Co dalej - wątek filozoficzny :)


  • Użytkownik archiwalny

    Od pewnego czasu nachodzi mnie marudząca myśl, żeby zmienić autko, mimo, że kocham je prawie jak żonę (czasem nawet bardziej, ale to csiii ). Nikt z nas właścicieli tico, nie kupował tego autka dla szpanu, często robiąc to wbrew opinii 'coponiektórych'. Jednak z czasem, zaczynam zazdrościć innym ich samochodów. Są większe, wygodniejsze, i co bardzo ważne bezpieczniejsze. Mimo, że pracuję już kilka lat, nie stać mnie jeszcze na nic lepszego. Ja wiem licze koszty paliwa i ogólnie utrzymania. Ale człowiek dązy do rozwoju i czego by nie mówić ogląda się na innych. No i nasze żelazka, z każdym rokiem wraz z rozwojem motoryzacji stają się jeszcze dziwniejszymi produktami zeszłej epoki.
    Też macie takie doły, czy to tylko takie moje chwilowe - przejsciowe? <img src="/images/graemlins/smirk.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Też macie takie doły?
    Nie. Wykorzystuję samochód głównie w mieście, więc nic większego nie jest mi potrzebne. Po co mi 200-konny potwór, czy 5-metrowe kombi, jeśli 90% przebiegu to miejskie uliczki. Samochód ma być wg mnie dostosowany do potrzeb, kupowanie auta ponad miarę tylko dla lepszego (???) samopoczucia jest niepoważne.


  • Użytkownik archiwalny

    Od pewnego czasu nachodzi mnie marudząca myśl, żeby zmienić autko, mimo, że kocham je prawie jak
    żonę (czasem nawet bardziej, ale to csiii ). Nikt z nas właścicieli tico, nie kupował tego
    autka dla szpanu, często robiąc to wbrew opinii 'coponiektórych'. Jednak z czasem, zaczynam
    zazdrościć innym ich samochodów. Są większe, wygodniejsze, i co bardzo ważne
    bezpieczniejsze. Mimo, że pracuję już kilka lat, nie stać mnie jeszcze na nic lepszego. Ja
    wiem licze koszty paliwa i ogólnie utrzymania. Ale człowiek dązy do rozwoju i czego by nie
    mówić ogląda się na innych. No i nasze żelazka, z każdym rokiem wraz z rozwojem motoryzacji
    stają się jeszcze dziwniejszymi produktami zeszłej epoki.
    Też macie takie doły, czy to tylko takie moje chwilowe - przejsciowe?

    JA tak nie mam (w garażu zawze stoi LAGUNA <img src="/images/graemlins/biglaugh_.gif" alt="" />)
    Co do zmiany auta na lepsze i droższe w utrzymaniu to lepiej się wcześniej zastanowić przed popełnieniem błedu. Jeżeli oszacujesz że mogą byćproblemy z utrzymaniem auta lepszej klasy to lepiej go nie kupować. Najważniejsze by nim jeździć tyle ile się potrzebuje, to jest najważniejsze. Bo kupić auto po to żeby stało przed domem czy w garazu to niekoniecznie dobry pomysł. A kupić auto to dziś naprawde kaszka z mleczkiem. Za 10 tys zł można już kupić naprawde zrealizować sporo swoich marzeń z lat 90`tych. Ale to niestety są skarbonki bez dna.
    Pozdro !!!


  • Użytkownik archiwalny

    Jezeli juz musisz zmieniać to masz dwie opcje <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

    Matiz -zostaniesz w rodzinie DU i technologia z Tico pokrewna

    Swift - zostaniesz na zlosnikiowym forum a auto większe i bardziej komfortowe <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" />

    Oczywiscie nie musisz sie tym sugerować <img src="/images/graemlins/bzik.gif" alt="" />



  • Od pewnego czasu nachodzi mnie marudząca myśl, żeby zmienić autko, mimo, że kocham je prawie jak żonę (czasem nawet
    bardziej, ale to csiii ). Nikt z nas właścicieli tico, nie kupował tego autka dla szpanu, często robiąc to
    wbrew opinii 'coponiektórych'. Jednak z czasem, zaczynam zazdrościć innym ich samochodów. Są większe,
    wygodniejsze, i co bardzo ważne bezpieczniejsze. .
    Też macie takie doły, czy to tylko takie moje chwilowe - przejsciowe?

