Lakierowanie samochodu


  • Użytkownik archiwalny

    Witam

    Muszę pomalować progi i drzwi w samochodzie, mam lakier akrylowy - pod kolor samochodu, podkład i bezbarwny tylko nie mam sprzętu. Wiem, że kompresor + pistolet pneumatyczny to najlepsze rozwiązanie, ale nie chce mi się inwestować min 400zł w sprzęt do malowania skoro sam samochód ma wartość ok 2000, ale mniejsza o to.

    Czy ktoś kiedyś używał pistoletu elektrycznego natryskowego?? Ew. jakiego innego??
    Podam przykładową aukcję o co mi chodzi....
    http://allegro.pl/elektryczny-pistolet-malarski-natryskowy-ag86-i1381623570.html

    Ogólnie malowałem kiedyś coś sprayem i nie wyszło tragicznie.

    Pytanie jednak do kogoś kto spotkał się z takim sprzętem. Czy takie pistolety dają rade sobie z lakierem samochodowym?? Czy jest on za gęsty czy też sam pistolet choćby sie nie wiem jak starać robi masakryczne zacieki??


  • Użytkownik archiwalny

    Jeżeli masz akryl to po co Ci bezbarwny? Pytam z ciekawości, bo malowałem chałupniczą swoją mazdę i odradzano mi na akrylu kłaść bezbarwny. Malowałem kilka elementów i obawiam się, że położenie na to klaru spowodowałoby znaczne wyróżnianie koloru.

    My malowaliśmy kompresorem z biedronki za 179zł i jakimś pożyczonym, starym pistoletem. Wyszło całkiem znośnie jak na kompletnych amatorów Co do tego pistoletu z allegro, to ja nawet nie znając się na malowaniu, bałbym się chyba tego użyć. Chcesz malować całe elementy czy tylko fragmenty?


  • Użytkownik archiwalny

    całe elementy niestety....do mojego lakieru zalecano właśnie bezbarwny bo to dodatkowo zabezpiecza itp....ale nie o to chodzi tutaj....

    szczerze mówiąc też mam strach do użycia takiego "pistoletu"...a właściwie to jego kupna, bo mimo że tani to po co prawie 100 wywalać w błoto.

    Powiedz może coś więcej na temat tego kompresora co go miałeś, tzn jakie miał ciśnienie robocze, ile l/min dawał, jakiej był mocy, może też firme....ja jak patrzyłem to najtańsze co mi sie wydawało to za 300zł taki kompresor marki eurotec i obawiałem się że mógłby być za słaby na prawdziwy pistolet.

    Jeśli bym wiedział że ten pistolecik za ~50zł wogóle by sobie poradził z rozprowadzeniem takiego lakieru gęstego to bym zaryzykował. Dobrze bym wszystko przeszlifował, potem eszcze na mokro papierem 2000nawet na max gładką pow i dałbym tym lakier. Potem ew bym to gdzieniegdzie szlifował papierkiem wodnym 2000 i na koniec zrobił polerkę (a maszyne mam)....tylko kwestia czy wogóle taki lakier gęsty zostanie rozpylony. W tych elektrycznych chińszczyznach co najważniejsze dają dysze 0,5-0,8mm max co widziałem.....a zalecana dysza do tego lakieru co miałem to już miała 1,4mm

    Nic...czekam dalej.....może ktoś jednak podejmował się testów podobnej maszyny do takich zadań



  • Czy ktoś kiedyś
    używał pistoletu elektrycznego natryskowego?? Ew. jakiego innego??

    Cytat:

    urządzenie można stosować jako zwykły rozpylacz np. do środków ochrony roślin

    Co najwyżej do tego się nadają te elektryczne...

    Ogólnie malowałem
    kiedyś coś sprayem i nie wyszło tragicznie.
    Sprayem z puszki by Ci o wiele lepiej wyszło niż tym elektrycznym.



  • lakieru gęstego
    Przecież to się rozcieńcza do "prawdziwego" też lejesz rozcieńczony lakier.

    Lakier firmowy jakiś?


