Dobijcie mnie!!!


  • Użytkownik archiwalny

    Niedawno opisywałem moje problemy z hamulcami. Wyskoczył mi tłoczek z cylinderka. Wymienione zostały już linka ręcznego, szczęki, bębny, sprężyny w bębnie, cylinderki tylko tarcze kotwiczne jeszcze nie i samoregulator, ale ten jest sprawny w tym sensie że jak nie działał od samego początku gdy kupiłem tico tak nie działa do tej pory więc uznaję to już za normę. Ostatnio z braku pomysłów wymieniłem tarcze kotwiczne i wspomniane wcześniej sprężyny i cylinderek. Po odpowietrzeniu układu hamulce były bardzo dobre i jeździło się elegancko...
    do dzisiaj. A właściwie do przed chwilą. Odwiozłem kolegę, odcinek około 5 km. Zatrzymałem się zaciągnąłem ręczny, mocniej niż zwykle bo było z górki. Dodam że ręczny też trzymał elegancko, już dawno nie miałem tak fajnie wyregulowanego bo już na 3 ząbku auto stało. Następnie zacząłem wracać do domu. Spuściłem auto z ręcznego i pojechałem. Pierwsze hamowanie przed skrzyżowaniem i już poczułem różnicę!!! Pedał hamulca wszedł głębiej niż zwykle. Ostatnio gdy wyskoczył tłoczek to pedał wpadł do podłogi, ale to po prostu zaczął łapać troszkę niżej. Myślę sobie co jest i postanowiłem sprawdzić jak hamulce się spisują przy ostrzejszym hamowaniu. Więc rozpędziłem się do 60km/h i zacząłem hamować, ale tak by nie zablokować kół. Następnie ruszyłem i usłyszałem szuranie. Teraz cały czas podczas jazdy coś mi szura w tylnym kole i nie jest to szuranie ciągłe a cykliczne zależne od prędkości poruszania się.
    Macie jakieś pomysły? Bo ja już na prawdę mam dość tego samochodu. Właśnie się utwierdziłem w przekonaniu że to jednak był błąd, że postanowiłem zainwestować w ten samochód. Bo od momentu gdy w niego zainwestowałem sporą kasę to ciągle muszę jeszcze dokładać <img src="/images/graemlins/frown.gif" alt="" /> Dodam że z tymi hamulcami na zmianę już praktycznie robię sam i mechanik. Więc raczej nie ma mowy że coś robię źle. Już jestem mega wkurzony na tą kupę złomu. A tak go lubiłem. Teraz mam ochotę wyje... to gówno na złom <img src="/images/graemlins/wsciekly1.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/foch.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/oslabiony.gif" alt="" /> Poza tym mam wyciek oleju z silnika. Sączyło się już od kilku tysięcy km. I coś szura mi w prawym przednim kole podczas skręcania w lewo, to dla mnie też bardzo dziwne bo na zimówkach tego nie było. W między czasie zaczęło mnie jeszcze denerwować zgrzytanie w tylnym zawieszeniu. Dziwne jest to że zgrzytanie słychać tylko na delikatnych nierównościach na asfalcie, a na większych dziurach już nie. Dzwięk przypomina jakby guma ocierała o blachę. Muszę się pozbyć tego złoma bo to na prawdę przechodzi ludzkie pojęcie. Właściwie do 100-110 tys km było fajnie, ale teraz to już jest wór bez dna. Tico jednak nie jest wcale takim tanim samochodem. Lepiej kupić droższe auto, bo na tanie mnie nie stać. <img src="/images/graemlins/pad.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Aleś naflugał na to autko <img src="/images/graemlins/zolta.gif" alt="" /> Ale w sumie nie dziwie się ja też miałem kiedyś takie chwile Ale minęły i jak dotąd nie wróciły.
    1. Zdejmij bębny i zobacz co się stało, może Ci się szczęki rozleciały bo są wadliwe (ja tak miałem).
    2. Gdzie masz wyciek oleju?
    3. Co do zawieszenia i ogólnie całego auta poprostu trzeba przejrzeć po zimie, tico młode nie jest, myślisz że do innego byś nie dokładał ?

