[moje auto] Suzuki Swift GLX 1.3 mk4 5d - Suzi


  • Użytkownik archiwalny

    Po 2 miesiącach od zakupu auta postanowiłem zrobić własny wątek

    Suzi kosztowała mnie 3350zł, w dobrym stanie, od młodej dziewczyny, która kompletnie nie znała się na samochodach - to nas łączyło
    Po zakupie, na palącej się kontrolce 'brak oleju silnikowego', na resztkach hamulców, ze stukającym czymś pod maską przejechała pod oko znajomego mechanika.
    Wspomniana osoba zajęła się ogarnięciem auta:
    -klocki
    -toczenie hamulców
    -stukanie pod maską (okazało się, że jednak osłonka jakaś niedokręcona)
    -wymiana olejów (Mobil 1 Super 10W-40)
    -ogólne ogarnięcie auta (dopracowanie elektryki, poprzyklejanie osłonek na klamki itp)
    Zapłaciłem 500zł

    Samochód był w stanie dobrym:
    -dwa zderzaki malowane, wcześniej wymieniane
    -nie działający tylni spryskiwacz
    -ta kontrolka od oleju...
    -szyby przednie na przycisk
    -srebrne kołpaki na oponach letnich 13', zestaw opon zimowych 13' w komplecie
    -ładne progi - pierwsze oznaki
    -bez większych rys, przetarć
    -cichy tłumik (mógł działać ciszej, ale o tym nie wiedziałem, więc już coś tam się działo)
    -przeszłość auta to 3 kobiety, każdy chwalił pracę silnika

    U mechanika stał do czasu kiedy nie odebrałem prawa jazdy - kilka dni.


    Historia auta

    -'dziewiczy rejs' do Łodzi, tzn prowadź, ucz się jeździć, my opijamy auto w trasie, tak naprawdę tutaj przetestowałem samochód i nic negatywnego mnie nie zaskoczyło, Suzi naprawdę się sprawdziła . Jedyne co zawiodło to nawigacja i objazd trasy w drodze powrotnej, nawigacja wyprowadziła mnie na drogę z początku słabą, pod koniec polną, gdzie uszkodziłem tłumik - jadąc bez dodawania gazu na drugim biegu, o coś zahaczyłem.


    -wyjazd z kumplem na autostradę - na dwa samochody; 3 dychy na wachę i w drogę, testowana prędkość maksymalna, przyspieszenie, trochę zabawy - dzieci na drodze - jak leciałem 150km/h oberwałem kamykiem w przednią szybę, został pajączek nie powiększający się zbytnio po dziś dzień (2 miesiące od zakupu). Ścigałem się wtedy z oplem corsą 1.3 tdi 2006r 75kM, opel został daleko w tyle


    -pomalowałem kołpaczki na czarny kolor - efekt nie tylko moim zdaniem powalający - auto zmieniło status z 'jedziemy na wędkowanie' na 'fura młodego kierowcy a'la sportowa', szkoda, że nie mam żadnych zdjęć na tych kołpakach, naprawdę było ciekawie. Wcześniej dokupiłem też naklejki na kołpaki 'S'.


    -pierwsza styczność auta z dokładnym czyszczeniem - woskowanie, zdjęcia umieszczę niżej


    -przetarcie prawego tylnego błotnika podczas wyjeżdżania z garażu (nie spojrzałem się w lusterko, a było wąsko lakier zdarty aż do metalu


    -kiepskie zakończenie zabaw z kumplem 'na lidlu', cofałem, żeby dodać po chwili gazu, nie spojrzałem w lusterko znowu, przyrżnąłem w 'parking' na rowery - urwałem jedno miejsce no i przy okazji zderzak tylni przełamałem na dwie części (tylko zderzak)


    -początek pracy w telepizzy - pierdolnięcie o kant metalowego ogrodzenia, właściwie bramy (rozcięta opona, lekkie przetarcie lakieru na drzwiach, podgięty plastik zabezpieczający drzwi)