  • Użytkownik archiwalny

    Kompresor miał chyba 24l. Nie pamiętam jednak firmy. Malowaliśmy ciśnieniem z zakresu 2,5-3,5 bar choć trudno tak do końca ufać tym wskazaniom na tak tanim sprzęcie. Dobieranie ciśnienia było bardziej "na czuja".

    Tak jak koledzy napisali. Lakier się rozcieńcza. Proporcje powinien podać Ci sprzedawca. Poniżej masz treść posta z forum mazdy gdzie opisywałem moje wojaże z lakierowaniem. Malowaliśmy elementy w dwóch autach. W jednym był system akryl, a w drugim baza + klar.

    "Przez ostatnie dwa tygodnie trochę liznąłem lakiernictwa, bo postanowiłem wymalować u siebie kilka elementów. Wprawdzie pistoletem operował częściej kolegą, ale podchwyciłem kilka istotnych szczegółów.

    Najpierw w kwestii lakierów i proporcji. Ja miałem styczność z dwoma systemami:
    1. Podkład, baza, klar. Bazę mieszasz tylko z rozpuszczalnikiem. Schnięcie bazy polega na wyparowaniu rozpuszczalnika. Bazę mieszaliśmy w stosunku 60% (lakier) - 40% (rozpuch). Klar mieszany był w proporcjach 2:1 z utwardzaczem + 20% rozpuszczalnika.
    2. Podkład + akryl. Taki lakier był w mojej maździe. Akryl miesza się tylko z utwardzaczem, w moim przypadku 3:1.

    Nie sugerowałbym się tym jednak co napisałem. Możesz to przyjąć jako ogólny zarys, ale poprawne proporcje powinni Ci podać przy zakupie farb.

    Teraz kilka technicznych porad z przebiegu malowania w systemie nr 1 bo taki Cię interesuje:

    1. Usuwasz ewentualną rdzę, szpachlujesz, itd. Matujesz wszystko papierem 600. Ma być w tym momencie element gładki jak stół, bo podkład dużych rys nie uzupełni. Do większych rys masz szpachlę wykańczająca lub szpachlę natryskową.
    2. Kładziesz podkład. Zaleca się położyć na całym elemencie, ale niektórzy kładą tylko na miejscach szpachlowanych, gołych, itp. Ja tak właśnie zrobiłem. Mniej roboty Zostawiasz pomalowany element do pełnego wyschnięcia. U mnie zrobiłem przerwę na 24h.
    3. Wygładzasz podkład ponownie papierem 600 - na mokro.
    4. Myjesz element z pyłków, najlepiej benzyną ekstrakcyjną - nie rozpuszczalnikiem.
    5. Kładziesz bazę, najpierw warstwę kontaktową. Następnie kolejną warstwę w odstępach 3-5min. Tak do pełnego pokrycia. Czekasz ok 15-30 minut na wyschnięcie.
    6. Kładziesz klar. Podobnie najpierw warstwę kontaktową. Robisz przerwy między warstwami i ostatnią lejesz ładnie aż do uzyskania satysfakcjonującej struktury.

    W przypadku akrylu sprawa jest o tyle prostsza, zarazem trudniejsza, że nie dajesz już klaru. Akrylem kryjesz, a potem zlewasz strukturę.

    Mniejsze ubytki możesz wykończyć szpachlówką wykańczającą, większe szpachlą z aluminium. Nie nakładaj za dużo, bo będziesz miał walkę z piłowaniem tego. Żeby nie narobić dużych rys polecam papier 400.

    Nie przejmuj się zaciekami po malowaniu. Bazę kładziesz cienko więc trudno o zacieki. Z klarem przy zlewaniu może być gorzej, szczególnie jak robisz to pierwszy raz. Nie dotykaj zacieku! Daj mu wyschnąć, w 95% da się go później usunąć i śladu nie będzie.

    Zanim zaczniesz malować na elemencie poćwicz na czymś. Wyczuj pistolet, zobacz jak reaguje na regulację dyszy.

