[1.0] Problem z odpaleniem - gubi się prąd, nie kręci rozrusznik


  • Użytkownik archiwalny

    Witajcie,

    Po dwóch tygodniach bezproblemowego użytkowania Swifta spotkałem się z pierwszym, dośc sporym problemem. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to - ale postaram się dośc porządnie rozpisać na owy temat, co powinno pomóc w uzyskaniu odpowiedniej pomocy.

    Otóż dziś z kolegą wymienialiśmy rozrząd (w sumie On wymieniał, ja raczej jako pomoc duchowa) - wszystko poszło gładko i bezproblemowo, po złożeniu całości do kupy odpaliliśmy samochód, ciesząc się z udanej naprawy. Potem jednak samochód zgasiłem, zamykamy kanał itp i... Swift nie odpala (od razu napisze, że IMHO awaria nie ma nic wspólnego z wymianą rozrządu).

    Sytuacja wyglądała dokładnie tak: Po przekręceniu kluczyka na zapłon słychać pompę paliwa, zapalają się kontrolki i wszystko wydaje się być OK. Jednak gdy przekręcam kluczyk bardziej (tak, by odpalić samochód) kontrolki gasną, rozrusznik w ogóle nie kręci - słychać przekaźnik, potem cyknięcie (bendix tzw?), jednak rozrusznik nie zakręci nawet na moment.

    Znajomy wziął się więc za rozwiązywanie problemu - przy podłączeniu do rozrusznika prądu bezpośrednio z akumulatora, kręci on bezproblemowo i samochód odpala, potem do zgaszenia silnika można jeździć i problemów żadnych nie ma. Następne odpalenie Swifta jest jednak dość problematyczne.

    Oczywiście styki na wszelakich kablach, które łączą akumulator z rozrusznikiem wyczyszczone, prąd dochodzi. Inna sprawa, że owe kable strasznie się grzeją - na tyle, że jeden z nich dosłownie przepalił się (jakiś mostek pociągnięty od wtyczki do radia). Problem nadal taki sam - po przekręceniu kluczyka kontrolki gasną, słychać przekaźnik, cyknięcie i nic więcej. Pod kabel idący do rozrusznika podłączyliśmy żarówkę - na sekundę błysknie, po czym prąd gdzieś się traci. Raz na wiele razy (coraz rzadziej), jeśli dodatkowo kluczyka nie dokręci się do końca (tak, aby kontrolki nie zgasły całkiem), samochód odpala

    Z kumplem mamy pewną teorię na temat awarii... może jakieś zwarcie w rozruszniku, przez co ciągnie on więcej prądu, powodując nagrzewanie się kabli i niemożliwość zapłonu? Na bezpośrednim, miedzianym kablu z akumulatora wszystko jest OK.

    Przeszukałem wszystkie tematy, w których występowało słowo "rozrusznik" i nigdzie nie znalazłem podobnego problemu (podobny problem znalazłem tutaj, jednak bez odpowiedzi)... liczę więc na Waszą pomoc, bo szczerze, nie mam pojęcia, co z autkiem jest nie tak i sytuacja lekko mnie załamała.

    PS. Jeszcze jedna wskazówka - gry przekręcę kluczyk na zapłon, temperatura silnika podnosi się i jest właściwie pokazana. Gdy przekręcę go dalej - spada na samo dno, przestaje być pokazywana. Światła, radio, wycieraczki, klakson itp stale działają.

    Pozdr.


  • Użytkownik archiwalny

    Ja miałem tak, że gdy dałem zapłon gasło wszystko, włącznie z zegarkiem... Przyczyną były zaśniedziałe klemy...

    I trick od posiadacza samuraja 1.3:
    W rozruszniku czasem potrafią się zawiesić szczotki, rozwiązanie to "uderzyć weń 3 razy montówką"

    Sposób działa sprawdzałem:D


  • Użytkownik archiwalny

    Ja miałem tak, że gdy dałem zapłon gasło wszystko, włącznie z zegarkiem... Przyczyną były
    zaśniedziałe klemy...
    I trick od posiadacza samuraja 1.3:
    W rozruszniku czasem potrafią się zawiesić szczotki, rozwiązanie to "uderzyć weń 3 razy
    montówką"
    Sposób działa sprawdzałem:D

    Klemy oczywiście dokładnie przeczyszczone, dla pewności sprawdziliśmy wszystko z innym akumulatorem (bankowo sprawnym) - dokładnie tak samo wygląda sprawa.

    Próbowaliśmy stukać w rozrusznik - niestety to raczej nie jest sprawa szczotek, pukanie nie pomaga. Z resztą gdy da mu się prąd bezpośrednio z akumulatora, kręci idealnie.

    Pozdr.


  • Użytkownik archiwalny

    Klemy oczywiście dokładnie przeczyszczone, dla pewności
    sprawdziliśmy wszystko z innym akumulatorem
    (bankowo sprawnym) - dokładnie tak samo wygląda
    sprawa.
    Próbowaliśmy stukać w rozrusznik - niestety to raczej
    nie jest sprawa szczotek, pukanie nie pomaga. Z
    resztą gdy da mu się prąd bezpośrednio z
    akumulatora, kręci idealnie.
    Pozdr.