    PS. Masz dobije Cię: <img src="/images/graemlins/tuk.gif" alt="" /> <img src="/images/graemlins/hehe_.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Dodam że z tymi hamulcami na zmianę już praktycznie robię sam i mechanik.
    Więc raczej nie ma mowy że coś robię źle.

    Nie byłbym tego taki pewny.
    Z braku czasu i że usługa nie była droga (60 PLN) oddałem ticolota do warsztatu na wymianę linki hamulca ręcznego.
    Wszystko ładnie i pięknie tylko po przejechaniu około 100 km zaczęły się problemy z hamulcami - zrobiły się słabe a po przejechaniu kolejnych 20 km żeby się zatrzymać musiałem 2-3 depnąć na pedał hamulca. Zaciągając ręczny byłbym sobie wybił zęby.
    Po ściągnięciu bębnów okazało się że potrzebna była książka z dokładnymi zdjęciami/rysunkami prawidłowo złożeniego zespołu sprężyn/samoregulatora/zaczepów. Mechanik tak namieszał że samoregulatory działały na odwrót (były zamienione - prawy z lewym) a spręzyny pozakładane nie na te otwory które są dla nich przewidziane.


  • Użytkownik archiwalny

    ja też mam problem z hamulcami. Jakiś miesiąc temu wymieniłem wszystko: tarcze, klocki, bębny, szczęki, cylinderki... - wyszło ponad 800 zł.
    No i przód hamuje całkiem ładnie, ale tył już nie, dokładnie lewa strona ( potwierdzone na ścieżce). Ręczny również słabo trzyma a jak podciąga gość linkę to szczęki trą o bęben.
    Obecnie jak tylko jestem u siebie w Radomiu to jeżdżę do nich z naprawą gwarancyjną.
    A zaczęło się od opisywanego wcześniej odgłosu pocierania metalu o metal, proporcjonalnego do prędkości jazdy - okazało się, że wypadły klocki z prawego przodu i zacisk tarł o tarczę.


  • Użytkownik archiwalny

    Macie jakieś pomysły?

    Mam pewną teorię zbrodni...

    1. Ktoś kiedyś zwrócił uwagę, że można odwrotnie założyć samoregulatory, co potwierdził w tym wątku Wolff.
    2. Ktoś kiedyś napisał (czego zbytnio nie analizowałem, ale uważam za prawdopodobne), że samoregulatory działają (w sensie - "rozkręcają się") tylko podczas używania hamulca ręcznego, użycie hamulca roboczego nie zmienia ich "nastawy".

    Może miałeś założone odwrotnie samoregulatory, a gdy zaciągnąłeś mocno ręczny, samoregulatory "skręciły się" powodując znaczne zwiększenie spoczynkowego odstępu okładzin szczęk od powierzchni ciernej bębna. Skutek tego chyba byłby taki, jak opisałeś...


  • Użytkownik archiwalny

    ja też mam problem z hamulcami. Jakiś miesiąc temu wymieniłem wszystko: tarcze, klocki, bębny,
    szczęki, cylinderki... - wyszło ponad 800 zł.
    No i przód hamuje całkiem ładnie, ale tył już nie, dokładnie lewa strona ( potwierdzone na
    ścieżce). Ręczny również słabo trzyma a jak podciąga gość linkę to szczęki trą o bęben.
    Obecnie jak tylko jestem u siebie w Radomiu to jeżdżę do nich z naprawą gwarancyjną.
    A zaczęło się od opisywanego wcześniej odgłosu pocierania metalu o metal, proporcjonalnego do
    prędkości jazdy - okazało się, że wypadły klocki z prawego przodu i zacisk tarł o tarczę.