    Wiadomo, że czasem patrzy się, jakimi samochodami jeżdżą inni, ale ja się wyleczyłem z zazdrości i ochoty kupna innego samochodu. Po prostu mam takie samochody, jakie są mi potrzebne. Co mi po nowym Volvo, skoro i tak będę jeździł głównie po mieście, a jako skuteczny hamulec stopujący przed pomysłem wymiany samochodu są chociażby koszty ubezpieczenia (zawsze wykupuję OC, AC, NW) i utrzymania, w tym części zamiennych.
    Dlatego też w tym roku zrezygnowałem z okazji kupna Toyoty Avensis 4D4 (diesel) oraz ostatnio super max. wypasionego Mondeo od prezesa firmy paliwowej w naprawdę bardzo przystępnej cenie.

    PS.
    Starsze samochody mają też dodatkowy PLUS - po prostu o nie nie drżę jak o nowe i nie przejmuję się już każdą ryską. Ostatnio bez emocji przyjąłem informację, że żona cofając Tico uderzyła w latarnię (skończyło się na ręcznym podnoszeniu zderzaka tylnego), jak również specjalnie nie przejąłem się kartką pozostawioną za wycieraczką Astry o treści "Przepraszam, że uderzyłam lekko w pana zderzak i go trochę uszkodziłam. Proszę o kontakt ....... (podany został adres). Jak poszedłem do kobietki, to nie mogła się nadziwić, gdy jej powiedziałem, że naprawa jej szkód będzie kosztowała ok. 400zł, a ja to zostawię jak jest i nie musi mi nic płacić <img src="/images/graemlins/bzik.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    korci,ale jak mialem tico to bylo mile uczucie jak za 20 zl z ekipa jechalem nad jezioro. teraz to juz za 20 zl to moge tylko troche dalej jak po bulki skoczyc.
    ...niezapomniene uczucie odstawiania lepszych fur ze swiatel, i zwinnosc tego robaczka w miejskich korkach.

    ps nie masz hajsu na lepsza fure,dbaj o tico i sie nie martw. ten kompleks malego samochodu kazdy mial a szczegolnie jak znajomi podkur**.ale jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma i tego trzeba sie trzymac.


  • Użytkownik archiwalny

    korci,ale jak mialem tico to bylo mile uczucie jak za 20 zl z ekipa jechalem nad jezioro.

    Ja do tej pory z łezką w oku wspominam letnie - jednodniowe wypady nad morze za 40,- w obie strony w 5 osób <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" />
    Już nie mogę się doczekać lata... <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    A ja miewam takiego doła, zwłaszcza po tym jak osobiście pojeżdżę innymi autami, choćby skromnym daewoo nexią. Jednak prowadzenie statecznego sedana i nie czucie każdej dziury w drodze potrafi człowieka zdołować po powrotnej przesiadce do Tico.

    A tak w ogóle to zakochałem się w automatach i może w przyszłym roku cosik sobie kupię, choćby jakieś daewoo z automatem <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" /> i może to być skromna nexia, espero lub leganza w automacie <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

    Od biedy rozważam astrę I (automat), ale nie wiedzieć czemu są to auta o ok. 3-4 tys droższe od DU przy tym samym roczniku.

    Najlepiej jeździło mi się Renault Megane I po liftingu (ph2), silniczek 1.6 16V 110 KM i 4-biegowy automat. Dobre przełożenia, niskie spalanie i bardzo dobra dynamika. Niestety ciut za drogi jak dla mnie, ale może uskładam.


  • Użytkownik archiwalny

    A tak w ogóle to zakochałem się w automatach i może w przyszłym roku cosik sobie kupię, choćby
    jakieś daewoo z automatem i może to być skromna nexia, espero lub leganza w automacie

    Ciekawe czy po pierwszej usterce/naprawie bedziesz nadal kochac automat


  • Użytkownik archiwalny

    Ciekawe czy po pierwszej usterce/naprawie bedziesz nadal kochac automat

    Pewnie tak, bo wygodę trzeba kochać i trudno się od niej odzwyczaić, a pieniądze łatwo przychodzą i łatwo odchodzą. A bardziej poważnie to prawdopodobieństwo wystąpienia usterki jest podobne jak przy skrzyniach manualnych. Tak więc nie można zakładać, że co roku będę remontował skrzynię. Za to odejdą koszty wymiany sprzęgła <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

    Niestety kupując jakiekolwiek używane auto nigdy w 100% nie będziemy pewni jak ktoś jeździł i czy skrzynię taką czy ową szanował, podobnie jak silnik czy wreszcie całe auto.
    Ale jak to mówią - bez ryzyka nie ma zabawy, także i tak się z automatu nie wycofam, choć ewentualne koszty oczywiście również muszę brać pod uwagę.