    Więc szukaj problemu z kablem do rozrusznika i /lub masą do silnika.
    Wypnij rozrusznik i zobacz czy w ogóle dostaje on prąd?


  • Użytkownik archiwalny

    Zacznij od przeszlifoana papierem sciernym klem bo na połaczeniu wiazki z auku idzie najwiekszy prad w aucie i jak cos jest zsniedziałe, klema luzno przykrecona lub za mała powierzchnai styku to własnie tak sie dzieje. Jezeli to nie pomozse zrob to samo z rozrusznikiem i sprawdz kable. Ja mam luzne klemy i dzis jak było wilgotno 5x je poprawiałem bo miałem dokłądnie tak samo jak Ty
    pzodro


  • Użytkownik archiwalny

    Tak więc właśnie wróciłem z podwórka - Swift już pali <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

    Zrobiłem od nowa ten dziwny mostek przy wtyczce do radia (na grubym, miedzianym kablu - bo wygląda na to, że dość spory prąd tamtędy idzie), porządnie poprawiłem wszystkie styki na drodze do rozrusznika i samochód odpala.

    Wygląda jednak na to, że będzie walnięta stacyjka - trzeba wyczuć moment przkręcenia kluczyka (jak się kręci do końca - kaplica), kawałeczek po ustawieniu na zapłon.

    Pozdr.


  • Użytkownik archiwalny

    W poprzednim poście pisałem, że problem udało się rozwiązać - nic jednak bardziej mylnego... ;/

    Odpaliłem auto wiele razy, przejechałem się po osiedlu, postawiłem Swifta na placu. Po pół godzinie chciałem pojechać do miasta i stary problem powtórzył się, tyle że w gorszej wersji.

    Po pierwszym przekręceniu kluczyka sprawa wyglądała dokładnie tak samo, jak na początku - kontrolki przygasły, rozrusznik nie kręci, słychać tylko dziwne buczenie (przy delikatnym przekręceniu kluczyka - parę mm za zapłon, potem wszystko gaśnie).

    Przy kolejnym przekręceniu kluczyka sprawa wyglądała już jednak gorzej - żadne kontrolki nie zapalają się, kompletnie nic się nie dzieje. Wcześniej taką sytuację miałem po odłączeniu dziwnego mostka, o którym pisałem (dorzucę zdjęcie i dokładniejszy opis sprawy), teraz także przy podłączonym mostku.

    Sprawa mostka - połączone są dwa kable pokazane strzałeczkami:

    Jak już pisałem wcześniej - bez mostka (czyli tak, jak na zdjęciu) na przekręcenie kluczyka nigdy nie było żadnej reakcji (poza tym światła, zapalarka i wszystko inne działało). Aktualnei nawet przy połączonych kabelkach po przekręcneiu kluczyka nic się nie dzieje... Możecie mi powiedzieć, co to za kable zostały zmostkowane? Za co one odpowiadają i jakie mogą być przyczyny powstania czegoś takiego?

    Pozdr.


  • Użytkownik archiwalny

    Prawdopodobnie to kable od zasilania, jeden to stałe +12V a drugie to + ze stacyjki. Tego się nie powinno tak mostkować tylko ten ze stacyjki powinien być ucięty i tylko to co idzie do radia dołączone do tego +12 stałego a tamten ze stacyjki zaślepiony (zaizolowany). Sprawdzałeś bezpieczniki? Te pod maską i te w środku przy nogach?


  • Użytkownik archiwalny

    Prawdopodobnie to kable od zasilania, jeden to stałe +12V a drugie to + ze stacyjki. Tego się
    nie powinno tak mostkować tylko ten ze stacyjki powinien być ucięty i tylko to co idzie do
    radia dołączone do tego +12 stałego a tamten ze stacyjki zaślepiony (zaizolowany).
    Sprawdzałeś bezpieczniki? Te pod maską i te w środku przy nogach?

    Właśnie wracam z garażu od autka z garścią kolejnych informacji:

    Wziąłem się właśnie za skrzynkę bezpieczników pod maską i... jestem kompletnie zaskoczony. Nigdzie tam (poza dojściem prądu na bezpiecznik główny - 60A) nie było napięcia. Wszystkie światła, zapalarka, lampka podsufitowa działały. Wyjąłem więc wszystkie bezpieczniki spod maski, odłączyłem ten mostek przy wtyczce radia i... wszystkie światła nadal świecą, zapalarka działa itp... a przecież w instrukcji do Swifta wyraźnie pisze, że po wyjęciu bezpiecznika głównego nic nie powinno działać... potem zadrutowałem ten bezpiecznik główny - po przekręceniu kluczyka nadal nic... poprawiłem też masę idącą od akumulatora - nadal zero efektu.

    Bezpieczniki w przedziale pasażerskim - wszystkie sprawdzone i są OK.