    Każdy właściciel ticolota który nie umie sobie sam porobić przy tylnych hamulcach będzie miał z nimi problemy. W tych autach potrzebna jest precyzja przy składaniu pomimo że konstrukcja ich jest toporna. A może właśnie dlatego? Może zmień mechanika?
    Nie rozumiem jak mogą wypaść klocki z zacisku? Nie kontrolujesz ich grubości? Żeby wypadły to muszą wcześniej być "zjechane" do zera. Kazde metaliczne tarcie z przodu w trakcie hamowania to na 100% zjechane klocki do zera.
    Nie obraź się ale każdy samochód wymaga świadomego i myślącego kierowcy bo inaczej albo skończy on przedwcześnie swoje życie albo będzie wiecznie wkładał do samochodu o 300% kasy więcej niż przy prawidłowym użytkowaniu. Czasem warto, stojąc np na parkingu, schylić sie i popatrzeć pod samochód, spojżeć na gumowe osłony przegubów, spojżeć na grubość klocków itp. Można w ten sposób zaoszczędzić kupę kasy, a może lepiej przesiąść się na rower? - rozważ tą propozycję.


  • Użytkownik archiwalny

    Ja powieję dla pocieszenia garść optymizmu dla przeciwwagi.
    Przez 130 tys. km nie robiłem nic przy hamulcach (fakt, że jeżdżę delikatnie)
    Po 130 tys (grudzień) mechanik wymienił co tam trzeba wszystko) - wziął
    550,- (350 mat + 200 rob) - a ja myślałem że to drogo jak na Tico <img src="/images/graemlins/cool.gif" alt="" />
    I chyba zrobił to dobrze bo hamulce jak brzytwa <img src="/images/graemlins/cool.gif" alt="" />
    I tego wszystkim życzę i wiary że Tikuś nie jest taki zły.


  • Użytkownik archiwalny

    Każdy właściciel ticolota który nie umie sobie sam porobić przy tylnych hamulcach będzie miał z
    nimi problemy. W tych autach potrzebna jest precyzja przy składaniu pomimo że konstrukcja
    ich jest toporna. A może właśnie dlatego? Może zmień mechanika?

    Akurat nie jestem specem od mechaniki wiec wolę to zostawić ludziom, którzy są w tym lepsi. Ten zakład ma dobrą opinię, tam też były serwisowane samochody mojego ojca i było ok.

    Nie rozumiem jak mogą wypaść klocki z zacisku? Nie kontrolujesz ich grubości? Żeby wypadły to
    muszą wcześniej być "zjechane" do zera. Kazde metaliczne tarcie z przodu w trakcie
    hamowania to na 100% zjechane klocki do zera.

    Były sprawdzane na przeglądzie 2 miesiące wcześniej. Tylko gość musiał sprawdzić od "zewnętrznej" strony a wypadły od wewnątrz zacisku. Poza tym wypadły na trasie, gdzie nie mogłem raczej zbyt wiele zrobić. A przed wyjazdem żadnych niepokojących odgłosów nie było.

    Nie obraź się ale każdy samochód wymaga świadomego i myślącego kierowcy bo inaczej albo skończy
    on przedwcześnie swoje życie albo będzie wiecznie wkładał do samochodu o 300% kasy więcej
    niż przy prawidłowym użytkowaniu. Czasem warto, stojąc np na parkingu, schylić sie i
    popatrzeć pod samochód, spojżeć na gumowe osłony przegubów, spojżeć na grubość klocków itp.
    Można w ten sposób zaoszczędzić kupę kasy, a może lepiej przesiąść się na rower? - rozważ
    tą propozycję.

    uwierz mi, że takim kierowcą jestem. Ale jak pisałem wcześniej, nie specjalnie się znam na zagadnieniach technicznych. Poza tym stojąc na parkingu nie zobaczysz klocków od wewnątrz zacisku.
    Nie po to kupiłem samochód żeby na rowerze zapylać...
    PS.
    pisze się "spojrzeć" a nie "spojżeć" - może warto słownik postudiować? - rozważ tę propozycję.


  • Użytkownik archiwalny

    Akurat nie jestem specem od mechaniki wiec wolę to zostawić ludziom, którzy są w tym lepsi. Ten
    zakład ma dobrą opinię, tam też były serwisowane samochody mojego ojca i było ok.

