa się odłoży w czasie...

    Nie ma problemu, poczekam spokojnie i tak min. tydzień, bo jestem świeżo po chorobie i mam zabronione przebywanie w zimnym pomieszczeniu - możliwe komplikacje po zapaleniu nerwu kulszowego

    Dobra, do rzeczy;
    może wykorzystasz mój "patent" (rozwiązanie proste i bardzo tanie), a rolety przeznaczysz na inny cel?
    Sprawę opisałem w oddzielnym wątku. Sprawę zasłon kontynuujmy tam.

    Już widziałem opis i rysunek i rozwiązanie jest dobre
    Moje półki są i będę jednakowej głębokości, ale i tak z ciekawością zobaczę, jak to wygląda u Ciebie na zdjęciu


  • Admin

    I to jest dobry pomysł

    Taaak... Tylko ciężko się zabrać za "manuale", nie każdy ma "dryg" do tego.

    Nie ma problemu,
    poczekam spokojnie i tak min. tydzień, bo jestem świeżo po chorobie i mam zabronione
    przebywanie w zimnym pomieszczeniu - możliwe komplikacje po zapaleniu nerwu
    kulszowego

    Uhuhu, lepiej wylecz to do końca.

    Już widziałem opis i rysunek i rozwiązanie jest dobre

    Dobre (sprawdza się od wielu lat) i bardzo tanie. Tak naprawdę wydałem parę złotych na folię i kilka m ładnego, odpornego na strzępienie się sznurka; listewki miałem jakieś, te na dole nie muszę być całe, folię można mocować kawałkami starych listewek.

    Moje półki są i
    będę jednakowej głębokości, ale i tak z ciekawością zobaczę, jak to wygląda u Ciebie
    na zdjęciu

    KLIK
    Dziś dodałem parę zdjęć.


  • Użytkownik archiwalny

    Teraz czekają w garażu na wykonanie z nich nowych regałów.
    Oczywiście w terminie późniejszym pokażę wynik moich prac.

    Prace odłożyłem do urlopu - koniec sierpnia br.
    Zrobiłem nowe regały, jednak przynajmniej na razie podarowałem sobie "żaluzje".
    Jak pisałem wcześniej, już na początku roku miałem kantówki, natomiast na półki chciałem wykorzystać płyty meblowe z demobilu oraz kupione kiedyś płyty OSB.
    Okazało się jednak, że nie mam tyle materiału na półki, a robienie ich z czego popadnie nie będzie wyglądało estetycznie. Wiem, że to tylko garaż, jednak i tu przywiązuję wagę do estetyki.
    Poszedłem do Castoramy i tam zamówiłem płyty na półki. Ponieważ ich trochę było, to kupiłem białe płyty meblowe 18mm docięte na wymiar.
    Dokupiłem również listwy z przeznaczeniem na podpory półek, sporą ilość wkrętów, okleinę na gorąco itp.
    Było trochę problemów, bo kantówki miałem o długości 2m, a potrzebowałem 2.31m. Trzeba było je jakoś przedłużyć - wybrałem metodę na wpust długości 10cm.
    Oprócz tego wszystkie półki w rogach mają wycięcia na nogi - widać to na ostatnich zdjęciach.
    Oprócz tego na blat roboczy zastosowałem blat kuchenny dużo grubszy, który z większej powierzchni przycinałem piłką ręczną.
    Wysokość wszystkich półek została dobrana doświadczalnie pod rzeczy, które będą tam przechowywane.
    Dodatkowo dokupiłem pudełka kartonowe, które testowo na fotkach rozłożone są na półkach (mam ich więcej).

    Całość jest już wykonana i wykorzystywana, w tym również przeniosłem oświetlenie blatu roboczego.

    Generalnie jestem zadowolony, bo przy okazji zrobiłem gruntowne porządki i na śmietnik wyleciało mnóstwo rzeczy po Tico i Astrze, w tym dwa alternatory, końcówki drążków, wahacze (Tico + Astra), tablice wskaźników itp.

    Całość materiałów zamknęła się w kwocie ok. 250-300zł, jednak co najważniejsze, zrobione jest na wymiar zgodnie z moimi potrzebami

    Poniżej zdjęcia świeżo zmontowanych półek z jeszcze pustymi kartonami.

    PS.
    Znalazłem i dodałem ostatnią fotkę, jak to teraz wygląda (nie zamocowałem jeszcze kabla od lampy).