    Lakier po malowaniu uzyskuję pełną twardość po ok 30 dniach. Jeżeli jednak nie dasz ciała z utwardzaczem to możesz zacząć polerkę po tygodniu. Przed polerką matowisz cały element papierem 2000 na mokro. Najlepiej na klocku, aby nie przepiłować lakieru do bazy czy podkładu! Matowienie pozwoli m.in usunąć śmieci które osiadły podczas malowania.

    Teraz czas na zacieki. Zanim cokolwiek zaczniesz robić upewnij się, że na pewno zaciek jest suchy. Ja poznałem 3 sposoby usuwania zacieku:

    1. Bierzesz klocek, papier 2000, wodę i delikatnie jedziesz nim po zacieku aż go nie spiłujesz. Trwa to trochę...
    2. Okolice zacieku okładasz szpachlą wykańczającą. Potem tak jak wyżej, lecisz klockiem z papierem 2000 na mokro. Szpachla wypełnia przestrzeń obok zacieku, a Ty podczas szlifowania ścierasz zaciek razem ze szpachlówką. W ten sposób nie uszkodzisz lakieru w okolicach zacieku. Trwa to jeszcze dłużej niż sposób 1.
    3. Sposób najszybszy, ale wymaga wprawy. W sklepie lakierniczym kupujesz specjalny nożyk, lub przy większej wprawie bierzesz ostrze z noża do tapet. Wycinasz zaciek (najlepiej skrobiąc go delikatnie) tak aby jego powierzchnia zrównała się z powierzchnią lakieru. Następnie dla wyrównania szlifujesz go papierem 2000 na mokro.

    Zmatowiony i wolny od śmieci i zacieków element polerujesz mechanicznie z użyciem pasty lub mleczka w zależności od tego jaki efekt potrzebujesz uzyskać. Do mocnej polerki (jak masz sporo śmieci, zacieków) poleca się polerować na mokro z wykorzystaniem pasty Farecla G3 czy meguiars ultimate compound. W innym wypadku wystarczy mleczko do polerowania (ja korzystałem z dwóch wyrobów 3m - jeden do roboczego polerowania, drugi do końcowego). Po skończonej polerce dobrze jest element zabezpieczyć autopoliturą i woskiem.

    Kup sobie jeszcze kubeczki do mieszania farby (takie z miarką) i filtry do nalewania.

    To chyba tyle, jeżeli chodzi o garażowe malowanie. Nie jestem specjalistą i moje rady nie muszą zgadzać się ze sztuką lakiernictwa. Takie metody poznałem, wykorzystaliśmy je u siebie i jak na warunki garażowe całkiem nieźle wyszło Powodzenia."

    A tutaj wypociny:

    Po polerce:


  • Użytkownik archiwalny

    loockas wyszło całkiem ładnie (szacunek za taką robote przy amatorstwie;) ). Bynajmniej na fotkach wygląda świetnie.

    Wiesz doszedłem do wniosku że jednak kupie ten kompresor...za 350 jakoś znalazłem na allegro kompresor + pistolet i jakieś tam bajery. Kompresor ma niby max ciśnienie 8bar, ale to pewnie nie do końca prawda też....sam zobacz:

    http://allegro.pl/kompresor-olejowy-2-4kw-sprezarka-24l-akcesoria-i1396691791.html

    Powinno starczyć...niewątpliwie będzie lepsze od jakiś elektrycznych bajerów no i sprayu...

    Powiedz mi tylko jeszcze jaką miałeś dysze (średnica otworu - ten na allegro ma chyba 1,5mm) w pistolecie jak pamiętasz i orientacyjnie ile lakieru zeszło Ci powiedzmy na maskę...
    Jak już zainwestuje w kompresor to maznę go całego chyba Musiałbym na pewno dokupić lakieru...

    jak ja kiedyś malowałem troche srayem to nie wyszło tragicznie, ale poszło puszek na kawałek blachy od cholery bo to rozcieńczone mocno jest i takiego efektu jak u Ciebie nie było. Bardzo ważne jest, żeby to dobrze przeszlifować...ja wtedy pod spray to ostateczny szlif robiłem papierem 2000 na mokro....blacha i szpachel świetnie sie wypolerowała ale nie ma takiego połysku i jest pare zacieków z którymi sie już nie bawiłem...