    Nie kazdy warsztat da sobię rady ze wszystkimi markami i typami aut - takie warsztaty odchodzą już do lamusa. Teraz warsztaty mają swoja specjalizację i pod takim kątem trzeba szukać swojego mechanika.

    Były sprawdzane na przeglądzie 2 miesiące wcześniej. Tylko gość musiał sprawdzić od
    "zewnętrznej" strony a wypadły od wewnątrz zacisku. Poza tym wypadły na trasie, gdzie nie
    mogłem raczej zbyt wiele zrobić.

    O jakim przeglądzie tu mowa? Bo jeżeli o rejestracyjnym to jest to jakieś nieporozumienie. Jeżeli nie znasz sie na mechanice to samochód oddaje się do mechanika na przegląd przynajmniej raz w roku a jeżeli ma więcej niż 7-8 lat i do tego duże przebiegi to i dwa razy nie będzie za dużo.

    uwierz mi, że takim kierowcą jestem. Ale jak pisałem wcześniej, nie specjalnie się znam na
    zagadnieniach technicznych. Poza tym stojąc na parkingu nie zobaczysz klocków od wewnątrz
    zacisku.

    Po to jeździ się na perzeglądy okresowe - nie mylić z rejestracyjnym.

    Nie po to kupiłem samochód żeby na rowerze zapylać...

    Ale za to jaka ekonomia i zdrowie :-)


  • Użytkownik archiwalny

    O jakim przeglądzie tu mowa? Bo jeżeli o rejestracyjnym to jest to jakieś nieporozumienie.
    Jeżeli nie znasz sie na mechanice to samochód oddaje się do mechanika na przegląd
    przynajmniej raz w roku a jeżeli ma więcej niż 7-8 lat i do tego duże przebiegi to i dwa
    razy nie będzie za dużo.
    Po to jeździ się na perzeglądy okresowe - nie mylić z rejestracyjnym.

    a kto mówi, że mylę przegląd rejestracyjny z okresowym?
    Chodziło mi od początku o przegląd okresowy.
    To, że nie jestem specem od mechaniki to nie znaczy, że możesz mnie traktować jak idiotę.


  • Użytkownik archiwalny

    Aleś naflugał na to autko

    Bo już nie mogę wytrzymać. Włożyłem w to auto od września do grudnia prawie 4 tysie. A pierwszego stycznia miałem awarię hamulców ( wyskoczył tłoczek z tylnego cylinderka), więc zrobiłem z tym. Potem po ponad miesiącu tłoczek znów wyskoczył i auto musiało stać przez 3 tygodnie nie ruszanie i nie przepalane bo byłem chory. Gdy w końcu zabierałem się za te hamulce po chorobie okazało się że akumulator mi się rozładował, który był kupiony rok temu. No nic podładowałem i śmiga. Parę dni było już fajnie z tymi hamulcami a tu niespodziewajka. <img src="/images/graemlins/frown.gif" alt="" />

    1. Zdejmij bębny i zobacz co się stało, może Ci się
    szczęki rozleciały bo są wadliwe (ja tak miałem).

    Niecały tydzień mu je miałem rozebrane i było OK. Mam jeszcze dwa podejrzenia. Albo widełki samoregulatora są zbyt szerokie. Może się wyrobiły przez ten czas, bo są jeszcze oryginalne. A druga opcja to zawleczka mocująca linkę ręcznego. Może nie trzyma linki tak jak powinna.

    2. Gdzie masz wyciek oleju?

    Wyciek oleju jest od strony paska rozrządu. Sączy się na prawą półoś i stabilizator. Uszczelka pod pokrywą zaworów suchutka. Podejrzewam uszczelnienie wału korbowego.

    myślisz że do innego byś nie dokładał ?

    Tak <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />

    PS. Masz dobije Cię:

    Dzięki <img src="/images/graemlins/wink.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    a kto mówi, że mylę przegląd rejestracyjny z okresowym?
    Chodziło mi od początku o przegląd okresowy.
    To, że nie jestem specem od mechaniki to nie znaczy, że możesz mnie traktować jak idiotę.

