No i to jest błąd kupujących...
Jak się udowodni sprzedającemu,z e było coś kręcone to może się to skończyć w sądzie. Tak tak!
Tylko trzeba udowodnić i co najwazniejsze w umowie sprzedaży/kupna zanotowac jaki samochód ma przebieg w dniu zakupu...Podpis niżej jest więc nie ma szans sie wykręcić! A potem to trzeba szukac u udowodnić, ze było coś "machlowane" przy liczniku...
Jednak kto taką notkę ma w umowie? <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />
Druga sprawa-historia auta...kontrolne wpisy w książeczkę. Miałem takowe-rok po roku tzw. gwarancyjne i parę pogwarancyjnych-wszystko czarno na białym! No i mi sie udało-w grudniu 2001 roku nabyłem samochód z 1997 roku (rejestracja styczeń 1998) z przebiegiem udokumentowanym 16 tys km. <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> Od żadnego znajomego-po prostu ogłoszonko w prasie i szybka transakcja. <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> No OK...Znając zycie nie ma książeczki, zero wpisów-no teraz nikt nie wpisuje, ale może były...Jak ktoś w pierwszym, drugim,trzecim roku robił po 20-25 tys km (jest notka przecież) to nie wierzcie w to, że przez następne 5-6 lat zrobił np 10-30tys km...No bo sie zdarzaja takowe przypadki przecież! A wtedy licznik skręcony-przebieg cacy 50 tys km, a książeczki...brak! <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> Różne są tricki...troszkę to znam. <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> tak samo dotyczy sie to notki "bezwypadkowy"...żądajcie takiej adnotacji na umowie, a nikt tego nie robi. No ale nie rzadko jest sprzedający 3-4 właścicielem i mówi..."on nie uderzył, a co było wcześniej nie wie"...więc nie ręczy bezwypadkowości i się nie podpisze. Ale I-szy właściciel powinien nie mieć żadego "ale" co do obu notek...przebieg i bezwypadkowość-na dole podpis i możemy spać spokojne. A druga sprawa...przebieg a stan licznika to zupełnie dwie rózne rzeczy, ale o tym chyba wiecie-prawda? <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> Pozdrawiam