    -pierwsza mocniejsza kolizja - wiozłem 2 zamówienia, ciężki dzień (pośpiech, stres), śliska nawierzchnia, wjechałem w dość łagodny zakręt na trzecim biegu. Jak mnie złapało to poleciałem 10 metrów prosto w znak (do wyboru był jeszcze betonowy śmietnik ) całkowicie skasowany prawy kierunek, prawa przednia lampa w środku rozwalona, ale świeciła, błotnik pognieciony równo, zderzak - był (trochę zostało na ulicy), nadkole - zerwane, maska - tylko rożek się podgiął
    Następnego dnia wyruszyłem do plastka, którego wcześniej poznałem na forum
    Tam plastek z bratem wsadzili mi kierunek od swifta mk3 (inny kształt, kolor), podłapali połamany zderzak na druty, naprostowali błotnik, pospawali tłumik - prowizorka (okazało się, że wtedy jeździłem bez tłumika - był przerwany, hałas był ogromny). Podczas wizyty u plastka przymierzyliśmy na moją brudną, wypadkową Suzi, jego 15 calowe felgi - przez chwile zapomniałem, że coś się działo z moim autem


    -po tym jak auto zostało doprowadzone do stanu 'zgodnie z przepisami' miałem kilka dni spokojnej jazdy, aż do czasu, kiedy stanąłem pierwszy na światłach, a ktoś obok widać chciał się pościgać, jak dodałem gazu, tak tłumik znowu się zerwał (przy łączeniu z katalizatorem - od przodu)


    -nie mogłem tak jeździć - z takim hałasem, o 3 w nocy, kiedy stałem na światłach, sąsiedni pas zajęła Kia z niebieskim pasem, panowie ściągnęli mnie na pobocze, grozili, że jak nie zrobię przodu to następnym razem zabiorą mi dowód. Nie słyszeli tłumika, a co gdyby usłyszeli?
    Kilka dni później znowu podjechałem do warsztatu plastka, tym razem jego brat odwalił kawał dobrej roboty, całkowicie naprawił mi tłumik. Najpierw wyciął katalizator razem z częścią przerwanej rury, w miejsce katalizatora wstawił strumiennicę, wszystko oczyścił, a potem zespawał.
    Efekt jest taki, że gdy chciałem wjechać na osiedle, podjeżdżałem pod ochronę (wjazd do osiedla), to ochroniarz uznał, że mnie nie wpuści, bo wszystkich pobudzę, teraz podjeżdżam a on ziewa czyta gazetę, patrzy na kamery... I MNIE NIE SŁYSZY dopóki nie trąbne, bo jak dodam gazu to też mnie nie słyszy !
    Naprawdę chłopak odwalił kawał dobrej roboty, no i przykleił mi orginalny znaczek Suzuki na maskę .


    -zakupiłem od plastka wspomniane wcześniej alufelgi, z czego dwie na oponach letnich r15-185/55, dokupiłem dwie takie same zimówki za 220zł z zamontowaniem (ze statusem używane, ale stan jak nowe), dokupiłem 16 nakrętek po 5,99zł za sztukę, razem z kumplami przerzuciliśmy felgi na samochód, to co wyszło przerosło moje oczekiwania. Zupełnie inny samochód, już wiem jakie to uczucie kiedy patrzysz się na swój samochód i gęba sama się uśmiecha! Pomimo że rozwalony przód i tylni zderzak, do tego jakieś tam przetarcia.


    -..........


    Galeria (chronologicznie)

    2 tygodnie po zakupie pojazdu (nowe naklejki na kołpaki)

    2 tygodnie po zakupie pojazdu (po woskowaniu auta)

    4 tygodnie po zakupie pojazdu - wizyta u plastka, po tym jak uderzyłem w znak, przymierzyłem dwie felgi na jedną stronę, widzicie jakiś ciekawy efekt tych felg na tych zdjęciach? Wiadomo, lepiej niż na kołpakach, ale te zdjęcia po prostu nie wyszły, kiepskie światło, brudny samochód, zakurzone felgi, a na ostatnim widać zderzak w dwóch częściach.


    Tutaj zdjęcia już po wymianie całkowitej na wyżej pokazane felgi, na ostatnim przód po zderzeniu w znak


    kilka postów dalej następne zdjęcia


  • Użytkownik archiwalny

    To zrobiłeś sobie zlosnikiowy prezent z tematem?
    Hmm kurcze ja też pizze rozwożę ale nie miałem jeszcze żadnej akcji takiej jak Ty
    Uważaj na Suzi bo nie zasługuje na takie traktowanko a jest warta uwagi, odegra sie twoim spokojem
    Jakieś plany co o autka na przyszlość?