    Nikt nikogo tu nie traktuje jak idiotę - pomyliłeś adres. <img src="/images/graemlins/niewiem.gif" alt="" />
    Tylko wytłumacz mi za co mechanik wziął kasę? Za oględziny zewnętrzne? Nie rozumiem jak można nie zauważyć kończących sie klocków hamulcowych. Następnym razem nie zauważy że nie masz płynu hamulcowego, i co wtedy? Też go będziesz tłumaczył?
    Mam adresy kilku warsztatów w mojej okolicy do których nie posłał bym największego wroga, co nie znaczy że ludzie tam jeżdżą i płacą a raczej przepłacają i jeszcze sobie chwalą że mechanik bez otwierania maski umie zdiagnozować defekt pompy wtryskowej. <img src="/images/graemlins/sciana.gif" alt="" />
    Ja bym chciał mieć przynajmniej połowę tej kasy którą zaoszczędziłem moim kumplom radząc im zmianę mechanika. Niejednokrotnie była to suma przewyższająca jedną średnią krajową płacę za jedną wcześniej zdiagnozowaną usterkę.


  • Użytkownik archiwalny

    Niecały tydzień mu je miałem rozebrane i było OK. Mam jeszcze dwa podejrzenia. Albo widełki
    samoregulatora są zbyt szerokie. Może się wyrobiły przez ten czas, bo są jeszcze
    oryginalne. A druga opcja to zawleczka mocująca linkę ręcznego. Może nie trzyma linki tak
    jak powinna.

    Możliwe. Najgorzej jest wymieniać część rzeczy na nowe a część zostawiać bo często występują niedogrania. Wiem że łatwo się pisze, bo to są koszty, no ale może warto.. Inna sprawa że te hamulce tylne to konstrukcja masakryczna, kiedyś do północy z wujem siedziałem, bo zmienialiśmy szczęki i zapomnieliśmy jak to było, żeby złożyć. Super zabawa <img src="/images/graemlins/screwy.gif" alt="" />

    Wyciek oleju jest od strony paska rozrządu. Sączy się na prawą półoś i stabilizator. Uszczelka
    pod pokrywą zaworów suchutka. Podejrzewam uszczelnienie wału korbowego.

    Może to być simering.

    Tak

    Błędne myślenie, że do innego nie dołożysz. Może mniej, ale coś zawsze <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />

    Nie ma się co łamać, ja niedawno robiłem remont dość spory, koszt 1,5 tyś, od tej pory spalanie wzrosło, hamulce słabe i nie jestem specjalnie zadowolony. Ale pewnie da się to zrobić, trzeba przeczekać, czas robi swoje, uspokoisz się, podejdziesz do tematu z dystansem i będzie git <img src="/images/graemlins/gris.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Nikt nikogo tu nie traktuje jak idiotę - pomyliłeś adres.

    Jednak ja odnoszę takie wrażenie...

    Tylko wytłumacz mi za co mechanik wziął kasę? Za oględziny zewnętrzne? Nie rozumiem jak można
    nie zauważyć kończących sie klocków hamulcowych. Następnym razem nie zauważy że nie masz
    płynu hamulcowego, i co wtedy? Też go będziesz tłumaczył?

    No widocznie można nie zauważyć. Ja go nie tłumaczę, tylko mówię jak było. Ja nie rozumiem też kilku rzeczy m.in. że prezydentem jest kartofel, że Rydzykant może robić co chce i jeszcze kilku innych spraw. Ale nie zmienia to faktu, że tak jest.


  • Użytkownik archiwalny

    Nie byłbym tego taki pewny.
    ...
    Po ściągnięciu bębnów okazało się że potrzebna była
    książka z dokładnymi zdjęciami/rysunkami prawidłowo
    złożeniego zespołu sprężyn/samoregulatora/zaczepów.

    Rozbierałem te hamulce już tyle razy, że mogę je składać z zamkniętym jednym okiem <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" /> Książkę mam i składam hamulce dokładnie według rysunków. Teraz już nawet z nich nie korzystam. Owszem kiedyś, dawno temu założyłem szczęki na odwrót tzn. Szczękę do której mocuje się linkę przeznaczoną na prawe koło założyłem na lewe i potem musiałem znowu rozbierać i przekładać.