    I kolejna sprawa - zrobiłem sobie swego rodzaju probówkę (wentylatorek z kompa na 12V, minus do akumulatora, plusem sprawdzałem, czy jest prąd) i sprawdziłem obecność prądu na kabelkach idących do i ze stacyjki. Prąd zawsze jest w wtyczce mającej dwa kabelki (oba zielone) oraz drugiej, prostokątnej. Co jednak ciekawe: Prąd jest dokładnie w tych samych kabelkach - zarówno przed, jak i po przekręceniu kluczyka... drogą dedukcji wskazuje to na uszkodzoną stacyjkę?

    Pozdr.


  • Użytkownik archiwalny

    Właśnie wracam z garażu od autka z garścią kolejnych informacji:
    Wziąłem się właśnie za skrzynkę bezpieczników pod maską i... jestem kompletnie zaskoczony.
    Nigdzie tam (poza dojściem prądu na bezpiecznik główny - 60A) nie było napięcia. Wszystkie
    światła, zapalarka, lampka podsufitowa działały. Wyjąłem więc wszystkie bezpieczniki spod
    maski, odłączyłem ten mostek przy wtyczce radia i... wszystkie światła nadal świecą,
    zapalarka działa itp... a przecież w instrukcji do Swifta wyraźnie pisze, że po wyjęciu
    bezpiecznika głównego nic nie powinno działać... potem zadrutowałem ten bezpiecznik główny

    • po przekręceniu kluczyka nadal nic... poprawiłem też masę idącą od akumulatora - nadal
      zero efektu.
      Bezpieczniki w przedziale pasażerskim - wszystkie sprawdzone i są OK.
      I kolejna sprawa - zrobiłem sobie swego rodzaju probówkę (wentylatorek z kompa na 12V, minus do
      akumulatora, plusem sprawdzałem, czy jest prąd) i sprawdziłem obecność prądu na kabelkach
      idących do i ze stacyjki. Prąd zawsze jest w wtyczce mającej dwa kabelki (oba zielone) oraz
      drugiej, prostokątnej. Co jednak ciekawe: Prąd jest dokładnie w tych samych kabelkach -
      zarówno przed, jak i po przekręceniu kluczyka... drogą dedukcji wskazuje to na uszkodzoną
      stacyjkę?
      Pozdr.

    Sprawdz jeszcze raz klemy aukmulatora. Moim zdaniem powiniennes wziasc schemat instaklacji elekycznej do reki i odmotac to co amsz zamotane. masz pewnei cos nagrzebane z radiem itd Wywal wszystko co niepotrzbne radio itd Mostek tez I jak wszystko bedzie banglac to dopiero podłacz radio A jak nadal nei ebdzie to muszisz szukac głebiej. Chociaz jezeli nie miałes tych objawwp rzez 2 tyg od kupna auta to moze to byc gdzies brak przejscia pradu.


  • Użytkownik archiwalny

    Sprawdz jeszcze raz klemy aukmulatora. Moim zdaniem powiniennes wziasc schemat instaklacji
    elekycznej do reki i odmotac to co amsz zamotane. masz pewnei cos nagrzebane z radiem itd
    Wywal wszystko co niepotrzbne radio itd Mostek tez I jak wszystko bedzie banglac to dopiero
    podłacz radio A jak nadal nei ebdzie to muszisz szukac głebiej. Chociaz jezeli nie miałes
    tych objawwp rzez 2 tyg od kupna auta to moze to byc gdzies brak przejscia pradu.

    Klemy akumulatora sprawdzone, przeleciałem wszystko papierem ściernym - pod tym względem musi być OK. Co zaś do schematu instalacji elektrycznej - mam taki pobrany ze strony klubowej, ale dla mnie to całkowicie czarna magia... ;/ Wiem też, że w moim Swifcie ta elektryka jakaś zamotana - bo jakżeby mogły świecić światła, działać zapalarka itp przy wyciągniętym bezpieczniku głównym i grupowym?

    Radio oczywiście odłączone, zaś co do mostka - cały bajer polega na tym, że już wcześniej po rozłączeniu tego mostka po przekręceniu stacyjki nie było żadnej reakcji (po ponownym zmostkowaniu było OK) - teraz już niezależnie od tego, czy kabelki są zmostkowane, czy nie - po przekręceniu kluczyka głucho i ciemno...

    Pozdr.


  • Użytkownik archiwalny

    witam
    ja mam dokladnie to samo
    na pewno nie jest to namotane z instalacja elektryczna bo ja jezdze swoim lamborghini ponad 2 lata i dopiero teraz zaczelo sie cos sypac...
    wyczyscilem wszystkie styki jakie znalazlem pod maska i dalej nic... takze jak mozna to prosze o kolejne pomysly bo jak narazie to mam jeden - elektromechanik... tylko wlasnie nie wiem czy sie oplaca jesli to jakas bzdura a zaplace 100zeta za diagnoze...

    hmmm najdziwniejsze jest dla mnie to ze z tego co czytam to nasze problemy sa identyczne jak dwie krople wody, ja rowniez mialem problemy z odpaleniem, pogrzebalem w kablach pod maska i myslalem ze wszystko jest git az tu nagle po kilku dniach zaczal sie wlasnie "gubic prad"... moze faktycznie to cos ze stacyjka?


Log in to reply