  • Użytkownik archiwalny

    wiesz, nigdy nie wiesz kiedy się rozwalisz

    a co do planów to likwidacja szkód w najbliższym czasie łącznie z konserwacją podwozia, myślałem też o lotce na klapę, wcześniej też o wymianie żarówki w prędkościomierzu, ale nie udało się : (



  • Postęp jest i to najważniejsze!

    Tylko strasznie go poobijałeś z tego co piszesz...


  • Użytkownik archiwalny

    po prostu napisałem o wszystkim, ale tak naprawdę nic poważnego, a odnowiony będzie za 2 tyg



  • po prostu napisałem
    o wszystkim, ale tak naprawdę nic poważnego, a odnowiony będzie za 2 tyg

    No to dobrze, ale mój aż takich przygód nie miał(odpukać w niemalowane!)...
    Ale kolor zielony jest najlepszy na Swifta!


  • Użytkownik archiwalny

    kontynuacja zdjęć z pierwszego posta







  • Felgi ładnie wyglądają jak są wyczyszczone...

    Tylko nie szkoda Ci ich na zimę?! No chyba, że to będą Twoje "gorsze" alu i na lato wstawiasz nówki sztuki 17" za 1000 zł/szt.


  • Użytkownik archiwalny

    dowiadywałem się na ten temat - mówią, że dobrze zawoskuje i nic się z nimi nie stanie jeśli będę uważał



  • dowiadywałem się na
    ten temat - mówią, że dobrze zawoskuje i nic się z nimi nie stanie jeśli będę uważał

    Jakoś tego nie widzę zbyt różowo... Alu i zima to dwa przeciwieństwa...


  • Użytkownik archiwalny

    w pogotowiu 13stki w piwnicy



  • w pogotowiu 13stki
    w piwnicy

    No dobra Twój wybór...
    Szpan będzie, ale zimą dużo łatwiej pogiąć alu, no i ta sól która zeżre wszystko(nie ważne ile wosku położysz, sól i tak go "zje")...


  • Użytkownik archiwalny

    panowie , to tylko felgi - nie ma sie co spuszczac. JAkby sól atakowała tylko felgi niestety atakuje cały samochód - też nie wyjedziecie nim z garażu?

    jak się mocno zniszczą to kolega wpadnie do mnie znowu i jakieś kolejne ładne alusy mu ogarnę



  • No kolego z głową jeździmy a nie się obijamy

    Właśnie prędzej swift przerdzewieje niż alusy na zimą się zniszczą a jak polysk straca to wypiaskować i pomalować na nowo


  • Użytkownik archiwalny

    No kolego z głową
    jeździmy a nie się obijamy
    Właśnie prędzej
    swift przerdzewieje niż alusy na zimą się zniszczą a jak polysk straca to
    wypiaskować i pomalować na nowo

    pierwszy samochód, trzeba się poobijać żeby mieć nauczkę

    no, tez mam taka nadzieje co do alufelg



  • Felgi ładnie
    wyglądają jak są wyczyszczone...
    Tylko nie szkoda Ci
    ich na zimę?! No chyba, że to będą Twoje "gorsze" alu i na lato wstawiasz
    nówki sztuki 17" za 1000 zł/szt.

    Z jego jazdą to i tak je pognie na pierwszym krawężniku

    Fajnie się prezentują, widziałem je na żywo w aucie Plastka

    A mówili różni eksperci, że kierunek z mk3 nie pasuje do mk4-5


  • Użytkownik archiwalny

    Patrząc jak ten samochód do tej pory wygląda, stawiam, że do końca zimy nie dojeździ w całości


  • Użytkownik archiwalny

    Z jego jazdą to i
    tak je pognie na pierwszym krawężniku
    Fajnie się
    prezentują, widziałem je na żywo w aucie Plastka
    A mówili różni
    eksperci, że kierunek z mk3 nie pasuje do mk4-5

    na krawezniki podjeżdżam tak czesto ze jestem zmuszony szczegolnie uwazac


  • Użytkownik archiwalny




  • Pierwsze święta w rodzinie...


Log in to reply