  • Użytkownik archiwalny

    2. Ktoś kiedyś napisał (czego zbytnio nie analizowałem,
    ale uważam za prawdopodobne), że samoregulatory
    działają (w sensie - "rozkręcają się") tylko
    podczas używania hamulca ręcznego,

    Samorgulatory działają podczas hamowania hamulcem zasadniczym.

    Może miałeś założone odwrotnie samoregulatory, a gdy
    zaciągnąłeś mocno ręczny, samoregulatory "skręciły
    się" powodując...

    Analizowałem to zanim założyłem bęben i założyłem je prawidłowo <img src="/images/graemlins/OK.GIF" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Mam adresy kilku warsztatów w mojej okolicy do których
    nie posłał bym największego wroga,

    To może podzielisz się z nami tymi adresami w odpowiednim wątku.


  • Użytkownik archiwalny

    Samorgulatory działają podczas hamowania hamulcem zasadniczym.

    Potwierdzam

    Analizowałem to zanim założyłem bęben i założyłem je prawidłowo

    Ja kiedyś nawet załozyłem na szczęki ścisk stolarski (symulował bęben), syn z wyczuciem maciskał na pedał hamulca a ja obserwowałem działanie samoregulatora - ciekawe doświadczenie pozwalające zrozumieć zasadę działania tego ustrojstwa <img src="/images/graemlins/smile.gif" alt="" />


  • Użytkownik archiwalny

    Samorgulatory działają podczas hamowania hamulcem zasadniczym.
    Analizowałem to zanim założyłem bęben i założyłem je prawidłowo

    Coś mi jednak nie pasuje.
    Bez względu na pracę samoregulatorów przecież okładziny cierne szczęk powinny być utrzymywane praktycznie przy samych bębnach. Samoregulator dba o to, aby tak było i był zminimalizowany ruch samych szczęk, czyli również tłoczków hamulcowych. Skoro jednak tłoczki wypadają ze swoich cylindrów podczas normalnej pracy mam kilka tez:

    • tłoczki nie są odpowiednio dobrane do Tico, tzn. może kiedyś ktoś wymienił i włożył podróbę lub niewłaściwe,
    • okładziny cierne są totalnie zjechane, przez co tłoczki muszą dalej się wysuwać,
    • średnica wewnętrzna bębna jest na tyle duża (zużyte lub źle dobrane), że tłoczki również muszą się mocno wysuwać,
    • oba zjawiska opisane wyżej na raz,
    • złe szczęki hamulcowe nie gwarantujące, że przy odpowiednim wysuwie tłoczków nie ma odpowiedniego docisku do bębnów,
    • nieprawidłowo założone szczęki.

    Przy prawidłowej średnicy wewnętrznej bębnów, nawet przy totalnym zużyciu okładzin ciernych i bez względu na samoregulatory tłoczki nie mają prawa wypaść ze swoich cylindrów.


  • Użytkownik archiwalny

    ... Inna sprawa że te hamulce tylne to konstrukcja
    masakryczna, kiedyś do północy z wujem siedziałem, bo zmienialiśmy szczęki i zapomnieliśmy jak to było, żeby
    złożyć. Super zabawa

    Konstrukcja tylnych hamulców w Tico jest podobna do innych pojazdów.
    Różnica w zasadzie polega na tym, że samoregulatory w Tico potrafią odmówić współpracy lub kiepsko działają. Czasami wystarczy drobna ręczna regulacja i znów wszystko pracuje dobrze.

    Kiedyś nie mogłem ściągnąć bębnów w Tico. Zastosowałem metodę siłową, tzn. skorzystałem ze ściągacza do dużych łożysk. Oczywiście z bębnem wypadło całe wnętrze, czyli szczęki ze wszystkimi częściami. Pamiętam, że bardzo szybko doszedłem, jak to poprawnie złożyć i tak też zrobiłem.

    Profilaktycznie zamieszczę fotkę poprawnie zmontowanego mechanizmu hamulca tylnego:


Log in to reply