    PS Ten na czarno to akrylem malowałeś??



  • z tego co pamiętam to na całe auto idzie jakieś 2kg lakieru.

    pompuje się do 8 barów, a ty sobie na reduktorze ustawiasz około 3. Ale i tak będziesz musiał robić przerwy, bo pistolet będzie szybciej zużywał powietrze niż kompresor nabijał.

    Ale to przynajmniej ma szanse działać.
    Teoretycznie możesz też próbować ratować zły rozmiar dyszy zrobieniem odrobinę gęstszego lakieru. Ale to po prostu trzeba popróbować przed konkretną robotą


  • Użytkownik archiwalny

    Tak, ta czarna była malowana akrylem. Na żywo nie jest tak pięknie jak na zdjęciach, ale ogólnie jestem bardzo zadowolony. Trochę śmieci usiadło i to jest największa zmora malowania garażowego. Najwięcej zabawy z usuwaniem tego jest na masce, bo to największy element. Po skończeniu malowania, kupiłem polerkę i sam postanowiłem się nauczyć również tego. Dwa ostatnie zdjęcia są po polerce. Na wiosnę będę jeszcze bawił się z maską, bo trochę farfocli zostało. Mimo wszystko jest i tak 100 razy lepiej niż wcześniej. Jest to 19 letni samochód więc nie wymagam stanu fabrycznego. A cała przyjemność kosztowała ok 1/10 tego co wziąłby lakiernik

    Co do dyszy nie mam pojęcia. Mieliśmy jeden pistolet i takim malowaliśmy. Nie było okazji wdać się w szczegóły Na element trzeba liczyć ok 250ml gotowego lakieru. Ale to też nie jest reguła. Mój akryl bardzo ładnie krył. Na czerwoną mazdę poszło ok 400ml na jedne drzwi, bo baza miała tak fatalne krycie.


  • Moderator

    Chetnie wtrace cos od siebie, bo tez sam bawilem sie w lakiernika. Kupilem kompresor z butla 50l. Jest to ponoc minimalna pojemnosc, zeby w miare wydajnie lakierowac. Chodzi o to, zeby utrzymac odpowiedni przedzial cisnien do wykonania prac. Podczas mojego malowania - kompresor ciagle pracowal, co nie jest zalecane. Ja postepowalem (po wczesniejszych konsultacjach z lakiernikiem) wg tych wytycznych:

    Cytat:

    Porządnie musisz zmatowić(ale nie przetrzeć) , jeżeli trzeba to szpachlę połóż(na szpachlę podkład jeżeli już musiałeś coś szpachlować). Podkład rozcieńczasz w proporcjach { 5:1 lub4:1) podklad akrylowy najlepiej bierz tani i dobry zreszta tico to nie merc za 200tys wiec w zupełnosci starczy. Gdy juz masz element w podkładzie to matujesz go papierkiem o granulacji 800 na mokro polewajac obficie wodą (patrz tylko aby sie nie poprzedzierać bo pozniej rdza ci powyłazi. gdy masz juz powierzchnie zmatowiona to przemywasz to zmywaczem silikonowym aby ja odtłuscic. No i zabierasz sie za malowanie bazą, bazę na najczesciej rozcieńczalem w stosunku 1:1 i było ok. Bazę kładziesz tak aby zakrywała całkowicie podkład 2-3 razy jesli kolor podkładu jest dosc jasny "biały' a ty malujesz np. na zielono to mozesz nawet z 5 warstw rąbnac, bazę kładziesz tak ze jedna warstwa przeschnie i kładziesz nastepną w odstepach co 15 min. Pozniej lakier, kładziesz go jak juz masz przeschnieta bazę. Proporcje utwardzacza dla lakierów akrylowych 2:1 ;4:1 gdzie 1 to utwardzacz.Z ilością rozcieńczalnika w akrylu oprócz zaleceń producenta można sobie nieco poeksperymentować. Po całym zabiegu malowania, bierzesz papierek 2500 i matujesz lakier. To matowanie usuwa skutki zlego połozenia lakieru badz np. jakies syfy powstale .np opadajacy pyłki, badz nóżki owadów. jak juz przlecisz caly element papierkiem to bierzesz sie za polerkę. Ale to juz osobny rozdzial.:) Powodzenia:)