  • Pewnie tak, bo wygodę trzeba kochać i trudno się od niej odzwyczaić, a pieniądze łatwo przychodzą i łatwo odchodzą.
    A bardziej poważnie to prawdopodobieństwo wystąpienia usterki jest podobne jak przy skrzyniach manualnych.

    Szwagier ściągnął z zagranicy zadbany samochód z automatyczną skrzynią biegów. Wszystko pracowało OK, tylko czasami coś "chrupnęło". Bez rozpisywania się, mechanicy orzekli, że był to jakiś tam drobiazg, a koszt naprawy wyniósł 4kzł <img src="/images/graemlins/szok.gif" alt="" />
    Dzięki za taki luksus <img src="/images/graemlins/bzik.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Szwagier ściągnął z zagranicy zadbany samochód z automatyczną skrzynią biegów. Wszystko
    pracowało OK, tylko czasami coś "chrupnęło". Bez rozpisywania się, mechanicy orzekli, że
    był to jakiś tam drobiazg, a koszt naprawy wyniósł 4kzł
    Dzięki za taki luksus

    Czegoś do czego nie umiem włozyć swoich łap nie kupuję, jeżeli jednak zamierzam kupić to wcześniej ściągam wszelką literaturę na ten temat i wkuwam teorię mając nadzieję że praktyka nie będzie potrzebna.
    Chorowałem kiedyś na Peugeota 406 - nawet już miałem jednego upatrzonego, 2001 rok z listopada - 100% pewniak, krajowy, serwisowany non stop, automat, wyposażenie full wypas - tapicerka skóra, niski przebieg, cena przystępna.
    Byłem nim w serwisie, przy samym wyjeździe podszedł do mnie mechanik i tylko nieznacznie pokręcił przecząco głową. Spotkałem się z nim już bez świadków godzinę później.
    Panie - powiedział - ta 406-tka więcej stała u nas niż jeździła, za naprawy skrzyni facet zostawiał u nas w kasie średno 6-8 tyś PLN w roku.
    Widziałem go później jak stał w komisie w cenie o 4 tyś PLN większej niż chciał właściciel, w końcu poszedł za cenę jaką chciał pierwszy właściciel, po 2 tygodniach stał zpowrotem w komisie w cenie o 2 tyś niższej niż za jaką go sprzedano. Z tego co wiem kupił go warsztat samochodowy, został przerobiony na manuala i sprzedany po cenie której nie dał bym nigdy.


  • Użytkownik archiwalny

    Witam
    Jeśli o mnie chodzi to wiele razy już się zastanawiałem czy nie sprzedać tico, ale uznałem że to jednak jak na moje potrzeby w zupełności wystarczające autko. Małe spalanie, nietypowy wygląd, praktyczny. Jeśli już koniecznie miałbym zmieniać samochód to nie potrzebuję dużego, mógłby być troszkę większy młodszy o minimum kilka lat oszczędny jak tico i co najważniejsze bezawaryjny. Z racji tego że nie mam stałych dochodów to póki co nie mam co myśleć o zmianie autka choć po ostatnich wakacjach była taka możliwość jednak zdecydowałem się, że zostanę przy tico, tylko, że jednak wsadziłem w niego kupę kasy żeby móc nim dalej bezpiecznie jeździć. Bardzo się do niego przywiązałem i bardzo mnie denerwuje gdy coś mu się złego dzieje. Myślę o jego sprzedaży w ciągu najbliższych 3-4 lat. Jeśli bym kupował inny samochód to prawdopodobnie był by to: Opel astra, corsa, suzuki swift, honda civic, fiat seicento, punto lub panda i jeszcze parę innych modeli. Na pewno nie był by to samochód z automatyczną skrzynią biegów i instalacją gazową. Automatyczna skrzynia wg mnie odbiera całą przyjemność z jazdy samochodem, jazda staje się nudna. Mam taką swoją małą zasadę ( nie wiem jak długo <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />) ale nie dam za samochód więcej niż 20 tys złotych. Więcej po prostu się nie opłaca. Nie zależy mi na elektrycznej regulacji fotela, jego ogrzewaniu itd. Wg mnie praktyczne elementy dodatkowego wyposażenia to klimatyzacja, centralny zamek (choć niekoniecznie) w większych samochodach wspomaganie kierownicy, ABS ale tylko wtedy gdy można go wyłączyć <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />, ogrzewanie tylnej szyby i lusterek, wycieraczka tylnej szyby, obrotomierz <img src="/images/graemlins/devil.gif" alt="" />.