    SPOSÓB UŻYCIA (podklad akrylowy):
    Podkład nakłada się na wyrównane, oczyszczone i odtłuszczone zmywaczem silikonów
    podłoże. Przed użyciem należy zmieszać 5 części podkładu i 1 część utwardzacza. Dla
    uzyskania odpowiedniej gęstości, można dodać od 10% do 20% rozcieńczalnika do lakierów akrylowych. Trwałość takiej mieszanki wynosi ok. 60 minut. Natryskiwać można jedną, dwie lub trzy warstwy, zależnie od stopnia szpachlowania elementu, pozostawiając czas na odparowanie 10-20 minut. Grubość naniesionej jednej powłoki to ok. 25 - 35 mikronów, zależnie od użytego pistoletu natryskowego. Zalecany rozmiar dyszy to 1,7 - 2,0 mm. Ciśnienie robocze 3 - 4 atmosfery. Podkład można obrabiać po 5 - 6 godzinach, przy temp. 20 st. c.

    podlkad dysza 1,7

    baza dysza 1,3-1,4

    podklad czyscic 800 na mokro, 2 warstwy
    bazy nie czyscic
    bezbarwny 10-15 min po nalozeniu bazy
    nie dawac rozcienczalnika do bezbarwnego

    Jesli chcesz, to sprawdze producentow chemii, ktorej ja uzywalem. Auto malowalem latem 2009 i dopiero dzis gdzieniegdzie wylazic zaczyna ruda. Jak na pierwsza amatorska robote i to, ze malowalem tico - nawet niezle sie trzyma. Wazne jest dobre i staranne przygotowanie podloza. Lakierowanie - sama przyjemnosc, ktora trwa bardzo krotko


  • Użytkownik archiwalny

    No nasz kompresor również pracował na okrągło i przy tej pojemności konieczne były przerwy by dobić kompresor powietrzem. Na jednym doładowaniu udało się położyć jedna warstwę na elemencie, co było zadowalające.

    Co do twoich rad to są dość zbliżone. Granulacja papieru zależy tak naprawdę od ręki i doświadczenia. Jedni 400 nie narobią takich rys jak inni 600. Co do proporcji. Tu na prawdę wszystko zależy od producenta lakieru. W drugim aucie, które malowaliśmy klar konieczne należało wymieszać z rozpuszczalnikiem. Co do akrylu. Obecnie kupowany przeze mnie akryl nie wymagał mieszania z rozpuszczalnikiem. Kiedyś jeszcze jak malowałem tico akrylem, to mieszałem farbę z utwardzaczem w stosunku 2:1, w maździe w tym samym systemie zalecono 3:1. I raczej lepiej się trzymać wskazań sprzedawcy niż później narobić sobie problemów. Na dwóch elementach pomieszaliśmy proporcje i daliśmy za mało utwardzacza. Efekt był taki, że dopiero po miesiącu udało się te elementy wypolerować. Wcześniej polerka "zbierała" lakier na padzie.



  • Daruj sobie ten pistolet z Allegro, bo tym to można najwyżej płot pomalować - kiedyś ojciec miał takie coś radzieckiej konstrukcji to takie grudy lakieru leciały, że zaraz robiły się zacieki...

    Lepiej zainwestuj tą stówkę w jakąś dobrą butlę dla kogoś kto być może pożyczy ci kompresor i pistolet. Popytaj po znajomych i sąsiadach - nawet nie wiesz co mają w zakamarkach garaży pochowane.

    Kiedyś lakierowaliśmy ze szwagrem Poloneza i też pożyczyłem od jego sąsiada sprzęt za dobrą butelkę



  • No ładnie tą Mazdę polakierowaliście. Szacun