  • Użytkownik archiwalny

    Kumpel ma/miał passata, kupował to był saper zadbany itd, pojeździł 5 miesiecy i padła "cudowna automatyczna skrzynia biegów". Mechanik przez miesiac cos przy niej dłubał, zainkasował 3500,- i samochód jeździł "aż" 3 dni. Jak postał pare dni to czasem zaskakiwał haha Obdzwonił całą polske i nie mógł dobrac skrzyni do niego, a założenie manuala calkowicie sie nie opłacało.

    Samochód miał AC, wiec zostawiał go pod blokiem z uchylonymi szybami i nie zablokowanymi drzwiami - odszkodowanie za kradzież samochodu dostał wieksze niż jak by go sprzedał jako uszkodzony.

    On już nigdy nie kupi automatu, ja tez nie, wszystkim co myslą o tej "wygodzie" rówznież proponuje sie najpierw 100 razy zastanowić, niż później wkur..... sie na samego siebie że sie taki wynalazek kupiło


  • Użytkownik archiwalny

    Szwagier ściągnął z zagranicy zadbany samochód z automatyczną skrzynią biegów. Wszystko
    pracowało OK, tylko czasami coś "chrupnęło". Bez rozpisywania się, mechanicy orzekli, że
    był to jakiś tam drobiazg, a koszt naprawy wyniósł 4kzł
    Dzięki za taki luksus

    Tego niestety nie wie się nigdy. Znajomy tą meganką jeździ od nowości, a więc od 2001 roku. Ma przejechane 120.000 km i awarii póki co żadnej nie miał. Natomiast dla mnie 7-latek to będzie pewnie najmłodsze rocznikowo auto (dobrze wyposażone), na jakie będę mógł sobie pozwolić. Okaże się.


  • Użytkownik archiwalny

    On już nigdy nie kupi automatu, ja tez nie, wszystkim co myslą o tej "wygodzie" rówznież
    proponuje sie najpierw 100 razy zastanowić, niż później wkur..... sie na samego siebie że
    sie taki wynalazek kupiło

    Chyba, że uda się go kupić na firmę w której się pracuje <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" /> a tak zamierzam, z resztą szef też jeździ automatem (akurat nówką), więc zrozumie <img src="/images/graemlins/waytogo.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Chyba, że uda się go kupić na firmę w której się pracuje a tak zamierzam, z resztą szef też
    jeździ automatem (akurat nówką), więc zrozumie

    Wsumie to co kto woli <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> Ja tam osobiście nie zrezygnował bym z manuala, moze i jest wygodniejszy (choć jak sie jeździ juz jakiś czas to biegi zmienia sie intuicyjnie i nie zwraca sie na to uwagi), ale jednak jazda na manualu daje znacznie wiecej frajdy i mozliwości <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Też macie takie doły, czy to tylko takie moje chwilowe - przejsciowe?

    Bywają takie doły. Np. gdy zobaczę, jak ktoś z moich znajomych kupił sobie jakieś niezłe wozidełko za niewielką cenę. Ale taki dół jest zwykle krótkotrwały, bo jak potem przekalkuluję, ile utrzymanie tego "niezłego wozidełka" będzie kosztować, to powraca radość z posiadania Tico. Jestem zadowolony, że jeżdżę praktycznie najtaniej, jak się da. W zasadzie mam kasę na nowy (inny, używany) samochód ale:

    • po pierwsze: wolę tą kasę trzymać, chociażby na kupno mieszkania,
    • po drugie: szkoda mi sprzedać auto, które kupiłem i utrzymuję w bardzo dobrym stanie technicznym.

    Jedyne co mnie dołuje nieprzerwanie, to małe poczucie bezpieczeństwa. Wiadomo - kontrowersyjna sprawa, jak z tym bezpieczeństwem biernym w Tico jest i nie chcę wywoływać kolejnej kłótni na ten temat. Ale oczywistym jest, że nie jest tak bezpieczne jak nieco większe i nowocześniejsze konstrukcje naszpikowane gadżetami, takimi jak poduszki itp.

    Zauważyłem, że jak jadę większym samochodem, to znacznie mniej denerwują mnie wariaci drogowi spychający mnie z pasa ruchu, jadący na zderzenie czołowe ze mną itp. W Tico takie sytuacje bardzo mnie drażnią i chyba jest to właśnie wina tegoż kompleksu związanego z brakiem poczucia bezpieczeństwa.

    Dziś myśl o bezpieczeństwie biernym nabiera u mnie szczególnego znaczenia, bo parę godzin temu mój ojciec "skasował" nasze drugie (w zasadzie pierwsze) auto w rodzinie - Citroena Saxo. W końcu inwestycja w poduszkę powietrzną, poczyniona ponad 10 lat temu, się "zwróciła" - ojciec wyszedł bez szwanku, choć auto chyba nie będzie już naprawiane. Gdy sobie pomyślę, jak ja w Tico wyglądałbym w podobnej sytuacji, to jest to właśnie ten "dół", o którym napisał Autor tego wątku.

    Generalnie, planuję mimo wszystko pojeździć Tico jeszcze ze 3 lata. Później pewnie kupię coś używanego i dobrze wyposażonego z segmentu C.


  • Użytkownik archiwalny

    Od pewnego czasu nachodzi mnie marudząca myśl, żeby zmienić autko, mimo, że kocham je prawie jak
    żonę (czasem nawet bardziej, ale to csiii ). Nikt z nas właścicieli tico, nie kupował tego
    autka dla szpanu, często robiąc to wbrew opinii 'coponiektórych'. Jednak z czasem, zaczynam
    zazdrościć innym ich samochodów. Są większe, wygodniejsze, i co bardzo ważne
    bezpieczniejsze. Mimo, że pracuję już kilka lat, nie stać mnie jeszcze na nic lepszego. Ja
    wiem licze koszty paliwa i ogólnie utrzymania.

    To prawda, że tico nie zapewnia dużego komfortu podczas jazdy. Mnie natomiast zapewnia komfort psychiczny bo:

    • nie muszę spłacać żadnych rat
    • nie muszę zbyt często jeździć do warsztatu
    • a jeśli już czasem jadę do warsztatu to nie martwie się, że dużo zapłacę
    • nie martwie się że nie dojadę do pracy
    • nie martwie się, że ktoś mi go ukradnie
    • itp.
      I zapewniam was, że posiadacze innych aut tego nam zazdroszczą

    Ale człowiek dązy do rozwoju i czego by nie mówić ogląda się na innych.

    Człowiek zawsze będzie oglądał się na innych, no chyba, że posiada maybacha.

    No i nasze żelazka, z każdym rokiem wraz z rozwojem motoryzacji
    stają się jeszcze dziwniejszymi produktami zeszłej epoki.

    To fakt tikusiów coraz mniej na drodze, gdzie one się podziały. 10 lat temu było ich więcej niż kwiatów na łące.Ale podobnie było z dużymi fiatami jeszcze niedawno były pogardzanie a teraz to już rarytas.
    Tico ma swój styl i wyróżnia się na drodze, bo większość aut jest teraz bardzo podobnych do siebie a poza tym zawsze podobały mi się te kanciaste japończyki: toyoty, daihatsu, mitsubishi itp a tico jest tego namiastką.

    Też macie takie doły, czy to tylko takie moje chwilowe - przejsciowe?

    Nie martw się zawsze może być gorzej
    Ja sobie powtarzam, że lepsze tico niż jazda autobusem


  • Użytkownik archiwalny

    Bywają takie doły. Np. gdy zobaczę, jak ktoś z moich znajomych kupił sobie jakieś niezłe
    wozidełko za niewielką cenę.

    No, akurat z tego powodu to niemał bym na Twoim miejscu doła. Trzeba sobie uświadomić jeden fakt. 95% tych jak to nazywasz "niezłe wozidelko za niewielką cenę" to są samochody sprowadzone, po przejściach i "wypicowane". To są samochody pod Polaka a Polak kupi wszystko, byle było ładne, miało niski przebieg i co najważniejsze żeby było tanie.
    Stworzył się więc w Polsce przemysł przerabiania czegoś co nie można nazwać samochodem bo nie uzyskało w innych krajach prawa do dalszej jazdy na coś co w Plsce nazywamy super autkiem, niebitym, full wypas, za czasem oszczędności całego życia. Ogólnie przemysł ten jest znany z przerabia "przystanków autobusowych" na nówki auta.
    Musisz sobie zdać sprawę z tego że te auta robione są na handel a nie do użytku. Ma to sprawiać tylko pozory samochodu. Użytkowe to to może i jest ale bezpieczne napewno nie.


Log in to reply